Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 4 5 6
Pokaż wyniki od 51 do 56 z 56
Like Tree14Lubią to

Wątek: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

  1. #51
    Bye Graso jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    13-06-2016
    Posty
    32
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Marta - gratuluje szybkiego uporania się z sesją Świetnie, że możesz już cieszyć się wakacjami

    Myślę, że mogę napisać, iż jestem z siebie zadowolona. Już mija prawie miesiąc odkąd zaczęłam zmieniać swoje życie.
    Może nie robię tego w zawrotnym tempie, ale w takim, które mi pasuje.

    Postanowiłam, że mierzyć się będę co miesiąc, więc jeszcze trochę czasu mi zostało. Ale już widzę spore zmiany - szczególnie jeśli idzie o plecy. Miałam na nich ogromne fałdy. Oczywiście ona nadal tam są - jednak mniejsze. Ciężko mi ocenić rezultaty po ubraniach, bo zwykle noszę sukienki, po których chyba aż tak bardzo tego nie widać.

    Całkiem możliwe, że dziś jednak się zmierzę.

    Dalej kultywuje codzienne marsze - coraz bardziej intensywne. Cieszę się, że przez najbliższe dni ma być nieco niższa temp. bo jednak w upały trudniej się zebrać i dać z siebie wszystko

    Cały czas włączenie innych ćwiczeń, które będę uprawiać w domowym zaciszu jest jeszcze przede mną, ale myślę, że od dziś już zacznę. '

    Oby tak dalej
    Eva_Cross lubi to.
    bye-graso.blogspot.com

  2. #52
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Cześć !
    No to super, że zaczynasz ćwiczenia ! Nie odkładaj tego, po prostu to zrób, co ci szkodzi Jak poczujesz, że nie dajesz rady, to w każdej chwili możesz zrobić przerwę na złapanie oddechu W upalne dni ćwiczyłam na siłowni, na której dzięki Bogu była klimatyzacja, więc ćwiczyło się całkiem ok. Szybkie marsze to też świetne ćwiczenie spalające tłuszczyk. Jest tak, że podczas takiego szybkiego marszu, lub lekkiego truchtu spalanie kalorii mamy większe, niż przy bardzo intensywnym biegu Właśnie, skoro piszesz, że jest to szybki marsz, to może spróbuj podnieść trochę poprzeczkę i zamień go właśnie na taki lekki trucht ? Nie powinno cie to jakoś bardzo zmęczyć, a spalanie podkręcisz Zawsze, jak poczujesz się źle, możesz spokojnie znów przejść do marszu i robić sobie takie interwały, trochę marszu, trochę truchtu Obserwuj swój organizm i nie bój się, a nuż pozytywnie się zaskoczysz, że ta Twoja kondycja wcale nie jest taka zła
    Super Ci idzie Najważniejsze, że ty widzisz efekty, to bardzo motywuje A fałdy na plecach też miałam, echh.. jak ja się z tym czułam żenująco ... :P

  3. #53
    Bye Graso jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    13-06-2016
    Posty
    32
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Próbowałam truchtu, niestety jest na to za wcześnie - bolały mnie kolana i od czasu tej próby mam problem z łydką
    Mam chyba za dużą otyłość i stawy truchtu jednak nie wytrzymują. Ale już niedługo..
    bye-graso.blogspot.com

  4. #54
    Awatar agatarska
    agatarska jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    25-05-2008
    Mieszka w
    Polska
    Posty
    14,870
    Wpisy na blogu
    5

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    wszystko w swoim czasie
    z każdym kilogramem mniej bedzie łatwiej

    trzymam kciuki
    WIEDŹMOWY CEL OSIĄGNIĘTY - OD VI 2015 STABILIZACJA WAGI - BORN TO BE WILD !!!!
    Link do mojego wątku - TU WALCZĘ Z DEMONAMI .: :. FOTKI MOTYWACYJNE - KLIK

    "Between my fears and dreams..."

  5. #55
    Awatar Marta_K
    Marta_K jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-02-2016
    Posty
    2,718

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    Hej

    Udało się jakoś w miarę szybko uporać z tym wszystkim Bardzo się cieszę, że mogę wkońcu wrócić do domu i nie myśleć o uczelni teraz już tylko praca, ale to już jakoś przeboleję

    Miesiąc czasu to już taki czas, w którym możesz zauważyć jakieś efekty nie tylko na ciele, ale i w swoim samopoczuciu. Pewnie sama już po sobie widzisz, że czujesz się dużo lepiej niż wcześniej

    Masz rację. Ogólnie moim zdaniem nie ma sensu tak codzienne stawać na wagę i się mierzyć. Myślę, że takim optymalnym czasem są 2 tygodniu, po których można zobaczyć i w obwodach i na wagę jakąś różnicę, nie uwzględniając walki hormonalnej naszego organizmu Jak wiadomo u kobiety to różnie z tymi cyferkami szczególnie przed miesiączką

    Przyjdzie czas i na truchcik Nie ma co od razu się rzucać na głęboką wodę

    A myślałaś może o spacerach z kijkami? Nie obciąża się wtedy stawów, a można spalić na prawdę dużo więcej kalorii niż w przypadku zwykłego spaceru. Mi się osobiście bardzo podoba taka forma aktywności, szczególnie że można ją uprawiać w gronie najbliższych

    Dobrego dnia Bye Grasso, oby następny miesiąc również Ci dobrze minął
    Specjalista ds. żywienia i dietetyki, Trener personalny, fanatyczka zdrowego stylu życia
    Mój domek
    Blog -> pamietnikzdrowegozycia.blogspot.com
    Facebook -> facebook.com/pamietnikzdrowegozyciablogspot

  6. #56
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: To mnie bardziej zabija niż wzmacnia...

    O właśnie, spacer z kijami to może być w Twoim przypadku strzał w dziesiątkę
    Racja, bieganie jest bardzo obciążające dla stawów i osoby z dużą nadwagą raczej nie powinny biegać. No ale spróbowałaś, wiesz na czym stoisz, na razie skupiasz się na marszach. Jak trochę kilogramów poleci, to może wtedy spróbuj znowu. I oczywiście, jak cię łydka nie będzie boleć Ech.. ja pamiętam czasy wuefu, jak w gimnazjum i jeszcze w liceum byłam nastolatką z dużą nadwagą i też nie dawałam rady podczas biegów, a ci durni wuefiści i tak kazali biegać na zaliczenie ileś tam kółek wokół boiska... Masakra, jak przec coś takiego młody człowiek może znienawidzić bieganie i w ogóle aktywność fizyczną, bo wszystko, co po pamiętam z tamtych lekcji i biegania na zaliczenie, to duszność, mdłości, bóle nóg, zadyszka i zażenowanie, że nie daję rady ... Cały czas utrzymuję swoje stanowisko, że przydałaby się w naszym kraju totalna rewolucja, jeśli chodzi o nauczanie wychowania fizycznego w szkołach ... Samo zachęcanie do ćwiczeń nie wystarczy, jak często wuefiści to tłuki i zwyczajnie uczyć nie umieją ...
    Teraz ćwiczę sama od siebie, regularnie, czerpię z tego wielką przyjemność i satysfakcję, czyli to jednak kurczę nie jest tak, że się nie nadaję, jak próbowali mi to wmówić w szkole ...

Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 4 5 6

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •