Strona 2713 z 3048 PierwszyPierwszy ... 1713 2213 2613 2663 2703 2711 2712 2713 2714 2715 2723 2763 2813 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 27,121 do 27,130 z 30474
Like Tree69314Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #27121
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,042

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry Dziewczyny :-)
    Sabinko, jak to jest możliwe , że się uchowałaś bez tego cholerstwa latającego? Z kim bym nie rozmawiała, każdy walczy. Bardzo Ci tego zazdroszczę; ja mam już chyba schize na tym tle i dostaje białej gorączki na widok każdego mola w domu Za to pająków mam całe hory, wielkich i tłustych, nie będę wam pokazywać zdjęcia, żeby nie straszyć. Ale one sa ok, już się przyzwyczaiłam.
    Sabinko, ja tez nie znam tych słow O_o, może wyjaśnisz ich znaczenie? Tylko gzik mi się po głowie kołacze. Zazdroszczę tego wiatru i pewnie sztormu nad morzem – jeździsz czasem oglądać? Widok sztormu jest super. Łączę się w bólu w nielubieniu zdrowej, zielonej herbaty; jedyna wg mnie smaczna, to z palonym ryżem. A jaśminową lubisz? Podobno też jest bardzo zdrowa. Co u dziewczynek?


    Kasiu, super ustalenia wakacyjne! Masz duszę podróżniczki, to bardzo fajne i rozwijające. Cieszę się, że wczorajszy dzień tak bardzo Ci się udał :-)
    Co to były za dziwne czasy, to nasze dzieciństwo – dzisiaj nie do pomyślenia, żeby dziecko płakało a rodzice jednak wychodzili. A wtedy to nie była żadna patologia, tylko normalna rzecz.
    Oponki czaderskie, zrób takie z zębami


    Maniusiu, masz rację, co się odlecze, to nie uciecze i mam nadzieję, że spotkanie dojdzie (kiedyś) do skutku. Zawsze pozostaje nam nadal sierpniowe :-)
    Wyciskarke mam i bardzo sobie chwalę – właściwie Przemek, bo to on nam wyciska wszystko co się da. Nie wszystkie połączenia wychodzą mu smaczne, ale na pewno zdrowe. I masz rację, że i sok i mus sa pyszne i niewiele jest odpadków przy tym, zupełnie inaczej niż z sokowirówki.
    Gratulacje za spadek! I trzymam kciuki za dobre wyjście z wo.

    Teresko, jeszcze raz powtórzę – bardzo dziękuję za miłe słowa. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że takiego gościa można mieć co tydzień Zero problemów, zero skrępowania i to, co bardzo lubię – mówienie wprost. Czyli jak jest pora obiadowa, to można powiedzieć prosto z mostu, że czas na obiad, a nie krygować się i czekać, az gospodyni się domyśli. Gospodyni trawiła jeszcze sniadanie i nie myślała o obiedzie
    I bardzo, bardzo cenie sobie normalne podejście i szczerość, czyli na widok zaniedbanego ogródka bez okrzyków zachwytu, tylko rzeczowe stwierdzenie, że wystarczy jeden porządnie przepracowany dzień na takiej małej powierzchni i będzie wszystko cacy. Sama wśród ludzi których lubie chcę być szczera i tego samego oczekuję, dlatego tak mi to przypada do gustu – nie okrzyki zachwytu: o Martusiu, jaki masz śliczny ogródeczek. No nie jest śliczny i zadbany za bardzo i widać to gołym okiem. Zyskuje na pewno jak się zazieleni
    Maniusiu – histerskie sniadanie to takie, na które pojechałyśmy do jednej z moich ulubionych knajpek. Prosto, bez zadęcia i pysznie. W warszawie sniadanie „na mieście” zrobiło się bardzo modne i Tereska świadkiem, że było pełno ludzi i nie było gdzie szpilki wsadzić. Nie chodze często na sniadania, bo jedyny moment w tygodniu, kiedy bym chciała (i miała czas) to niedziela, a wtedy albo ja mam do łóżka podane, albo sama podaję; szkoda nam czasu na wychodzenie do knajpki. W każdym razie to trendy jest i widziałam, że Tereska początkowo ma obawy – tym większa była moja radośc, że szybko jej się spodobało i wydawała się zadowolona.
    Już od dawna wiedziałyśmy, że się dobrze dogadujemy, a spotkania na zywo to potwierdzają – Teresko jesteś jak starsza siostra , która może czasem ustawić do pionu (wiesz za co ;-)), ale jednocześnie otoczy ogromem miłości.
    Fajne było też to, że nie musiałam się obawiać narzekania na sierść na ubraniach – koty łaziły jak chciały, w te i we wte i nie widziałam żadnych oznak zniecierpliwienia, wręcz przeciwnie. A psy przeważnie są takie jak Kluska, pełne bezwarunkowej miłości i może warto tego podoświadczać? Oczywiście, wychodzenie jest upierdliwe, ale z drugiej strony warte tego przytulania, wierności i miłości w oczach.
    I mam takie poczucie bezproblemowego gościa – nie gościa, że jeśli następnym razem przyjedziesz, spokojnie możesz usiąść na leżaku a ja pranie powieszę albo roślinki posadzę. Tak się czułam przy gotowaniu obiadu – zero skrępowania, że robie bałagan wokół a Ty na to patrzysz.

    Ponieważ mieszkam w centrum Polski (no prawie), ale wszyscy mają dobry dojazd – od każdego jest jednakowo daleko chciałabym kiedyś zaprosić Was do siebie; najlepiej latem , kiedy można się po prostu z kawą mrożoną/lemoniadą czy drinkiem rozwalić na huśtawce albo leżaku i na luzie pogadać :-)

    Agnieszko, zaczynam mieć na biodrze i udzie piękny fioletowy wzór; co zabawne odciśnięty jest półkolisty szew moich dresów, w których wtedy byłam.
    Powiem Ci, że gdyby mnie było stać i miałabym tyle czasu, to przerzuciłabym się na jedzenie w knajpach – teraz jest tyle fajnych miejsc….. Nic nie trzeba robić, pod nos podadzą ;-) Myslę, że Ty też mogłabyś być zadowolona

    Krysiu, nie ma sprawy :-) Wiem, że kiedyś urzędnicy to byli „paniska”, ale bardzo dużo w tej kwestii się zmieniło. Nadal oczywiście sa takie osoby, ale widze też, jak ciężko część ludzi pracuje i niestety, za jak niewielkie pieniądze. Ale stereotypy trzymają się mocno, niestety.
    Kurcze, nie pomyślałam, że jak tak grzmotnęłam, to podpierając się ręką mogłam sobie narobić większej biedy.
    Jak Twój powrót do pracy ? Wdrażasz się? A ręka – lepiej troszkę? Rehabilitujesz nadal?

    Beverly, skoro Maniek to Twój ulubieniec….. to co stoi na przeszkodzie? ;-) Tak, wiem, jest rok akademicki i nie masz czasu. Poczekam :P Cos mi się zdaje, że łatwiej będzie zaprosić Twoja Mamę i Ty wtedy przeleziesz przyciągnięta
    Tez pękam z dumy, że biegasz! Brawo Ty :-) Ty za to peknij z dumy z powodu mojego angielskiego, o którym za chwile napiszę.


    Kaniu, dziękuję za pozdrowienia; Ty już jesteś w Kołobrzegu?
    Monka, Kalahari, macham do Was

    Gruschko, niezmiennie

    Dziękuję za wszystkie wyrazy troski, jest ok, tylko trochę boli. Ale i tak nie tak bardzo jak mięśnie rąk po niedzielnej zumbie, aaaaa, to była masakra ćwiczeniowa Wyszłam mokra i z przyjemnością pobiegnę w kolejna niedzielę, jeśli po sobotnim Superheroes będę miała siłę się w ogóle ruszyć
    Wczoraj opisywałam Wam na apce co się stało – nadal nie ma żadnych wieści i jesteśmy już bardzo zmartwieni. Jeśli do jutra się nie odezwie, poszukamy kontaktu do rodziców.
    Za mną kolejny intensywny dzień – po pracy biegiem jechałam na angielski – pan mi podpasował, może pierwsze 5 minut było niezręczne, ale bez ciśnienia, w miłej atmosferze wyciągam z zakamarków pamięci jakieś słówka. Ogrom pracy przede mną, ale mam motywację, więc będę się uczyć; zamierzam z żelazną konsekwencją wygospodarować na to czas; ciekawe kiedy hihi. Mysle intensywnie nad audiobookami, bo jednak sporo czasu spędzam w samochodzie i zamiast słuchac zumbowej muzyczki, mogę postarać się skupic na książkach i/lub angielskim.
    Potem przewiozłam Olciowi kilka rzeczy, obejrzałam ich mieszkanie i znowu biegiem do fryzjera, od fryzjera biegiem do kosmetyczki, bo mi się paznokiec złamał i w domu byłam o 22, uf…..
    Dzisiaj zdecydowanie spokojniej – tylko praca, trzeba ogarnąć dom i ugotować obiad na 2 dni a wieczorem na 20 Uła, uła, zumba u Kasi.
    Plan na ten tydzień mam wypełniony sportem – zumba dziś, w piątek, maraton 3 godzinny w sobote i jeśli dam radę, to w niedzielę. Przydałoby się dołożyć siłownie i chyba pójde w czwartek, bo trzeba cos zacząć znowu robic z ramionami, takie smętne skóry mi wiszą.
    Jutro kolejny taniec brzucha, do którego trzeba dzisiaj poćwiczyć – postanowiłyśmy z Agata zostać prymuskami i przychodzić na zajęcia przygotowane – z zapamiętanymi układami, bo Ola coraz częściej tego wymaga – i słusznie; nie możemy ciągle łazić za nią jak stado kurcząt.

    W niedzielę (po zumbie hi hi – znowu mam w kalendarzu zycie ustawione pod zajęcia) jadę z ciastem do Najlepszej Na Świecie Teściowej; dzisiaj złożyłam tylko życzenia przez telefon i już się cieszę na fajne popołudnie :-)
    Waga po zdecydowanie niedietetycznym weekendzie podskoczyła o 0,5 kg, ale już dzisiaj grzecznie wróciła na miejsce, więc jest moc! To wielki plus naprawiania metabolizmu – kiedy je się więcej kalorii, po przesadzie weekendowej waga nie skacze mi o 2 kg, tylko około pół i szybko spada.
    Dobrego popołudnia :-)

  2. #27122
    sabinka57 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    4,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Marti pytasz co u dziewczynek? Ano dzisiaj Maja wstała z bolącą nogą? biodrem? i pojechali z nią do szpitala bo u nich ze wszystkim oprócz lekarza rodzinnego zgłasza się do szpitala. Tam lekarz niby nic nie stwierdził ale zrobili jej prześwietlenie, jak coś będzie nie tak to będą dzwonić. A Maja została zawieziona do szkoły bo u nich opuszczanie zajęć jest bardzo niewskazane, nie ma, że mama napiszę, że dziecko było chore a jedzie np. na wczasy... Tam są kary finansowe za absencję ( zbytnią). Nic więcej nie wiem. Tyle Marta napisała na whatsappa i zdjęcia ze szpitala przysłała. Pewnie zadzwonią po szkole. U nich szkoła trwa od 9-15 każdego dnia. W tym jest lunch.
    Może gdzieś sobie coś nadwerężyła bo w niedzielę chodzi na gimnastykę a w poniedziałek na balet.
    marti38 lubi to.

  3. #27123
    Awatar kasiaogrodniczka
    kasiaogrodniczka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    30-11-2010
    Mieszka w
    Frankfurt am Main
    Posty
    13,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Popoludniowe dzien dobry!
    I jak tam dziewuszki? Kto szykuje sie na sledzika? Bo ja ide za godzinke! A co! Od jutra post a dzis jeszcze sie poszaleje!
    Zbieramy sie naszym babincem u mojej sasiadki Brygidki...tak wiec daleko nie mam!

    Chcialam wam jeszcze opisac co ja wczoraj urodzinowo przezylam... Hmmm...tylko nie wiem czy powinnam o tym tak na otwartym forum pisac... No ale tam! raz kozie smierc! Przyznam sie... otoz mialam przygode jak z filmu Wspaniale Stulecie i czulam sie tam jak branka szykowana dla sultana! Tak to mniej wiecej wygladalo...

    TinnGO and marti38 like this.

  4. #27124
    Awatar kasiaogrodniczka
    kasiaogrodniczka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    30-11-2010
    Mieszka w
    Frankfurt am Main
    Posty
    13,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Sabinko- przytulaski dla Majeczki! Moze bylo jak w wierszyku...zeby kozka nie skakala..?
    Oby jak najszybciej bolec przestalo...

    Co do pajakow w domu to odkad uslyszalam ze zyja one w domach, gdzie jest dobre powietrze i ogolnie pozytywna atmosfera rodzinna to przestalam je nie lubic...
    A z molami spozywczymi walcze i jak tylko gdzies ktoregos zobacze to zaraz wykladam pulapki przylepne...to troche pomaga, bo wylapuje samiczki i sie nie namnozaja wiecej. Najgorzej to nic nie robic i dopuscic do plagi. Faktem jest, ze one zawijaja kokony w papierze nawet, w tapetach za meblami etc...
    TinnGO, marti38 and Agnieszka111 like this.

  5. #27125
    sabinka57 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    4,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    No chyba rzeczywiście, żeby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała Na szczęście nic złego się nie dzieje. Wczoraj byli jeszcze na długiej wycieczce i chyba przeforsowało się dzieciątko
    TinnGO, marti38 and Agnieszka111 like this.

  6. #27126
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,910

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Zepsuła mi się myszka i się męczę bo nie lubię pisać z tym touchpadem.Ale z telefonu jeszcze bardziej nie lubię .
    Strasznie jestem zabiegana, niby jak zwykle, ale przez rehabilitację trochę bardziej.
    Ta rehabilitacja za bardzo mi nie pomaga.
    Myślę, że krio pogarsza odczucia bólowe, a powinno działać odwrotnie.

    Hi Hi Hi ale was Marti urzadziłam z tą świnką. Biedna Klusia, pewno nigdy nie miała swinki "pierdzioszki".Niech się piesulek troszkę pobawi.
    Sama też się urządziłam z dinozaurami, które kupiłam Jasiowi i Antosiowi. Chłopcy lubią ich obrzydliwy dźwięk(podobny do tego jaki wydaje swinka, tylko jeszcze głebszy i szczekliwszy).Ale jak się pobędzie z nimi dwoma i tymi dinozaurami to głowa pęka.

    Jutro idę na badania krwi i wątroby bo się zapisałam w ramach nowo wchodzacej na rynek firmy Synexus.
    Oni prowadzą jakies badania z lekami i poszukują grup do testowania leków.Ogromną ankietę się wypełnia na co człowiek chorował i choruje, ale ponieważ szeroki wachlarz badań i udostępniany na własność pacjentom to uważam za korzystne, tylko do 10 :30 musze być na czczo.
    No ale w końcu jutro Popielec, no to poumartwiać się pasuje.

    Marti czy chodzisz na angielski indywidualny, tzn ty i lektor???

    Ja ostatnio wzięłam sobie do serca to co mówiłyście z Beverly i codziennie biorę sobie czasowniki nieregularne i wkuwam jak tabliczkę mnożenia jak jestem na polu magnetycznym.No i na rehabilitacji cały czas oczekiwania na poszczególne zabiegi nie marnuję tylko wkuwam.
    No ale , żeby umieścić w pamieci długotrwałej to jednak trzeba mocno popracować w moim wieku.
    Sabinko , jak się pouczyłam przed samymi zajęciami to owszem błysnęłam, ale to był niezbyt trwały efekt.
    Ale podoba mi się lektorka z Tytki seniora(ta z Uniwersytetu III wieku mniej, bo widać po niej, że nie za bardzo jej zależy i nie wierzy w efekty). Ta z "Tytki" uczy dzieci i nas czyli takie "duże dzieci". Ale strasznie nas gna do mówienia, opowiadania, jak ktoś idzie na łatwiznę i mówi tak tylko podmiot i orzeczenie to i tak mu zada tyle pytań , że musi się w jakieś szczegóły zagłębić. Opowiedzieć co gdzie jest, jakiego koloru, czy lubi czy nie lubi tego czy owego. No gramatyke załatwia krótko, ćwiczenia zadaje do domu, ale gadać musimy, prostymi zdaniami, ale nie odpuszcza.Jest nas 9-10 osób więc przez 1,5 godziny kilka razy trzeba otworzyć buzię.
    marti38 lubi to.

  7. #27127
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,042

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Teresko, 1:1, to najszybsza.metoda. dzisiaj rozmawialam z z dzieckiem po angielsku i usłyszałam, ze mówię w suahili, tak miegamatycznie. Ale mówię! I to się liczy po latach blokady.
    TinnGO lubi to.

  8. #27128
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Witajcie!
    Agnieszko, przyznaję, że pająki to tez nie moje klimaty . Aplikacji nie znałam, zaraz zerknę.

    Marti, z przykrością stwierdzam, że i u nas pojawił się dzisiaj mol. I wyglądał niestety na dobrze odżywionego . Ty nas tak do tej W-wy nie zapraszaj, bo się naprawdę skusimy i będziesz miała kłopot . Przyjemnie czytać, jak swojsko było wam tam razem z Terenią. Przyznam, że gdyby była taka możliwość i restauracja wege, jak we Wrocławiu, to też bez wahania przerzuciłabym się na taki sposób żywienia. Rehabilitację zakończyłam, dalej spróbuję już sama. W pracy – dużo emocji . Brawa za angielski.

    Tereniu, godzinna pomyłka jako dowód na status rentierki? Nie kupuję tego, zwłaszcza po tym, co potem nawyprawiałaś na angielskim . Cos czuję, że szykujesz się na prymuskę grupową . A psy to ogromne pieszczochy. Oczywiście, tak jak w przypadku kotów, nie wszystkie, ale na pewno w dużej części. Podobnie, jak Ty miałaś przykre doświadczenia z psami, tak ja miałam z kotami. Dobrze, że się to nam zmienia. Nie wiem, czy doczytałaś to, co pisałam o czytanej przez ciebie książce. Też mi powoli idzie, no mam jakiś opór, ale powoli, powoli się wciągam.

    Maniusiu, właśnie zaczęłam się zastanawiać, skąd Marta wie tyle o tamtych czasach. No ale przy takiej cioci . Z tymi relacjami międzyludzkimi to dużo prawdy. A przy ćwiczeniach może trochę jednak przystopuj, póki jesteś na wo . Wiesz, że nie zalecają nic intensywnego. Masz rację złoszcząc się na bezmyślność i głupotę ludzką. Biedne sarenki . Gratuluję wyniku odchudzania.

    Sabinko, na pewno będzie tylko nadwyrężenie z powodu ćwiczeń, ale dobrze że rodzice są czujni. I proszę o przetłumaczenie „ szneka z glazcem, tytka, gzik, bana, bimba, galart” . Jeżeli chodzi o bieganie, to też nigdy nie lubiłam, Nawet jak byłam szczupła. Ale chodzić, to chętnie.

    Kasiu, za śledzika dziękuję . Dobrze, że Ty poświętowałaś. A tego masażu to oczywiście zazdroszczę .

    Pytałam was, jak wygląda czyszczenie wyciskarki, bo pamiętam, że przy sokowirówce było to trochę uciążliwe.
    Agnieszka111 lubi to.

  9. #27129
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    7,042

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry ! Chociaż raz pierwsza ;-) ale kawy nadal nie umiem wstawiać.
    Dobrego dnia Dziewczyny

  10. #27130
    Awatar kasiaogrodniczka
    kasiaogrodniczka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    30-11-2010
    Mieszka w
    Frankfurt am Main
    Posty
    13,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzien dobry!



    Martusiu...zaden problem...wiosenna kawa raz!
    I na dzisiaj na przemyslenie... Wstawaki!

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Ostatnio edytowane przez kasiaogrodniczka ; 06-03-2019 o 07:38
    marti38 and Agnieszka111 like this.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •