Strona 1 z 5 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 43
Like Tree3Lubią to

Wątek: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

  1. #1
    Awatar Paulina_au
    Paulina_au jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    14-10-2009
    Posty
    5

    Domyślnie Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Wiele osób uważa że ta dieta jest szkodą dla organizmu ponieważ :
    - Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia a podczas Kopenhaskiej zalecana jest tylko kawa z kostką cukru.
    - Dieta ta polega na głodzeniu się ( wiele osób odczuwa osłabienie organizmu, ponieważ posiłki są strasznie małe )
    - Menu diety nie dostarcza organizmowi wszystkich potrzebnych mikro i makro elementów.

    Co Wy o tym myślicie ?

    Dukan:
    I 26-29.10.2009
    II 30.10.2009-08.02.2010

  2. #2
    Awatar LadyShadowFlame
    LadyShadowFlame jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    2,366
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Powiem Ci tak. Owszem ja na Kopenhaską mówię GŁODÓWKA a nie Dieta.
    Najpierw byłabym za Tym, żeby ktoś znalazł na prawdę prawdziwą Kopenhaską i ją tu wkleił. Dlaczego? Bo wiekrzość Kopenhaskich w necie jest źle napisana, źle zrozumiana i powielana w złej wersji.

    Ja kiedyś znalazłam taką najbliższą prawdziwej, jak ją znajdę to wkleję, ale zrozumienie zostawię innym, bo ja ją skopiowałam taką jaką znalazłam.

    Ja jestem raczej przeciwnikiem tej "diety" bo uważam że jak dla normalnej osoby jest to dieta zbyt restrekcyjna i mało kto wie, że powinien pomału dodawać nowe produkty po diecie, a nie rzucić się na chleb, pizze itp.

    Jakby była dobrze wykonywaną dietą trwała by około 4 tygodnie i schudłoby się od 6 do 16 kg jeśli by się dobrze ją zrobiło ( i stabilizację Wagi która wliczona jest w te 2 dodatkowe tygodnie !!)

    Co do Kawy Rano.
    Ja nie uważam że śniadanie jest najważniejsze. Tzn ! Na śniadanie najlepiej byłoby jeść owoce, bo do godziny 12 w południe w naszym organizmie trwa eliminacja, wydalanie niestrawionych resztek i produktów odpadowych. Jeśli w tym czasie zjemy wielkie śniadanie zakłócimy ten proces i będziemy czuć się cieżko a i nasz ogranizm nie skończy swojej pracy bo będzie musiał dołożyć sił do trawienia.
    Dlatego rano najlepiej jest jeść pożywienie o dużej zawartości wody.czyli warzywa i owoce

    No i tutaj ta kawa. Jak już ktoś miałby jeść jajecznice, albo kanapki, to lepiej żeby wypił tą kawę

  3. #3
    Awatar Paulina_au
    Paulina_au jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    14-10-2009
    Posty
    5

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Cytat Zamieszczone przez LadyShadowFlame Zobacz posta
    Ja kiedyś znalazłam taką najbliższą prawdziwej, jak ją znajdę to wkleję, ale zrozumienie zostawię innym, bo ja ją skopiowałam taką jaką znalazłam.
    Jeśli znajdziesz chwilkę żeby jej poszukać, to ja z miłą checią porównam i wyciągnę wnioski.
    :-)

    Dukan:
    I 26-29.10.2009
    II 30.10.2009-08.02.2010

  4. #4
    Awatar PtysZKremem
    PtysZKremem jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-09-2009
    Mieszka w
    New York
    Posty
    194
    Wpisy na blogu
    6

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Przeszlam (i cudem przezylam) [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] i goraco ODRADZAM stosowanie. Owszem mozna na niej schudnac, jak dobrze pamietam to w ciagu 13 dni zrzucilam ok.7kg, ale efekt ten sie wcale nie utrzymuje. W momencie powrotu do normalnego jedzonka przytylam to co stracilam i wiecej!!! Lepiej ogranicz i licz kalorie, lub znajdz cos mniej drastycznego i rozsadnego, co nie pozwoli na ponowne utycie!
    Ostatnio edytowane przez Krzysztof99 ; 14-08-2017 o 14:50
    tigia lubi to.


    I faza start: Prima Aprilis :-)

  5. #5
    Neftis jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-10-2009
    Posty
    115

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Pomyślałam, że i ja skomentuję dietę kopenhaską... W sumie to jestem jej weteranką... W roku 2008 przechodziłam ją kilka razy - 2 x 13 dni, 1 x 11 dni, ze 3 x 7 dni i niezliczoną ilość x 3 - 4 dni... I co??? Mówię - NIGDY WIĘCEJ... Dlaczego???

    1 - dieta ta ma poprawiać metabolizm... Nie chcę denerwować moderatorów, więc powiem tylko: BZDURA... To co zrobiła z moim metabolizmem to tragedia...

    2 - od 7 do 20 kg w dwa tygodnie... Mnie udało się najwięcej schudnąć 4,5 kg... I co??? Nie wiem, czy to moja wina, bo wygłodzona rzucałam się na jedzenie, ale w ciągu 2 - 3 dni wracało 5 kg... I to nie tylko mnie, bo wszyscy moi znajomi, którzy stosowali tę dietę, mieli to samo...

    3 - ilość jedzenia w tej diecie... Kwestia gustu... Jedni jedzą więcej, inni mniej... Ciężko to oceniać...

    4 - kawa rano... Nie wiem, czy to dobre, czy złe... Faktem jest jedno... Do dzisiaj zaczynam dzień od kawy... Nie umiem inaczej funkcjonować... A nauczyłam się tego właśnie na kopenhaskiej...

    Napiszę jeszcze jedno... Miałam się tym nie chwalić, ale wolę nie mieć nikogo na sumieniu... Dieta ta dała mi jedną rzecz - bulimiczny typ anoreksji... Czyli co??? Kilka dni ładnie sobie dietkujemy (czyt. głodujemy), potem rzucamy się na jedzenie... I jemy do oporu... A potem??? Herbatki przeczyszczające i zaczynamy od początku... Nikomu tego nie polecam... Zanim nie poznałam diety kopenhaskiej byłam zadowolona z siebie dziewczyną, może z lekką nadwagą, ale akceptowałam siebie... A teraz... Patrzę w lustro z nienawiścią, chociaż po nadwadze nie ma śladu... Na szczęście dzięki temu forum jest lepiej... Czuję się pilnowana przez Dziewczyny, które mnie bardzo wspierają i grzecznie stosuję dietę MŻ... Dopiero dwa tygodnie, ale dla mnie to i tak sukces...

    Podsumowując: To nie jest żadna dieta... To jedna wielka głupota... Owszem, jeśli w ciągu dwóch tygodni trzeba wcisnąć się w spodnie o dwa rozmiary mniejsze - jak najbardziej polecam... Tylko trzeba pamiętać, żeby zawczasu kupić spodnie rozmiar większe, żeby było co na tyłek włożyć tydzień po diecie...
    tigia lubi to.

  6. #6
    Awatar margolka123
    margolka123 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-05-2004
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    1,845

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Ja stosowałam tę dietę, 13-dniową kilka lat temu, gdy zaczynałam odchudzanie ze 105 kg. Traktowałam to jako wstęp do odchudzania na diecie ograniczającej kalorie, ale ponieważ moje odchudzanie poprzedziło kilkunastotygodniowe wielkie żarcie, wywołane stresem (przytyłam ok. 17 kg w niecałe 4 miesiące), szukałam czegoś, co narzuci mi reżim niemal głodowy.

    Dietę zaczęłam latem (ważne, bo na niej szybko człowiekowi robi się zimno z niedoboru kalorii) i przeszłam ją bez żadnych kłopotów. Trzymałam się rozpiski - mnie chodziło przede wszystkim o wdrukowanie sobie, że mogę jeść tylko to, co na kartce.

    Potem przeszłam na dietę 1 tys kcal, stosowałam ją 2 miesiące, potem podniosłam limit kalorii do 1,2 tysiąca a po tym, jak zrzuciłam 30 kg (ponad pół roku) podniosłam limit jeszcze o 300 kcal i zaczęłam regularnie chodzić do klubu fitness - w efekcie zrzuciłam jeszcze 10 kg.

    Teraz, po kilku latach wracam znów, to że przytyłam nie ma nic wspólnego z tamtym odchudzaniem - splot okoliczności różnych (plus niewątpliwie skłonność do złego jedzenia). Schudłam zdrowo, utrzymałam wagę przez ok. 2 lata. Dieta kopenhaska mi w niczym nie przeszkodziła, polecam ją tym, którzy myślą o swoim odchudzaniu na długi dystans, nie wierzą w cuda (typu 20 kg czy nawet 10 w dwa tygodnie). Uważam, że można racjonalnie z niej skorzystać.

    Nie wiem, ile na niej schudłam, bo wtedy weszłam na wagę dopiero po kilku miesiącach odchudzania. Sądząc po ciuchach, jakieś 4,5-5 kg.
    Ostatnio edytowane przez margolka123 ; 23-10-2009 o 10:53


    Margolka123 - reaktywacja - Grupy Wsparcia Dieta.pl
    Od 1.10.09 do 12.05.10 - 22 kg
    Dukam dalej, do skutku!

  7. #7
    Awatar LadyShadowFlame
    LadyShadowFlame jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    2,366
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    NO to odnalazłam to o co mi chodziło, troche tego jest także wkleję na kilka postów

    Oczywiscie jest to z jakiegoś forum, niestety nie zapisałam odnośnika i mam tylko to. mam nadzieje że się autorka tego nie pogniewa za to że wkleiłam na forum

    ---------- Wiadomość dodana o 13:01 ---------- Poprzednia wiadomość dodana o 13:00 ----------

    Dziewczyny żadnych cukrów, gum do żucia itd. Kurczaka nie całego tylko pojedyńczą pierś, jogutru 2/3 szklanki a nie 2-3 szklanki. Żadnych schabowych zamiast wołowiny ma być najwyższej klasy wołowina 26 zł kg ok. Befsztyk 20 dag można podsamżyć na patelni.
    Można sól i pieprz żadnych ziół.

    Tu macie 2 mądre teksty dają do myślenia mam nadzieję że autorka się nie obrazi powodzenia

    "Moje Drogie Kopenhaskie Dietowiczki piszę ten post, bo nie mogę znieść już wypisywania bzdur o diecie kopenhaskiej , jej efektach, oczekiwanych rezultatach oraz co najważniejsze czytać tych jadłospisów w kilkunastu co najmniej różnych wersjach. Nie oczekuję ani miłych ani tym bardziej niemiłych komentarzy. Piszę, bo jestem weteranką tej diety i nie chcę aby kobiety czy mężczyźni, którzy zdecydują się przejść tę katorżniczą dietę nie uzyskali efektu na który zasługują w 100%. Być może mój post okaże się nieco chaotyczny za co przepraszam, na wszelkie pytania oraz ewentualne prośby o jadłospis odpowiem na e-maile skierowane pod mój mail, który podaję na końcu. Proszę wybaczyć jeśli nie odpowiem od razu ale mam niewiele wolnego czasu. Obiecuję, że wszystkie odpowiedzi będą szczere i nigdy nikogo nie zwiodę a tylko podzielę się moją wiedzą.

    Zacznę od tego, że się przedstawię. Mam na imię Iwona i mam 32lata, od ponad roku jestem szczęśliwą żoną ale mamą jeszcze nie Dietę kopenhaską dostałam ponad 4lata temu od mojej przyjaciółki Dagmary, która co ważne jest lekarzem medycyny o specjalności związanej z dietetyką. Po studiach dostała propozycję pracy w Danii, gdzie przebywa od 6lat. Ona z koli dostała ją od lekarza – kolegi z pracy. Wyjechała jako szczupła dziewczyna a na duńskim wikcie dość przytyła i nie czuła się z tym dobrze. Nie chodzi o kilogramy ale o samopoczucie co podkreślam. Nie będę wchodzi tu w szczegóły Jej życia ale przedstawię fakty i mity diety kopenhaskiej.


    Przede wszystkim w diecie kopenhaskiej nie chodzi o to by schudnąć!!! Moje drogie spadek wagi jest tu ‘efektem ubocznym’ - miłym - wiem, motywującym - wiem, itd. itp. – też wiem i rozumiem, że jest to wasz główny powód przechodzenia na tę dietę ale ta dieta ma zupełnie inne zadanie. Dieta kopenhaska nie została opracowana w szpitalu w Kopenhadze ale prze dietetyka duńskiego. Ma ona na celu wyeliminowanie ‘nałogu’ podjadania między posiłkami oraz zmniejszenia poczucia łaknienia, a co najważniejsze zmniejsza się objętość żołądka co po zakończeniu diety jest dodatkowym plusem – jako, że nawet ucieszeni zwycięstwem rzuciwszy się na jedzenie nie możemy zjeść porcji ogromnych. Ma Nas nauczyć zdrowych zasad odżywiania się, czyli ‘europejskie śniadanko’ do 9.00 kawka i rogalik czy kromka ciemnego!!! pieczywa (widziałyście jakie Francuski są szczupłe – a jedzą śniadanka europejskie – wiem bo niejednokrotnie byłam w Paryżu) potem lunch do 14.00 a obiad nie później niż o 18.00. To obiad być największym posiłkiem dnia a nie śniadanko. Obiad, bo od obiadu do śniadanka mija 12 godzin a organizm magazynuje z pożywienia energię na nowy dzień. Poza tym co jest w tym jadłospisie: czy Ktoś tam widział batoniki czekoladowe?, a zupki instant? NIE no to może chipsy i piwko? NIE, hmm brak totalny pustych kalorii??? A za to co: żelazo, białko zwierzęce, warzywa i owoce – bo to witaminki i sole mineralne, oliwa (bo zdrowsza niż olej) Itd. Itp.

    Inna sprawą są jadłospis i pytania zadawane w związku z nim.

    Zacznę od początku: ta dieta jest restrykcyjna i jedyną dopuszczalną zmianą czy też zamianą jest tu zamiana lunchu z obiadem pod warunkiem, że ma to miejsce w obrębie jednego dnia i na tym zmian KONIEC. Nie ma, że nie lubię, nie przełknę, nie dam rady. TRUDNO- wybierz inną dietę!!!

    I tak: kawa z cukrem (kostka) – tylko z ekspresu lub rozpuszczalna ale wysokogatunkowa (nie chodzi o kasę ale o zawartość substancji odżywczych w kawie, wysokości stężenia kofeiny i przeciwutleniaczy).RAZ dziennie oraz koniecznie z cukrem – kawa i cukier to kofeina i energia węglowodanowa, która ma dać Ci siłę do 12.00.Nie można jej zamieniać miejscami.
    Jajka gotowane na twardo – nie smażone bez oliwy czy gotowane na miękko itd. Jajko gotowane na twardo to czyste białko i odrobina tłuszczu, zamknięte szczelnie w skorupce!
    Szpinak – tylko gotowany z przyprawami aż do odparowania wody.

    I tu wtrącę raz i nie będę się powtarzać w tej diecie dopuszczalne są dwie przyprawy – SÓL I PIEPRZ (zaraz usłyszę, że sól zatrzymuje wodę w organizmie hihi – tak zatrzymuje ale nie przy takich ilościach wypitej wody oraz minimalnemu zużyciu soli – polecana jest morska lub kamienna) a pieprz też małe ilości, bo jest ostry i może powodować nieładne wypryski na skórze (jak wszystko co ostre lub zawierające czekoladę!) Nie ma bazyli, oreagano czy ziół NIE i koniec!
    Nie można dokonywać zmian, bo tak smaczniej i innych wprowadzać w błąd.
    Pomidor, surowy i z niewielką ilością soli, czyli również makro i mikro elementów, które ona zawiera.
    Befsztyk to czerwone mięso, wołowina ( i nie można zastępować jej ani kurczakiem ani schabem, a przecież schab to wieprzowina – tłuste zwierzę i tłuste mięso, ani soją!!!) – ta najczystsza – czyli bez kości, żyłek i tłuszczu. Można ją usmażyć na patelni na małej łyżeczce oliwy i podlać wodą, aby mięso było bardziej ugotowane a nie usmażone – ważne jest aby położyć mięso na rozgrzanej oliwie (tylko OLIWA z oliwek z I tłoczenia).
    Natomiast absolutnie nie wolno jest mięsa gotować, podczas gotowania mięso wytraca i koaguluje białko a wszystko co odżywcze zostaje w wodzie. Sałata, koniecznie z oliwą (pół łyżki a cytrynkę jeśli ktoś nie lubi można dodać do wody) – dlatego, że oliwa maceruje sałatę i nie zjadamy twardej, niesmacznej ale miękką i delikatną – czyli łatwiejszą do strawienia (żołądek najdłużej trawi surowe warzywa i owoce.
    Teraz WODA – może być mineralna bez gazu lub z lekkim gazem ale koniecznie o niskiej zawartości sodu a wysokiej magnezu, który uspokaja i łagodzi objawy głodu!!! Dopuszczalna jest zielona herbata ale absolutnie zakazane są soki owocowe – znane źródełko czystych węglowodanów w postaci CUKRU!!!
    Dalej OWOC – tu wskazane są trzy do wyboru: grejpfrut, jabłko, świeży ananas – wszystkie są używane jako znane wspomagacze diet!!!
    NIE MA W DIECIE ŻADNEJ SAŁATKI OWOCOWEJ, jest kompot, który sami gotujemy bez cukru lub ewentualnie kupujemy owoce w puszcze czy słoiczku (najlepiej bez zalewy słodzonej – ja gotowałam kompot z malin i piłam, polecam – można skorzystać z mrożonych poza sezonem), na sitko i przelewamy litrem wody zagotowanej i ostudzonej aby wypłukać max cukru ale wtedy rezygnujemy z wypicia kompotu i zjedzenia owoców a wykorzystujemy jogurt (błagam jakie 2-3 szklanki 2/3szklanki czyli troszkę więcej niż połowa), którym polewamy owoce z puszki i zjadamy całość. W ogóle dopuszczalne i wskazane jest aby mieszać składniki posiłków tworząc nowe, mniej lub bardziej dobre sałatki.
    Szynka , najlepiej wędzona i bez grama tłuszczu – plaster to 10dkg!!!
    Jogurt, tylko naturalny i niesłodzony!!!
    Serek (pierwsze słyszę aby w tej diecie był twaróg, a jeszcze w kostce hihi – może być twarożek naturalny lub wiejski ale bez cukru!!! Małe opakowanie (ok.150gram).
    W ogóle gramatura w tej diecie to bzdura!!! Podawane są małe opakowanie lub duży befsztyk (czyli ok. 20dkg ale nie podaje się tego i nie ma to znaczenia, bo z wołowiny można ukroić gruby plaster i rozbić lekko (nakryć folią spożywczą aby nie zmiażdżyć włókien).
    Marchewka (jak marchewka, jeśli podane że ma być starta to nie po to aby Nas zająć ale aby łatwiej było ją strawić), najlepiej średnia i w miarę możliwości z odrobiną – kroplą oliwy, Wit. H rozpuszcza się tylko w ciężkich tłuszczach.
    Grzanka, to nie chleb na patelni ale zakupiona w sklepie grzanka duńska, czyli tzw. chrupie pieczywo w grzankach!!! Można dostać w każdym dużym markecie!!!
    Kurczak, nie cały absolutnie ale pierś (pojedyncza) bez skóry i tu trzeba ugotować! Kurczak zawiera białko, które kumuluje się w długich włóknach piersi i zostaje w wodzie, za to w wodzie zostaje tłuszcz, stąd gotowanie zup na kurczakach!!!
    7 dnia mamy pierś (jedna połówka) go zgrilować – jeśli Ktoś nie ma patelni – grilla to pieczemy bez tłuszczu w foli w piekarniku!
    I jeszcze ryba – ma być chuda, tu dopuszczalne są: sola, pstrąg, dorsz lub łosoś bez skóry. Żadnego sosu NIC tylko odrobinka soli i pieprzu!

    Absolutnie niedozwolone jest jedzenie czegokolwiek co nie mieści się w jadłospisie lub modyfikowanie jadłospisu – można uważać dietę za przerwaną!!! Powtórzyć ją można za pół roku – jeśli przerwaliśmy i za 2-3lat jeśli ukończyliśmy ją sumiennie!!!
    Ostatnio edytowane przez LadyShadowFlame ; 24-10-2009 o 12:17

  8. #8
    Awatar LadyShadowFlame
    LadyShadowFlame jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    2,366
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    To tyle, jeśli chodzi o jadłospis, niektóre w sieci są prawie bliskie oryginału inne nie a jeszcze inne to masakra. I tu nie chodzi o to, że schudniemy 7kg czy 5kg tylko o efekt po diecie. Tylko ścisłe przestrzeganie diety przyniesie efekt, choć absolutnie nie będę okłamywać Was, że po tej diecie nie ma efektu jo-jo. Po każdej jest!!! Ale po tej macie większą szansę aby zatrzymać nabyte nawyki żywieniowe, nie jeść później niż po 18.00. Nie łapać się za chipsy, alkohol (w dużych ilościach ), batoniki oraz inne pochrupywacze i napoje gazowane, barwione i tuczące niestety (puste kalorie i nie wierzcie, że PEPSI MAX ma jedną kalorię hihi). Mam oryginalny jadłospis i wyślę go każdemu na mail! Tu chodzi aby zachować oryginalność i wyregulować swój organizm a nie by schudnąć 20kg i po diecie mimo zajadania się nie przytyć.


    I ostatnia uwaga: ta dieta nie jest przeznaczona dla: przyszłych i karmiących Mam, młodych dziewcząt w okresie dojrzewania, ludzi z chorobami serca, żołądka i nerek a także wątroby. Nie wolno jest stosować częściej niż po upływie 2-3lat ponownie!!! Nie jest to dieta dla wegetarian, jaroszy oraz ludzi poszczących w piątki (nie wolno zastępować składników!!!) oraz dla ludzi ze słabą wolą! Warto mieć wsparcie. Mnie wspierał Tato za pierwszym razem i Mąż za drugim – podkreślam tu, że nie jestem osobą grubą. Ważę między 60-69kg przy wzroście 176cm. Denerwowało mnie, że przybrałam na wadze i mam tzw. wałeczki oraz, że podjadam. Za pierwszym razem schudłam 8,5kg a za drugim 11,5kg, za każdym razem czułam się osłabiona ale NIGDY nie zaobserwowałam wypadania włosów, łamliwości paznokci czy popsucia cery. Owszem w pierwszych dniach organizm wyrzuca toksyny, ale to mija!!! Podzielę się moimi odczuciami i przemyśleniami, wesprę każdego Kto poprosi mnie o to w mailu i postaram się udzielić odpowiedzi a jeśli nie będę ich znać zasięgnę porady Przyjaciółki. Warto być pod kontrola lekarza i zrobić badania przed i po diecie oraz nie i jeszcze raz ABSOLUTNIE NIE przedłużać diety 13dni i KONIEC.

    Zanim podam mój e-mail, opowiem coś co może się wydać zabawne. Po I diecie ponad 4lata temu przyjaciele, którzy marudzili, że jestem ‘towarzyskim wrakiem’, bo ‘kopenhaska’… obiecali mnie zabrać na ucztę do pizzy hut zaraz po zakończeniu diety… Broniłam się ale poszłam, wiecie jak brakowało mi mojej ukochanej pizzy, sałatek, a nade wszystko ciemnego, świeżego, ziarnistego pieczywa z masłem (były wieczory gdy marzyłam o kromce chleba!!!) i co… zjadłam pół kawałka pizzy, trochę sałatki i byłam objedzona na max… Za to wody wypiłam 3szklanki hihi Tak działa ta dieta. Niedawno stosowałam ją ponownie, nie aby schudnąć choć schudłam ogromnie jak na mnie!!! Chciałam po prostu poczuć się lepiej, bo zobaczycie jak extra poczujecie się po… Wygracie z samymi sobą, pokonacie głód, chęć zjedzenia, schudniecie, organizm się oczyści, cera będzie promienieć a następnym razem jak będziecie jeść baton o 21.00 przypomnijcie sobie ile wyrzeczeń ponieśliście i czy warto dać się pokonać jednej małej czekoladce.
    Ostatnio edytowane przez LadyShadowFlame ; 24-10-2009 o 12:18

  9. #9
    Awatar LadyShadowFlame
    LadyShadowFlame jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    2,366
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    FAKTY I MITY

    1. Dieta została opracowana nie po to, by w szybkim tempie zrzucić 5, 10 czy 15 kg (zależy od organizmu), ale po to, by człowiek miał okazję pozbyć się złych nawyków żywieniowych! Jakich?
    Jedzenia po godzinie 18.00, podjadania tuczącymi „zapychaczami” typu chipsy, batoniki itd.

    2. Kolejnym jej zadaniem jest uregulowanie naszego metabolizmu (pobudzenie przemiany materii).

    3. Dieta kopenhaska dyscyplinuje i ćwiczy silną wolę – każda kobieta, która choć raz jej próbowała, wie ile kosztuje wyrzeczeń i jaką satysfakcją się kończy, gdy uda się wytrwać 13 dni bez żadnych, najmniejszych nawet kulinarnych „grzeszków”.

    Sama dieta trwa 13 dni – ani dnia dłużej, ani krócej. Jeśli ją skrócimy, bo powiedzmy, że osiągnęłyśmy już wymarzoną wagę, jest większe prawdopodobieństwo, że w szybkim czasie nadrobimy naszą „zgubę”. Dlaczego? Głównie dlatego, że skracając okres diety nie pozwolimy, by spełniła swoje zadanie (patrz punkty powyżej).

    Czytam w różnych miejscach, że po tej diecie nie ma efektu jo-jo. Owszem, ale POD JEDNYM WARUNKIEM. Nie możemy wrócić do kalorycznego jedzenia sprzed diety, złych nawyków, braku ruchu. To nie jest dieta cud! Jeśli przemęczymy się te prawie 2 tygodnie, a później wrócimy do kawusi ze śmietanką, smażonych kotletów, piwka i słodyczy, nasze wysiłki odejdą w niepamięć. Cała nadzieja więc w tym, że obkurczenie żołądka (każda z Was tego doświadczy, jeśli tylko przejdzie dietę) pozwoli w przyszłości jeść mniejsze porcje a częściej. Do tego dochodzą oczywiście składniki odżywiania się po kopenhaskiej – warzywa, owoce, chude mięso i ryby, oliwa. Słodycze, alkohol, makarony, biały ryż, pieczywo (głównie jasne) – zrzucamy na margines naszego żywienia. Jemy za to 5 razy dziennie a małe ilości. Upierdliwe? Może.
    Ale zapobiega to magazynowaniu przez Wasz organizm zapasów – 3 standardowe posiłki to mało, duże odstępy czasowe i towarzyszący temu GŁÓD są dla niego sygnałem, że trzeba odkładać, bo nie wiadomo, kiedy znów będzie jedzenie. Natomiast częste, małe porcje pomagają uniknąć „ssania”, dzięki czemu nie odłożą nam się boczki – bo i po co?
    Zanim przejdę do jadłospisu, wspomnę jeszcze o piciu – minimum 2 litry dziennie wody mineralnej (z magnezem – daje uczucie sytości), można też pić zieloną herbatę – ale nie aromatyzowaną, z dodatkami itp.! Nie pijemy żadnych ziółek, soków (unikajcie w przyszłości – tuczą!).

    Dieta jest restrykcyjna i jakiekolwiek wyłamanie się psuje efekt –nie żujemy gumy, nie pijemy lampki wina, nie zjadamy gałki loda. Jeśli to nastąpiło – przerywamy dietę (jeśli przed 6 dniem, to możemy ją powtórzyć po 6 miesiącach, jeśli ukończyliśmy całą – powtarzamy za 2 lata – jeśli jest potrzeba!). To są twarde zasady diety kopenhaskiej a nie moje fanaberie i uważam, że powinnyście o nich wiedzieć – co zrobicie z tą wiedzą to już Wasza sprawa, nie wnikam i nie oceniam.


    Dzień 1 i 8:

    a. Śniadanie - kubek czarnej kawy (rozpuszczalna, z ekspresu) + 1 kostka cukru
    b. Lunch - 2 jajka kurze na twardo, gotowany szpinak + 1 pomidor
    c. Obiad - duży befsztyk + sałata z oliwą i cytryną


    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie – kawa ma dać nam siłę na cały dzień, cukier jest
    obowiązkowy, nawet jeśli nie macie zwyczaju jej słodzić!
    Lunch – jajka kurze kroimy w drobną kosteczkę, szpinak (pół tafli
    mrożonki) gotujemy do odparowania wody, pomidora też kroimy (bez skóry
    szybciej się strawi!) i te składniki mieszamy
    otrzymując „sałatkę”. Każdy, kto nienawidzi szpinaku,
    przekona się, że w tej formie jest zjadliwy

    Obiad – plaster WOŁOWINY, ok. 20 dkg (bez żyłek i tłuszczu
    podsmażamy na oliwie (z oliwek z pierwszego tłoczenia) i podlewamy wodą
    – nie gotujemy i nie spalamy na zelówkę! Sałatę (4 duże LUB 6
    małych liści - lodowa, zwyczajna, jaką lubicie) rwiemy na drobniejsze
    kawałki i skrapiamy oliwą (pół łyżki) oraz cytryną.


    Dzień 2 i 9:

    a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru
    b. Lunch - befsztyk + sałata z oliwą i cytryną, + 1 surowy duży owoc
    c. Obiad - plaster szynki + 2/3 szklanki jogurtu naturalnego


    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie – j.w.

    Lunch – j.w, a z owoców dopuszczalne są trzy DO WYBORU a nie
    jednocześnie!: jabłko, lub ananas, lub grapefruit.

    Obiad – plaster szynki (ok. 10 dkg) kroimy w kosteczkę, zalewany
    jogurtem naturalnym, uwaga: jogurtu ma być 2/3, słownie: DWIE TRZECIE
    szklanki, a nie 2 lub 3 szklanki jak wyczytałam w którymś
    jadłospisie z neta.



    Dzień 3 i 10:

    a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru + 1 grzanka
    b. Lunch - gotowany szpinak + 1 pomidor + 1 surowy mały owoc
    c. Obiad - 2 jajka na twardo + plaster szynki + sałata z oliwą i cytryną



    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie – kawa jak zawsze, grzanka z chleba razowego. Możemy
    dzień wcześniej wyłożyć kromkę razowego chleba by sczerstwiała i taką
    chrupiącą zjadamy. Można też rzucić ją na teflonową patelnię i podgrzać,
    ale bezwzględnie bez tłuszczu! Zawsze optuję za wersją pierwszą.

    Lunch – pół tafli szpinaku gotujemy do odparowania, do talerza
    wkrajamy 1 pomidora, mieszamy i zjadamy. Owoc – j.w.
    Obiad – kroimy jajka w kosteczkę, do tego plaster szynki (10 dkg.
    chudej!), do tego sałata z oliwą i cytryną – mieszamy i jemy jako
    sałatkę.



    Dzień 4 i 11:

    a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru
    b. Lunch - 1 jajko na twardo + 1 marchewka + serek wiejski (twarożek)
    c. Obiad – kompot + 2/3 szklanki jogurtu naturalnego



    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie jak zawsze.

    Lunch – Jajko na twardo kroimy w kosteczkę, trzemy jedną średnią
    marchew (nie gryziemy całej – starta ma się szybciej strawić!) i
    do tego dodajemy opakowanie serka wiejskiego (bez cukru, jest w
    sklepach wersja fit, ma 150 g). Mieszamy i jemy.

    Obiad – najlepiej, gdy sami ugotujemy kompot (wraz z owocami
    powinien zmieścić się w małym słoiku). Absolutnie go nie słodzimy! Wodę
    pijemy, owoce możemy zmieszać z jogurtem – znów 2/3 szklanki. Poza
    sezonem możemy skorzystać z mrożonek. Jeśli kupujemy gotowy kompot lub owoce z puszki, wtedy kompotu, czy zalewy nie pijemy (słodzone!),
    jedynie owoce (wściekle słodkie możemy opłukać na sicie) mieszamy z
    jogurtem. W oryginalnej diecie kopenhaskiej nie ma mowy o SAŁATCE OWOCOWEJ!

    Dzień 5 i 12:

    a. Śniadanie - 1 duża, starta marchewka z cytryną
    b. Lunch - 1 duża ryba
    c. Obiad – befsztyk + sałata + brokuły (6-8 główek)


    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie – DZIEŃ BEZ KAWY. Trzemy marchew, skrapiamy cytryną.
    Możemy wypić wodę z cytryną, jeśli nie skropiliśmy marchwi, lub herbatę
    zieloną.

    Lunch – ryba – pstrąg, dorsz, sola. Solimy rybę z obu stron
    (niewiele!), skrapiamy cytryną i owijamy folią. W piekarniku pieczemy
    – nie wysycha, jest smaczna i bez tłuszczu.

    Obiad – befsztyk i sałatę przyrządzamy wg wskazówek powyżej;
    brokuły (6 główek, 8 małych) gotujemy/dusimy w wodzie. Dla mnie zawsze
    tego dnia obiad jest ciężki do spożycia, bo po rybie jestem najedzona do
    wieczora, ale pamiętajcie – nie ma odstępstw od jadłospisu! Obiad
    zjedzcie mniejszy, ale go nie pomijajcie.



    Dzień 6 i 13:

    a. Śniadanie - kubek czarnej kawy + 1 kostka cukru + 1 grzanka
    b. Lunch - duszona pojedyncza pierś kurczaka + sałata z oliwą i cytryną
    c. Obiad - 2 jajka ugotowane na twardo + 1 duża, starta marchewka



    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie wg wcześniejszych wskazówek.

    Lunch – duszoną/gotowaną POJEDYNCZĄ pierś (bez skóry) z kurczaka
    kroimy drobno i mieszamy z sałatą – wychodzi skromna sałatka,
    całkiem zjadliwa (na tym etapie sałata zaczyna nam być wstrętną,
    jest okazja, by ją czymś urozmaicić ).

    Obiad – 2 jajka na twardo kroimy w kosteczkę, trzemy średnią
    marchew i jemy.



    Dzień 7 diety:

    a. Śniadanie - kubek herbaty bez cukru
    b. Lunch – pojedyncza pierś kurczaka grillowana lub z piekarnika
    c. Obiad – NIE MA!



    Sposób przyrządzania:

    Śniadanie: zielona herbata, względnie herbata bez cukru, nie
    aromatyzowana!

    Lunch – pojedynczą pierś kurczaka nieco solimy, zawijamy w folię i
    pieczemy w piekarniku – nie wysycha, całkiem zjadliwa.



    Godziny posiłków: musimy je rozplanować tak, by obiad nie przekroczył
    godziny 18.00! U mnie wygląda to tak: śniadanie o 9.00, lunch 13.00
    – 14.00, obiad między 17.00 a 18.00.

    Z przypraw dozwolone są sól i pieprz – nie ma ziółek, warzywka w
    granulkach, panierki do ryby itp.! Proponuję Wam jednak ograniczyć je do
    minimum, zobaczycie, jak wyostrzy się smak…

    Nie ma obowiązku mieszania tych składników (marchew koniecznie starta), ale rozdrobniony pokarm szybciej strawicie, poza tym te „sałatki”, przynajmniej w niektórych przypadkach, bardziej dają się zjeść niż wszystkie produkty (których pominąć nie wolno! ) osobno…

    Chcę zaznaczyć, że nigdy nie polemizuję z osobami nt. składników jadłospisu, jeśli nie jesz wołowiny, a zamiast niej filety z kurcząt lub kotlety sojowe – nie przestrzegasz diety kopenhaskiej i tyle. To Twój wybór czego się trzymasz i nie wnikam w to. Oryginalna dieta kopenhaska jest katorżnicza i nie ma przebacz. W tej diecie nie ma mowy o jakichkolwiek podmianach – gat. mięs czy warzyw. Jedyne, co jest dopuszczalne, to zamiana miejscami posiłków – lunchu z obiadem, ale wyłącznie w ciągu danego dnia! Przy wysiłku i pilnowaniu się także po diecie, nie tylko wciśniecie się w wymarzoną kieckę na sylwestra czy bikini podczas wakacji, ale zachowacie szczuplejszą sylwetkę na dłużej!
    Ostatnio edytowane przez LadyShadowFlame ; 24-10-2009 o 12:27

  10. #10
    Awatar margolka123
    margolka123 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-05-2004
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    1,845

    Domyślnie Odp: Zwolennicy kontra przeciwnicy.

    Stosowałam właśnie taką dietę, zgodnie z zasadami przyrządzania posiłków nawet nie miałam świadomości, że gdzieś krążą jakieś inne "przepisy"


    Margolka123 - reaktywacja - Grupy Wsparcia Dieta.pl
    Od 1.10.09 do 12.05.10 - 22 kg
    Dukam dalej, do skutku!

Strona 1 z 5 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •