Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2
Pokaż wyniki od 11 do 17 z 17

Wątek: Węgrzy potrafią !

  1. #11
    Blackpoint Guest

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    Cytat Zamieszczone przez krysial Zobacz posta
    Na wegetarianiżmie NIE SCHUDNIESZ co najwyżej stracisz zdrowie
    i urośnie Ci wielki bębol.
    Pozbawiona białka o najlepszej wartości biologicznej , niewydolisz
    najpierw przeziębienia ,alergie,.nerwice ,zęby no i chodowla CUKRZYCY
    Może Tobie narazie nie grozi oprócz tycia ,ale szkoda by było młodego narybku.
    jakbyś ewentualnie chciała terroryzować rodzine bezmięsnymi kapustami
    Pierdzielenie.
    Znam kilku wegetarian, większość od lat, i figury cholernie wszystkim zazdroszczę, żadne nie ma bębna/nerwicy/alergii/rozwalonych zębów.
    Zresztą naukowo udowodnione jest, że wegetarianizm zmniejsza ryzyko wielu schorzeń, w tym wielu chorób cywilizacyjnych.
    Na pewno mądry wegetarianizm jest zdrowszy niż polaczkowata wersja mięsożerności; czyt. schaboszczak, piwo i kartofle z sosem.
    I ja NIE jestem wege, ani póki co nie zamierzam być, ale nigdy nie uznam za zdrową diety, która zaprzecza naszym przystosowaniom ewolucyjnym jako gatunku, czyli wszelakich wymysłów pro-proteinowych. Jakbyśmy mieli wpaszczać tyle mięcha, to byśmy mieli zęby jak wilki, niższe pH w żołądku i z połowę krótszy przewód pokarmowy.

  2. #12
    peszka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    23-07-2008
    Mieszka w
    Garwolin
    Posty
    1,651

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    Dokładnie.
    Na dowód, ostatnie odkrycie Ameryki, Kris Carr, która ma raka i przeszła na dietę wegańską. Propaguje sok warzywny, który ratuje jej życie.
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Artykuł jest stary, ale jak kto chce - w ostatniej (35) Angorze jest nowy, ze zdjęciem Carr na okładce. Dziewczyna żyje pełnią życia, dieta niby nie jest uzdrowicielska, ale widać pomaga lepiej się czuć. Nie ma bębna ani cukrzycy. I jest szczuplutka, co pewnie jest tylko efektem ubocznym.
    "- Witam, ile pani waży? - Różnie..."lato 2005 - 103kg >>>---> lato 2006 - 67kg2006 - 2009 - w granicach 67/73, obecnie... 91!
    Peszki stękanie na odchudzanie
    Ćwiczysz? Dorzuć swoje pięć minut, a będzie Ci policzone

  3. #13
    katkanna Guest

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    O tych Rosjankach to chyba ja pisałam... takie były moje wrażenia po powrocie z Moskwy: domowa kuchnia + praktycznie brak fastfoodów (u nich McShit prawie wcale się nie przyjął, poza tym ceny są tam wysokie) = młoda część społeczeństwa jest bardzo szczupła. Owszem, starsze panie dorabiają się wałków i brzuszka, ale należy do tego doliczyć alkohol, nałogi, ciąże...

    Niedawno wróciłam z Ukrainy i wrażenia mam te same, na ulicach są po prostu zgrabni ludzie. Jak ktoś jest zapuszczony, to raczej ma swoje lata. Mojemu chłopu tylko głowa latała na boki, tak się oglądał za wschodnimi laskami Zresztą nie oszukujmy się, u nas też 50-60 latki rzadko mogą się poszczycić figurą modelki (chociaż znam i takie przypadki).

    Koleżanka Białorusinka, sama zresztą szczuplutka jak szczypiorek, potwierdziła, że na Białorusi sytuacja wygląda podobnie. Nie jest to zatem casus jednego kraju ani jednego miasta.

    No i - mięso na wschodzie jest drogie. Naprawdę drogie. Cena obiadu wzrasta drastycznie, jeśli w jego skład wchodzi kotlet, szaszłyk lub coś podobnego. Najtaniej natomiast wychodzi zupa. Inna sprawa, że zupy na wschodzie to nie jest woda z warzywami z mrożonki. To są treściwe, porządne zupy, pełne warzyw - ot chociażby [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników], [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników], [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników], [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników], [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]. Obco brzmiące nazwy dla nas, Polaków, a szkoda, bo taką zupą może się najeść cała rodzina. Na wschodzie nadal się spożywa dwa dania, przy czym po treściwej zupie następuje mała, autentycznie MAŁA porcja drugiego, kotlecik lub szaszłyk jest naprawdę minimalny, najczęściej to 100 gram. Reszta - tzw. garniry, czyli dodatki (ziemniaki, kasza, ryż) plus surówka. To taki typowy zestaw knajpowo-stołówkowy. Do zupy często się zjada ciemny chleb i dla wielu osób stanowi to (zupa z chlebem) jedyne danie, bo najtaniej. Nie zanika wciąż kultura picia domowego kompotu. W sklepach spożywczych na nabiale króluje maślanka, kefir, kwaśna śmietana zamiast słodkiego jogurtu Danone i czekoladowych deserków. Jogurt owocowy jest zwyczajnie drogi, w dodatku producent oszukuje jak może, nalewa 3/4 butelki i sprzedaje w cenie pełnej.
    Owszem, spożywa się całą masę produktów mącznych, odmian pieczywa lub wypieków z nadzieniem, ale są to produkty tradycyjne, domowe, często wyrabiane w tych samych warunkach od setek lat - np. uzbecka samsa, czyli bułka z mięsem prosto z glinianego pieca, czeburek, gruzińskie chaczapuri czy bułka lepioszka. Stosunkowo mało zjada się wypieków słodkich, lukrowanych czy z marmoladą.

    To wszystko potwierdza moją teorię, że najlepsze jest żarcie jak najmniej przetworzone. I dlatego jestem całym sercem za opodatkowaniem używek, jakimi są słodycze i fastfoody, bo z odżywianiem to ma niewiele wspólnego, to są właśnie używki, takie jak alkohol i papierosy i powinny być tak samo objęte akcyzą. Koszty społeczne też są porównywalne, a kto wie, czy nie większe w przypadku śmieciowego żarcia. Dla mnie tę kasę mogą przeznaczyć na dopłaty do ekologicznego rolnictwa, żeby przeciętny zjadacz chleba mógł sobie kupić zdrowy ser, chleb i jajka.

    Znam kilku wegetarian, większość od lat, i figury cholernie wszystkim zazdroszczę, żadne nie ma bębna/nerwicy/alergii/rozwalonych zębów.
    Zgadzam się tylko częściowo... bo znam też spasionych wegetarian. Znam nawet spasionych wegan. Inna sprawa, że jest to tylko i wyłącznie skutek ich olewczego stosunku do żywienia - "skoro nic mi nie wolno jeść, to będę jeść same frytki". Z takim weganizmem to nikt nie schudnie. Dlatego samo niejedzenie mięsa nie jest magiczną receptą na zdrowe i szczupłe życie. Dla ścisłości, samo jedzenie mięsa również nie.

  4. #14
    peszka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    23-07-2008
    Mieszka w
    Garwolin
    Posty
    1,651

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    Cytat Zamieszczone przez katkanna Zobacz posta
    O tych Rosjankach to chyba ja pisałam... takie były moje wrażenia po powrocie z Moskwy: domowa kuchnia + praktycznie brak fastfoodów (u nich McShit prawie wcale się nie przyjął, poza tym ceny są tam wysokie) = młoda część społeczeństwa jest bardzo szczupła. Owszem, starsze panie dorabiają się wałków i brzuszka, ale należy do tego doliczyć alkohol, nałogi, ciąże...
    Tak, to pewnie Ty, ale moja koleżanka była ostatnio dwa tygodnie w Petersburgu i mówiła, że oni bardzo mało mięsa mogą jeść, bo jest po prostu drogie. Mnie się w głowie te dwie informacje połączyły i tak je zapisałam.

    ---------- Wiadomość dodana o 00:10 ---------- Poprzednia wiadomość dodana o 00:01 ----------

    Cytat Zamieszczone przez katkanna Zobacz posta
    Zgadzam się tylko częściowo... bo znam też spasionych wegetarian.
    Ja utrzymywałam się przez te trzy lata w wadze 70 kg, ale miałam wyskok do 80 po maturze. Strasznie dużo jadłam przed maturą, ale razem ze mną jadły nerwy. Jak się wyluzowałam, jadłam nadal, zaczęłam wówczas tyć. Dla młodego organizmu 10 kilo nagle, to niełatwa sprawa, mnie się wtedy "udało" utyć w trzy miesiące.
    Nawiasem mówiąc, odchudzałam się we Włoszech zażerając się winogronem i cytrusami, zagryzając makaronem i pizzą. I nie spróbowałam nawet grama prosciutto czy frutti di mare (bo to żyło), za to uwielbiałam taką niedokończoną mozarellę.
    Kiedyś uważałam, że owoce nie tuczą, więc kompletnie nie bałam się ich jeść, wtedy - rzeczywiście (mnie) nie tuczyły, choć Signora Anna przekonywała mnie o tym, ze winogrona są na diecie zakazane.
    "- Witam, ile pani waży? - Różnie..."lato 2005 - 103kg >>>---> lato 2006 - 67kg2006 - 2009 - w granicach 67/73, obecnie... 91!
    Peszki stękanie na odchudzanie
    Ćwiczysz? Dorzuć swoje pięć minut, a będzie Ci policzone

  5. #15
    katkanna Guest

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    To prawda, mięso na wschodzie jest bardzo drogie, my w Polsce w ogóle nie odczuwamy, co to znaczy mieć drogie mięso. U nas zresztą, widziałam jakieś wyliczenia, jest mimo wszystko jedno z tańszych mięs w Europie (w proporcji do zarobków).

  6. #16
    Awatar krysial
    krysial jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Głogów
    Posty
    715

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    Cytat Zamieszczone przez katkanna Zobacz posta
    To prawda, mięso na wschodzie jest bardzo drogie, my w Polsce w ogóle nie odczuwamy, co to znaczy mieć drogie mięso. U nas zresztą, widziałam jakieś wyliczenia, jest mimo wszystko jedno z tańszych mięs w Europie (w proporcji do zarobków).
    Tańsze może i jest zwłaszcza kurczaki , no i dobrze ,ze jest
    -problem jest w tym JAKIE TO MIĘSO ? ile mięsa w mięsie a ile chemii .
    W zasadzie dyżurują kurczaki i wieprzowina .
    Gdzie nasze cudowne gęsi ? smalec z gęsi
    barany czy konina .wołowina hmmm..bywa ale jakby niekompletna.
    Bo tam maja takiego prezydenta
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

  7. #17
    Awatar Budrys67
    Budrys67 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2008
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    301

    Domyślnie Odp: Węgrzy potrafią !

    W Danii od tego weekendu obowiązuje "podatek tłuszczowy", którego wysokość jest uzależniona od zawartości niezdrowych tłuszczów nasyconych w produkcie. Władze tłumaczą, że chcą w ten sposób walczyć ze szkodliwymi nawykami żywieniowymi Duńczyków. Wysokość podatku to 16 koron (ok. 2,9 dolara) na każdy kilogram tłuszczów nasyconych w produkcie.

    Dyrektor ds. żywności w duńskiej konfederacji przemysłu Ole Linnet Juul szacuje, że podatek podniesie cenę hamburgera o równowartość ok. 0,15 dolara, a małego opakowania masła - o 0,40 dolara. Według niego, Dania jest pierwszym krajem świata, który walczy z tłustym jedzeniem podatkami.

    W marcu propozycja nałożenia podatku uzyskała poparcie znacznej większości w duńskim parlamencie. Argumentowano, że taki krok pozwoli wydłużyć spodziewaną długość życia Duńczyków. Od 1 września na Węgrzech obowiązuje "podatek chipsowy" od żywności i napojów o wysokiej zawartości cukru, soli, węglowodanów oraz kofeiny.

Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 1 2

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •