Strona 51 z 208 PierwszyPierwszy ... 41 49 50 51 52 53 61 101 151 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 501 do 510 z 2074
Like Tree2Lubią to

Wątek: puk, puk...można?

  1. #501
    Awatar urszulka2
    urszulka2 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    24-07-2008
    Mieszka w
    kielce
    Posty
    9,718

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    A co to za koty buszujace nocą ???? drapieżne????


    Pozdrwiam

  2. #502
    kot_gatty Guest

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    Cytat Zamieszczone przez kot_alicji Zobacz posta
    Krysiu, życie jest tak krótkie, że...szkoda czasu na sen
    Eee, nie szkoda. Kotki muszą spać. )

  3. #503
    kot_alicji jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    28-10-2009
    Mieszka w
    gdzieś tam...
    Posty
    2,151

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    justed -
    ano tak właśnie myślę, i myślę nad tym, co mi napisałaś
    i się zastanawiam
    bo mnie nie dopadł żaden kryzys, Boże broń
    i chandry żadnej też nie mam
    tylko mi tak jakoś zmonotonniało wszystko
    i żal, i smutno, że ja tego jabłka jednak nie mogę
    i długo nie będę mogła..
    i że tych warzyw to mi się chce dokładnie wtedy, gdy ich nie wolno...
    i niby dlaczego jogurtu z owocami też nie, skoro mam na niego ochotę,
    ( a on przecież bez cukru i odtłuszczony) ?
    i kiełbasy śląskiej na gorąco z musztardą (samej, bez chleba przecież..) też NIE i koniec!
    a, i kaszę manną też bym zjadła
    albo krupnik...
    a tu - NIE I NIE

    i niby jadę na tym Dukanie ale tak jakoś bez przekonania i pasji
    może to i dobry pomysł z dietetykiem
    a z drugiej strony to co - wręczy mi wydruk ułożonego menu i skasuje kilka stów?
    to mogę sama sobie w necie poszperać przykładowe kompozycje diet w granicach 1000-1500 kalorii

    mój problem to brak konsekwencji, stosowanie się do zaleceń
    przygotowywanie tych potraw..
    zapalam się i szybko zniechęcam
    znaczy leń ze mnie okrutny...
    taki torebkowy leń, bo fajnie chudło mi się kiedyś na diecie Cambridge
    proszek z torebki, chlusnąć nań wodą i posiłek gotowy..

    ale póki co - to przede mną stoją gotowane warzywa z zupy, (tak sobie je skubię) i niepełna flaszka
    minerałki, oczywiście

    Mormonko - dziękuję! i też wznoszę toast za to, by świąteczny indyk na obiedzie u znajomych był mocno chudy i w miarę dietetycznie przygotowany -nie grzesz tam za bardzo...

    Ula - przeca wszystkie koty to drapieżne stworzenia są...
    nie wiedziałaś??


    "- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
    - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo - odparł Kot"
    Ścieżka_po_której_chadza_kot.pl

  4. #504
    kot_gatty Guest

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    Cytat Zamieszczone przez justed Zobacz posta
    czyżbyś gdzieś z gatto polazła, bo u niej też cisza....
    A nienie, my spory kawałek do się mamy, i razem nie chadzamy.

  5. #505
    Awatar justed
    justed jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-03-2008
    Mieszka w
    LONDYN
    Posty
    3,365
    Wpisy na blogu
    37

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    Cytat Zamieszczone przez kot_alicji Zobacz posta
    mój problem to brak konsekwencji, stosowanie się do zaleceń przygotowywanie tych potraw.. zapalam się i szybko zniechęcam znaczy leń ze mnie okrutny...
    no to witam w klubie, bo u mnie to samo... dlatego tez tak z diety na diete... bo ciagle w nadziei, ze znajdę cos łatwiejszego... cos co nie będzie wymagałao zbyt wiele czasu, cos, przy czym moge obiad przygotowac w 20 min, a nie pryczyc godzine dla siebie, godzine dla rodzinki... ech...

    no nie wiem...
    fakt faktem dietetyk róznie może siebie cenić, plus słysząlm kiedyś, że nie kazdy dobry...

    no nie wiem co ci powiedzić.. bo w sumie podobnie czuję...
    monotonnia diety jest po prsotu dla mnie dobijająca...
    moze gdybym mieszkała sama byłoby mi łatwiej, ale mam rodzinkę, a oni nie są na diecie i w lodówce stoją pyszne jogurty, w wielkim koszu na lawie stoi wspaniały wybór owoców- gruszki, jabłak, winogrona, pomarancze, sliwki, nektarynki, banany, mango... tylko brac...a to przeceiz takie zdrowe, i witaminowe...
    ja nie mówię,ze bym się boczku pieczonego nawpierniczała (choc takiegoświeżego, jeszcze goracego to bym sobie nie odmówiła ) ale żeby nawet już nić a nic nie można było... i według dukanowskich obliczeń - 100 dni ma trwac caly ten proces chudnięcia i utrwalania wagi, i że niy do końca zycia tylko 2 kieliszki wina w tygodniu będe mogła wypic, a co czwartek same protiny ?
    łoj...
    już nie wiem czy nie lepsze to liczenie kalorii i te mniejsze porcje, ale za to wszystkiego co dusza pragnie....

    ---------- Wiadomość dodana o 22:24 ---------- Poprzednia wiadomość dodana o 22:22 ----------

    Cytat Zamieszczone przez kot_gatty Zobacz posta
    A nienie, my spory kawałek do się mamy, i razem nie chadzamy.
    a moze warto by się było do siebie przejść. to w ramach takeigo ćwiczenia... albo spotkac po środku drogi i połazić razem troche, chociazby po najbliższych kawiarniach, a potem rozjechac się do domów...



    Jak się objadasz to ....
    - utyta będzięsz!
    ​Walka z jojo


    Zdjęcia: Co było i jak jeszcze będzie! Tu jestem:Antologia osobista

  6. #506
    kot_alicji jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    28-10-2009
    Mieszka w
    gdzieś tam...
    Posty
    2,151

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    o, sama widzisz!
    to czego nie napisałam to Ty dopowiedziałaś..
    gdybym była sama, to może..
    bo dwa obiady, bo wymyślanie, bo dwa kieliszki wina...

    przelecę do końca tygodnia z tymi warzywami (bo już i tak dzisiaj wprowadziłam) i się zważę
    i zobaczę co pokaże w niedzielę waga
    i jak mnie wkurzy, to spróbuję w kolejnym tygodniu liczyć kalorie

    ---------- Wiadomość dodana o 23:44 ---------- Poprzednia wiadomość dodana o 23:35 ----------

    Cytat Zamieszczone przez justed Zobacz posta
    ----------
    a moze warto by się było do siebie przejść. to w ramach takeigo ćwiczenia... albo spotkac po środku drogi i połazić razem troche, chociazby po najbliższych kawiarniach, a potem rozjechac się do domów...
    a, tak
    to świetny pomysł na spacery
    i ile kalorii by poleciało
    tylko jest mały problem...
    odległość

    gdybym wychodziła na kawę z gattą,
    to nawet gdybyśmy spotykały się w połowie drogi -
    do domu wracałabym po mniej więcej dwóch tygodniach..


    "- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
    - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo - odparł Kot"
    Ścieżka_po_której_chadza_kot.pl

  7. #507
    Awatar justed
    justed jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-03-2008
    Mieszka w
    LONDYN
    Posty
    3,365
    Wpisy na blogu
    37

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    Cytat Zamieszczone przez kot_alicji Zobacz posta
    bo dwa obiady, bo wymyślanie, bo dwa kieliszki wina...
    no własnie.. za dużo tych ''bo''

    a ja ci powiem,że mi tak ciężko zrezygnować z tego co lubię... a wiem,ze umiem ograniczać się z żarłem jak się skupie mocno...
    i już co raz częściej mi się marzy jakies coś normalne...
    zeby to miały być tylko 2 łyżki kluseczków z bolognese
    żeby to 2 łyzki kaszy gryczanej z pieczarkowym sosem- takim odchudzonym... i do tego troszkę grilowanego filecika z kurczaka i surówka jakas...
    no marzy mi się...
    i w urodziny mąż do restauracji mnie zabiera- kuśwa- ostatnio razem , bez dzieciaka w restauracji byliśmu-eee nigdy- znaczy się po ślubie ani razu nie daliśmy rady.. nawet na pizzę nie udało nam się wyskoczyc tylko we dwoje...
    taka okazja, taki piekny wieczór, dziecko u przyjaciół - na calusieńką noc sami w domu, a ja mam kuraka żreć ? w restauracji mam poprosic- danie dukanowskie , please...
    a kelner zapyta - wina?
    a ja odpowiem- dziękuję nie , na diecie jestem...
    mąż zapyta -moze ciasto , torta może,
    a ja powiem - nie na diecie jestem,
    szampana tez nie, dmuchania świeczek tez nie, bo w maziajło z mleka w proszku nie da się świeczek wbić....

    wrr, ale mnie frustracja złapała....
    dupa.. w urodziny mam dzień wolny od dukana...



    Jak się objadasz to ....
    - utyta będzięsz!
    ​Walka z jojo


    Zdjęcia: Co było i jak jeszcze będzie! Tu jestem:Antologia osobista

  8. #508
    kot_alicji jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    28-10-2009
    Mieszka w
    gdzieś tam...
    Posty
    2,151

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    ekhm..
    wygląda na to, żeśmy wywaliły z wątrób to,
    co na nich od jakiegoś czasu już zalegało...
    nasze dzisiejsze rozważania to prawie jak antologia zbrodni na Dukanie...


    "- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
    - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo - odparł Kot"
    Ścieżka_po_której_chadza_kot.pl

  9. #509
    Awatar justed
    justed jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-03-2008
    Mieszka w
    LONDYN
    Posty
    3,365
    Wpisy na blogu
    37

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    marudzę, marudzę
    a w lodówce i tak pelno kurczaka i jajców, i serków...
    i trzeba to wyjeść...
    ech...



    Jak się objadasz to ....
    - utyta będzięsz!
    ​Walka z jojo


    Zdjęcia: Co było i jak jeszcze będzie! Tu jestem:Antologia osobista

  10. #510
    kot_alicji jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    28-10-2009
    Mieszka w
    gdzieś tam...
    Posty
    2,151

    Domyślnie Odp: puk, puk...można?

    zawsze można skarmić tym domowników...

    śpij dobrze justed
    i niech Ci się przyśni boczuś z chrupiącą skórką...


    "- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
    - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo - odparł Kot"
    Ścieżka_po_której_chadza_kot.pl

Strona 51 z 208 PierwszyPierwszy ... 41 49 50 51 52 53 61 101 151 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •