Strona 1 z 19 1 2 3 11 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 181
Like Tree44Lubią to

Wątek: I will be fit. Deal with it.

  1. #1
    Awatar little_mo
    little_mo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2013
    Mieszka w
    Neverland.
    Posty
    297

    Domyślnie I will be fit. Deal with it.

    Witam! Moja przygoda z odchudzaniem to całe moje życie. Od dziecka byłam większa od swoich rówieśników! Zarówno wzrostem jak i wagą. Przez połowę życia, w pewien sposób mi to nie przeszkadzało.
    Dopiero w liceum zaczęłam, naprawdę chcieć coś w sobie zmienić. Wtedy raczej nie dla samej siebie, a dla uzyskania akceptacji w oczach mojej babci, która w tym czasie mnie wychowywała. Wtedy własnie zapisałam się pierwszy raz na zajęcia fitness i przeszłam na dietę... Powiedzmy dietę, ponieważ jako nastolatka nie miałam zielonego pojęcia na temat zdrowego odżywiania. Koniec końców prawie przestałam jeść. Miało to okropne skutki. Zatrzymał mi się okres na pół roku, na kilku zajęciach fitness prawie zemdlałam i ogólnie wykończyłam swój organizm... Nie osiągnęłam jakieś szczególnie niskiej wagi. Z jakiś 90 kilo zeszłam do 75 kg. Dziś z perspektywy czasu stwierdzam, że wyglądało to dość niebezpiecznie i na moje szczęście wraz z ostatnią klasą liceum przyszedł czas nauki do matury. Usiadłam przed biurkiem i uczyłam się po nocach... I jadłam... jadłam... po nocach... jadłam... I waga szybko wróciła... Niestety.
    Na pierwszym roku studiów, musiałam zaliczyć wf. Okazało się, że mogę go zaliczyć go na zajęciach fitness. Znowu trafiłam do mojej ulubionej instruktorki... I znowu zaczęło się nienormalne odchudzanie, poprzez niejedzenie. Cały pierwszy rok na tym polegał. Nie jadłam, siedziałam po nocach, piłam dużo kawy, napojów energetycznych... i znowu waga prawie 75 kilo.
    Po zaliczeniu wf, motywacja do ćwiczeń i diety spadła. Utrzymywałam wagę jeszcze przez pół roku, choć po każdej sesji rosła o kolejne kilka kilo...
    W 2009 roku przez moje życie przeszło tornado. Zmarła moja babcia, która praktycznie mnie wychowała. W bardzo krótkim okresie podjęłam decyzje o przeprowadzce i straciłam swoją najlepszą przyjaciółkę. Od tamtego czasu jedno co mi wychodziło najlepiej to pocieszanie się jedzeniem... W wyniki czego 11 listopada 2012 roku osiągnęłam największą w swoim życiu wagę 111 kilo!!!!
    W jakiś sposób mnie to otrząsnęło, zaczęłam jeść mniej słodyczy i waga jakoś tam spadła. Sama, praktycznie przez przypadek. Przez ostatnie pół roku nie stosowałam jakiś szczególnych diet, nie ćwiczyłam jakoś wybitnie...

    Czas od listopada 2012 do czerwca 2013 było to wielkie szarpanie się z samą sobą! Chciałam zacząć się odchudzać! Chciałam wrócić na fitness. W tym czasie szukałam dobrego klubu fitness w moim mieście, takiego w którym będzie druga Kasia, do której chodziłam przez lata. Dlaczego nie mogłam od razu wrócić do Kasi? Moja niska samoocena, mówiła mi, że warząc ponad 100 kilo nie poradzę sobie na zajęciach u Kasi, bo są niesamowicie intensywne. Dlatego szukałam innych klubów. W jednym klubie znalazłam kogoś kto aspirował na moją ulubiona trenerkę, ale niestety tamta instruktorka wyjechała.
    Od zawsze chodziłam na fitness z moją ciocią, która mnie ciągnęła za sobą na zajęcia koło jej domu. Okropnie się tam nudziłam... W zajęciach u Kasi podobało mi się to, że po treningu czułam się totalnie sponiewierana, zmęczona tak bardzo, że najchętniej poszłabym do domu na czworaka! A te fitnessy ma które chodziłam w tamtym czasie? W porównaniu do Kasi? Totalna kpina! Tak więc, w tym okresie tak się szarpałam sama z sobą. Chodziłam na shitowy fitness który mnie nie inspirował, nie pociągał i okropnie nudził. Z tego tez powodu moja motywacja malała... I każda drobna wymówka była wspaniała byleby nie iść na fitness!

    W pewien sposób rewolucyjna dla mnie była wizyta u dietetyk w maju 2013 roku. Zaprowadziła mnie tam siła moja mama... W moim odżywianiu ta wizyta aż tyle nie zmieniła, jedynie mam kilka przepisów i polubiłam szpinak. Dziś odnoszę wrażenie, że od tamtego czasu coś zaczęło się we mnie zmieniać.

    26.06.2013 rozpoczęła się moja trzecia część odchudzania.
    Zaczęłam mniej jeść, zwracać uwagę na to CO JEM i ILE! Ale nie chodziłam głodna. Jadłam 4 do 5 posiłków, regularnie o tych samych porach. Piłam dużo wody... Ćwiczyłam prawie codziennie na orbitreku.
    Trwało to tydzień i się znudziłam.... Żartuje
    Co prawda, faktem jest, że orbitrek w czasie serialu to jednak nie jest moja ulubiona aktywność fizyczna! Podjęłam decyzję o powrocie na fitness... Tylko gdzie? Na samą myśl o klubie do którego wcześniej chodziłam, miałam ochotę rzucić się z okna... Stwierdziłam, co tam... Idę do mojej Kasi...
    Pierwszy tydzień był naprawdę MASAKRYCZNY, ale stwierdziłam, że nie muszę być perfekcyjna na początku! Trzeba w ogóle zacząć, żeby ta perfekcję kiedykolwiek osiągnąć. Miałam zakwasy na całym ciele! Uświadomiłam się, że mam mięśnie, o których wcześniej nie miałam zielonego pojęcia... Ale nie zniechęciłam się! Nie zniechęciło mnie nawet to, że w drugim tygodniu mojego uczęszczania na fitness Kasia poszła na urlop. Dzielnie chodziłam na zajęcia 4 razy w tygodniu!
    I tak to trwa...

    CZERWIEC:
    26.06.2013 - 103,6

    LIPIEC:
    05.07.2013 - 102,0
    12.07.2013 - 100,4
    18.07.2013 - 99,7
    20.07.2013 - 98,6
    26.08.2013 - 97,9

    *MINUS - 5,7 kg*

    SIERPIEŃ:
    3.08.2013 - 96,9 kg
    10.08.2013 - 95,7 kg
    22.08.2013 - 94,4 kg
    29.08.2013 - 92,9 kg

    WRZESIEŃ:
    18.09.2013 - 91,6 kg

    *MINUS: 3,1 kg*

    PAŹDZIERNIK:
    05.10.2013 - 88,5 kg
    12.10.2013 - 87,9 kg



    Gdy tak się z sobą szarpałam, w okresie listopad - czerwiec wyznaczyłam sobie kilogramowe cele. Sporo już udało mi się osiągnąć, ale nadal daleka droga przede mną...

    Cele:
    Cel pierwszy: 108 -ZALICZONY 3.04.2013
    Cel drugi: 105 -ZALICZONY 29.03.2013
    Cel trzeci: 102 -ZALICZONY 05.07.2013
    Cel czwarty: 99 - ZALICZONY 20.07.2013
    Cel piąty: 96 - ZALICZONY 10.08.2013
    Cel szósty: 93 - ZALICZONY 29.08.2013
    Cel siódmy: 90 - ZALICZONY 05.10.2013
    Cel ósmy: 88 - ZALICZONY 12.10.2013
    Cel dziewiąty: 86
    Cel dziesiąty: 84
    Cel jedenasty: 82
    Cel dwunasty: 80
    Cel trzynasty: 78
    Cel czternasty: 76
    Cel piętnasty: 74
    Cel szesnasty: 72
    Cel siedemnasty: 70
    Cel osiemnasty: 68
    Cel dziewiętnasty: 66
    Cel dwudziesty: 64
    Cel dwudziesty pierwszy: 62
    Cel dwudziesty drugi: 60

    Ponadto pierwszy raz stwierdzam, że nie ma dla mnie aż takiego znaczenia to ile będę wyjściowo ważyć. Chcę się dobrze czuć z samą sobą!!! Chcę mieć umięśnione ramiona i chcę po prostu wyglądać dobrze!
    Wyznaczyłam sobie te cele chyba tylko dlatego, że robiłam to za każdym razem jak się odchudzałam...

    Ok! Dziś!
    Chodzę na fitness od 8 lipca!
    Początek był bardzo trudny, ale jestem uparta! Mam bardzo dużo samozaparcia! Wreszcie mam możliwość udoskonalania siebie samej! Dziś chodzę codziennie na zajęcia! W tym tygodniu nawet w dwa dni byłam na dwóch godzinach!
    Ponadto, pokochałam coś czego zawsze nienawidziłam na zajęciach fitness. Ćwiczenia ze sztangą!!! Już nie mogę się doczekać kolejnego poniedziałku i kolejnego magic bar! ACH!

    Więc to tak, tytułem wstępu! Ciekawe komu udało się dobrnąć do końca!

    Ok, więc co dziś!

    Ś: śledzie, 2 kromki chleba słonecznikowego
    2Ś: danio + musli
    O: warzywa na patelnie, ryba
    K: koktajl białkowy "forever ultra" 150 ml.

    ok. 2,5 l wody
    3x kawa + mleko

    2 godziny zajęć fitness- płaski brzuch, dance aerobic.

    [Jeśli kogoś zainteresował mój koktajl: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] ]
    Ostatnio edytowane przez little_mo ; 12-10-2013 o 09:34
    Znajdziesz mnie tutaj: klik!

  2. #2
    Awatar lilalo
    lilalo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2010
    Mieszka w
    BRD NRW
    Posty
    317

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Przytlaczajace jest to ze tak wiele lat z naszego zycia, przeznaczylismy na zamartwianie sie i bezowocne proby walki z kilogramami i z polubieniem siebie samego Ale pozytywna strona jest taka, ze sa takie osoby jak Ty co w koncu odnajduja swoja droge ku sukcesowi Tego sie trzymaj

  3. #3
    Awatar NieDoscDobra
    NieDoscDobra jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    24-07-2013
    Posty
    47

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    dotrwałam do końća. I zgadzam się z lilalo. Tyle czasu marnujemy na próby i martwienie się, za mało rzeczy nas inspiruje, za dużo odkładamy na później.. i mijają najlepsze nasza lata, kiedy chowamy się w workowatych ciuchach, tłumiąc swoją kobiecość. Będę wpadać i wspierać. Już idzie Ci świetnie!

    __________________________________________________ _________________________________________
    Znajdziesz mnie tu

  4. #4
    Awatar little_mo
    little_mo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2013
    Mieszka w
    Neverland.
    Posty
    297

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Własnie sobie zdałam sprawę, że z moją wagą startową 103.6 kg, z wagą obecną 92,9 kg i kolejnymi kilkunastu kilogramami wagi do zrzucenia, powinnam była założyć sobie dziennik w temacie 'xxl 20 kg i więcej'...
    Znajdziesz mnie tutaj: klik!

  5. #5
    Awatar kamuska_eselu
    kamuska_eselu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-01-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    1,159

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    I ja dotrwałam, w zasadzie całkiem fajnie się ciebie czyta. Podoba mi się Twój pomysł z celami, fajne I nie tak dużo bo trzykilowe, więc pewnie każdy osiągnięty cieszy Chyba też tak zacznę robić. Chyba u bardzo dużej ilości nas grubasów przychodzi taki czas kiedy po tysięcznej diecie, dwutysięcznym jojo coś dobrego nam strzela do głowy- nie chcę żadnych cud diet, głodówek- tym razem zdrowo, bez wyznaczania czasu...i o dziwo to się udaje Będę wpadać i wspierać bo to daje niesamowitego kopa I zapraszam do siebie !
    little_mo lubi to.

  6. #6
    Awatar little_mo
    little_mo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2013
    Mieszka w
    Neverland.
    Posty
    297

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Dziś jest ostatni dzień sierpnia!
    Czas podsumować ten miesiąc! Zaczęłam go z wagą 96.9 kg, a ostatni raz ważyłam się w czwartek i to wagę z tego dnia przyjmę jako kończącą ten miesiąc. Czyli łącznie w sierpniu udało mi się schudnąć 4 kilogramy!

    SIERPIEŃ:
    3.08.2013 - 96,9 kg
    10.08.2013 - 95,7 kg
    22.08.2013 - 94,4 kg
    29.08.2013 - 92,9 kg

    *MINUS - 4 kg*

    Zważając na fakt, że w tym miesiącu miałam weekend zakrapiany alkoholem ITD. plus przez cały jeden tydzień w ogóle nie ćwiczyłam, to i tak osiągnęłam całkiem niezły efekt!

    Kolejne ważenie 7 września!

    Dziś nie będę pisać co zjadłam... Wybieram się na imieniny do mojego wujostwa. Oczywiście nie zamierzam pochłonąć całego stołu z gośćmi włączenie! Spokojnie! No ale dietetycznie na pewno nie będzie
    Ponadto, dziś ogłaszam dzień odpoczynku jeśli chodzi o ćwiczenia
    Krystyna67 lubi to.
    Znajdziesz mnie tutaj: klik!

  7. #7
    Awatar lilalo
    lilalo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2010
    Mieszka w
    BRD NRW
    Posty
    317

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Rest Day dobrze robi Baw sie dobrze ale nie za dobrze
    kamuska_eselu and little_mo like this.

  8. #8
    AnnaMaria1987 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-01-2013
    Mieszka w
    warszawa
    Posty
    7,092
    Wpisy na blogu
    4

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Hejka! dzięki za odwiedziny i brawo za determinację i pierwsze cele!)) Myślę że z takim nastawieniem osiągniesz cel BĘDĘ WPADAĆ POZDRAWIAM!

  9. #9
    Awatar lilalo
    lilalo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2010
    Mieszka w
    BRD NRW
    Posty
    317

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    I to coraz lepiej i szybciej biegniesz to tych celow

    Losing weight makes you look good in clothes, Exercise makes you look good naked.

    Tutaj moja droga metamorfozy : Lilalo- dziennik metamorfozy - Strona 3

  10. #10
    Awatar little_mo
    little_mo jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-08-2013
    Mieszka w
    Neverland.
    Posty
    297

    Domyślnie Odp: I will be fit. Deal with it.

    Nie da się ukryć, że się staram! Choć jak wiele razy już mówiłam przed samą sobą, nie przychodzi mi to jakoś specjalnie trudno! Ćwiczenia z moją Kasią sa czymś najwspanialszym na świecie!!!
    A sama dieta? Ok! W pracy gdy ktoś przynosi ciasta to może jest ciężko... Ale dość szybko skoczyłam na etap w którym mówienie: "nie dziękuje" sprawia mi równie dużą frajdę, jak zjedzenie tego ciasta. A to jak widzę, że rosnę w czyiś oczach jest równie cudowne! Już nie wspominając, co czuję gdy osoba, która nie może się zmotywować do odchudzania stwierdza: "niesamowicie mi imponujesz"
    Znajdziesz mnie tutaj: klik!

Strona 1 z 19 1 2 3 11 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •