Strona 2786 z 2842 PierwszyPierwszy ... 1786 2286 2686 2736 2776 2784 2785 2786 2787 2788 2796 2836 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 27,851 do 27,860 z 28411
Like Tree68468Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #27851
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,529

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Majówka u każdej inna i u każdej dobra
    Marti
    masz naprawdę mądrego męża.

    U mnie trochę pracy trochę wolnego.Jest bardzo ładnie,ale zimno.Ręce chwilami grabieją,bardziej jest jak pod koniec marca niż w maju.
    Teresko,w ogóle nie czuję się obciążona prośbą o prognozę pogody
    Sprawdza się z twoim wyjazdem stara prawda - jak chcemy szukamy sposobu,jak nie - powodu...Fajnie jest to u siebie rozpoznać.

    Część czasu rowerowego rano zmieniło się w spacer.Spotkałam bardzo fajną osobę i to właśnie wtedy jak obie potrzebowalyśmy.
    Mam mnostwo niusow ze świata naturalnych sposobow na walkę o zdrowie, i o utrzymanie i o odzyskanie.Wiele z nich to rzeczy stare jak świat,ale tak latwo się o nich zapomina.
    Kupiłam sobie ksiązkę "Twoje zdrowie w twoich rękach" i mogę napisać -nic nowego pod słońcem.Skoro to wszystko proste i oczywiste to dlaczego szybko popada w niełaskę i zapomnienie.
    Ja po przeczytaniu jak zawsze mam przypływ energii i optymizmu.
    Wracam do zapisywania co jem i kiedy,plan jest na co najmniej 2 miesiące.Już wiem,że entuzjazm szybko się wypala więc potrzebuję spokojnej rutyny.
    Lekka korekta jedzenia,trochę wymuszona dla M ,więcej przyjemnego ruchu,zapanowanie nad stresem i niepostrzeżenie refluks przestał zupełnie dokuczać.Obylo się bez lekow.
    Powoli odzyskiwana sprawność dodaje chęci i motywacji na jeszcze więcej ruchu.
    Spadek majówkowy nadal jest,niewielki,ale jakieś przegrupowania nadmiarów w ciele też nastąpiły.Ziarnko do ziarnka i coraz lepiej sięwidzę w stroju sportowym przed wyjściem na rower
    Za waszym przykładem też troszkę pogrzebałam w mini ogrodku,jakąś godzinkę i nasyciłam się taką naturą na miesiąc
    Wśród ogrodniczek forumowych chyba tylko wielbicielki różowych hortensji
    Ostatnio edytowane przez gruschka ; 05-05-2019 o 14:02
    marti38 and Agnieszka111 like this.
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  2. #27852
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,092

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Cytat Zamieszczone przez krysiapysia Zobacz posta
    Ja dzisiaj nastawiam się na pracowity dzień. Znowu pojawił się mol i zamierzam rozpocząć akcję poszukiwawczą, żeby sprawdzić, czy to jakiś zabłąkany z dworu osobnik czy też coś więcej. W takich sytuacjach myślę, że chyba by się przydał jakiś domowy gekon .
    Krysiu , a czy ty odróżniasz, czy to mól odzieżowy czy żywnościowy?Bo czym innym się zwalcza. ja kupuje zawieszki do szafy i na mole spożywcze. Ponieważ większość wiktuałów mam w szufladach to wklejam w każda od wewnątrz kawałek tego lepa i na szafkach kuchennych stawiam na podpórkach te lepy feromonowe na samce. No lepy emituja feromony samicy mola w rui i te samce się do niego tego lepa przyklejają. Ja miałam kiedyś inwazję(w owocach suszonych włożonych do szuflady się wyległy, gąsiennice przegryzły opakowanie i wylazły na spód (od drugiej strony) pod ta szufladę tam przeszły w stadium larwy (owinięta pajęczyną dotrwała do etapu urodzenia się motyla-mola.Nastąpiło to jak akurat byłam na 2 tygodniowym wyjeździe na wakacje. jak wróciłam nie poznawałam domu codziennie zabijałam po 20-40 moli, a rano wyfruwały nowe, odsunęłam szafy, wybebeszyłam szafki kuchenne, aż w końcu potrzebując stół wyjęłam z niego szuflady starannie umyte wewnątrz i jakoś tak odstawiając zauważyłam ich wylęgarnię.Nie ma miejsc sprawdzonych, oglądaj najmniej spodziewane kąty.
    Kupiłam wtedy szczelne pojemniki plastikowe na produkty sypkie, a przyprawy wkładam do zamrażalnika na dobę zaraz jak przyniosę do domu.Po jakimś roku walki nic mi już nie fruwało, a do rozstawionych lepów przylepiały się 2-3 osobniki.
    Gorzej z molami odzieżowymi, zniszczyły mi płaszcz jesienny, no i spódnicę ciepła i grubą(w dodatku wyszczuplającą.
    Ale w walce z molami spożywczymi miałam bardzo zabawne zdarzenie.
    Kupiłam kilka lepów z Brossa i chciałam stojąc na stołku wlepić go do wnetrza szafy korytarzowej. Stałam na palcach, żeby dosięgnąć gdzie było dobre miejsce i dociskałam lep . Szafa była gładka i lep przykleił się słabo jak odjąłam ręke spadł mi na bok głowy i świetnie się przykleił do mojego ucha i policzka , pasmo włosów też brało w tym udział.Oderwałam lep od siebie, przymocowałam pineską czy gwoździkiem do szafy, ale bardzo mi w tym przeszkadzały mole, które w jakiś sposób zaczęły sie mną interesować.Jak się zorientowałam, ta substancja feromonowa, podgrzana ciepłem na mojej skórze stała się wabikiem. Słuchajcie, umyłam buzię ale te mole nadal cos do mnie czuły i pchały i się przed oczy.
    Walke w sierpniu z molami spożywczymi pamiętam do dziś.
    Jak masz teraz w maju to chyba to będą odzieżowe.
    Muszę wam jeszcze dziewczynki opisać pewne zdarzenia związane z kociastymi i moimi gośćmi.
    Ja ponieważ wiem, że chodzą po stole, będą chodziły i umiem tylko uzyskać, żeby nie chodziły między nakryciami wszystko w domu mam pozamykane w pudełkach, szafkach, pojemnikach.
    Po rodzicach mam serwis 12 osobowy złocony z Chodzieży i platery.Dla gości wydobywam sztućce i zastawę w ostatniej chwili jak już można siadać do stołu. Tak też było i tym razem. Małe łyżeczki kawowe potrzebne zwykle na koniec imprezy do ciasta wyjęłam na zapas, żeby nie nurkować do kredensu i położyłam na zapasowych serwetkach stołowych.
    Kociaste właśnie przeżywały fascynację azaliami. Ja odganiałam je przemawiając idiotycznie w stylu, psiku psiku, koty tego nie jedzą.......
    Kasia postanowiła odpocząć i poczekać na rozwój sytuacji i z wdziękiem bardzo celnie usiadła całą pupą z zadartym ogonem na moich 6 srebrnych łyżeczkach.
    Myślałam, że się udławię ze wstydu.
    Potem jeszcze Browniśka mnie zdradziła tarzając się do góry brzuchem na biuście Marti.
    Dobrze, że Szarli sie w miarę kulturalnie zachował, zszedł w końcu i się przywitał z gośćmi.
    Po wczorajszym intensywnym dniu dzisiaj odpoczywam.
    Tak sobie postanowiłam w niedziele i święta nie pracuję.Dozwolony jest tylko wysiłek umysłowy tj uczenie się angielskiego

    PS Agnieszko "myk" z wejściem przez twój paseczek sie udał.Zrobiłam sobie tendawny pokazujący aktualne BMI paseczek. I za głowe się złapałam.Muszę się jednak ogarnąć.A nie radośnie wypełnić puste miejsce po zagospodarowanych pojemnikach po lodach nowymi opróżnionymi. Wyjadam lody, które są i szlaban. Raz w tygodniu słony karmel i szlus.
    Ostatnio edytowane przez TinnGO ; 05-05-2019 o 15:08
    marti38 and Agnieszka111 like this.

  3. #27853
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,529

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    W porannej rozmowie przewijała się dieta Dąbrowskiej,E była właśnie po 3 tygodniowym detoksie z mężem w Sofrze.
    Pod wpływem jej entuzjazmu powędrowałam na oficjalną stronę,bardziej dla M niż dla siebie.
    Wklejam 2 cytaty,które na pewno znacie,ale jak to z wiedzą oczywistą bywa czasem umyka.
    Istnieją też wersje eliminacyjne diety warzywno-owocowej, które wykluczają pewne pokarmy, a zwłaszcza sól i ogórki kiszone u chorych z nadciśnieniem, a także z obrzękami, gdyż sól zatrzymuje wodę, zwiększa ciśnienie krwi i nasila obrzęki, albo wersja diety z wykluczeniem gotowanych warzyw i owoców: np. marchwi, dyni, buraków, także musu z jabłek oraz soku z marchwi, głównie u chorych z cukrzycą i otyłością, gdyż warzywa gotowane mają wyższe indeksy glikemiczne, niż surowe i dlatego mogą zwiększać poziom cukru we krwi.

    Toksyny są główną przyczyną chorób, a każdy rodzaj postu jest terapią oczyszczającą organizm z toksyn (detoksykacja). Do metod wspomagających ich oczyszczanie należy: ruch, zwłaszcza spacery, gimnastyka, marsze Nordic Walking, pływanie, siłownia itp.

    Ruch uruchamia w organizmie te same mechanizmy co post, wywołuje redukcję masy ciała, spadek ciśnienia, poziomu cukru, cholesterolu itp


    To słowa pani doktor
    Wiem,ze się przymierzacie,może z takimi zaleceniami będzie łatwiej
    U M na razie wprowadzę (jak się uda) jeden dzień sokowy w tygodniu,może i sama się skuszę.
    Ostatnio edytowane przez gruschka ; 05-05-2019 o 16:03
    marti38 and Agnieszka111 like this.
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  4. #27854
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,513

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry Dziewczyny :-)
    Ależ niemoc mnie dopadła, wczorajszy dzień całkowicie skreślony z życiorysu, tylko łóżko i książka; na szczęście ciekawa i udało się wreszcie skończyć ten kryminał, który po kilka stron wieczorami czytałam. Kiedyś bywałam niecierpliwa i czytałam ostatnią stronę, wtedy spokojnie można było doczytać resztę, kiedy już wiedziałam Tym razem byłam zaparta.
    Dzisiaj na fali porannego przypływu energii pojechałam na trening, głupio mi było odwoływać, bo gorączki nie ma nadal, tylko ból gardła i ogólne osłabienie. Trener okazał się sympatyczny; ważna jest chemia na treningu, bo jak się nie dogadamy, to będzie klops. Na szczęście jest przystojny, ale nie AŻ tak jak na zdjęciach, więc mogłam się skupić na ćwiczeniach Prowadzi inaczej niż Bart, cieszy się z motywacji, ale nie ciśnie tak strasznie na wynik, a chyba to mnie tak uwierało ostatnio. Wynik jest ważny, mam nadzieję ogarnąć się dość szybko, ale nie za wszelką cenę. Nie mam już niestety 30 lat, nie regeneruję się tak szybko, no i mam normalne życie, nie jestem w stanie mnóstwa czasu spędzać na siłowni.
    Wadą jest to, że M goni jak wściekły, galopem pędzi przez ćwiczenia, ale sam mówił, że jeśli tempo będzie dla mnie za duże, mam mówić. M robi inny trening niż Bart – wtedy było o kolei: plecy, barki i ramiona, brzuch; dzisiaj miałam pełen przegląd – od barków przez plecy i brzuch po nogi. Zakwasy mam wszędzie , równiutko, oj jutro będzie ciężko. Zaczynałąm i kończyłam rowerkiem i tu spore zaskoczenie; bo tak jak nie znoszę roweru, tak te w nowej siłowni są znośne, dobrze wyprofilowane i wygodne. Ale brzuch przeszkadza i to bardzo – śniadanie zjadłąm prawie 2 godziy przed treningiem i muszę jeść jeszcze wcześniej, bo jednak cieżko było robić brzuszki. Na koniec zrobiło mi się trochę słabo, szatnię i powrót do samochodu pamiętam jak we mgle. Wróciłam do domu i po 2 śniadaniu podstawionym pod nos ;-)zasnęłam na kanapie na 4 godziny, nie przeszkadzały mi łażące po mnie koty ani P, który kilka metrów dalej gotował obiad. Teraz czuję się lepiej i biję się z myślami, w kwestii jutrzejszego pójścia do pracy. Fatalny tydzień na chorowanie, ale bardzo mi zależy na końcówce tygodnia, więc jutro po prostu pójdę do lekarza, może dostanę coś na to osłabienie; rzadko biorę antybiotyki, więc jestem skłonna tym razem, żeby jak najszybciej postawiło mnie na nogi. Jak widać po wczorajszym dniu, wyleżenie nie pomaga.
    Dobrze, że zrezygnowaliśmy z wyjazdu do Sandomierza ze względu na pogodę, przynajmniej nie jest smutno, że coś mi przeszło koło nosa.
    Z opóźnieniem napiszę o naszym spotkaniu, chociaż dziewczyny już większość opisały. Po raz kolejny doszłam do wniosku, jakie te osobiste spotkania są ważne. Jest świetne forum, na którym można dużo popisać, uporządkować refleksje, jest apka, gdzie gadamy jedna przez drugą, ale jednak co innego jest pogadać osobiście. I słusznie zauważyła Agnieszka – gdybyśmy mieszkały w jednym mieście, ta relacja byłaby łatwiejsza, bo różne nieścisłości czy potknięcia można od razu wyjaśniać. Poza tym dużo serdeczności i uważności. Następnym razem jednak postuluję o połowę jedzenia No i jak zauważyłam, chęć do spotkań jest duża, trzeba wyszukiwać okazję i je sobie stwarzać – jedno spotkanie kilkudniowe z noclegami do roku jest ok., ale jak widac i kilka godzin przy stole jest fajne.
    I druga refleksja: jesteśmy tak różne, z innym podejściem do życia, z innymi zawodami. Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak stosunek do innego człowieka, życzliwość i uważność na innych. I wiem, że mogę się z kimś nie zgadzać (piszę ogólnie, nic takiego nie miało miejsca ), ale czuję się bezpiecznie, nie muszę ważyć słów w obawie, że ktoś mi zrobi krzywdę. To dla mnie bardzo ważne.
    Ważne były też dla mnie te mocne uściski na powitanie; czułam, jak bardzo cieszycie się z mojej obecności i vice versa. Spotkanie trwało 6 godzin a minęło jak z bicza strzelił, w sumie siedząc przy zastawionym różnorodnie stole nie zjadłyśmy zbyt dużo, za to Tereska popakował wszystko skrzętnie w słoiki i pudełka (wyszła przy okazji wielka słabość Tereski do różnych marek lodów ) i wymieniłyśmy się jak przedszkolaki drugim śniadaniem. Czyli wyjazd z tobołkami żywieniowymi i powrót też, tylko z innymi
    Kociaste to oddzielny wątek, Tereska się nad nimi trzęsie, jak nad najukochańszymi dzidziuśkami – nieważne, że azalie dziewczyn mogą być poobgryzane; ważne, żeby Niuniusiom nic się nie stało. A już kiedy trzymałam „podobno niedotykalską” Brownie na rękach, widziałam, jak orzemawiał przez Terenię żal charakterystyczny dla młodych matek niemowlaków. Czyli w sumie dobrze, że ktoś dzidziusia lula, nosi na rękach i on się cieszy i nie płacze, ale jednak najlepiej byłoby, żeby u wszystkich na rękach wył a uspokajał się tylko u swojej mamusi. Teresko, słodkie to było Browni było po prstu dobrze na moim rozłożystym i miękkim biuście; za to Kasia nie była zainteresowana pieszczotami – ot dała się pogłaskać, ale miała nas w nosie. Za to nie wierzcie Teresce, że Kasia jest brzydka! To cudny, patchworkowy kotek, dla mnie chyba najładniejsza z całego rodzeństwa. No niby Szarlotek, zwany tchórzliwym, piękne ma umaszczenie, ale takie biało srebrne cudo mam w domu No, ale też dał się na rękach potrzymać, więc wizytą byłam w pełni usatysfakcjonowana.
    Działka Tereni cudna, ale już rozumiem skąd te bolaki latem; tam się można zachetać na śmierć; duża terenu i różnorodność. Za to idealna na upały, więc Teresko może to nie nasza ostatnia wizyta w Łodzi ;-) Tzn ja będę już 6 czerwca, ale obawiam się, że tylko do teatru i z powrotem, bo to czwartek jest, a następnego dnia do pracy.
    Na działce absolutnie powaliła mnie woliera i wybieg dla kotów jak w zoo. Ktoś, kto wiele tysięcy inwestuje w zabezpieczenie i wyposażenie wypasionego wybiegu, musi do szaleństwa kochać te zwierzaki.
    Mam nadzieję jednak, że pod koniec czerwca nasze szalone plany zwiedzania śląskich zamków się ziszczą
    Monko, tak zachęcająco piszesz o książkach Szaciłłów, że chyba zerknę na nie przy najbliższej wizycie w empiku. Dobrej dietetycznej motywacji nigdy nie za wiele :-)

    Sabinko, muszę w końcu dotrzeć do mojego wątku i porządnie go odkurzyć, chociaż majówka to dziwny czas – niby dietetycznie, ale nie za bardzo. Na pewno bez obżerania się.
    Młody po 6 latach bycia wege powiedział stop i wraca do mięsa. Rozumiem, że organizm mu się tego domaga, bo rozumowo nijak mi to nie wychodzi. Ale na wizycie u dietetyczki domagał się rozpiski z mięsem, więc widocznie frakcja wege mu na razie przestała pasować. Nie rozumiem, bo ja już nie byłabym w stanie jeść mięsa, ale szanuję wybór i dostosuję się z gotowaniem. Na razie czekam na jego rozpiskę.

    Gruschko, okazuje się, że niskokaloryczna dieta, jaką sobie po raz kolejny całkowicie przypadkiem i nieświadomie zafundowałam, błyskawicznie zjada mięśnie, a zumba ich nie odbudowuje. Czyli powrót na siłownię był dobrym posunięciem.
    Nie zgodzę się w kwestii pochylania się nad kimś – wg mnie ono należy się słabszym. Silni mogą dostać wsparcie (jeśli chcą), brawa i podziw, ale jednak pochylenie się rezerwuję dla słabych. O hortensjach się nie wypowiadam, bo nie podobają mi się niebieskie.
    O tym, że P jest mądry i bardzo inteligentny wiem – a czym u Ciebie zasłużył na takie stwierdzenie?

    Maniusiu, super, że Marta posprzątała, żebyś Ty mgłą mieć więcej luzu :-) Bierz kotka (a najlepiej dwa ), jeśli tak Ci serce podpowiada. Wtedy też wizytę kociarek zawziętasek do niuniania masz jak w banku Może nie będę tak pisać, bo jeszcze się przestraszysz

    Kaniu, również macham łapką do Ciebie :*

    Krysiu, współczuję walki z tym latającym cholerstwem; wiem o czym mówisz, bo ja też walczę. Brawa za determinację w kwestii ciuchów, udało Ci się pozbyć części? Przeprowadzkę mamy do dużo lepszych warunków, ale dla mnie oznacza to chyba przejście do komunikacji miejskiej, bo nie ma miejsc parkingowych, I o ile wiosna lub latem jest ok., to zimą cienko to widzę. A już o operacji o kulach w ogóle będzie kiepsko. I ta przeprowadzka wkurza niemiłosiernie, napiszę Wam w innym miejscu, dlaczego.
    Agnieszko, pracowitego czasu współczuję, szczególnie chyba teraz będzie jeszcze trudniej? Będziecie odrabiać stracony podczas strajku materiał? Jedyne pocieszenie, że wakacje już na horyzoncie widać powoli :-) Zdjęcia ogródka zawsze mile widziane; a w tym roku nie będziesz już robiła nasadzeń w miejsce wykarczowanych krzaków?

    Teresko, o Tobie a raczej o Twojej ciepłej gościnności już pisałam, więc tylko jeszcze raz powtórzę – dziękuję :* I z przyjemnością odwiedzę Cię jeszcze, mogę nosić worki z korą a mogę po prostu wpaść wymiziać kociaste. Twoja działka leży na mojej nadmorskiej trasie, więc tym łatwiej latem będzie wpaść po drodze, z Twoim ulubieńcem P.

    Bev, no każdy ma czasem lenia, nie przejmuj się. W kwestii siłowni może pogadamy jeszcze na spotkaniu, ale może czasem dasz się namówić na wspólny trening? Potwierdzałam spotkanie, widziałaś? Godzina do ustalenia :-)
    kania79 and Agnieszka111 like this.

  5. #27855
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    6,810

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    images (1).jpg

    Dzień dobry Trzeba spinać siły na nowe wyzwania w pracy, mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla wszystkich udany

    Krysiu, w ogrodzie przede wszystkim przejaśniało Nareszcie można swobodnie przechodzić między krzewami i jest miejsce na posadzenie ładnych, ozdobnych bylin, a przede wszystkim dzięki wygrabieniu kory, można dobrze wszystko wypielić i mam nadzieję, że zacznie ginąć nam skrzyp, który bardzo lubi kwaśne podłoże, a własnie kora bardzo szybko ukwasza glebę. Mamy jeszcze 3 ogromne juki i chyba też je wytniemy, bo nie lubię tych krzewów

    Teresko, jednym słowem stałaś się żywą pułapką na mole Cieszę się, że masz paseczek taki jak chciałaś

    Gruszko, znam to co przytoczyłaś o wo. Ja też byłam na turnusie z Dąbrowską i słuchałam jej wykładu, stąd tez wiem, że sześciotygodniówkę można powtarzać co pół roku, a przy poważniejszych schorzeniach częściej. ( to tak w nawiązaniu do Twojego wcześniejszego wpisu).

    Marti, Ty wiesz, że ja do tej pory czasem tak czytam książki? Jeśli jest niepokojąca i martwię się o ulubionego bohatera, to czytam kilka ostatnich stron żeby sprawdzić czy przeżył i dopiero spokojnie czytam sobie dalej
    Ja myślę, że mogło zrobić Ci się słabo- trening, to nie najlepszy sposób zdrowienia
    Straconego czasu przez strajk nie jest za dużo, bo w międzyczasie były egzaminy, ferie świąteczne, więc choć czasowo strajkowaliśmy miesiąc, to do nadrobienia jest tylko 8 dni, więc spoko.
    Zdjęcia ogrodu zrobię, choć nie wiem czy znajdę żeby pokazać różnice przed i po w telefonie starych zdjęć nie mam, może znajdę w kompie

    Fajnego dnia dziewczyny
    kania79, maniusia72 and marti38 like this.
    1.01.2016



  6. #27856
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    6,626

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Kiedy ja szukałam kawy to Aga już zapodała No nic moja będzie na inny raz
    j jak mi się nie chce iść dzisiaj do racy jeszcze bym sobie posiedziała w domciu
    Fajnie że nie jestem sama z czytaniem książki od końca Mi się też lżej czyta jak wiem jak się skończy - ha ha ha
    Choć nie zawsze tak robię to mi się zdarza i zupełnie mi nie przeszkadza oglądanie filmu który mi koś wcześniej streści i znam zakończenie. Czasem to przeszkadza ale z reguły nie. No już taka dziwna jestem
    Tez jestem ciekawa twojego ogrodu Aga, mi się marzy taki nowy klombik, ale negocjuje z A. bo przecież widomo kto będzie o niego dbał

    Marti skąd wiesz ż myślę o dwóch kotkach, tak sobie myślę, że będą miały towarzystwo jak nas nie będzie .'I już się nie mogę doczekać kolejnego spotkania, tak się dobrze z Wami czuję.
    I pomysl Śląska popieram, może być te Warszawa jak Krysia tam będzie, ale Ruda mi bardzo po głowie chodzi i Muzeum PRL


    Tak na zachętę:
    kc_000.jpgauta_syrenka105.jpgkaps1.jpg[ATTACH]kaps2.jpgmo_001.jpg
    kania79, marti38 and Agnieszka111 like this.

  7. #27857
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,513

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry :-) siedzę w przychodni w kolejce do lekarza. Tzn żeby się zapisać, bo nie wiem o której będę mogła być przyjęta. Nie ma co rumakować, wczoraj rano czułam się o niebo lepiej niż dzisiaj. Gorączki niestety nadal nie ma, ale kaszle jak armia gruźlików i fatalnie się czuję, w dodatku gardło płonie i tak śmiesznie mówię, piszcząco. Samo raczej nie przejdzie.
    Zależy mi na końcówce tygodnia, więc nie ma wyjścia, skoro gripex i leki na gardło nie pomagają.
    W niedzielę odwiedzi nas Franek, ten nasz mały kumpel z respiratorem, więc tym bardziej mam motywację do leczenia.
    Po wczorajszym treningu mam przyjemne zakwasy tu i tam, ale nie przesadnie, więc wygląda na to, że nie ćwixzyłam na 100%. Następny trening planowany mam na piątek, ale nie wiem jeszcze jak to będzie.
    maniusia72 and Agnieszka111 like this.

  8. #27858
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    6,810

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Marti, dobrze, że zdecydowałaś się na lekarza , teraz tylko szybciutko zdrowiej

    Maniusiu, i mnie ta Ruda się podoba. Trzeba by tylko znaleźć tam w pobliżu jakieś fajne miejsce do posiedzenia- wypicia kawy lub zjedzenia obiadu
    maniusia72 and marti38 like this.
    1.01.2016



  9. #27859
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    6,626

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Tereniu, uwielbiam twoje opisy, znów się ubawialam czytając Twoje zmagania z molami, prawie że Cię widziałam w tym ferworze walki, ale wiem że Ci wesoło nie było, mi się kiedy wylęgły france w grochu, lekko nie było żeby się ich pozbyć. I tyle zmarnowanego jedzenia, bo we wszystkim mogły siedzieć. Te spożywcze chyba jednak są większe i ciemniejsze niż t ubraniowe,
    Ubraniowe miałam bloku. Ile też było walki z nimi, szukania gdzie są, okazało się że mieszkały w tapetach, Kupiliśmy mieszkanie i nie od razu zrobiliśmy remont, Kiedy ścigałam tapety wylatywały stada, na szczęście już potem się zdążały co najwyżej pojedyncze z powietrza. Niestety straty były bo zdążyły zjeść płaszcz i kawałek dywanu.
    Krysiu i jak udało się zwalczyć potwora bez gekona?
    Sabinko, jak się J, czuje przeszło mu już całkowicie?

    Marti a jak Twoje samopoczucie?


    Ja miałam sporo wolnego czasu i wymyśliłam że czas na jakieś radykalne działanie, bo to moje odchudzanie to takie pierdu pierdu. pomogło mi ty obejrzenie odcinka " historii wielkiej wagi" Odcinka o pani która się 9 miesięcy odchudzała zapewniając że się stara i bardzo meczy i poświęca, a w tym czasie przytyła 10 kg. I przekonały mnie słowa lekarza: nic nie robisz tylko szukasz wymówek , i to że rzucił ją chłopak i że nie ma w nikim wsparcia nie było powodem żeby nie działać, bo jak nie dziś to kiedy zawsze będą jakie wymówki. i tego się będę trzymać, bo widzę u siebie to samo, szukanie wymówek, że jeszcze nie dziś tylko jutro, a to po sprawozdaniu, a to po weekendzie a to po chorobie a to to , a to tamto.


    No więc do dzieła, bo to co jest mnie nie satysfakcjonuje


    A i przypomniało mi się coś jeszcze czym się chciałam podzielić a zapomniałam, wczoraj pojechałam na siłownię później niż zawsze i przegapiłam moje ulubione zajęcia, więc poszłam na szorta do Rafała, a potem zostałam jeszcze na maszynkach. Przychodzi tam dość regularnie gość, który mnie zawsze trochę przerażał wyglądem, nosi koszulkę w mięśnie, jest napakowany i łysy, taki typowy "kark" i wytatuowany. No i wczoraj podszedł do mnie czym oczywiście wzbudził panikę, Bo co on ode mnie chce? A on podszedł pokazać mi że źle wykonuję ćwiczenie, wytłumaczył jak ono ma działać an jakie mięśnie, pomógł ustawić siodełko, aby wykonywać je prawidłowo dziewczyny - przemiły człowiek !!!!

    No nic spadam do pracy zajrzę tu póxniej
    Ostatnio edytowane przez maniusia72 ; 06-05-2019 o 06:23
    marti38 and Agnieszka111 like this.

  10. #27860
    Awatar marti38
    marti38 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,513

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Maniusiu, pisałyśmy w tym samym czasie :-)
    Bardzo mi się pomysł muzeum podoba, chętnie obejrzę. Gdyby Warszawa kiedyś była na dłużej - bezkosztowo, bo nocleg jest przecież, to można się wybrać tzw ogórkiem po Warszawie PRL. Zorganizowana wycieczka z przewodnikiem, po miejscach charakterystycznych dla tamtych czasów.
    Widzisz Krysiu, że bardzo nam zależy na spotkaniu z Tobą, bo trudniej Ci się wyrwać, ale i częściej chcemy się spotykać tak w ogóle, chyba Kołobrzeg i łódzkie spotkanie obudziło taka chęć. Jesteśmy sobie coraz bliższe, dobrze się że sobą czujemy, więc siłą rzeczy forum i apka są niewystarczające. Naciskać w żadnym razie nie będziemy, ale skoro nawet Sabinka skłonna jest jechać przez całą Polskę, żeby zobaczyć to muzeum czy zamek...
    W kwestii spotkań nikogo nie będę wywoływała do tablicy, ogólnie wiadomo co, gdzie i jak, nie ma listy obecności, tylko ewentualnie chęci i możliwości.
    Maniusiu, 2 kotki są super, lepiej się chowają niż jeden i rzeczywiście nie będą tęsknić same w domu. A Twoja mama lubi koty? Traktuje je jak towarzystwo do miziania?
    Agnieszka111 lubi to.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •