Strona 2781 z 3048 PierwszyPierwszy ... 1781 2281 2681 2731 2771 2779 2780 2781 2782 2783 2791 2831 2881 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 27,801 do 27,810 z 30474
Like Tree69314Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #27801
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Wczoraj nie poszło nic, dzisiaj urwało mi połowę wiadomości

    Tereniu, co to za karta DILO? Brzmi w każdym razie obiecująco.
    Mam pewną niejasność dotyczącą Browni i Kasi. Na pewno wiem, że Browni to ta, która próbuje z Tobą rozmawiać i uwielbia pudełka. Ale informacje co do ich charakteru i inteligencji nie są dla mnie już takie oczywiste. Czasami wydaje mi się, że te same cechy - wrażliwość, delikatność i mądrość przypisujesz raz jednej a innym razem drugiej kotce. Tylko co do chłopaka, to nie mam żadnych wątpliwości i złudzeń .

    Spotkania oczywiście też serdecznie zazdraszczam . Trochę mi ich ostatnio umknęło .

    No to wysyłam, ciekawe co teraz pójdzie .
    marti38 lubi to.

  2. #27802
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,883

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Obie moje kociczki są podobne do siebie.Kasia jest brzydsza ale inteligentniejsza, oraz bardziej zaczepna,
    Browni jest za to rozmowna, ma wyśmienity apetyt, ale nie lubi się bić i zwykle dostaje od brata łomot taki, ze muszę ją bronić bo mnie woła na pomoc.
    Uwielbia balkon oraz wolierę, i zwykle alienuje się od rodzeństwa i spędza czas na dworze. Nie lubi dotyku ręki i strasznie histeryzuje przy obcinaniu pazurów i myciu uszu. Jest też mądra, bo otwarcie szuflady z narzędziami tortur powoduje , że kot znika.
    Nie wyjdzie nawet do kabanoska. No ma prawo się bać bo ją raz skaleczyłam w nerw obcinając pazurek.
    Dlatego się boi.
    Kasia też dostaje łomot bo brat to wredziel jest i humorzasty, ale ona ucieka , żeby za chwilę zaatakować. No nie jest beksa jak Brownie.
    Zwykle sama załatwia sprawy z Szarlotkiem, albo się podporządkuje, albo obroni swoje racje.
    Kasia jest towarzyska, do każdego człowieka wychodzi śmiało i dwa razy już mi uciekła na klatkę schodową.Ale w hierarchii do miski z jedzeniem ma 3 miejsce.Jak daję wołowinę to muszę ją nakarmić na osobności , albo pilnować bo jej zjedzą. Innymi karmami spokojnie się dzielą i nie zabierają sobie.
    Ona była najmniejsza w miocie i od dzieciństwa zganiana była z lepszych miejsc do spania.Ale za to rozwinęła spryt i umie sie na wiele sposobów "zaprosić" do mojej sypialni.W nocy jest spokojna to zwykle ją zostawiam.

    Co do DILO to kartę taką zakładają pacjentowi z chorobą nowotworową. Marti już kiedyś o tym pisała. Daje to bezwzględne pierwszeństwo w terminach badań.
    Ostatnio edytowane przez TinnGO ; 29-04-2019 o 20:24
    marti38 lubi to.

  3. #27803
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Tereniu, dostrzegam dużo uroku w kociczkach. Czemu więc Szarlotek? Z Twoich opisów wynika, że to zdecydowanie nie łagodny i miły jegomość .
    marti38 lubi to.

  4. #27804
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    7,538

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    images (8).jpg

    Cześć dziewczyny U nas wczoraj leciutko pogrzmiało, postraszyło i poszło nie spadła kropla deszczu Za to moja Adela przestraszona grzmotem, znów przeskoczyła ogrodzenie i poszła w siną dal...na szczęście do zaprzyjaźnionej Żabki, której pracownica od razu nas powiadomiła. Oj mamy los z tym naszym psiakiem- uciekinierem. To jest dosłownie tak: grzmot- ja pędem na podwórko żeby wpuścić Adelę do domu- jej już nie ma. Wszystko w jednej sekundzie.

    Teresko, wesoło masz w domu

    Powiem Ci Sabinko, że książka dała mi sporo do myślenia. Pisałam wcześniej, że próbuję ostatnio gotować i jeść zdrowo. Przeszłam na trzy posiłki i wiesz co, w jakimś momencie pomyślałam sobie, że fajnie się tak je. Nie myślę ciągle o jedzeniu, bo wiem, że nie będę głodować, tylko czeka mnie smaczne jedzonko, które staram się jeść tylko wtedy, gdy jestem głodna ( zawsze o tym wiedziałam, ale Szuciłło przypomniała mi o tym). Nie trzymam się sztywno godzin posiłków, ale robię przerwy ( z czym jakiś czas temu miałam problem). Choć staram się wybierać zdrowo, to jednak jem to co lubię, a nie to co muszę. Kluczowe w tym wszystkim jest słowo- staram się. To wszystko trwa u mnie jeszcze bardzo krótko, by odtrąbić sukces, ale coraz częściej mi się to udaje. Od tygodnia nie zjadłam na śniadanie chleba z dżemem, który jadłam od wielu lat. Ale obejrzałam audycję, z której dowiedziałam się jak szkodliwe jest takie jedzenie w takiej ilości i częstotliwości jak ja to robiłam. Uważam, że to jest główna przyczyna mojego podwyższonego cholesterolu. Teraz od tygodnia na pierwsze śniadanie wypijam pożywny koktajl lub zjadam owsiankę i nie jestem głodna przynajmniej do 13, bo i śniadanie zaczęłam lekko opóźniać. Zjadałam je ok. 5-6 rano, co było strasznie upierdliwe szczególnie na wyjazdach. Teraz śniadanie zjadam około 9, a do tej godziny piję tylko wodę z cytryną. Na razie jest super. I nawet jeśli waga nie będzie spadała w takim tempie jak bym sobie życzyła, to od jakiegoś czasu mam to w nosie, bo bardziej zależy mi na unormowaniu wrednego cholesterolu, ale jak widać, przy takim jedzeniu, i z wagą jest nienajgorzej, więc na razie będę się tego trzymać

    Fajnego dnia dla Was

  5. #27805
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,883

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Cytat Zamieszczone przez krysiapysia Zobacz posta
    Tereniu, dostrzegam dużo uroku w kociczkach. Czemu więc Szarlotek? Z Twoich opisów wynika, że to zdecydowanie nie łagodny i miły jegomość .
    No Krysiu, ja to całe życie zakochiwałam sie w zdecydowanie nie łagodnych i dobrych facetach.
    Szarlotek jest barwny, jest charakterny, jest kwintesencją egoizmu i egocentryzmu. Ma naturę super ostrożną, dba o swoją cenna osobę bardzo, na każdy dźwięk dzwonka ucieka błyskawicznie do szafy w korytarzu i jak małpka, a nie jak zwierzę o sztywnych łapkach po koszach, półkach naprawdę trudna drogą wdrapuje się na wierzch gościnnego materaca, który leży tuż pod sufitem i wciska pomiędzy materac, a sufit, Jak po dłuższym poleżeniu wyjdzie to jest po prostu spłaszczony, ma na grzbiecie wzdłużnego Irokeza z sierści.
    No ale on tam czuje się bezpiecznie i ja to szanuję.
    No i jak takie stworzenie obdarza ciebie tzn mnie ufnością, tuli się i doprasza bliskości i pieszczot, na każde wyciągnięcie ręki kot odpowiada podstawieniem łebka czy grzbietu, zachodzi mi drogę lecąc po blatach , żeby wyprosić głaski, spojrzenie, zagadanie no to roztapiasz się kochana jak masło na patelce.
    Szarlotek jak żaden dotąd zwierz czy człowiek nie dał mi poczuć się najważniejszą dla niego.
    Jak jesteśmy u lekarza on opasuje mnie w pasie łapkami, kładzie ze strachu płasko uszki(wygląda jak króliczek bo jest łaciaty) i trzęsąc się patrzy mi w oczy i pozwala mnie się trzymać, postawić na stole, dać łapkę do kroplówki.
    Weterynarz powiedział, że kot mi bardzo ufa.
    Od maleńkości jak spojrzałam w te przerażone oczki maciupkiego kocurka rozpłakanego w trawie przylgnęliśmy do siebie.
    Ja kocham Szarlotka nie za coś, ja po prostu go kocham za to, że jest.
    Jako jedyne kociątko zawsze starał się z tarasu(ja w pierwszym roku je wystawiałam do spania w kartonie na taras) wrócić do domu.Spał ze mną i budził mnie kilka razy w nocy bo jest kręcidupsko straszne.Ale całymi godzinami czaił sie obserwując drzwi i wystarczyło na moment wyjść po coś do szopy, do sąsiadki , coś wyrzucić, a kot już siedział z wielce adowoloną miną na twojej poscieli i lizał łapki w wieczornej toalecie. Jako kociątka rodzeństwo było dla siebie życzliwsze. Dopiero około 2 roku życia jak ukształtowały się obecne charaktery powstały znaczne różnice zachowań.
    Ale Szarlotek tej swojej ciągoty do mnie nie stracił.Kocham tego kota pomimo wszystko i za wszystko co w nim jest ładne i trudne, to jest mój jedyny na tym świecie sierściany synek.
    marti38 lubi to.

  6. #27806
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Witajcie!
    Agnieszko, całe szczęście że Adelka tak szybko się znalazła. Pamiętam ten problem z burzą . Biedne psiaczki. Dzięki, że podzieliłaś się swoimi przemyśleniami i praktycznymi wskazówkami po przeczytaniu książki. To dobra motywacja, coś co też spróbuję przemyśleć. Dużo wskazuje na to, że trzy większe posiłki i dłuższe przerwy między są tą właściwą drogą. Przerabiałam to już z Pape, ale może potrzebuję jakiejś modyfikacji, żeby zadziałało na dłużej.

    Tereniu, a wiesz że właśnie tak pomyślałam. Już wtedy, gdy opisywałaś przygodę z elektrykiem . Nie podobają mi się różne postępki Szarlotka wobec sióstr, ale serce nie sługa, więc rozumiem, że tak masz i koniec.

    Zaraz wychodzę. Przejdę o przystanek dalej. Z ruchem mam sporo do poprawki. Miałam przerwę i teraz to odczuwam. Niedawno pierwsza dłuższa, ale wcale nie aż tak długa wyprawa, dała mi w kość. Dobrego dnia.
    marti38 lubi to.

  7. #27807
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,949

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry Dziewczyny :-)
    Gruschko, może obstawiłam się specjalistami, bo uznałam, że są rzeczy, z którymi sama sobie nie radzę. Czy są super? Nie wiem, dla mnie najlepsi. Oprócz synka, bo on jest poza wszelką konkurencją i o nim rzeczywiście mogę powiedzieć, że jest super, nawet jeśli umówienie się z nim na trening graniczy z cudem. Sukienek absolutnie nie miałam zamiaru porzucać, spodnie miały być zastępstwem na czas, kiedy nie kupie czegoś sensownego.

    Beverly, myslę, że byłoby Wam dobrze z pieskiem, ruch wymuszony nawet jak się nie chce – pytanie tylko, co z nim, skoro Was chyba dużo w domu nie ma.
    Jak rozpadająca się książka to dawaj, uwielbiam takie zaczytane. Tylko określ, kiedy ta wizyta, bo już jęczę i jęczę :-)
    Z odzieżą sportową dla dużych, grubych czy jakby to tam nie nazwać, mam takie same spostrzeżenia. Coraz więcej jest (niestety) takich osób a z odzieżą sportową krucho. O ile w np. w Adidasie można kupić fajne spodnie, to koszulki są masakrycznie małe i krótkie w każdym sklepie. Firma, która zaprojektuje ładne, wygodne i wizualnie chociaż odrobinę dopasowane dla trudnych figur stroje sportowe, zbije majątek. Ciekawe, dlaczego do tej pory nikt na to nie wpadł?
    Bev, skarbie, nie stać mnie na Barta, on się baaaaaardzo drogi zrobił. Niby po starej znajomości można sępić zniżki, ale po pierwsze nie lubię się czuć jak uboga krewna, po drugie jest też bardzo mało elastyczny w kwestii lokalizacji. Chociaż samego Barta nadal uwielbiam, mamy kontakt i zawsze będę mu wdzięczna za rozbudzenie trudnej miłości do siłowni i jednak poprzestawianie klapek w głowie.

    Agnieszko, no właśnie Ty jesteś chyba najlepszym przykładem tego, o czym mówiła wczoraj pani dietetyk – jak się obniży metabolizm do minimum, to waga stoi i stoi i stoi, tyje się od przysłowiowego liścia sałaty. A rozbujany pozwala na w miarę normalne jedzenie i kontrolowane spadki. Jestem pełna podziwu, jak może i zmieniasz metody i zasady, ale jednak osiągnęłaś niską wagę i ją utrzymujesz. Ja też jestem mistrzem w utrzymaniu wagi, od miesięcy te same na niej cyferki, tylko mogłaby być ta do utrzymania duuuuuuzo niższa
    Książke w takim razie przeczytam, a przynajmniej spróbuje do niej podejść :-), bo poradniki gubia moją uwagę dość szybko.
    Hehehe, też bym lubiła swoją wagę, gdybym nosiła taki rozmiar jak Ty Zazdroszczę (pozytywnie oczywiście). Skoro teraz fajnie Ci ze zmianą sposobu jedzenia, to może nie warto spowalniać metabolizmu Dąbrowską? Chyba że masz coś do podleczenia? Bo ona u Ciebie dawała w tej kwestii dobre efekty.
    Bilety mamy kupione na 6 czerwca, to jest chyba pokaz przedpremierowy. Ale ponieważ uwielbiam Miss Sajgon (jak prawie wszystkie musicale ), więc po wakacjach chyba często będę w Łodzi, bo i Nędzników będą grali a ostatnio miałam kiepskie miejsca.

    Maniusiu, nie duś dziecka, niech imprezuje Nawet jeśli później przypłaca to przeziębieniem, taki urok młodości.
    Mam nadzieję, że pewnego dnia poczujesz, że to ten moment a jakiś zwierzak dostanie domek.
    Jak się czuje mama?
    Podasz tytuł tego biograficznego filmu? Również lubię takie na faktach i chętnie obejrzę. Bardzo się cieszę, że się zobaczymy – oczywiście z Agą i Tereską też, ale z Tobą z innych względów. Droga do sympatii była kręta

    Teresko, obiecuję solennie, że za tę starą Indiankę na ostatniej prostej do mety dostaniesz w tyłek I to już wkrótce. Nie znam drugiej osoby w Twoim wieku, której tak się pesel z duszą rozjeżdża :-) Rozumiem dolegliwości i bolaki, trzeba o to zadbać na pewno, ale w środku jesteś młodą dziewczyną, masz w sobie ciekawość świata, gdzie Ci do starej Indianki. A że dołek zaliczasz czasem? Życie jest pełne dołków i z różnych powodów czasem w nich siedzimy. I bardzo dobrze, że czytasz poradniki i konkretne rzeczy, przynajmniej można zapytać ;-)
    Tereniu, ja tylko mięsa i ryb nie jadam, reszta jest ok. Kiedys ryby wchodziły, teraz już nie; trochę żal źródła białka, ale co poradzę. Trzymam kciuki za Twoje bolące bolaki, niech Ci przyniosą ulgę jak najszybciej.
    Ależ pięknie opisałaś Szarlotka. Sierściany synek – cudo!

    Krysiu, wygląda na to, że jesteśmy po kolei miłośniczkami „Musierowicz 10 tomów temu” Kiedyś podczytywałam forum, na którym pani Małgorzata się udzielała i była bardzo niemiła dla czytelników, więc sobie odpuściłam. Przyłączam się do grona truskawkożerców :-)
    Może dietetycznie pomogłoby Ci zrobienie listy produktów, których nie możesz jeść, czyli np. takich z wysokim indeksem glikemicznym? Tak jak w Dąbrowskiej – masz określone produkty, które możesz jeść i na nich tylko bazujesz. Dietę wysyłam, gdybyś miała jakieś pytania, to możesz pisać oczywiście. Za jakiś tydzień będę miała jeszcze wersję mięsną.
    Lepiej nie polubiaj piwa, bo ono strasznie kaloryczne jest Zgadzam się absolutnie ze stwierdzeniami z linka, który wrzuciłaś. Najgorzej to wpaść do domu z wielkim głodem i kombinować jedzenie na szybko. Taka ułożona dieta i popakowana w pudełka jest naszym sprzymierzeńcem.
    Jedno spotkanie Ci umknęło, kołobrzeskie :-) Ale wiem, że to żadne pocieszenie. Może do sierpnia zawieje kogos w Twoje strony? Trzeba być dobrej myśli :-)

    Kasiu, fajnie że u Was popadało, ale oddaj nam już ten deszcz; tutaj też się przyda. Tobie już niepotrzebny, skoro na sobote zaprosiłaś sąsiadów. Byłas na pudel party?
    Wiosna, wszystko kwitnie, może pochwalisz się co się dzieje u Ciebie w ogródku?

    Sabinko, wiem jak ten lek na mnie działał, więc domyśliłam się, że może i Tobie szkodzi; cieszę się, że poszedł w odstawkę. Może wyślę Ci nazwy tych, które ja mam i to będzie cos z tych, które bierzesz? Bo mnie nie sa potrzebne, a leki tanie nie są, więc spokojnie mogę Ci oddać. W pracy z koleżankami tak robimy – mamy do siebie zaufanie, więc rozpoczęte opakowania leków oddajemy sobie, jak ktoś potrzebuje. Np. mam silny lek na migreny, którego nie mogę brać, a opakowanie kosztuje ponad 100 zł, więc oddam komuś, bo ja nie zużyję. Przy okazji jakos chociaż trochę dbamy o planetę ;-)
    Zszokowała mnie Twoja inność owocowa Truskawki nie, a gruszki Twarde? O nieeee, jestem na zupełnie innym biegunie Jak pięknie potrafimy się różnić

    Wczoraj u dietetyczki dostałam ochrzan (chociaż to może na wyrost powiedziane, bo pani Ewa mówi do pacjentów z taktem i łagodnie) za obcinanie kalorii. Naprawdę, samo mi tak wychodzi, ale kolejny raz miałam nakładzione do tej durnej łepetyny, jak to wygląda u osób zdrowych a jak u tych, którzy mają rozwalony metabolizm. Ona na pewno ma racje, skoro przez 4 miesiące waga mi stała, a jadłam średnio 1500 kcal. Doprowadziłam tylko do tego, że na nic nie miałam siły i kiepsko się czułam.
    Badanie na mądrym urządzeniu pokazało, że pomimo większej dawki ruchu niż 8 miesięcy temu, mam dużo mniejszą masę mięśniową – durne jedzenie i mała kaloryczność zeżarły mi mięśnie; to tak w skrócie. Ech….. Nad dietami w stylu 1200 1300 kalorii załamała ręce, to jest świetne, na krótki czas, ale tak rozwala metabolizm, że potem trzeba się ostro pilnować. A jak ktoś ma ten metabolizm rozwalony dietami, to jojo ma gwarantowane. Chyba że jest jak moja sąsiadka, która pięknie (prawie 40kg) schudła na diecie niskokalorycznej. Tylko że teraz musi sobie wszystkiego odmawiać i być na ostrym reżimie jedzeniowym, bo w innym przypadku waga natychmiast skacze. Może ktoś tak potrafi, ja już wiem, że nie i prędzej czy później popłynę.
    Z różnymi rzeczami czuję od dłuższego czasu kliknięcie w głowie, więc i dietę mam nadzieję ogarnąć. Większych herezji nie było, już poprzednio mnie wystarczająco zszokowała.
    Moje wyniki badań wskazują, że owsianka idzie precz z jadłospisu, a na pewno nie rano. Za to wieczorem po treningu mogę jeść młode ziemniaki, bo węglowodany regenerują mięśnie.
    Z nowości, na dietę – a raczej inny sposób żywienia przechodzi cała rodzina: ja, mąż i syn. Mąż, bo ma straszny tryb życia: praca, praca, dużo siedzenia i jeżdżenia i kompletnie nieregularne jedzenie, co zaowocowało brzuszkiem, którego nie da się zgubić jak kiedyś – wystarczyło nie jeść po 23 (!). Widzę, że on te swoje 5-6 kg, no niech nawet będzie 10 bardzo przeżywa, bo koszulki ma za ciasne. Mnie bardziej chodziło o uregulowanie trybu jedzenia i (nie ukrywam) swoja wygodę, żeby nie prowadzić już 2-3-4 kuchni. Nie mam na to ani czasu ani chęci, a samodzielne gotowanie w przypadku P nie wchodzi w grę na co dzień, bo jest zbyt zajęty.
    A synkowi w badaniach wyszła niedoczynnośc tarczycy i to spora :-(, więc mądre jedzenie na pewno mu nie zaszkodzi. Robiliśmy badania, bo niepokoiły mnie różne rzeczy, no i wyszło między innymi to.
    W niedzielę ponaciągałam mięśnie przy sadzeniu roślinek, potem jeszcze w domu rozciągające dywanowce; wczoraj nic, bo kiedy w końcu wróciłam po 20 do domu padłam jak mucha. Dzisiaj w planach wieczorny basen; jutro i w piątek siłownia. A w niedzielę mam pierwszy trening siłowy, nie z synkiem niestety, ale zgrac nasze prace, jego szkołę i zajęcia jest strasznie trudno. Synek będzie towarzysko albo czasem sobie po prostu razem na siłownię pójdziemy.
    Dobrej majówki :-)

  8. #27808
    monkaa jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-06-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    5,401

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry,

    przy opisie kociaków, a szczególnie Szarlotka, można wręcz się ogrzać, ciepło i miłość biją z każdej literki...

    Marti, za dietowe kliknięcie trzymam kciuki. Mam nadzieję, że już niedługo Twoje samopoczucie się poprawi, a waga zacznie współpracować... Osobistego trenera zazdroszczę, ale jak pisał klasyk, nie zawiszczam...

    Ja także należę do miłośniczek Musierowicz, choć faktycznie jej ostatnie książki, mówiąc delikatnie, nie budzą we mnie już takiego entuzjazmu...

    Agnieszko, bardzo się cieszę, że książka i podane w niej przepisy podobają Ci się. Ja od dość dawna jestem wielbicielką i fanką Karoliny i Maćka Szaciłłów. Odpowiada mi ich podejście do diety i odżywiania, a przepisy zawsze się sprawdzają. Jeśli któraś z Was ma ochotę na wegańskie eksperymenty kulinarne polecam ich blog: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Aktualnie przymierzam się do kupna ich kolejnej książki "Chudnij w zgodzie ze swoją naturą", więc jeśli Agnieszko będziesz nią zainteresowana chętnie Ci ją pożyczę.
    Zresztą mogę przygotować większą paczuszkę do której dorzucę np. "Karolina odNOWA - 69 przepisów na młodość", "Detoksy dla zdrowia i urody" czy "Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem". Żeby sprawę uprościć przesyłkę mogę przekazać Twojemu synowi przed jego wizytą w domu. Z tego co pamiętam jest chyba studentem fizyki na UW, a ta okolica nie jest mi obca...

    Obowiązki wzywają, więc o Dukanie i piciu wody, napiszę kolejnym razem

    pozdrawiam, życzę miłego weekendu i fajnego spotkania
    marti38 lubi to.

  9. #27809
    sabinka57 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    4,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry
    Marti jak możesz to poproszę w wolnej chwili ( twojej oczywiście bo u mnie wolnych chwil pod dostatkiem) nazwy leków na whatsappa ale prywatnie do mnie ok?
    Podoba mi się, że wprowadzasz zdrowe jedzenie dla całej rodzinki. Na pewno przyda się twojemu mężowi, któremu kalorie pozaszywały koszulki jak widzę
    A i młodemu zdrowe jedzenie nie zaszkodzi na pewno Czy to będzie frakcja wegetariańska tylko? Czy będziesz wyrzucała rozpiski choćby z grubsza na swój wątek? Szkoda, że twoja masa mięśniowa pomimo intensywnych ćwiczeń zmalała. No ale dieta była chyba nieodpowiednia.

    Krysiu nie pozostaje Ci nic innego jak stopniowo dodawać sobie tego ruchu w postaci spacerów, choćby do kolejnego przystanku bo rzeczywiście przerwę miałaś i to dużą. Na inne zorganizowane formy ruchu chyba na razie z wiadomych powodów nie możesz sobie pozwolić czasowo.
    marti38 lubi to.

  10. #27810
    sabinka57 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    4,106

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Tereniu jak ja lubię czytać twoje opowieści o twoich kociastych. Pomimo tego, że mają swoje wady, czasem rozrabiają, czasem strzelają fochy, rozsiewają wszędzie kłaki to widać, że są twoimi najukochańszymi dziećmi. Nigdy nawet nie myśl, że za dużo tych twoich kocich opowieści. Pięknie o nich piszesz, miłość do nich przybija z każdego twojego słowa i fajnie, że dziewczyny będą miały okazję i je poznać. Chyba ?bo prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne, to może będą miały okazję oprócz twojej działki zobaczyć i twoje zwierzaczki.

    Agnieszko pewnie, że zdrowie, w tym i cholesterol nie za wysoki są najważniejsze a wagą ty akurat już nie musisz się zbytnio przejmować bo jest ona już chyba w miarę zadowalająca dla ciebie. Pięknie, że udaje ci się jeść to co lubisz a nie to co musisz. No i ciekawostką są te zdecydowanie późniejsze śniadania bo pierwszy posiłek jadałaś do tej bardzo bardzo wcześnie. Wodę z cytryną też popijalam na czczo, muszę do tego wrócić. A że trzy posiłki są super to ja przecież wiem ale jakoś na razie nie udaje mi się utrzymać tej liczby. Mam nadzieję, że w końcu coś się zmieni.
    Biedna Adelka. Dobrze, że macie zaprzyjaźnioną Żabkę w pobliżu bo nie wiadomo gdzie by po pędziła wystraszona psinka.
    marti38 lubi to.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •