Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 16
Like Tree3Lubią to

Wątek: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

  1. #1
    Awatar RavenBlack
    RavenBlack jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-08-2012
    Posty
    9

    Angry Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    Witam!
    Zakładam temat bo chcę publicznie się zdeklarować: ODCHUDZAM SIĘ! (znowu :/ ). Zaczynając jednak od początku muszę przyznać, że problemy z nadwagą miałam odkąd pamiętam. Zawsze lubiłam jeść dużo i "dobrze" o słodyczach i przekąskach nie wspominając. Odchudzanie też nie jest dla mnie rzeczą nową. Byłam chyba na wszystkich możliwych dietach tego świata m.in: ducana, kopenhaska, 1200 cal, jakaś tam od dietetyka, kapuściana, ciastkowa, norweska, paleo, chilli 3d, montignaca, rozdzielna, 8h....i to by było chyba na tyle. Sukcesy były czasem większe, czasem mniejsze ale w przytłaczającej większości ŻADNE. Konto na dieta.pl też założyłam dość dawno z nadzieją na ratunek lecz jak zwykle mój słomiany zapał i brak silnej woli wygrały. Przyszedł jednak czas aby sobie powiedzieć dosyć DO JASNEJ CHOLERY! Mam 18 lat i przede mną matura w tym roku, a ja się czuję jak sędziwa 80-latka co nie dziwi przy mojej wadze (97kg przy wzroście 171cm). Dotychczas moja nadwaga przeszkadzała mi czasem mniej czasem bardziej ale nie było jakiejś wielkiej tragedii teraz jednak jestem OTYŁA. Ciężko mi się schylić, szybko się męczę, miewam częste urazy, jestem niezgrabna, mam problemy z kupieniem na siebie ciuchów i ogółem wyglądam jak góra lodowa o którą rozbił się Titanic Miewam też okropne bóle kręgosłupa i zaczęłam się wycofywać z życia towarzyskiego, w którym zawsze bardzo aktywnie uczestniczyłam. Najgorszą pokusa są chyba w tym moim całym obżarstwie słodycze i przekąski. Na chwilę obecną nie mogę się bez nich obejść. Mój dzienny zestaw to zazwyczaj duża paczka chipsów + czekolada + jakiś sok czy cola. Warto też wspomnieć o alkoholu, który jest w życiu licealisty nieodłącznym kompanem. Też sobie za kołnierz na imprezach nie wylewam muszę przyznać hihihi Ale bądźmy poważni. Jak to piszę to sama nie mogę uwierzyć kiedy się AŻ TAK zapuściłam. Jak łatwo się domyśleć sport to dziedzina zupełnie mi obca a mój metabolizm jest w tak katastrofalnym stanie iż mam wrażenie, że za niedługo zacznę tyć od samego patrzenia na jedzenie. Po prostu TRAGEDIA POSEJDONA! Mówię NIE ostatecznie i definitywnie. Przez te wszystkie lata poznałam bardzo dobrze mój organizm i postanawiam znów podjąć się diety 8h. Była to najlepsza z diet jakie przechodziłam. Jest prosta, niezbyt wymagająca, dobrze skomponowana jest naprawdę bezpieczna i schudłam na niej 10 kg. A....i jeszcze słowo brzmiące jak wyrok: SPORT. Musimy się niestety zaprzyjaźnić. To chyba na tyle żali. PS: Trzymam kciuki za was i za siebie. Życzę sukcesów dietetycznych w nowym roku.

  2. #2
    Awatar alessana
    alessana jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    19-08-2009
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    9,601

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    Jakbym czytała o sobie. Milion podobnych problemów. Cieszę się, że zauważyłaś ten problem i chcesz z nim walczyć Widać, że gadasz do rzeczy i wierzę, że uda Ci się postawić na swoim

    Mnie do odchudzania przekonały wredne komentarze rówieśników w wieku 20 lat... Ostatnio mieliśmy spotkanie klasowe z technikum w którym to miałam w klasie 30 facetów i ze mną licząc, 3 dziewczyny. Nie było osoby, która by mnie nie komplementowała. Co najlepsze, koleś który mi dokuczał jako jeden z głównych prowokatorów, rozpływał się wręcz w komplementach których wręcz w większości nie mogę tu przytoczyć bo były często wulgarne :P

    O diecie 8h słyszę pierwszy raz. Zaraz się w nią zagłębię A co do sportu, to zaczęłam ćwiczyć dopiero przy 75kg, jednak różnica w ciele jest kolosalna. Ciało jest bardziej jędrne, ogólnie piękniejsze. Teraz nie mam już nawet boczków, a kiedyś wydawały się nieodzownym elementem mojego ciała. Wielkie łapska zamieniły się w smukłe ręce, a dupa wielkości czterodrzwiowej szafy w okrąglutką szufladkę (bez skojarzeń!) haha
    Niestety pozbyłam się również mojego sporego B na rzecz staników iście sportowych... haha

  3. #3
    mk_cafe jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-08-2009
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    392
    Wpisy na blogu
    12

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    Witaj! Klasa maturalna to rzeczywiście trudny czas na takie zmiany... Ale może i właśnie dlatego motywacja jest większa!
    Zaczniesz "nowe" zycie z nowym wyglądem!
    Nie poddawaj się! Zamiast czekolad i fast foodów jedz to, co pomaga mózgowi
    Tak w skrócie to na czym ta Twoja dieta polega?
    Będę trzymać kciuki i zaglądać


    Mój plan: 5 zdrowych posiłków plus siłka

  4. #4
    mk_cafe jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-08-2009
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    392
    Wpisy na blogu
    12

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    Cytat Zamieszczone przez alessana [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Niestety pozbyłam się również mojego sporego B na rzecz staników iście sportowych... haha
    A ja sobie myślę, że dopóki jędrne to rozmiar nie ma takiego znaczenia... A nawet przy mniejszych latwiej ta jedrnosc zachowac :P
    (Sama mam spore c - brafittersko F - i wiem co mówie)


    Mój plan: 5 zdrowych posiłków plus siłka

  5. #5
    Awatar RavenBlack
    RavenBlack jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-08-2012
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    alessana: No mnie właśnie zdrowie przekonało do odchudzania. Osobiście to nigdy się nikt z mojej wagi nie wyśmiewał i nie mam problemów z rówieśnikami. W tek kwestii to mogę nawet powiedzieć, że jestem duszą towarzystwa chociaż ostatnio jak pisałam się zaczyna to niestety zmieniać.

    mk_cafe: Tak najprościej tłumacząc to chodzi o to aby stworzyć sobie jakby taką 8-godzinną przestrzeń w ciągu dnia kiedy możesz spożywać posiłki. Np. zaczynasz jeść o 10 a ostatni posiłek do godziny 18. Potem nie ma zmiłuj i tylko woda czy tam herbata lub kawa. Na wielu forach pisze że jeżeli się tylko tej zasady trzymasz to możesz jeść co chcesz przez te 8h (nawet słodycze) i chudniesz. Ja jednak podchodzę bardzo sceptycznie do tego i alkohol oraz słodycze eliminuję całkowicie. Poza tym ja osobiście ograniczę sobie jeszcze jedzenie tłustych mięs, masła, śmietany, potraw smażonych, chleba białego i tych takich różnych smakowych serków, płatków śniadaniowych i innych niby zdrowych produktów z masą cukru. Ale to wiadomo, że każdy ma inne grzechy więc sam sobie może poukładać co i jak. Dla mnie plusem tu w tej diecie jest to, że nie ma tego ciągłego latania do sklepu po produkty i gotowania. NIE ZNOSZĘ TOGO Z DIETACH. Tutaj sobie jem co chcę byle z głową. Może zniechęcać to, że jesteśmy 16h bez jedzenia ale dla mnie osobiście to jest komfort i nie mam problemu z wytrzymaniem tego czasu.


    Za tydzień się zgłoszę tu z wynikami. Sama jestem ciekawa czy się coś ruszy
    mk_cafe lubi to.

  6. #6
    Awatar duzazuza14
    duzazuza14 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-11-2009
    Posty
    435

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    widać że tym razem jesteś zdeterminowana to dobrze
    a co w końcu z tym sportem?? z twego co ja wiem, to przez samą diete dobrych wyników odchudzania nie da się osiągnąć.
    aczykolwiek będę trzymać za Ciebie kciuki ponieważ wiem co przeżywasz
    już czas schudnąć
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

  7. #7
    Awatar RavenBlack
    RavenBlack jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-08-2012
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    duzazuza14: Docelowo chcę wrócić do biegania bo swego czasu całkiem nieźle mi szło. Przydałoby się jednak wcześniej chociaż te 5kg zrzucić żeby sobie jakiś urazów nie zafundować. Na razie więc spacery i basen w ramach rozgrzewki przed moimi maratonami po parku Szczerze to też pogoda mi sprzyja bo uwielbiam biegać jak jest zimno. Wtedy czuję, że muszę biec bo zamarznę i jakoś idzie a w lato bieganie jest dla mnie męczarnią. Zdeterminowana jestem bardzo. Poza tym po maturze najdłuższe wakacje życia więc obowiązkowo trzeba zaliczyć plażę, jakiś festiwal muzyczny i dodatkowo nie odstraszać prezencją.

  8. #8
    Awatar blacksherbs
    blacksherbs jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-01-2014
    Mieszka w
    Sieradz
    Posty
    3

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    No prawię jak ja! Ech dobrze wiedzieć, że nie tylko moja osoba się z takimi problemami boryka.. Jednak to smutne. Problem w tym, że za bardzo sportów nie mogę uprawiać i mam problem ze stawami, więc jestem w kropce odnośnie różnych ćwiczeń.. A jak mówisz dieta to nie wszystko tutaj.. Ja sama ważę 75 kg i czuję się niemal na 300 kg.. Aż nie wiem w co ręce włożyć by schudnąć tyle ile sobie zachciałam. To trudne kiedy z ust najbliższych słyszy się, że mi się akurat nie uda więc nie pozostało mi nic innego jak jeść.. o_O A co to ja? Jakiś śmietnik na odpadki? Wiem, że jestem słaba i potrzeba by mi było kogoś do tego wszystkiego.. Od dziecka byłam pulchna i to, że we mnie nie wierzono raczej nie pomagało i więcej jadłam, bo to na jakiś czas uszczęśliwiało.. Ale.. Teraz już za dużo to na moją głowę. Nie chcę wiecznie przy wszystkich wyglądać jak pączek smażony na tłustym oleju.. Jednak ta cholerne zaparcie, że jednak się nie uda, wciąż we mnie gdzieś tam siedzi.. Nie ma to jak chaotyczna wypowiedź <3

  9. #9
    Awatar RavenBlack
    RavenBlack jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-08-2012
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    blacksherbs: Powiem Ci, że ja też na razie ze sportem nie mogę zaszaleć. Jestem dopiero co po dość poważnym urazie kostki. Najpierw skręciłam ją sobie w jakimś ciemnym zaułku na zadupiu a potem z 3 tyg później wczułam się na WF-ie i ta sama poszła w tango. 97 kilo, które spada z wyskoku na źle postawioną stopę to jest poważna sprawa Przez tydzień miałam kostkę większą od głowy. Co prawda już chodzę ale nadal czasem mnie pobolewa i jest podatna na urazy. Co do wsparcia to we mnie też przestano wierzyć. Ale nikogo za to nie obwiniam bo mi też by się na miejscu obserwatora znudziły moje ciągłe diety i "Od jutra...". Trzymaj się ciepło. Kiedyś trzeba ruszyć z kopyta
    blacksherbs lubi to.

  10. #10
    Awatar blacksherbs
    blacksherbs jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    05-01-2014
    Mieszka w
    Sieradz
    Posty
    3

    Domyślnie Odp: Syzyfowe prace czyli odchudzanie podejście nr 666... :(

    No Ty masz z kostką ja płaczę nad kolanem bo rzepka coś mnie nie chce słuchać i ucieka jak szalona.. Nawet się chodzić nie da nie bojąc się, że zaraz spierniczy na bok! Więc Ciebie rozumiem z tym nie ćwiczeniem. Mój uraz.. Zaczął się jakoś cztery lata temu kiedy szpagat zrobiłam.. Przeskoczyła i niefortunnie upadłam.. Moja mama chodziła nade mną i się śmiała, że coś sobie naciągnęłam a tu.. Spodnie podsuwa i zaskoczenie.. Witaj szpitalu gdzie mnie 5 razy zapytano czy mi wyskoczyła, później wołali moją mamę i się jej pytani, na koniec sanitariusza, który to mnie na nosze z innymi wtachał i znieśli mnie do karetki. Genialnie! Nie wiem jak ja swojego dotrzymam, ale się starać będę! Uważaj na kostkę! Damy radę! Trzymaj się! ^^
    RavenBlack lubi to.

Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •