Strona 1 z 78 1 2 3 11 51 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 778
Like Tree224Lubią to

Wątek: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

  1. #1
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Zastanawiam się jak opisać moją historię utraty wagi tak, aby zawrzeć w niej wszystko, co chcę, a jednocześnie Was nie zanudzić. Najwyżej wyjdzie z tego małe opowiadanie
    Od dziecka byłam kuleczką. Ładną, wygadaną, z blond loczkami jak aniołek, ale jednak kuleczką. Jako dziecko miałam problem z alergiami i brałam różne leki antyalergiczne, w tym Zyrtec, który jak mi wiadomo bardzo sprzyja tyciu u dzieci. No i przez lata z kuleczki robiła się kulka a z kulki - kula. Chodząc do przeróżnych lekarzy pediatrów zawsze słyszałam "nadwaga, nadwaga...", wreszcie "otyłośc"... Rany, jak ja nienawidziłam tego słowa. Nienawidziłam go tak, jak znienawidziłam stawanie na wadze przy okazji badań i bilansów, a kilka lat później zaczęłam nienawidzić samą siebie.
    Minęły czasy podstawówki, które były chyba najlepszymi latami mojego "grubego" życia, bo wszelakie opinie kolegów i koleżanek miałam mówiąc wprost w moim wielkim tyłku. Potem nadeszło gimnazjum i liceum, czyli czasy pierwszych, szczeniackich miłości i złamanego serca, bo przecież z "grubą" w dodatku w okularach nikt chodzić nie chciał, a już na pewno nie ten, do którego owa Gruba wzdychała, pisała wiersze i piosenki.
    W liceum moje problemy zaczęły się nawarstwiać. Do złamanego serca dochodziły problemy w nauce, zagrożenie za zagrożeniem z matmy, chemii i fizyki, wagarowanie, więcej zagrożeń, a podwaliną tego wszystkiego była nieakceptacja siebie i swojej sylwetki. Najwyższa moja waga, jaka pamiętam to 110 kilogramów na początku liceum. Podejrzewam, że mogło być potem jeszcze więcej, ale nie kontrolowałam tego, bo panicznie bałam się stawania na wadze. Fakt, wyróżniałam się z tłumu, wysoka na ponad 170 cm i gruba na ponad setę dziewucha w długich, ciemnych włosach, okularach, czarnych koszulkach z nazwami kapel rockowych i z non stop słuchawkami na uszach odznaczała się na tle szczuplutkich, świergoczących, kolorowych koleżanek...
    AŻ nadszedł rok 2011, a dokładniej Święta Wielkanocne. Podczas spaceru z mamą, wyznałam, że muszę coś w sobie zmienić. Muszę coś zrobić ze swoim ciałem, bo inaczej cała deprecha i wewnętrzny mrok mnie wykończą.
    Pierwszą rzeczą, od której zaczęłam było odrzucenie mięsa, którego i tak jakoś specjalnie nigdy nie lubiłam. Zresztą wegetarianizm jakoś dobrze wpisywał się w mój styl życia, poczułam, że wreszcie zaczęłam robić coś w zgodzie ze sobą.
    Później nadszedł etap diety. Narzuciłam sobie restrykcyjne 1000 kalorii dziennie. Odrzuciłam słodycze, cukier w ogóle, tłuszcze bardzo ograniczyłam. Przez długi czas żyłam w sumie o warzywach surowych i gotowanych na parze, ciemnym pieczywie, jogurtach, serku wiejskim, białym, herbacie i kawie bez mleka i cukru i wodzie. Ogólnie moje jedzenie było bardzo "clean", oprócz słabości do coli light i alkoholu - ale cóż, takie były czasy, okres "osiemnastek" ... :P
    W 2012 kończyłam 18 lat. Na mojej osiemnastce wyglądałam już super. Ważyłam mniej więcej tyle ile teraz, około 60 kilo. Wreszcie czułam, że niczym nie odstaję od rówieśników.
    Niestety, teraz na przestrzeni czasu, który upłynął, zrozumiałam, że nie wszystko robiłam do końca dobrze.
    Po pierwsze, odchudzałam się samą dietą. Niewiele ćwiczyłam, jedynie tyle co w szkole na w-f, bo zwyczajnie miałam zbyt mało sił z powodu ostrej diety. Gdy ważyłam 62 kilogramy, zanikł mi okres na kilka miesięcy i miałam słabe wyniki z krwi, ale ogólnie czułam się dobrze. Pojawił się problem, jak tu teraz wyjść z diety, żeby nie przytyć ponownie. Panicznie bałam się efektu jo-jo. Wreszcie stopniowo, po ponad roku diety 1000 kalorii, zaczęłam zwiększać ich ilość. Początkowo do 1200, potem 1500. W końcu obliczyłam sobie dzienne zapotrzebowanie mojego organizmu na kalorie i według niego jem do dzisiaj.
    Dużo w moim życiu się pozmieniało dzięki schudnięciu. Dużo zrozumiałam, także to, co robiłam źle.
    Dzisiaj mam większą świadomość, jak dbać o swoje ciało, by nie wyrządzać mu krzywdy
    W 2014 roku urodziłam synka. W ciąży przytyłam 13 kilo, które błyskawicznie zrzuciłam przez karmienie piersią.
    Teraz skupiam się na wymodelowaniu ciała ćwiczeniami, ujędrnieniu skóry, zbudowaniu mięśni.
    Zrozumiałam, że, żeby schudnąć i w ogóle zdrowo żyć, trzeba zmienić nawyki żywieniowe, zmienić to, co jest w głowie.
    Teraz cieszę się tym, co osiągnęłam, a jeszcze bardziej cieszy mnie, gdy mogę doradzić i wspomóc innych w walce o szczupłe i zdrowe ciało.
    syrfina, merry81, TinnGO and 10 others like this.

  2. #2
    Awatar Paulicja
    Paulicja jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Posty
    72

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Cytat Zamieszczone przez ewelinawarchol [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Zastanawiam się jak opisać moją historię utraty wagi tak, aby zawrzeć w niej wszystko, co chcę, a jednocześnie Was nie zanudzić. Najwyżej wyjdzie z tego małe opowiadanie
    Od dziecka byłam kuleczką. Ładną, wygadaną, z blond loczkami jak aniołek, ale jednak kuleczką. Jako dziecko miałam problem z alergiami i brałam różne leki antyalergiczne, w tym Zyrtec, który jak mi wiadomo bardzo sprzyja tyciu u dzieci. No i przez lata z kuleczki robiła się kulka a z kulki - kula. Chodząc do przeróżnych lekarzy pediatrów zawsze słyszałam "nadwaga, nadwaga...", wreszcie "otyłośc"... Rany, jak ja nienawidziłam tego słowa. Nienawidziłam go tak, jak znienawidziłam stawanie na wadze przy okazji badań i bilansów, a kilka lat później zaczęłam nienawidzić samą siebie.
    Minęły czasy podstawówki, które były chyba najlepszymi latami mojego "grubego" życia, bo wszelakie opinie kolegów i koleżanek miałam mówiąc wprost w moim wielkim tyłku. Potem nadeszło gimnazjum i liceum, czyli czasy pierwszych, szczeniackich miłości i złamanego serca, bo przecież z "grubą" w dodatku w okularach nikt chodzić nie chciał, a już na pewno nie ten, do którego owa Gruba wzdychała, pisała wiersze i piosenki.
    W liceum moje problemy zaczęły się nawarstwiać. Do złamanego serca dochodziły problemy w nauce, zagrożenie za zagrożeniem z matmy, chemii i fizyki, wagarowanie, więcej zagrożeń, a podwaliną tego wszystkiego była nieakceptacja siebie i swojej sylwetki. Najwyższa moja waga, jaka pamiętam to 110 kilogramów na początku liceum. Podejrzewam, że mogło być potem jeszcze więcej, ale nie kontrolowałam tego, bo panicznie bałam się stawania na wadze. Fakt, wyróżniałam się z tłumu, wysoka na ponad 170 cm i gruba na ponad setę dziewucha w długich, ciemnych włosach, okularach, czarnych koszulkach z nazwami kapel rockowych i z non stop słuchawkami na uszach odznaczała się na tle szczuplutkich, świergoczących, kolorowych koleżanek...
    AŻ nadszedł rok 2011, a dokładniej Święta Wielkanocne. Podczas spaceru z mamą, wyznałam, że muszę coś w sobie zmienić. Muszę coś zrobić ze swoim ciałem, bo inaczej cała deprecha i wewnętrzny mrok mnie wykończą.
    Pierwszą rzeczą, od której zaczęłam było odrzucenie mięsa, którego i tak jakoś specjalnie nigdy nie lubiłam. Zresztą wegetarianizm jakoś dobrze wpisywał się w mój styl życia, poczułam, że wreszcie zaczęłam robić coś w zgodzie ze sobą.
    Później nadszedł etap diety. Narzuciłam sobie restrykcyjne 1000 kalorii dziennie. Odrzuciłam słodycze, cukier w ogóle, tłuszcze bardzo ograniczyłam. Przez długi czas żyłam w sumie o warzywach surowych i gotowanych na parze, ciemnym pieczywie, jogurtach, serku wiejskim, białym, herbacie i kawie bez mleka i cukru i wodzie. Ogólnie moje jedzenie było bardzo "clean", oprócz słabości do coli light i alkoholu - ale cóż, takie były czasy, okres "osiemnastek" ... :P
    W 2012 kończyłam 18 lat. Na mojej osiemnastce wyglądałam już super. Ważyłam mniej więcej tyle ile teraz, około 60 kilo. Wreszcie czułam, że niczym nie odstaję od rówieśników.
    Niestety, teraz na przestrzeni czasu, który upłynął, zrozumiałam, że nie wszystko robiłam do końca dobrze.
    Po pierwsze, odchudzałam się samą dietą. Niewiele ćwiczyłam, jedynie tyle co w szkole na w-f, bo zwyczajnie miałam zbyt mało sił z powodu ostrej diety. Gdy ważyłam 62 kilogramy, zanikł mi okres na kilka miesięcy i miałam słabe wyniki z krwi, ale ogólnie czułam się dobrze. Pojawił się problem, jak tu teraz wyjść z diety, żeby nie przytyć ponownie. Panicznie bałam się efektu jo-jo. Wreszcie stopniowo, po ponad roku diety 1000 kalorii, zaczęłam zwiększać ich ilość. Początkowo do 1200, potem 1500. W końcu obliczyłam sobie dzienne zapotrzebowanie mojego organizmu na kalorie i według niego jem do dzisiaj.
    Dużo w moim życiu się pozmieniało dzięki schudnięciu. Dużo zrozumiałam, także to, co robiłam źle.
    Dzisiaj mam większą świadomość, jak dbać o swoje ciało, by nie wyrządzać mu krzywdy
    W 2014 roku urodziłam synka. W ciąży przytyłam 13 kilo, które błyskawicznie zrzuciłam przez karmienie piersią.
    Teraz skupiam się na wymodelowaniu ciała ćwiczeniami, ujędrnieniu skóry, zbudowaniu mięśni.
    Zrozumiałam, że, żeby schudnąć i w ogóle zdrowo żyć, trzeba zmienić nawyki żywieniowe, zmienić to, co jest w głowie.
    Teraz cieszę się tym, co osiągnęłam, a jeszcze bardziej cieszy mnie, gdy mogę doradzić i wspomóc innych w walce o szczupłe i zdrowe ciało.
    Super ! Gratuluje dużego spadku wagi, może pokaż swoje zdjęcię przed i po? Takie zdjęcia motywują bardzo! Ja też zrzuciłam prawie 40 kilogramów więc wiem ile kosztuje to wysiłku Ja jednak bardziej chudnę dzięki ćwiczeniom i ostrym treningom ciężko mi jest utrzymać "czystą michę".
    Mimo wszystko ja jeszcze się próbuje odchudzać chce zrzucić z 10 kilogramów i boję się jak to będzie wyjść z diety.
    Ale bardzo Ci gratuluje i życzę obyś zawsze była taka pozytywna, piękna i szczupła .

  3. #3
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    To jestem ja w 2010 roku. Zdjęcie pochodzi z mojego najgrubszego okresu.
    Było to na około pół roku przed podjęciem decyzji o odchudzaniu.

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    A to ja we wrześniu 2015, moje urodziny.

    Teraz moja sylwetka jeszcze troszkę się zmieniła, bo powoli nabieram mięśni dzięki ćwiczeniom.
    Kiedyś od ćwiczeń stroniłam, w sumie nawet po schudnięciu nie uprawiałam żadnych większych treningów, jedynie raz za czasu pływanie. Bałam się, że jestem słaba, że mam kiepską kondycję. Od ponad miesiąca chodzę na siłownię i okazało się, że żyłam w wielkim błędzie. Cały czas jestem pod wrażeniem jak wiele potrafi moje ciało i jak wiele demonów dzielących nas od pozytywnej zmiany siedzi jedynie w naszych głowach
    BellaB, Eclairka, Peppers and 2 others like this.

  4. #4
    Awatar Fight-girl
    Fight-girl jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    12-02-2016
    Posty
    6

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Wow, wow, wow i jeszcze raz wow.... Kobieto jestem pod wielkim wrażeniem tego co zrobiłaś! Słysząc i widząc takie metamorfozy aż mi głupio przed samą sobą, że tych moich głupich 15 kg nie potrafię się pozbyć, a w końcu to nie jest jeszcze jakoś masakrycznie dużo. Wielkie gratulacje dla Ciebie! I powiem Ci, że na tym zdjęciu "po" wyglądasz po prostu pięknie! I ten szczery uśmiech Brawo Ty! ;D
    Sammysammy lubi to.

  5. #5
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Dzięki bardzo ! Niezmiernie miło jest słyszeć takie słowa uznania.
    Trzymam mocno kciuki, żeby i Tobie udało się schudnąć. 15 Kilo to w sumie i dużo i niedużo, zależy jak na to spojrzeć
    Życzę ci silnej motywacji, uśmiechu na twarzy, wytrwałości no i walcz!
    Sammysammy lubi to.

  6. #6
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Chyba się ponownie pochwalę we własnym wątku.
    Dzisiaj chciałam sobie kupić nowe dżinsy i okazało się, że moje flagowe 38, które noszę już długo, długo i w sumie byłam z niego zadowolona jest na mnie za duże O ile w bluzki i koszulki 36 wchodziłam, tak w spodnie nigdy. Mimo, że w efekcie jednak spodni nie kupiłam, bo akurat model, który mi się podobał był za drogi, to ze sklepu wyszłam z bananem na twarzy. Coś mi się zdaje, że jak dalej mi tak będzie ładnie szło z modelowaniem brzucha to w lecie będę non stop w bikini latać
    Meta86, Eclairka and Sammysammy like this.

  7. #7
    Awatar Sammysammy
    Sammysammy jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2016
    Posty
    317

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Cytat Zamieszczone przez ewelinawarchol [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Chyba się ponownie pochwalę we własnym wątku.
    Dzisiaj chciałam sobie kupić nowe dżinsy i okazało się, że moje flagowe 38, które noszę już długo, długo i w sumie byłam z niego zadowolona jest na mnie za duże O ile w bluzki i koszulki 36 wchodziłam, tak w spodnie nigdy. Mimo, że w efekcie jednak spodni nie kupiłam, bo akurat model, który mi się podobał był za drogi, to ze sklepu wyszłam z bananem na twarzy. Coś mi się zdaje, że jak dalej mi tak będzie ładnie szło z modelowaniem brzucha to w lecie będę non stop w bikini latać
    No Ewela! Widzę, że duma Cię rozpiera i nie ma się co dziwić! Tak sobie myślę, że na Twojej przemianie to cała rodzinka skorzysta. Ty będziesz dumna i szczęśliwa, Twój maluch również, bo będziesz miała mega dużo energii do psot z nim, no a Twój facet jeszcze bardziej z tego skorzysta, chyba nawet nie muszę mówić w jaki sposób! hehe
    Bardzo lubię czytać takie niewinne historyjki z happy endem, bo mnie to niezwykle motywuje. Nawet chyba bardziej niż metamorfozy na stronie Chodakowskiej:P Mam nadzieję, że Twoja przygoda z siłownią będzie trwała i trwałą as w końcu, jak mały podrośnie to będziecie razem śmigać na różne ćwiczenia i treningi!

  8. #8
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,030

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Poszperałam w kompie jeszcze i zdecydowałam, że pokażę jeszcze jakieś zdjęcia z okresu mojej żenującej, wielkiej du... pupy i wielkiego wszystkiego. Ja sama mam tak dziwne uczucie w sobie, gdy na nie patrzę, że nawet nie potrafię go opisać. Jak sobie pomyślę, jak bardzo wtedy wstydziłam się stawać przed aparatem, przed lustrem, jak nienawidziłam chodzić na zakupy po ubrania, jaki to był stres jak brałam do przymierzalni spodnie największe jakie były w danym sklepie. W najgrubszym momencie miałam rozmiar 48. Dramat był jak się czasem okazywało, że te 48 nie pasują, a większych ... nie ma. Miałam ochotę wyć, walić głową w ścianę, zapaść się pod ziemię... Jak miałam jakiś ciuch, który na mnie pasował, a nie był to worek na ziemniaki, to chodziłam w tym dosłownie do zdarcia, bo nie chciałam przymierzać na siebie innych rzeczy.
    Ja wtedy nawet nie miałam odwagi zwrócić się na żadne forum internetowe z prośbą o poradę, bo non stop miałam w głowie, że jak gdzieś pokażę swoje zdjęcie, to zostanę zwyzywana od pasztetów. Dopiero teraz, jak przeglądam te stare zdjęcia i przeżywam swojego rodzaju katharsis, to zdaję sobie sprawę w jak czarnej dupie byłam.

    Tu, wczasy w Egipcie, rok 2009.
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Tu też. W kostiumie dwuczęściowym. Podziwiam swoją brawurę... :P
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    A tu rok później, 2010 i Darłówko. Było mnie jeszcze więcej.
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Miałam nawet potem taki okres, już po odchudzaniu, że chciałam zamknąć ten temat. Chciałam wymazać to w ogóle z pamięci, że kiedyś taka byłam, walczyłam z tym, że ludzie mnie taką pamiętają, że przypięli mi łatkę "grubej, co schudła". Myślę, że dopiero teraz nauczyłam się sama czerpać z własnego doświadczenia i dojrzałam do tego, by się nim podzielić.

  9. #9
    Awatar Marta_K
    Marta_K jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-02-2016
    Posty
    2,718

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Ewelina na prawdę ekstra Jesteś jedną wielką motywacją, to czego dokonałaś... Dobrze wiem ile to kosztuje, bo sama przez to przechodziłam. Dzieciństwo grubasów wcale nie jest łatwe. W głowie takiego dziecko roi się tyle dziwnych i czasem bardzo smutnych myśli. Nigdy nie zapomnę, jak jako dziecko za każdym razem, kiedy wrzucałam grosik do fontanny moim największym marzeniem było zmienić się w łabędzia

  10. #10
    Awatar jajko_egg
    jajko_egg jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    18-02-2016
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Ewelina - Wielka utrata, moja historia :)

    Jestem pod mega wrażeniem! Gdyby ktoś pokazał mi oba zdjęcia i powiedział, że to ta sama osoba nie uwierzyłabym i ten blond Super! I właśnie to w tym wszystkim jest najważniejsze! Ta świadomość samej siebie, ta wiara w samą siebie i w swoje możliwości. Bo jeśli my same w siebie nie wierzymy, to kto w nas uwierzy? Kto jak nie my jesteśmy w stanie pokazać sobie i swojemu odbiciu w lustrze, że jesteśmy "wielkie" - i tu pierwszy raz słowo "wielkie" ma tak niedosłowne znaczenie! I teraz najważniejsze, żebyś zawsze w siebie wierzyła i zawsze miała na twarzy ten wspaniały, szczery i pełny radości uśmiech

Strona 1 z 78 1 2 3 11 51 ... OstatniOstatni

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •