Strona 2 z 6 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 56
Like Tree14Lubią to

Wątek: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

  1. #11
    Bye Graso jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    13-06-2016
    Posty
    32
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Cytat Zamieszczone przez agatarska Zobacz posta
    jest jeszcze jeden aspekt przez który z jedzeniem jest trudniej

    przy leczeniu nałogów jedną z części terapi jest wyeliminowanie czynnika uzależniającego
    rzucenie papierosów, alkocholu, narkotyku tak żeby już nigdy po niego nie sięgać, zycie w abstynencji

    a z jedzeniem się tak nie da - bo jedzenie jest nam potrzebne do zycia
    musimy jeśc żeby zyc
    więc ciągle przy nas będzie, nie da się go rzucić
    Dokładnie - stąd tak bardzo, bardzo w tym całym trendzie na zdrowy tryb życia brakuje mi głośnego mówienia o tym, że jedzenie jest najłatwiej dostępnym narkotykiem.
    I jeżeli ktoś sobie w głowie pewnych rzeczy nie poprzestawia, zawsze będzie za nim stało widmo efektu jojo.
    bye-graso.blogspot.com

  2. #12
    Bye Graso jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    13-06-2016
    Posty
    32
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Cytat Zamieszczone przez Marta_K Zobacz posta

    Masz rację, teraz problem otyłości i nadwagi jest coraz częściej poruszany i to oczywiście na plus. Tylko, że niestety skala tego wszystkiego jest już tak ogromna, że powinno się zwracać na to uwagę zarówno w szkołach, a nawet i przedszkolach, a dorośli powinni mieć możliwość skorzystania dormowo z pomocy dietetyków i specjalistów, którzy mogliby pomóc w tej całej drodze ku lepszemu życiu. No i przede wszystkim mamy za mało edukacji żywieniowej w szkolnictwie i skąd nasze dzieci mają wiedzieć co zrobić, żeby tak na prawdę być zdrowym?
    Zgadzam się, dzieci są jak gąbka, jeśli rodzice nie są do końca świadomi jakie błędy popełniają w swoim żywieniu i ich nie wyeliminują, dzieciaki będą je powielać. W mojej rodzinie je się kiedy ma się zły nastrój i koniecznie trzeba coś chrupać do TV. To z pozoru wydaje się być niewinne, ale zapętlenie tych odruchów i zamiana ich w nawyk nie może się dobrze skończyć.
    bye-graso.blogspot.com

  3. #13
    Awatar Blooom
    Blooom jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-08-2012
    Posty
    5,437

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    To zawsze na początku wydaje się niewinne... U mnie też tak często było... mimo że ja całe życie walczę z dodatkowymi kg to na niektóre rzeczy zwróciłam uwagę dopiero gdy zauważyłam że moja córka idzie ta samą drogą, niestety tą niezdrową drogą... Oczywiście to moja wina bo robiła to co mama... Wtedy zaczęłam o tym rozmawiać z nią, pokazywać dlaczego np woda jest zdrowsza od napoi slodzonych, suche gadanie do dziecka nic nie da, trzeba to pokazać, zrobiłam wszystko żeby pokochać jakiś spirt, tak żeby i moje dzieci patrząc na mnie też chciały coś robić... I powoli,ake widzę efekty widzę że sięgają po wodę a nie po inne napoje zawierające mnóstwo cukru, widzę że chcą się ruszać, i że jak sięgają po czasem po coś słodkiego to jest to czasem i duuuużo mniej

    A co do edukacji w szkole na ten temat... Nie wiem jak jest w innych ale u nas w szkole są raz na jakiś czas rozmowy z dietetykami... Wg mnie za mało ale są, do tego bloki programowe dotyczące żywienia moje dzieci miały od przedszkola, tylko mam wrażenie że to wszystko nie ma wcale siły przebicia, bo dzieci w domu uczone są czegoś innego...
    Niedawno u córki w szkole był dietetyk, mieli pogadankę, i co? ... Następnego dnia bardzo dużo dzieci przyniosło do szkoły chipsy i słodycze... I popijało to colą...

  4. #14
    Zawodowa jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-05-2016
    Posty
    239

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    jedzenie narkotykiem - szczera prawda. Ale niewiel osób się do swojego uzależnienia przyznaje. ja w sumie mogłabym się przyzbać, bo zwykle bywało tak, że jakiś diabełek, co siedział na jednym ramieniu mi mówił,że mam iść do lodówki i jeść - chociaż wcale ni ebyłam głodna. i co? i szłam, i jadłam.
    TEraz już tego nei robię, ale czasem mam takie myśli. Stoję wtedy przed tą lodówką, i mam ochotę ją otwowrzyć ale wiem,że jak to zrobię, to znów się zacznie, i pewno stracę motywację a to już 9 kg na minusie.
    agatarska and Blooom like this.

  5. #15
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Wiecie, ja mogę sobie wyobrazić, jakie to jest cięzkie, mieć takie uzależnienie od jedzenia. Ja teraz jak tak sięgnę pamięcią, to uzależniona raczej nie byłam, ale mnie dobiło takie właśnie jedzenie nieświadome, z nudów. Do komputera, do telewizora, do kina, na wycieczce, na mieście, bo akurat się przechodziło koło cukierni, czy mcdonalda. Zgodzę się z Wami, ze dla dzieciaków w wieku szkolnym taka edukacja dietetyczna jest mega potrzebna i trzeba by to wprowadzić, ale na prawdę z głową, a nie po łebkach, jak niestety wiele rzeczy w naszym kraju ...
    O , przypomniało mi się, jak pisałyście o tym jedzeniu na przykład dwóch obiadów u babci. Ja miałam takiego trochę "nawiedzonego" dziadka, który najpierw przywoził mi czekoladki, kiełbaski, marcepany, ciasta i inne takie pyszności, bo byłam ukochaną, najstarszą wnuczką, a potem, jak byłam starsza, to nie omieszkał mi nieraz wytknąć, że jestem gruba ... A takie uwagi od najbliższych członków rodziny dziecka z nadwagą wcale nie zmotywują, wręcz przeciwnie ... Potrzebny jest właśnie dobry, naoczny przykład. Dopiero wtedy można działać.

  6. #16
    Awatar Blooom
    Blooom jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-08-2012
    Posty
    5,437

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Ja myślę że jestem uzależniona od jedzenia, codziennie walczę z tym żeby nie podjadać i często tą walkę niestety przegrywam... Ale walczę dalej i myślę że to jest najważniejsze

  7. #17
    Bye Graso jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    13-06-2016
    Posty
    32
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Dziewczyny co do samego uzależnienia, ja często mam tak, że kiedy ktoś mimochodem zwróci mi uwagę, że nie powinnam tyle jeść (co w ostatnim czasie namiętnie robi moja mama - ale wiem, że ona robi to dla mojego dobra) wzbiera we mnie jakaś taka agresja.
    Chociaż nie wiem czy "agresja" to do końca dobre słowo.. ciężko mi to precyzyjnie nazwać.
    W każdym razie czuję ogromną złość i żeby ją ukoić - obżeram się..

    I mimo, że sama dzieci nie posiadam, ale zdarza mi się z dziećmi pracować, wiem doskonale, że na nie lepiej niż słowa działają właśnie nasze działania.

    Bloom - tym samym masz to szczęście, że córka na pewno jest dodatkową motywacją w walce z Twoimi słabościami, zresztą sama o tym wspomniałaś. To super - mieć dla kogo walczyć

    Ja chyba jeszcze mam dużo rzeczy do przepracowania i dlatego ciężko mi podjąć tę walkę tak po prostu dla samej siebie - tzn. oczywiście już to zrobiłam, ale zobaczymy jak daleko zajdę.
    Blooom and ewelinawarchol like this.
    bye-graso.blogspot.com

  8. #18
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Bye Grasso, ja bym zamiast "agresja" użyła może bardziej słowa "bunt". Bo kojarzy mi się, że w dawnych czasach miałam podobnie. Jak ktoś zwrócił mi uwagę, z rodziny zazwyczaj, żebym może zaczęła mniej jeść, to ja się zwyczajnie buntowałam i robiłam na przekór, bo myślałam sobie coś w stylu "Nie będziesz mi mówić, co mam robić!" I tak było zazwyczaj, że też uciekałam i odwracałam się na pięcie, jak ktoś "dobrze mi doradzał". I musiał w końcu przyjść moment, że ja się zbuntowałam, ale na swoje własne ciało i tak zaczęłam to całe odchudzanie. Ta mysl mi właśnie pomagała, wiesz, ten bunt trochę przeciwko samej sobie. To pchało mnie do przodu. Czasami podczas diety myślałam sobie "ach, zjadłabym takie wielkie ciacho, albo hamburgera, czy kebab", ale zaraz potem przychodziła myśl "Nie! Przecież nie możesz być dłużej takim grubasem !" I ta myśl o tym, że jestem grubasem wygrywała, zagryzałam zęby i udawało się
    Dlatego czasem... warto się buntować Taka natura w sumie pozostała mi do dzisiaj :P

  9. #19
    Awatar Blooom
    Blooom jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-08-2012
    Posty
    5,437

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Może to i właściwie określenie... Ten bunt... Coś w tym jest...

    A,wracając do motywacji to dawno temu moja córka spytała mnie, czy nie umrę? I obiecałam jej wtedy, że zrobię wszystko co w mojej mocy żeby być zdrową... I tak się zaczęło moja przygoda ze zdrowszą sobą...

  10. #20
    Zawodowa jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-05-2016
    Posty
    239

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    ja tomiałam z tym jedzeniem dwóch obiadów podobniem i to tak od dziecka bo najpierw , jak wracałam ze szkoł czy przedszkola to siadałam na kolana któremuś z dziadków bo mieli swój obiad i przecież no jak mogłąm z nimi nie chcieć. a później wracali rodzice i mama by sie neźle wkurzyła bo przecież pół dnia w kuchni spędziła gotująć obiac specjalnie dla mnie i mojego brata, a ja co.. już zjadłam? No i tak to właśnie było, że sobie moja rodzina wspólnymi siłami wyhodowała niezłęgo pączusia

Strona 2 z 6 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •