Strona 1490 z 1500 PierwszyPierwszy ... 490 990 1390 1440 1480 1488 1489 1490 1491 1492 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 14,891 do 14,900 z 14999
Like Tree8346Lubią to

Wątek: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część 49

  1. #14891
    monkaa jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-06-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    5,175

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Dzień dobry,

    jak się wznosi zacne toasty, w dobrym towarzystwie to głowa następnego dnia nie boli.

    Teresko, pisz jak czuje się Kasia...
    kANIU, ciągle źle, czy się trochę poprawiło?
    Grażynko, Londyńczycy ciągle czekają?

    O, jak fajnie widzieć, dawno niewidziane

    trzymajcie się, cmok

  2. #14892
    Awatar aisak102
    aisak102 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Posty
    9,057
    Wpisy na blogu
    23

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Dziękuję Kumcie za miłe słowa ...

    Toasty z Monią nie pozostawiły u mnie nijakiego dyskomfortu dnia następnego ...
    ... co się bardzo dobrze złożyło, bo u mnie dziś dzień bardzo intensywny był - dużo do ogarnięcia przed końcem roku mam ... a czas nielitościwie zachrzania ...
    Odczuwam natomiast duży apetyt na więcej ... i to nie tylko toastów, ale zwyczajnej pogaduchy ... takiej o wszystkim i o niczym ... takioej z Wami Kumcie
    Wszechświat pozwoli, to może sie uda, prawda?

    Ciekawości wielkie, co tam u Was?

  3. #14893
    Awatar kania79
    kania79 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-01-2008
    Posty
    7,588

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    No hej
    Troszku lepiej, po wizycie u lekarza i lekarstwa zażycia, przynajmniej cosik tam zjem, alem słaba okrutnie.
    Mam nadzieję, że kociczceKasi się poprawiło.
    A młodemu "londyńczykowi" u mamy dobrze, że się tak nie spieszy.
    Się trzymcie kumcie, a ja zaś do łóżka pomykam

  4. #14894
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,344

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Cytat Zamieszczone przez kania79 Zobacz posta
    Troszku lepiej, po wizycie u lekarza i lekarstwa zażycia, przynajmniej cosik tam zjem, alem słaba okrutnie.
    Mam nadzieję, że kociczceKasi się poprawiło.
    Oj zaglądałam z niepokojem czekając na twój wpis Aniu.A co to za swiństwo cię dościgło, jelitówka czy zatrucie jakieś.
    Tak sobie kunki pomyślałam, że może nad nami jakaś zła aura zawisła, albo ja sama swoimi złymi słowami do Kaasi 888 ją sciągnęłam, bo zeby naraz dwie dojechać nie mogły i to jakby nie było z uwagi na " s....".
    Opis moich działań wklejam z Zawziętasek bo czasu już mi nie styka na pisanie po raz drugi.
    Oj miałam dzisiaj baaaaardzo ruchliwy dzień.
    Rankiem byłam umówiona ze starszą panią, matką mojej koleżanki , że ją zabiorę do mojego Ośrodka Osiedlowego gdzie chodzę na taniec w kręgu, zdrowy kręgosłup i język angielski(ten łatwy i przyjemny).Starsa pani ma stany depresyjne(listopad i mieszka sama, chociaż dwie córki ma, ale jedną w Niemczech).
    Umówiłam się o 9 , normalnie dzisiaj bym nie poszła bo i kot do weterynarza i o 11"30 spotkanie organizacyjne i podpisywanie umów na taki kurs 3 tygodniowy od 20listopada do 11 grudnia od 9 -15 codziennie nauka obsługi tableta, bankowosci, telefonu komórkowego i wykłady z dietetyki.Każdy dostaje tablet na własność i jeszcze stypendium 300 zł netto.Opuscić wolno też tylko 20% bo to z dofinansowania Unii i tak jak angielski trzeba chodzić. Zresztą na tych zajęciach z obsługi smartfonów i tabletów mi najbardziej zależy bo mam, używam, ale wiele rzeczy nie wiem , robię na czuja, albo nie umiem zrobić.
    Jak wiecie ja nie mam dzieci, więc nie za bardzo ma mi kto podpowiedzieć i nauczyć.
    No ale slę do starszej pani wracam. Czekam o 9 przed apteką , a jej nie ma, dzwonię, nie odpowiada.
    Zaniepokoiłam się i dzwonię do jej córki, podała mi nr mieszkania i zadzwoniłam domofonem.Na szczęście otworzyła drzwi.Wjechałam do niej na 6 pietro, a ona roztrzęsiona bo całą noc nie spała, a mnie się nagrała(ja nie odsłu****ę mojej poczty bo dziwnie mam ją płatną i mi abonament zzera), że nie ma siły pójść.
    Okazuje się, że była u psychiatry, ta jej zmieniła leki i ona jest na etapie przejściowym. Jak bym wiedziała, to nie zgodziła bym się, żeby już zaczynała te tańce. No ale odwołałam alarm u córki, starsza pani poszła do łóżka, ja do domu i na kurs z tabletem.
    Po kursie około 13 zaczęłam czekać na kupy u moich podopiecznych.
    No jutro zamknę każde w innym pokoju i z jedną kuwetą bo mnie wykończyło latanie na każdy odgłos grzebania w żwirku i patrzenia co które robi.
    Chodzi o to czy wirus nie atakuje następnego kota i czy Kasi kupkanie się poprawia. Niestety mimo, że była to tylko jedna kupka ale pastowata, a nie zdrowa i weterynarz kazał z delikwentką przyjechać.
    Pozostałe bawią się ze mną w ciuciubabkę bo jedno zrobiło zdrową kupkę, a drugie wcale , ale nie upilnowałam które. Trzeba mieć oczy dookoła głowy przy tych moich 3 Szczęściach.
    Po drodze do weterynarza zgubiłam czapkę, weterynarz opowiedział mi losy swojego rodu od wojny 1920 roku , to i zabiegi, które wykonywał z moją kocią zajęło 2 godziny.
    Wróciłam, pogadałam z siostrą, zjadłam rosół(resztka z niedzieli) i chciałam zabrać się za pisanie , ale Kasia władowała mi się na kolana, a raczej cały "memłon" i nie miałam jak.Teraz leży wzdłuż nóg i mogę korzystać z klawiatury.
    Kasia dzisiaj dostała więcej zastrzyków, i jedno wstrzykniecie tej własnej krwi pobranej z żyły.
    Dzielnie zniosła zabiegi, a w drodze do domu była grzeczniutka jak aniołek , zrobiła co prawa siusiu, ale kupiłam podkłady jak dla chorych leżących i one dobrze chłona więc jak dziecko w pampersiku nie awanturowała się.
    Ma apetyt, pije, nerki działają, ilość wypróżnień zmalała do 1 na dzień nie co chwila jak we wtorek no to idzie ku lepszemu i tego się trzymam.
    Sorry, że o tak mało apetycznych rzeczach mówię, ale to dla mnie teraz podstawowa rzecz jakie kupki mają moje koty.
    W przyszłych tygodniach łatwo nie będzie no bo mam te angielskie, ten kurs do 20 grudnia, chorego kota i od poniedziałku 2 tygodnie rehabilitacji na szczęście na 16 to nie koliduje z kursem i angielskim.
    Na tańce i do lekarza z sobą nie mam kiedy iść , może jutro rano załatwię internistę od swojego pęcherza i do ginekologa zadzwonie, bo oni odbierają telefony i położna potrafi z wynikami iść do lekarza i załatwić receptę do odebrania.
    Moje posiewy moczu powinny już dotrzeć z laboratorium.
    Tak to ci u mnie nie ma kiedy taczek załadować. A jeszcze we wtorek na kontrolę z barkiem do ortopedy. No mam wrażenie, że latam za własnym ogonem i nie mogę go dogonić.
    Dobrych dni i zdrowia dla wszystkich , a zwłaszcza Ani i londyńczyków.

  5. #14895
    Awatar aisak102
    aisak102 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Posty
    9,057
    Wpisy na blogu
    23

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Ani szybkiego zdrowienia w powym łózeczku ... i coby miała siłę poczytać sobie, jak już złożona niemocą poleguje

    Na Grazynkowe wieści londyńskie wyczekuję ... bo to już lada moment pewie będzie

    Opis aktywności Tereski ciągle mnie o zadyszkę przyprawia ... a wieść o zmniejszeniu ilości wypróżnień u kociej Kasi na pewno jest dobrą nowiną

    Miałam dziś iśc wcześniej spać, bo skoroświt mąż mnie do Zambrowa wiezie - trzeba coś zadecydować w sprawie mieszkania po jego mamie ... będą oględziny i decyzje jakies chyba ...

    No to zmykam do łózia, bo mi jeszcze trochę Insktukcji obsługi faceta do przeczytania zostało, no i ostatnie łyki herbatki z herbacianego bukietu (co się okazał bardzo bogaty i ma coś, o czym od dawna myślałam - taką zaparzaczkę metalową do liściastej herbaty ... co czyni moje życie znacznie łatwiejszym - Aniu )

    Dobranocka

  6. #14896
    Awatar RASTI4949
    RASTI4949 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    16-09-2010
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    12,385

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Dzień dobry .
    A my czekamy I czekamy.
    Dzisiaj kolejna wizyta u położnej.
    Monika jest już wykończona psychicznie my też.
    Wszystko przez te policystyczne jajniki.
    Po pierwszym USG wyliczyli jej termin porodu na 15 listopada po drugim USG na 9 listopada.
    tak więc nawet gdyby spojrzeć optymistycznie to dzisiaj jest termin porodu a według drugiego wyliczenia jest tydzień po.
    upraszam o pozytywne myśli fluidy i nie wiem co jeszcze żeby ten mały brzdąc w końcu wyszedł na świat.
    Serce moje z klatki piersiowej chce wyskoczyć no ale nie mam na nic wpływu.

  7. #14897
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,344

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Moja siostra swoją córcie 2 tygodnie przenosiła i nic się złego nie stało.W szpitalu dostała kroplówkę i wywołali akcję porodową.Ale ja myślę, że natura wie co robi lepiej niż my i lekarze.Nasz Antoś jak mu powstała wada rozwojowa płodu tj zarosła drożność jelita zaraz za dwunastnicą to 2 miesiące przed terminem organizm odrzucił płód i zaczął się poród.
    Jak dzieciaczek siedzi w brzuszku znaczy, że z nim wszystko w porządku i jak dorośnie wszystko do życia wylezie na ten padół łez ku radości mamy, babci i prababci.
    Fluiduję jak umiem najmocniej.Edwardzie przyspieszaj bo nam tęskno twoją mordeczkę ujrzeć.
    Anulce i wszystkim innym też fluidy zdrowia ślę.

  8. #14898
    Awatar kania79
    kania79 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-01-2008
    Posty
    7,588

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Hejka

    Czekamy więc na wieści londyńskie; głaski Grażynko

    Jakoś się ogarniam. Zasiadłam do komputera sprawdzić, czy robione wczoraj "w malignie" przelewy poprzechodziły
    i nie wiem. Będę musiała w poniedziałek w fizycznym banku sprawdzić, bo nie za bardzo poruszam się w nowej
    wirtualnej "placówce bankowej". Nowość, bo mój bank został wchłonięty przez inny, no więc wszystko w związku z tym
    jest inne, chociaż miało być tak samo. powoli dojdę, myślę.
    Się trzymcie, szczególnie Ty Prababciuniu Grażynko

  9. #14899
    Awatar Sonka57
    Sonka57 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    10-07-2010
    Mieszka w
    Zachód Polski
    Posty
    10,725

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Pozytywne fluidy dla Rastii ...... .



    Przed Dukanem waga ...............................107,4 kg.
    Początek diety październik 2009 roku z wagą 98,8 kg.
    Koniec 2.fazy - waga.................................. 86,0 kg.


  10. #14900
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,344

    Domyślnie Odp: CELOWNIK czyli: CEL.Odchudzanie W Niesamowicie Interesującym Kolektywie - Część

    Hejki,hejki
    Cytat Zamieszczone przez TinnGO Zobacz posta
    Tak to ci u mnie nie ma kiedy taczek załadować. A jeszcze we wtorek na kontrolę z barkiem do ortopedy. No mam wrażenie, że latam za własnym ogonem i nie mogę go dogonić.
    No cytuję sama siebie bo pod względem zajętości nadal ci u mnie bez zmian.
    Ale dzisiaj kumpelka od kijków miała czas i poszłyśmy po pięknym bukowo dębowym dywanie z liści swoją stała trasą 9 z ogonkiem km.
    Jak zawsze ten sobotni poranny zastrzyk tlenu , bycie 2 godziny wsród drzew daje mi pawer na resztę dnia. kocham te kijki w Łagiewnikach. Nasza instruktorka zestarzała się i pochorowała, ale jeszcze z niektórymi ludźmi mam kontakt i się umawiamy jak się uda.
    Po przyjściu z Łagiewnik znalazłam to na co od wczoraj polowałam tj(tylko proszę się nie śmiać bo nie złoto, ale radość mi to dało dużą) w każdej z kuwet kupala(koty zamykałam od wczoraj jak wychodziłam w 3 osobnych rejonach mieszkania , każdy z własną kuwetą).Chodziło o to czy Kasi sie poprawia i czy inne nie łapią wirusa.
    No i były trzy uformowane kupki(Browni mi się trochę nie podobała i po rozmowie z weterynarzem włączam jej probiotyk, taki specjalny Bioprotex dla psów i kotów). Ale Kasia piszczy do jedzenia i nareszcie zrobiła 1 raz na dzień i nie paćkę.
    No byłam z nią u weterynarza, może źle wybrałam tego, który moje Szczęścia leczył w dzieciństwie, bo daleko i do każdej wizyty (90,50,80zł) dochodzą dwie taksówki po 25 zł czyli już koło 400zł wydałam.Ale jak dobrze pójdzie to w poniedziałek ostatnia wizyta.
    Za każdym razem dostaje tą auto transfuzję i witaminy i preparat podnoszący odporność.
    Ma na zakończenie dostać jeszcze taką szczepionkę prewencyjną na podniesienie odporności
    Weterynarz mówi, że Kasia jest tzw "słabej dupy", no była najmniejsza i najwrażliwsza z rodzeństwa. A ta choroba to zapalenie wszystkich błon śluzowych.Jak zwierzak nie ma odporności to dostaje sepsy i kapota.
    Dobrze, że z nią pojechałam w ten wtorek.Kumcie mi wybaczą zawód, ale sprawa naprawdę była poważna.
    Ja wiedziałam, że Kasia musi zostać ze mną i nie wystawiałam jej do adopcji.Nawet byłam zdziwiona tak dobrym dotychczas zdrowiem.
    Ale to dzielny i taki łagodny kotek. Tak mnie chwyciła za serce bo po zbadaniu lekarz przygotowywał zastrzyki , a ja ją wzięłam z tego metalowego stołu bo on bardzo zimny. To przylgnęła do mnie jak plasterek i czułam jak dygocze ze strachu.Ale jak tylko odłożyłam po zabiegach do kontenerka to zagrzebała się w podkłady , wysiusiała(ale ja mam zawsze drugi na podścielenie) i drzemała w taksówce bo już wiedziała z doświadczenia, że koniec niebezpieczeństwa. Dobrze, że wpadłam na pomysł z tymi podkładami, bo po tych zastrzykach jest działanie rozluźniajace i kicia nie utrzymuje siusiu, ale jak leży na chłonnym pampersiku to nie czuje dyskomfortu.
    Prze tą chorobę bardzo się do mnie klei.Teraz leży obok na kanapie pod stoliczkiem komputerowym i słodko śpi.
    A ja główkuję nad logistyką przyszłych dwóch tygodni.
    No bo jest tak w poniedziałek o 9:30 mam angielski koło działek, ten na którym chciałam się pewniej poczuć i sobie ten europejski z dofinansowanie kurs zafundowałam i się męczę. Pierwszy angielski kończę o 11 i lece na działki do bezdomniaczków nakarmić je.
    Autobusem spod działek o 12:23 zdążam na angielski o 13 ten trudny w Eurodialogu. Muszę sie ostatnie 10 minut zwolnić( z tego angielskiego) bo na 16 muszę dojechać na Radogoszcz Wschód do Przychodni bo zaczynam 2 tygodnie rehabilitacji.
    No i jak by tego było mało(rehabilitacja trwa 2 tygodnie jak wiecie codziennie) to od 20listopada do 11 grudnia mam kurs z dietetyki, obsługi tableta(dostaje się oprócz wiedzy tablet na własność i 300 zł stypendium). Wymóg obecnosci 80 % minimum.
    No a w poniedziałek po tych dwóch kursach, działce i rehabilitacji muszę jeszcze z Kasią do weterynarza dojechać na kontrolę, ale powiedziałam , że to będzie po 18.Oby koty były zdrowe to resztę ogarnę.
    Czekam na wieści z Londynu, pozdrawiam oblubieńców i wszystkich innych bywalców naszego wąteczku
    Ostatnio edytowane przez TinnGO ; 16-11-2019 o 20:57
    Antygonia lubi to.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •