Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3

Wątek: Żyć jak szczupła osoba

  1. #1
    Awatar katkopatka
    katkopatka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    29-03-2011
    Mieszka w
    Jelenia Góra
    Posty
    419
    Wpisy na blogu
    22

    Domyślnie Żyć jak szczupła osoba

    Witam,
    dwa lata temu odchudzałam się tutaj korzystając z rad i wsparcia forumowiczek. Niestety zawaliłam. Życie potoczyło się dalej... wzięłam ślub, zaszłam w ciąże i przytyłam do 82,6 kg. Od kwietnia się odchudzam, a właściwie nie stosuję żadnej specjalnej diety, tylko ćwiczę i jem tak, jak powinnam jeść przez całe życie- czyli potrawy znane mi na codzień w lżejszej odsłonie, bez podjadania między posiłkami.

    Wstydzę się tego jak wyglądam Moja waga jeszcze nigdy nie była tak duża. Jeszcze nigdy nie byłam tak gruba. Karmię piersią, ćwiczę-ale nic a nic nie chudnę. A nie chudnę- bo jem za dużo!


    Postaram się, zacznę jutro, zacznę od poniedziałku... No ile to już razy mówiłam sobie, że zacznę od jutra? Ba, nawet robiłam sobie mniej lub bardziej szczegółowe plany gubienia nadwagi. No i oczywiście zaczynałam, wytrzymując miesiąc, tydzień, dzień czy nawet godzinę. Mnóstwo było początków. O wiele za dużo. Co robię żle? dlaczego mi się nie chce wytrwać na diecie?

    Teraz będzie inaczej, ale muszę znaleźć motywację. Po tak wielu próbach odchudzania i tycia, powoli zaczęłam godzić się ze swoim losem. A to jest najgorsze z możliwych przekleństw. Moja psychika jest już gruba, jakaś część jaźni akceptuje to moje ciało. Nie byłam jeszcze w takiej sytuacji, w której mimo, że jestem najgrubsza jaka kiedykolwiek byłam, a jednocześnie nie chcę nic z tym zrobić.

    Myślałam o operacji plastycznej. Drastyczne? Raczej powiedziałabym, że wygodne. Taka szybka ucieczka od tego kim jestem. Przeglądałam oferty klinik piękna i ? po pewnym czasie zrozumiałam, że na nic się zdadzą wysiłki chirurgów, jeśli moja psychika pozostanie gruba. ?Gruba jaźń? motywuje mnie bym jadła za każdym razem gdy poczuję głód, nie pozwala mi schudnąć. A dlaczego? Bo jak schudnę to nie będę mogła już się objadać, zwalając winę na okoliczności.


    Myślę, że wymagam od siebie za dużo na początek. MUSZĘ cieszyć się z drobnych sukcesów.

    Plan jest taki:

    1) Prowadzić dziennik żywieniowy.

    2) Ograniczyć liczbę posiłków (5-6 posiłków co 3 godziny) : 6:00, 9:00; 12:00; 15:00;18:00; (21: 00 -tylko w razie uporczywego głodu coś małego przed snem-jak się unormuje to zrezygnuję z tego posiłku);

    3) Mierzyć się raz na 14 dni (cm będą prawdziwym wyznacznikiem postępów);

    4) Ważyć się codziennie ( może to i absurd-ale ma to psychologiczne znaczenie dla mnie- wtedy się bardziej staram);

    5) Zdjęcia typu przed i po.

    6) Ćwiczyć i pić dużo wody.

    7) NIE PODDAWAĆ SIĘ GDY SIĘ POTKNĘ.



    A...i to nie jest dieta. Nie ma planów, odliczania do ważnej daty. To będzie moje nowe życie.

    Bo życie jest zbyt krótkie by czekać na lepsze czasy- "jak juz schudnę".

  2. #2
    Awatar katkopatka
    katkopatka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    29-03-2011
    Mieszka w
    Jelenia Góra
    Posty
    419
    Wpisy na blogu
    22

    Domyślnie Odp: Żyć jak szczupła osoba

    Jestem jedzenioholiczką -tak, tak jestem uzależniona od jedzenia. Dlatego leczę się ze swojego nałogu, którego nie można rzucić ot tak sobie jak papierosy. A wiem co mówię, bo niemal 3 lata temu ostatecznie rostałam się z uzależnieniem od nikotyny, a rok później porzuciłam kofeinę.

    Został mi ostatni nałóg-jedzenie. Mechanizmy te same co w przypadku papierosów i kawy, ale jeść trzeba, żeby żyć.Mimo, że w opisie mam napisane, iż to 16 dzień, to tak naprawdę na detoksie od cukru jestem od 8 dni. Robię się nerwowa i mam jakąś pustkę w życiu, którą staram się zapełnić....ćwiczeniami i obowiązkami domowymi.

    Długo zajęło mi przyznanie się do nałogowego jedzenia. Jedzenie, diety i waga rządziły moim życiem od 10 lat. Czas zatem się uwolnić.

    Mój humor w ciągu ostatnich lat zależał od tego, ile ważyłam, a dokładniej od tego czy w danym momencie zycia chudłam czy tyłam. O jedzeniu myślałam stale, rano od raz po przebudzeniu jadłam i nie mogłam zasnąć, nie zjedząc wcześniej czegokolwiek. Budziłam się w nocy i jadłam, czasami jedynie chleb i mleko, a jeśli było ciasto, miód, nutella-to wszystko znikało w nocy. Od 10 lat nie przespałam całej nocy, nie ma dnia bym się nie budziła.

    Dziś udało się mi ograniczyć nocne jedzenie do minimum-jem raz na tydzień lub nawet i to nie. Budzę się, karmię piersią moją córkę i piję wodę. Dzisiejszej nocy nic nie jadłam, ostatni raz było to w niedzielę, a przed niedzielą chyba nawet nie pamiętam kiedy, więc uznaję, że zaczynam nad tym panować.

    Kolejny krok ku wyjściu z nałogu-przestać udawać, że problem nie istnieje. Dla mnie było to przyznanie się do swojej wagi niektórym szzupłym osobom. Wczoraj ci ludzie mówili ze zdziwieniem: "co?", "ile?". Tym razem to nie bolało tak jak dawniej,

    Czuję moc w sobie i przekonanie, że mi się uda. Ale to też trudna droga, bo już niejednokrotnie w czasie chudnięcia patrzyłam z wyższością na inne grubsze osoby, czując się od nich lepsza, ponieważ "ja przecież chudnę", "ja potrafię". I to myślenie powodowało, że kiedy wpadałam w ciąg jedzeniowy, mówiłam sobie, że to nic, że przytyję, bo przecież ja potrafię chudnąć i wystaczy, że się znów zawezmę i schudnę.

    Tym razem nie będzie żadnego znowu, teraz albo nigdy. Muszę się wyleczyć i odzyskać kontrolę nad własnym życiem.

    Już nie wstydzę się sowojej wagi, wiem, że byłam i JESTEM CHORA i nie miałam kontroli nad jedzeniem, byłam wobec niego BEZSILNA.

    Teraz, gdy wiem, co się ze mną działo, będę żyć inaczej, choć tak jest ciężko, bo jakaś część mnie wciąż chce wszytskie problemy naprawiać jedzeniem.

    Jutro kolejna część terapii

    Dziś na wadze 76,1 kg, choć przez chwilę widziałam 75 z przoduJuż tylko 0,2 kg!

    Menu (04.06.2013):

    8:30 musli i gruszka

    11:30 szkl. maślanki, banan

    15:00 kasza gryczana, pieczona swojska kiełbaska, papryka duszona w sosie pomidorowym

    17:00 2 kr. piecz. chrup z szynką i pomidorem

    20:30 leczo





    Ruch:

    7:15 E.CH. petarda 45 min

    9:00 E.CH. total fitness 40 min

    16:00 fat burning 40 min

    Wpis z mpjego pamiętnika na ******i, kiesyś prowadziłam równolegle pamiętniki na obu serwisach, ale ... no właśnie po porażce z 2011 roku nie podniosłam się by wrócić- teraz spróbuję, a co?

  3. #3
    Awatar katkopatka
    katkopatka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    29-03-2011
    Mieszka w
    Jelenia Góra
    Posty
    419
    Wpisy na blogu
    22

    Domyślnie Odp: Żyć jak szczupła osoba

    Zacznę od obiecanej sobie terapii Wszystko zgodnie z książką Doroty Saneckiej "Dlaczego chcesz być gruba".

    1. Utrata kontroli nad jedzeniem- często w czasie rozpoczynania posiłku nie byłam w stanie przewidzieć, ile zjem. W moim domu był zwyczaj podawania obiadu na półmiskach, gdzie każdy nakłada sobie ile chce, z niekończącą się możliwością dokładek. Poza obiadami, kiedy jadłam np. ciasto, to często nie kroiłam sobie porcji, którą "kulturalnie" i przede wszystkim świadomie jadłam z talerzyka, lecz podchodziłam do blaszki z ciastem i odkrajałam sobie co chwilę po trochę, nie wiedząc ile zjadłam. Bez kontroli jem także w czasie przygotowywania posiłków-niestety robię to nadal więć moim celem jest: -niedojadanie po dzieciach; - nie próbowanie co chwilę gotowanych potraw;-nie oblizywanie łyżek po sosach itp. (to jedzenie może ma niewiele kcal, ale chodzi mi o zmianę nastawienia do jedzenia-TO NIE JEST POSIŁEK, który kontroluję).

    2. Życie emocjonalne skupione wokół jedzenia lub diet- czyli wszystkie moje uczucia związane z jedzeniem. No więc tak: po pierwsze życie w wiecznym oczekiwaniu na dzień, w którym będę już szczupła. Po porodzie zamiast jak najszybciej o siebie zadbać, odkładałam wizytę u kosmetyczki i fryzjera na czas jak schudnę. Minęło 10 miesięcy jak u nich nie byłam, a nadal nie osiągnęłam wagi sprzed ciąży. (W piątek idę jednak do kosmetyczki, a w poniedziałek do fryzjera). Nawet głupią depilację nóg odkładałam na czasy "jak schudnę". A ile ubrań nie kupiłam licząc na mniejszą wersję siebie...Dość: Życie jest tu i teraz, a tylko ja mogę je przeżyć! Nawet nie wiem ile miesięcy czy nawet lat żyłam w oczekiwaniu na spełnienie marzeń, a życie uciekało mi między palcami.

    Po drugie: poczucie beznadziejności w razie odstępstwa od diety, tycia i głupie usprawiedliwianie siebie: to nic, jutro się za siebie wezmę. Albo ile już było tych poniedziałkowych zrywów z odchudzaniem, a w niedzielę jadłam jakby "na zapas", wiedząc, że potem i tak to spalę, bo będę się odchudzać. A w poniedziałek przy śniadaniu byłam pełna mocy i zapału, by po południu się poddać, zjadając zakazany posiłek i mówiąc: jutro zacznę od nowa..

    3. Koncentracja życia wokół jedzenia- zaangażowanie innych dziedzin życia niezwiązanych z jedzeniem czy wagą w nałóg. U mnie było to wcześniej wspomniane unikanie wyjścia do fryzjera i kosmetyczki. Rezygnacja ze studiów doktoranckich- z powodu wstydu i niechęci słuchania komentarzy dotyczących tego jak przytyłam. Bardziej prozaiczne to chodzenie w dresach, choć wolę jeansy-ale szkoda mi kasy by kupić sobie pasując (bo jak kiedyś będę szczupła...)

    4. Straty przewyższają zyski- jedzenie i sposoby walki z nadwagą generują coraz większe koszty. Jeśli chodzi o zdrowie to zawsze tłumaczyłam sobie, że na szczęście moja ciągła walka z nadwagą wiązała się ze wzmożonymi ćwiczeniami fizycznymi i to w połączeniu z moim wiekiem pozwoliło mi zapewne uniknąć schorzeń-ale nie wiadomo, co będzie za kilka lat (jakie będą tego skutki). No ale mniejsza kondycja i zagrożenie chorobami cywilizacyjnymi, jak również wysokie ciśnienie w ciąży (a jednak!).

    Największe straty są finansowe: koszt jedzenia (im więcej jadłam, tym więcej na to wydawałam: teraz nie potrzebuję już kilu jogurtów dziennie na przekąskę i nie najadam się byle czym).Poza tym częstokroć zdarzało mi się tak, iż w ramach zrywu odchudzeniowego kupowałam fury zdrowego jedzenia, by po tygodniu wyrzucać je, bo nawet tego nie zjadałam, wolałam żywić się kanapkami i byle czym (słodyczami, czpisami). Kolejne wydatki to zakup środków odchudzających, a i tego było sporo l-karnityny, cla, błonnik, therm line, celasene, alli, aqua slim i jakieś inne. Kupowałam też książki o odchudzaniu i mam ich chyba z 50, a niejednokrotnie tylko na kupieniu się kończyło- teraz je czytam-a co! itak już je mam kupione

    5. Zmiana tolerancji na jedzenie- " ilość jedzenie kiedyś <> w żołądku, teraz pochłaniana jest bez problemu- kiedy inni mają już dość, ciebie jeszcze ssie, czujesz, że ci mało".

    U mnie bywało często tak, że jadłam więcej od męża. Wstawałam i od razu musiałam jeść. W ogóle wszystko koncentrowało się wokół jedzenia: np. kiedy gdzieś wyjeżdżałam na szkolenie to bałam się, co ja tam będę jeść i jak rano budziłam się w hotelu, to niemal od razu szłam na śniadanie albo co gorsza miałam jakieś jedzenie ze sobą (żeby nie być głodnym).

    Objadanie się po okresie diety- zazwyczaj jak schudłam do upragnionej wagi (najczęściej około 60 kg), to przestawałam kontrolować jedzenie i wagę (nawet nie mam spisanych wymiarów ciała przy tej wadze ). Wiedziałam, że istnieje efekt jojo, często go bowiem doświadczałam, ale mimo to mówiłam: że coś mi się od życia należy i że tyle już wytrzymałam, to ten jeden raz mi nie zaszkodzi i wpadałam tzw. "cug", jak alkoholik z piciem.

    Ok. Tyle na dziś.

    Muszę się pochwalić: dziś na wadze 75,5 kg! Pierszy raz od 1,5 roku

    Wiem, że muszę dbać o tę wagę i że jeszcze może mi skoczyć do góry, ale najważniejsze że się pojawiła i moim celem jest jej zatrzymanie przy sobie .

    Menu:

    10:00 musli, kiwi

    13:00 200 ml maślanki, banan

    15:30 gulasz wieprzowy z łopatki, ryż, mizeria z jogurtem naturalnym

    17:30 zupa ogórkowa

    20:30 2 kromki pieczywa chrupkiego z szynką i pomidorem

    22:00 1/2 szkl. mleka, 40 g kazeiny ( a wczoraj obyło się bez białka na noc)



    Ruch:

    8:10 Insanity Pure Cardio 39 min

    8:50 Tracy Anderson Methamorphosis Hipcenric Day 71-80 30 min

    w planie spacer i Fat Burnig albo coś w tym stylu

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •