Strona 881 z 3048 PierwszyPierwszy ... 381 781 831 871 879 880 881 882 883 891 931 981 1381 1881 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 8,801 do 8,810 z 30475
Like Tree69314Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #8801
    Awatar gamma56
    gamma56 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    Gütersloh
    Posty
    957

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzien dobry

    Kalahari...
    mowisz i masz ...moj niedzielny wpis wszystko co czytasz jest bez watpienia wartosciowe i interesujace, ale juz wiem co sprawia , ze ja tak optymistycznie patrze na swiat ... dla mnie najlepszym lekarstwem na zle samopoczucie, na problemy czy trudne sprawy jest.... Shrek ... przy nim zapominam o wszystkich przeciwnosciach , powraca mi dobry humor i patrze z dystansem na to co mnie nieepokoilo czy dolowalo . nawet najbardziej wartosciowe pozycje ale z gatunku tych "ciezkich" blyskawicznie mnie dobijaja, wiec moge sie im ewentualnie oddawac, tylko kiedy jestem w dobrej kondycji , ale szczerzee powiedziawszy z gruntu nie gustuje w tego typu literaturze... jest dla mnie zbyt ciezka...

    Agnieszko...
    Cytat Zamieszczone przez Agnieszka111 Zobacz posta
    przepraszam Cię Laugi, ale takie posty jak Twój sugerujące że jedna Kasia się od Ciebie nie odwróciła nie pomagają w takich sytuacjach. Nie czuję żebym odwróciła się od kogokolwiek i takie wpisy trochę jednak bardziej dzielą niż łączą
    zgadzam sie w 100% z twoim stanowiskiem, choc najwyrazniej jestem z gatunku tych "gruboskornych" bo nie poczulam sie dotknieta, ale zastanawialam sie gleboko, co takiego zrobilam, ze Grazynka uznala , ze sie od niej odwrocilam ?

    Grazynko...
    sorki , ale ja tez nie bardzo rozumiem twoje wyjasnienia... mysle jednak ,ze masz jakies powody, ze napisalas tak a nie inaczej ...

    Kasiu...
    Cytat Zamieszczone przez kasiaogrodniczka Zobacz posta
    czasami cos przemilcze gdy mam inne zdanie...nie chcac powodowac byc moze nieprzyjemnej dyskusji. No chyba, ze cos bardzo mnie dotknie...to nie waham sie isc na barykady!
    ostatnio wylalas mi kubel zimnej wody na glowe i uswiadomilas jak odbierasz moje wypowiedzi, dlatego mysle , ze mi wybaczysz kiedy za Twoim przykladem przemilcze gdy mam inne zdanie.... pomimo swojej gruboskornosci, nigdy nie lubie "isc na barykady" a juz zwlaszcza jesli nie posadzam swego rozmowcyo zle intencje....

    Sabinko...
    nie panikuj... mlodzi sobie poradza...a Twoje czarnowidztwo sie nie sprawdzi...

    Jolinko...
    fajnie , ze znow jestes... ale nie kaz nam w przyszlosci tak dlugo na siebie czekac... masz chyba swiadomosc, ze martwimy sie o kazda, ktora tak nagle zamilknie...
    swietne zdjecie ...wspaniale, ze odkrylas swoja pasje, i oddajesz sie jej z calym zaangazowaniem...

    Maniusiu...
    prawdziwa sztuka to umiec przegrywac, zwyciestwo strawi kazdy , porazke niewielu, wiec jesli Marta byla przeszczesliwa, to dowod na to , ze sam udzial w zawodach byl dla niej wielka frajda i potrafila sie tym szczerze cieszyc...
    Boczniaki uwielbiam i podobnie jak Ty smarze je jak kanie, albo robie z nich zajefajne flaczki... a jako ciekawostke napisze ze tu boczniaki kosztuja w granicach 10 Euro , najczesciej wiec przywoze sobie z Polski ...

    A teraz lyzka dziegciu .....
    moze sie znow komus naraze, ale czuje potrzebe napisania ze argumenty typu : czytalam codziennie, ale nie mialam weny, nastroju, czasu, checi itp... sprawiaja , ze czuje sie lekcewazona... przeciez nie oczekujemy tu jakis elaboratow ... ale kliknac kilka slow w stylu : "czec nic zlego sie nie dzieje..." , byloby chyba w dobrym tonie... jesli ktos z jakichkolwiek wzgledow nie wchodzi na forum, jestem to w stanie zrozumiec , bo wiem , ze z roznych wzgledow niezawsze to sie udaje, ale wejsc poczytac i nie napisac "ani be ani me, ani kukuryku" to mi sie poprostu nie podoba, bo w moim odczuciu to zaprzecza wszelkim zapewnieniom o wzajemnej wiezi ...




    28.12/ 84kg ...19.03/76,9kg...25.05/ 78,7 kg...11.06/78,4 kg...25.07/ 79,2kg...03.09/77,9 kg.,.10.11/79,9 kg
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników][link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]


  2. #8802
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    7,652

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Reginko, absolutnie nie zgadzam się z tym, że jesteś gruboskórna...


    Ja się nie zadaję z takimi osobami! Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia-wysy-anie-serduszek.gif
    gamma56 and krysiapysia like this.

  3. #8803
    Awatar Rene65
    Rene65 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-10-2011
    Mieszka w
    Wilkowice
    Posty
    1,005

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Cytat Zamieszczone przez gamma56 Zobacz posta
    ale wejsc poczytac i nie napisac "ani be ani me, ani kukuryku"
    Ojojoj, a ja wchodzę, czytam i nic nie piszę. No to dzień dobry, u mnie zimno, mokro i ponuro. Na razie nic się złego nie dzieje. Mąż ma gorsze i lepsze dni. Dzisiaj ma lepszy, ale parę dni temu miał takie boleści, że zwolnił się z pracy i poszedł do lekarza . Dostał skierowanie do szpitala w trybie pilnym i L4 . Ale jak boleści minęły, stwierdził, że poczeka do tego 28.IV na konsultacje( niech go prowadzi jeden lekarz, nie będziemy kombinować, chyba, że się gorzej poczuje). Czekamy na to jak na wyrok. Najgorsze jest to, że mamy 11-sto letnią córę. Jeszcze nas długo będzie potrzebować. Nawet sobie tego nie wyobrażam, jak to zniosę, gdy się okaże, że to rak. My to takie papużki, wszędzie chodzimy razem. Na razie cały czas jestem dobrej myśli.

  4. #8804
    Awatar Laugizorli
    Laugizorli jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-12-2013
    Mieszka w
    Orla
    Posty
    478

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Oj dziewczyny , to ja może wyjaśnię, Dzielę świat na zewnątrz i wewnątrz. Na zewnątrz jestem babą, z którą trzeba się liczyć i która umie walczyć swoje. Ale jest jeszcze wnętrze. Tam jestem prawdziwym wrażliwcem i każda emocja jest razy 100. Takie dziwne połączenie. Kasia doskonale to wyłapała i kiedy moje wnętrze się waliło pomogła mi. A zapewniam ,że bardzo solidnie zbudowałam ten moje zewnętrze. Nie ma co się rozpisywać. Ja tak mam i prawie przez 50 lat trzeba było do tego przywyknąć. A w sumie nawet z czasem polubiłam te swoje wnętrze, bo dzięki nim piszę wiersze i piosenki, mam doskonały kontakt z ludźmi. A ze takie bardzo kruche i delikatne to trudno. Więc nie przeżywajcie . Ja na pewno nic nie mam przeciwko Wam. I wszystkie Was bardzo lubię!!!!

  5. #8805
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    7,652

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Jak ja się cieszę, że Reginka to wszystko napisała Dzięki temu Rene się odezwała . Kochana, trzymam kciuki żeby wszystko się udało. zresztą nie ma innej opcji. Musi być dobrze i nawet nie myśl, że mogłoby być inaczej . Oby tylko jak najszybciej mężem się zajęli. Do 28 już bliziutko, będziecie wiedzieć więcej . Ściskam Cie serdecznie i pozdrawiam męża .

  6. #8806
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Witajcie przy herbatce.
    herbatka.jpg

    Przysiadam i ja, bo mniej więcej się obrobiłam i mogę trochę poczytać i popisać. W piątek wypadł mi niespodziewany, dodatkowy wyjazd w pracy i wróciłam wieczorem całkiem padnięta. A wczoraj były imieniny M. więc też trochę zamieszania. Miałam też dłuuugą rozmowę z kimś bardzo, bardzo miłym i tak nie wiadomo kiedy zrobiło się dzisiaj .

    Rene – przytulam mocno i mam nadzieję, że będzie jednak dobrze. To naprawdę wasz trudny czas . Bardzo chciałabym, żebyś chociaż trochę poczuła nasze wsparcie!

    Małgosiu

    Kasieńko, nie zostawiłam Twojej wypowiedzi bez odpowiedzi, ale zostawiłam sobie ją do czasu, kiedy będę mogła spokojnie usiąść przed komputerem. Czytałam ze smutkiem o tych stanach, które teraz przezywasz. Weszłaś w bardzo aktywny czas. Dosyć długo miałaś swój bardziej spokojny rytm, wypełniony zajęciami, które sama sobie dozowałaś w zależności od potrzeby, ochoty czy upodobań. Teraz jest częściej pospiech, pewien przymus i niepewność. Może to tak Cię wybija i dołuje?

  7. #8807
    Awatar Rene65
    Rene65 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-10-2011
    Mieszka w
    Wilkowice
    Posty
    1,005

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Tak sobie myślę jak piszecie o swoich problemach i coś w tym jest, że jak się wali to wszystko na raz. Tak miałam 10 lat temu. W ciągu 3 lat pochowałam 5 osób. Dziadków , rodziców i chrzestnego. Przez te ostatnie 10 lat powodziło mi się dobrze, nawet zbyt dobrze. Było zdrowie i co do garnka włożyć ( ha, ha .. i na buty też). Podświadomie czekałam na karę za dobre życie. Teraz jak u moich dzieci wszystko jest dobrze, to u mnie zaczynają się problemy. Byle tylko jakiegoś ciągu nieszczęść nie było. Człowiekowi nie może być cały czas dobrze, musi pokonywać trudności, po to tu jesteśmy. I oczywiście odwrotnie, cały czas nie może być źle.

  8. #8808
    krysiapysia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Posty
    2,691

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Jolinko – dobrze, że wróciłaś. Nie ma czegoś takiego jak „niepotrzebna Jola” – co za pomysł? To rzeczywiście były „głupie myśli”. Mam nadzieję, że nieporozumienie z bliską osobą jest już przeszłością? Rozumiem, że może Ci być trudno. Ból, perspektywa choroby powoduje często potrzebę wyciszenia, ucieczki w głąb siebie. Dobrze, że czujesz się teraz lepiej i wierzę, że jesteś pod stałą opieką lekarską? Sprawa mamy – coś o tym wiem. I jeszcze ta świadomość, że jest coraz starsza i problemy mogą się nasilać zamiast wyciszać. Syn, to chyba to, co najbardziej leży Ci na sercu. Trudno tu coś pisać. Jesteś bardzo dzielna w tym wszystkim. Ale nie zamykaj się z tym. Bardzo mnie cieszy, że znalazłaś swój odbezpiecznik. Jolu, bardzo Cię będę wspierać w tym kibicowaniu. To coś, co z całą pewnością ładuje Twoje akumulatory, więc nie odpuszczaj, a nam tylko potem zdawaj relacje z tych swoich eskapad! (swoją drogą bardzo fajne zdjęcie!) Mam nadzieję, że Goldi czuje się już naprawdę lepiej? Wygłaskaj go tak trochę ode mnie .

    Kalahari – rzeczywiście bardzo czasami, ale naprawdę fajnie Cię widzieć, szczególnie jeżeli jest co poczytać . Oczywiście nie może cieszyć to, że nagromadziło Ci się tyle problemów . Stanowczo tego za dużo. Właściwie z której strony nie patrzeć, to jest coś. W pierwszej chwili wydawało mi się, że bierzesz zbyt wiele na swoją biedną głowę, ale to upodobanie do trudnych filmów i książek trochę mnie przystopowało w tej ocenie. Wydaje się, jakbyś miała jeszcze w sobie naprawdę całe ogromy tolerancji na stres. Reakcja ochronna jest zazwyczaj taka, że szukamy wyciszenia i oderwania, a Ty wręcz przeciwnie. Uwielbiałam kiedyś filmy typu „Wstręt” (to jeden z tych filmów, które zapamiętałam w każdym szczególe) i oczywiście egzystencjalistów w czasach poszukiwań, rozszerzania swojego świata emocji. Byłam nimi zafascynowana, wszystko inne wydawało się płaskie, nijakie. Teraz takie filmy i książki mnie przytłaczają i dołują, więc je odrzucam, żeby nie było przeciążenia (to mój sposób zadbania o siebie, bo nie nabyłam umiejętności zdystansowania się). U Ciebie jak widzę to tak nie działa i podziwiam za tą zdolność przestawienia się na inny tor odbioru. Być może u Ciebie to zakupy są takim wentylem bezpieczeństwa, odreagowaniem (tak obrazowo opisałaś ubrania, że właściwie bez problemu je sobie wyobraziłam - na pewno będziesz wyglądała super!), muzyka też jak najbardziej, no i jak u części z nas, pewnie również jedzenie. Czy to wystarczy przy takim nawarstwieniu trudnych spraw - mam nadzieję, że tak! Dzięki za kawałek o historii – ze wstydem stwierdzam, że mam braki w tym zakresie. Wierzynek, o ile mnie pamięć nie myli, chyba jeszcze istnieje. A posty może jednak zapisuj najpierw w Wordzie - szkoda ich po prostu marnować na czasoprzestrzeń

    Reginko – mówiąc szczerze to zupełnie nie rozumiem tego przepisu o nie zamykaniu drzwi wejściowych. Nie tylko pacjentki mogą wam wychodzić (co już samo w sobie z racji ich dolegliwości jest niebezpieczne), ale przecież w nocy może wam tam wejść każdy, i to niekoniecznie z dobrymi zamiarami! Zdecydowanie walcz o swoje! Z tego zresztą, co napisały dziewczyny wynika, że u nas w Pl zamyka się!
    Co do terapeutycznego wpływu - działania Shreka zazdroszczę.
    Co do gruboskórności – nie ma takiej opcji, żeby Cię włączyć do tego szeregu!
    Co do łyżki dziegciu - rozumiem potrzebę, którą zgłaszasz. To ideał do którego też w jakiś sposób chciałabym dążyć (wzajemne dbanie o siebie i codzienne sygnalizowanie tego). Sprawa rozbija się o odmienność – niektórzy potrzebują systematycznej wymiany, inni świadomości, że jest ktoś do kogo mogą po prostu przysiąść ze szklanką herbaty. Oczywiście bez systematycznej wymiany nie będzie ciągu, dlatego musi być to wychodzenie ze spokojnego kąta. Ale to też wymaga zmian w sobie, uczenia się że relacja może być właśnie taka. Myślę Reginko, że ciągle się tego uczymy, z większymi lub mniejszymi efektami. Poza tym jest jeszcze sprawa czasu – tu akurat mogę pisać tylko za siebie (zresztą już kiedyś o tym wspominałam). Bo czasami też tylko wchodzę do kąta – tzn zaglądam i znikam. Ale znikam dlatego, że nauczona doświadczeniem wiem, że nie potrafię się tylko przywitać. Bo jak już zasiądę, to w całości – czytam, zaczynam się zastanawiać, pisać i zawalam wtedy to, co muszę zrobić. Nie umiem zastosować tego cudownego półśrodka, o który prosisz. Wybieram więc rozsądek. Czasami jest oczywiście też tak, że jest potrzeba oderwania się, nabrania dystansu (co chyba przechodziła każda z nas). W takich sytuacjach przywoływaczem jest tylko czas.

    Agnieszko – u nas też się świętuje w pracy, ale urodziny. Kiedyś (właściwie jeszcze bardzo niedawno) robiło się całe przyjęcie, ale nie w dniu urodzin, tylko wtedy gdy byłyśmy wszystkie razem, czyli czasami było to dosyć odległe w czasie. W końcu zdecydowałyśmy, żeby ograniczyć się do ciasta i kawy dokładnie w tym dniu, kiedy naprawdę jest nasze święto i tak jest chyba lepiej.

    Ewciu – a jak tam biegi, bo nic nie piszesz? Pytałam się rehabilitantki i potwierdziła, że przy zabiegach na początku mogą być takie objawy bólowe. No zobaczymy. Kasiu, ale dzięki za te informacje o nich.

    Maniusiu – widzę, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (opony) . A co do zawodów konnych, to jestem pod wrażeniem! Najważniejsze, że Marta była szczęśliwa (sytuacja naprawdę zabawna). Uwielbiam konie, ale nie znam ich i chyba przez to też trochę się obawiam. Tymi boczniakami to mnie trochę zaintrygowałaś – nigdy o nich nie słyszałam. Kasia pisze, że chciałaby spróbować. Nie wiem, czy wybierasz się do Agnieszki, ale może jakiś kąsek na spróbowanie?

    Sabinko – widzę, że przyjemnie przeleciał Ci czas z najbliższymi. Wiem, że się martwisz ich sytuacją, ale też jestem pewna, że poradzą sobie z tym lepiej niż myślisz.

  9. #8809
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    7,240

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Krysiu wybieram się do Agnieszki, tylko nie wiem czy boczniaki jeszcze wtedy będą, nie wiem jak długo rosną na tym bloczku?

  10. #8810
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    7,240

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia-beznazwy.png

    to nie moje zdjecie,ale tak to wygląda

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •