karo_1

20-01-2012, piątek

Oceń ten wpis
przez w dniu 20-01-2012 o godzinie 21:12 (1530 Odsłon)
Czuję, że nie daję z siebie jeszcze swoich 100%. Ale może za dużo od siebie wymagam jak na pierwszy tydzień.
Zwykle to ruszałam "z kopyta" by po kilku tygodniach paść z przemęczenia. Może właśnie o to chodzi, żeby powoli sie rozkręcać i eliminować kolejne rzeczy z diety.
Dziś rano myślałam o całkowitym wyeliminowaniu pieczywa,ryżu i makaronu, mąki. Ale w chwili obecnej nie ma tyle świeżych warzyw by można było je bez ograniczeń jeść. Sałata lodowa jest dostępna ale dość droga, kalafiora widziałam wczoraj za 7,99, pomidory czy ogórki to w ogóle porażka. Ten którego dziś zjadłam bym kompletnie bez smaku.
Ratuję się włoszczyzną albo mrożonkami. Ale to jeszcze nie to co bym chciała.

Nie jest źle, ale super też nie jest. Daję sobie czas. W głowie będę mieć menu i w lodówce będą sie pojawiać określone produkty.
Jest dobrze. Cieszę sie z tego, że mimo stresu i nerwowej atmosfery nie odpuściłam i nie zjadłam czekolady. A to znak, że jestem na dobrej drodze.

Byle tego nie zmarnować.
Kategorie
Nie przypisana

Komentarze