Strona 2610 z 3048 PierwszyPierwszy ... 1610 2110 2510 2560 2600 2608 2609 2610 2611 2612 2620 2660 2710 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 26,091 do 26,100 z 30474
Like Tree69314Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #26091
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,099

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Sabinko, jeśli to jest warunek, żebyś miała formę, to dopieszczaj

  2. #26092
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,099

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry Dziewczyny :-)

    Może mam jakąś kulawą pamięć, ale ostatnia naprawdę bardzo śnieżna zima (a może tylko na Mazowszu było tak słabo) była jakieś 6-7 lat temu, a i wtedy dzieciaków na górkach jak na lekarstwo. Może po protu teraz króluje inne podejście – kiedyś, w czasach naszego dzieciństwa nie było komputerów, poza tym dzieci biegały same. A teraz siedzi każdy za swoim ekranem…. Rozmawiałam na ten temat z Gabrielem, on ma bardzo bogate zycie towarzyskie, właśnie w komputerze (na zywo na szczęście też). Umawiają się w kilku znajomych z jednej miejscowości, do nich dołaczaja koledzy z całej Polski i o jednej godzinie zaczynają grać w rozgrywki. Słyszą się na skypie wszyscy, gadają, smieją się. Trudno mi było przywyknąć do tego, że nawet jeśli gadaja tylko koledzy z naszego miasta, to i tak każdy u siebie, a nie odwiedzają się. Gaba mi wtedy mówi tonem doświadczonego przez zycie człowieka „co poradzisz, takie czasy, mamo” No ok, ale sporo tracą, kiedy patzrę na nich a na swoje dzieciństwo czy nastoletnie czasy.
    Bardzo dziękuję dziewczyny: Agnieszko za podsumowanie nas i takie ładne opisy, Gruschko za porównanie do sieci pajęczej, bo to bardzo trafne było i przemówiło do mnie oraz Krysiu za dorzucenie zdania o Agnieszce – bo w ten sposób grupa zamknęła się w całość :-) Mogę się tylko podpisać pod tym wszystkimi kończynami, nic nie trzeba dodawać

    Sabinko, myślę, że naukowcy wymyślili jakąś specjalną nazwę dla typu ludzi (mnie i Ciebie), którzy powinni się jak najdalej trzymać od diety drastycznie ograniczającej kalorie. Obu nam Dąbrowska się czkawką odbiła, teraz my się musimy odbić od tego. Trzymam kciuki za postanowienia noworoczne, szczególnie za ruch. Nie wiem, czy tez masz ten efekt, ale jak mniej się ruszam, to taka się robię niesprawna i ociężała, że szok. I za więcej Twojej obecności na forum również – lubię bardzo jak się rozpisujesz (wszystkie lubię, jak dużo piszą), bo i refleksji sporo i masz fajne, trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość :-)
    W kwestii operacji i rehabilitacji – o tym, że operacja prawdopodobnie (to zależy od kontrolnego prześwietlenia) będzie w styczniu, wiem od roku – jestem wpisana do planowych zabiegów. Kwestia tylko dnia – mnie tam się za bardzo nie spieszy, wolałabym pochodzić z tymi śrubkami jeszcze ze 3 miesiące A rehabilitacje mam w innym szpitalu, bo chciałam „dochodzącą”, nie stacjonarną. No bo jaki jest sens zamknąć się w szpitalu na 6 tygodni, podczas gdy mieszkam 20 km od tego miejsca? Gdzie tu nfz-towska logika? Rozumiem, jeśli ktoś jedzie z drugiego końca Polski, bo to bardzo dobry, ortopedyczny szpital. Ale jak ktoś jest na miejscu? Jaki jest sens mnie karmić ( a jak na szpital naprawdę jest dobra kuchnia – również opcja wege), prać pościel i sprzątać pokój? Ten brak logiki mnie zawsze zastanawia
    Napisałam, że mam nadzieję na inny przebieg odczuwania po operacji; panikuję, bo ból po cesarce to był pikuś w porównaniu z tym nożnym. W skali bólu mocne 9/10, więc trochę trzęsę portkami, nie ukrywam. To także były refleksje już po wszystkim – są pielęgniarki i pielęgniarki. Pomimo zleceń na mieszanke przeciwbólowych w kroplówce na jednej zmianie pielęgniarka zwlekała i Przemek kilka razy chodził a ona nie chciała podawać kilku leków razem, tylko cedziła: najpierw ketonal…itd. I jeszcze ten tekst, którego nienawidzę w polskicj szpitalach: po operacji ma prawo a nawet musi boleć. Nieprawda! Człowiek, który cierpi, gorzej dochodzi do zdrowia, dłużej zostaje w szpitalu. Po zmianie dyżuru nie było już problemu z lekami, czyli jak zawsze dochodzi czynnik ludzki w takich sytuacjach. Ja miałam szczęście, bo przy mnie był mąż, który walczył o kolejne dawki, ale było mnóstwo starszych, samotnych ludzi, którym nie miał kto pomóc…..
    Ponieważ zawodowo mam do czynienia ze służbą zdrowia non stop, to przeraża mnie podejście personelu…… I wiem, że czasem to wynika z niskich płac, ale orientuję się, jakie są płace w służbie zdrowia w wielu miejscach w Polsce i naprawdę: w tyłkach się czasem przewraca, a podejście do pacjenta się nie zmienia. Najgorzej opłacani są ratownicy medyczni i inny personel medyczny, a oni jakoś mają normalne podejście.
    Przydługa mi wyszła odpowiedź na Twoją Sabinko refleksję, że służba zdrowia momentami to jakaś kpina :-(
    Co do Kołobrzegu, to dzisiaj rozmawiałam z Tereską i bez rozmów z recepcją :-) bierzemy pod uwagę, że jadę. Jeśli jednak zdecydują się mnie położyć w tym terminie, to Kania zadeklarowała, że będzie mieszkać po prostu sama i już. Kupuje tez dzisiaj bilety na pociąg, bo chociaż wolałabym jechać samochodem, to jednak pogoda ostatnio bywa bardzo kapryśna, a mój Popelek nie lubi silnego wiatru.

    Maniusiu, mam nadzieję, że czujesz się już lepiej i będziesz mogła wrócić do pracy. A jak mama? Na razie daje sobie radę?
    Na temat przykrości i wrażliwości raczej nic nie będę pisała, bo czasem bywam albo zbyt bezpośrednia albo obcesowa. Wiem tylko, że psycholog bardzo pomaga, chociaż trudne dzieciństwo bardzo trudno jest zamknąć i nie wracać do tego. Mnie pomogła dewiza, którą za swoją uznałam dopiero po 40-tce, niestety. Żałuję, że tak późno. „Nie jestem zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić” i zyje się luźniej. Trudno, mamy inne charaktery, każdy z nas przecież ma swoją własną historię i albo jest ludziom bardziej po drodze albo mnie.

    Agnieszko, myślę, że w takiej sporej grupie nie da się, żeby zawsze i cały czas te nici pajęczyny były tak samo mocne i twarde. Nawet na przykładzie naszej grupki widać, że chociaż sympatia wszystkich do wszystkich jest ogólna i nie da się temu zaprzeczyć, to niektóre z nas sa bliżej z innymi. Nie chodzi mi o przyjaźnie, które zaczęły się przed wejściem do grupy, ale porozumienie już wewnątrz. Czy to kwestia charakterów, czy podobnego spojrzenia na świat, poczucia humoru, wrażliwości czy czegoś innego – do niektórych jest trochę bliżej, do niektórych trochę dalej. I (nadal to moje zdanie, można się z nim nie zgadzać ) to też jest dobre. Jesteśmy bardzo, bardzo różne i trudno, żeby tak różne osoby genialnie i zawsze się ze sobą dogadywały. Dla mnie jednak – i mam nadzieję, że dla Was również – nadrzędną wartością jest dobro grupy jako całości. I mogą się zdarzać konflikty czy nieporozumienia, tak jak w życiu (a my mamy o niebo trudniej, bo jednak to jest ułomność słowa pisanego) i tak jak w zyciu dobrze jest wyjść z nich obronna ręką, nie tracąc tego, co najcenniejsze – fajnej, dobrej paczki babek w średnim wieku Ze świadomością, że można czasem dostać ochrzan, można się nawet – o zgrozo – pokłócić, ale zawsze będzie wsparcie, wirtualny, telefoniczny lub na żywo przytulas. Bo powiedz sama, czy gdybym zadzwoniła i powiedziała „Aga, pomocy. Mam koszmarnego doła, nic mi nie idzie, świat mi się wali, mogę przyjechać?” nawet nie musze pytać, że od razu, bez zastanowienia, zapytałabys o której będę. I zrobiłabyś to dla każdej z nas. Tak samo, jak każda, niezależnie od mocniejszej lub słabszej więzi, zrobiłaby to dla pozostałych.
    Mam nadzieję, że udało mi się przekazać całe ciepło, które mam w głowie na ten temat

    Teresko, mam nadzieję, że mój biznes, który mam do załatwienia w Łodzi wkrótce się skrystalizuje i będę mogła się wprosić do Ciebie chociaż na chwilę – Ty tak plastycznie opowiadasz o kotach, że po prostu musze je zobaczyć Bardzo się cieszę, że powoli wychylasz się ze swojego wigwamu i na moje oko, masz już wszystkie zęby, tylko pokazujesz nam je jeszcze półgębkiem. Chociaż jeśli dzisiaj spędziłaś 3 godziny na urodzinowym gadaniu, to uśmiech powinien być, za przeproszeniem, pełną gębą

    Gruschko, no jakoś te wagi albo ubrania albo obiektywy dla nas niełaskawe…. A może jednak trzeba wziąć tyłek w troki, bo wiosna lada moment – przynajmniej tak się pocieszam
    Czerwony beret do czego? Do czarnego płaszcza czy czegoś nowego? A jak projekt kurtki, który jakiś czas temu miałaś na warsztacie?
    Mam nadzieję, że link do koncertu synka pojawi się wkrótce i będziemy mogły posłuchać.
    Widziałam dzisiaj zdjęcie z wieczornej Gdyni – z nabrzeża. Rzeczywiście są takie wielkie fale? Czy po prostu komuś się ubzdurało i wrzucił do sieci, żeby inni zazdrościli?

    Kasiu, a Ty po Sylwestrze tylko wpadasz na chwilkę – zostań i pogadaj z nami Przykro mi, że takie słowa usłyszałaś, kiedy pożaliłaś się w kwestii pracy. Może powiedz głośno, że oczekujesz jednak wsparcia, a nie dołowania.

    Krysiu, Ciebie też jakoś mniej i jak zwykle mało o sobie :-) Rozumiem, że nowa praca pochłania i trzymam kciuki, żeby wszytko szło bez wybojów. Ale pamiętaj, że jesteśmy i tęsknimy

    Magda, co u Ciebie słychać? Kiedy będziesz w PL?

    Dobrego wieczoru Dziewczyny
    Ostatnio edytowane przez marti38 ; 04-01-2019 o 08:33

  3. #26093
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,099

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    już mi ręce opadają do tej kawy, której nie umiem wkleić
    A powyższy post był z wczoraj, dlatego z samego rana życzę Wam dobrego wieczoru
    Miłego ranka, popołudnia i wieczoru również
    Ostatnio edytowane przez marti38 ; 04-01-2019 o 08:34

  4. #26094
    sabinka57 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    4,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry
    Właśnie skończyłam skypować z córką i starszą wnuczką bo młodsza w przedszkolu i powiem wam już po raz kolejny zresztą, że ten Skype to jest świetna sprawa. WhatsApp oczywiście też ale tam w zasadzie tylko odbieram zdjęcia i to dużo od nich, wiem co dzieje się na bieżąco a przez Skypa to można porozmawiać, przy okazji szlifuję swój angielski i wiem wszystko co się u nich dzieje albo będzie działo : za parę dni zaczynają remont, robią dodatkową łazienkę na piętrze, Maja pokazała mi swoje nowe dwie pary butów, mama jedne nowe swoje, zobaczyłam dwie nowe rybki w akwarium, prezenty świąteczne, pogratulowalam małej bo wczoraj nauczyła się jeździć na rowerze, zobaczyłam szczerbę bo wczoraj wypadł jej pierwszy ząb (zdjęcie już było wczoraj a dzisiaj na żywo) i tak to wygląda jakbym prawie była u nich
    Teraz jadę do centrum handlowego bo muszę trochę wyjść z domu, siedzę jak więzień bo jeszcze kaszlę, wrócę piechotą bo trzeba zacząć się ruszać. Na gimnastyce Wczoraj nie byłam przez ten pieroński kaszel.
    Mikołaj przyniósł mi takie urządzenie na rękę, które nazywa się chyba SmartWatch i które liczy kroki. Na razie kręciłam się w zasadzie prawie tylko po domu a teraz zacznę wychodzić. Mam ten gadżet cały czas na ręce. Oprócz liczenia kroków mierzy tętno, można wrzucić różne typy sportu, na przykład chodzenie czy bieganie ale to drugie raczej u mnie nie wchodzi w rachubę, więc fajnie będzie jak będę wiedziała ile mniej więcej kroków dziennie wykonuję. Może to też przeliczać Ile kalorii spaliłam ale muszę zainstalować na moim smartfonie specjalną aplikację a nie bardzo mam miejsce, muszę coś wyrzucić wcześniej. Od taki gadżet, sama bym tego na pewno nie kupiła ale skoro dostałam to trzeba wykorzystać.

  5. #26095
    Awatar kasiaogrodniczka
    kasiaogrodniczka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    30-11-2010
    Mieszka w
    Frankfurt am Main
    Posty
    13,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Kurcze... dziewczyny! Chyba mnie to przekonuje! Posluchajcie same:

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

  6. #26096
    syrfina jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Posty
    13,935
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Cześć dziewczyny. Podczytuje was ale nie za bardzo się odzywam . Czytam i odnoszę wrażenie , że wasze wpisy są takie osobiste. Jak bym listy czyjeś czytała. Szok.
    U mnie jak na razie nie ma czasu na pisanie ale może kiedyś czas znajdę .
    Spokojnego wieczorku.
    Czysta karta.

  7. #26097
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    7,557

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry w śnieżny uroczy dzień

    images (6).jpg

    Dzień zaczął się super, bo na wadze miałam ubytek 1,3 kg, czyli zaczynam gubić to co ostatnio mi się przybrało

    SmartWotcha dostał od mojej mamy na gwiazdkę mój mąż. Leży do tej pory w szafce, bo nie jest mu to do niczego potrzebne( tak twierdzi ) Ja bym używała, ale i tak chodzę z endomondo, więc mam tam wszystko, ale to fajne urządzenie i wiem, że przydatne.
    Masz rację, że skype, to fajny wynalazek. Choć Cię nie ma u nich, to dzięki niemu jak gdyby uczestniczysz w ich życiu na co dzień. To bardzo ważne szczególnie przy małych dzieciach

    Ja zimy ze śniegiem nie pamiętam w ostatnich latach. Z mrozem tak, ale śnieg mieliśmy może przez dwa dni podczas sezonu. Wczoraj napadało go naprawdę sporo, ciekawe czy długo się utrzyma ...

    Syrfino, odnosisz dobre wrażenie np. dla mnie pisanie nieosobiste nie miałoby sensu Jak tam maluch? I jak sobie radzisz ze swoją gromadką?

    Miłej soboty dla Was dziewczyny
    gruschka, marti38 and sabinka57 like this.

  8. #26098
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,560

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Kasiu
    to nic złego,że mamy inne wyobrażenie o grupieDla mnie to zbiór indywidualistek,które z przyjemnością i sercem wychodzą ze swoich domkow
    na spotkania ze sobą,u ciebie to jeden wielki dom czy krąg,też ładnie
    Dieta o której myślisz,może być całkiem dobra.W filmie Pierwsi ludzie jest też sporo o sposobie odżywiania.Badacze wykryli,że tryb życia zbieracko-łowiecki był dla naszego zdrowia najlepszy.Ci ludzie byli wysocy,smukli i bardzo zdrowi.PO przejściu na tryb rolniczy skarleli,zaczęli tracić szybko zęby i generalnie się degenerować.Dla czego więc tryb osiadły rolniczy zwyciężył?Bo się lepiej rozmnażał.Ci pierwsi mieli dzieci średnio co 4 lata(nowe po odpowiednim odchowaniu poprzedniego).A rolnicy nie wędrowali za jedzeniem i mogli mieć na raz dużo małych dzieci,więc bardzo szybko ich przybywało,choć słabsi i gorsi fizycznie to liczebnością pokonali koczowników.

    Syrfino
    ładne i trafne porównanie do listówOdchowasz troszkę swoją trzódkę,zbliżysz się nieco do emerytury to i czas na pisanie się znajdzie

    Marti
    cieszę się,że trochę energii ci wróciłoWiem,że trzeba wziąć się w karby,ale czasem to same kłody pod nogi i nie ma się czego chwycić na początekA waga korzysta i rośnie)O mojej desperacji najlepiej świadczy rozpatrywanie silowni....Pojawia się też nowa grupa "0" na jodze,2xw tygodniu.I mam dylemat,chyba joga zwycięzy,bo mam do niej więcej przekonania,już mnie nieźle usprawniła.
    Dla mnie brak sprawności też jest zabójczy.
    Super byloby gdybyś weszła w nowy etap odchudzania z przytupem w KołobrzeguRazem w grupie można się pozytywnie nakręcić.I noga lepiej by zniosła wyjęcie śrub,gdyby miała mniej do dźwigania
    Bardzo ładnie rozwinęłaś moją refleksję o pajęczynie,dokladnie tak myślę ,jak napisałaśJa ciągle staram się pisać dość skrótowo,bo to dla mnie bardzo mozolne zajęcie.Czas popracować nad bardziej rozbudowanymi postami,może będzie mniej nieporozumień
    Masz rację,od drastycznych diet jak najdalej.Zbyt wiele naczytałam się o tej nieszczęsnej kompensacji( potocznie zwanej jojo) organizmu,zęby ryzykować krótki efekt.Ale coś wymyślić trzeba i na początek wywalam buły i okolice.Żeby nie bylo za dużo mięsa to zaopatrzę się w jajca i ryb sobie nałowię ,w końcu mam porządną halę rybną.
    Młodzież rzeczywiście dzisiaj trochę inaczej funkcjonuje,ale my też żyliśmy w większości całkiem inaczej niż rodzice,ku ich rozpaczy.Czasy się zmieniają,dostosowanie się jest dobre,może teraz nawet łatwiej znaleźć od ręki bratnią duszę na łączach netu.
    Nasza grupa też w końcu z netu,spotkań na żywo niewiele,a życie się toczy u nas ,że hej

    Marti
    czerwony beret do czerwonego szalikaKurtka sportowa weszła w nowy etap.Ma już pelen kształt,teraz myślę nad wykończeniem i zapięciem.I chciałaby szybko się z tym uporać,bo bez dobrego ubrania ciężko jest wybrać się dalej w teren.Udalo mi się kupić getry jakieś ciepłochronne,powoli tworzy mi się zestaw z angielska zwany outdoorowym.Kupiłam też jeszcze więcej materiałów,bo temu nie potrafię się oprzeć.Fuksjowa dzianinka na sukienkę i blękitna wełna na kurtkę z kapturem.bo kubraczek dzinsowy już dokonuje żywota.Ostatnio pani zajmowała sobie za mną kolejkę do stoiska i powiedziała,ze rozpozna mnie po tym ślicznym kubraczku,ale okularów na nosie nie miala....
    Ostatnio edytowane przez gruschka ; 05-01-2019 o 07:34
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  9. #26099
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,560

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Maniusiu
    dla mnie możesz pisać co tylko chcesz i potrzebujesz.Narzekaniomierza nikt jeszcze nie wymyślił,więc nie ma jak stwierdzić co jest za dużo a co nie jest
    Wiem z doświadczenia,ze pewne rzeczy spacyfikować pomoże tylko specjalista.Trochę jak np.z zapaleniem płuc,nikt by tego sam w domu nie leczył.Ty masz przewlekłe zapalenie duszy i jestem jak najbardziej za znalezieniem pomocy.Pocieszanie przez innych na chwilę jest dobre,pomaga w mrocznej godzinie,ale niczego nie rozwiązuje.A czasem nawet niebezpiecznie odwleka szukanie pomocy dając złudne wrażenie,że jest już dobrze.
    Sabinko
    skype naprawdę cudowny wynalazek,bo to takie uczestnictwo,i można poogląać nowe zakupy,poprzymierzać ,pochwalić się babci różnościamiA przede wszystkim prawie pobyć ze sobą,bez pośpiechu,od slowa do słowa
    Może nowy gadżet cię zmobilizuje do ruchu i diety,na dobry początek wszystkie chwyty dozwoloneTeż mam już niestety półkę z rzeczami jak trochę schudnęPo prawdzie nie ktore od razu kupione lub uszyte z niepoprawnym i zdecydowanie na wyrost optymizmemTYm bardziej jest nad czym pracować

    Tinngo
    masz dziewczyno zaparcie do soków,podziwiam.Ja to raczej szybko startuję,ale jeszcze szybciej z czymś co mi tak sobie pasuje wyhamowuję.
    Ale skoro ci to służy i czujesz się lepiej to tylko przyklasnąć.I w dodatku nie jesteś po nich glodna.Ja po soku z jabłek dostaję małpiego rozumu i zjadłabym wszystkoNajwyrażniej znalazłaś coś dobrego dla siebie, ja nadal poszukująca

    Agnieszko
    ty najwyraźniej już weszłaś na dobrą ścieżkę w walce z wagą.Czy jesz normalne,czyli 1900-2000,jak pisałaś,że lubisz najbardziej,czy to na razie coś bardziej radykalnego,bo spadek duży.U nas mam wrażenie,że tego śniegu ciągle jakoś za dużo.Szczególnie ,kiedy dość długo utrzymuje się nad morzem i jest tam bardzo ślisko,ostatnia kolejność odśnieżania.A od wilgoci i lekkiego mrozu od razu robi się ze śniegu szklanka.I gaśnie mój ogień do marszu,zanim się jeszcze na dobre rozpalił

    Krysiu
    czy na emeryturze czy nie,ciągle cię tu za malo
    Niby rozumiem,ale tęsknota do długich postów jest.Wiem,wiem,nie narrzekam już,bo jak tylko możesz to się tu pojawiasz
    Ostatnio edytowane przez gruschka ; 05-01-2019 o 07:50
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  10. #26100
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    7,557

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Gruszko, ponieważ codziennie zapisuję co jem, to w ostatnim tygodniu było od 1300 do 2200 kcal, czyli nie jest źle. Ale przede wszystkim wdrożyłam więcej wody, odstawiłam sterydy i ...wróciłam do pracy

    Az mi się w głowie zakręciło, gdy czytałam o kolorach Twoich przyszłych ubrań Pozytywnie zakręciło, tym bardziej, że ja jestem szczególnie zimą trochę zachowawcza w kolorach, latem zdarza mi się szaleć
    gruschka, marti38 and sabinka57 like this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •