Strona 9 z 51 PierwszyPierwszy ... 7 8 9 10 11 19 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 81 do 90 z 503
Like Tree96Lubią to

Wątek: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 12

  1. #81
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Ależ ja mam internet!
    Nie miałam tylko w czwartek - bo panowie od cyklinowania podłóg nowe listwy przybijali a pod nimi musiał iść kabel z łącza. Zresztą nieważne! Za dużo opowiadać! Internet mam, ale ciężko mi z czasem się wyrobić, stąd jest mnie tu mniej.

    Malta to świetny pomysł! Serio! Życzę naszym turystom wspaniałego wyjazdu! Dużo słońca! I tylko dobrych wspomnień
    Dla mnie to nie w porę i mimo wszystko nie w portfel


    Co chciałam.... A! Wrąbałam właśnie jajecznice na cebulce i jest mi błogo! Już dawno nie jadłam!
    A jest tak pięknie na dworze, że czekam tylko aż mi się śniadanie ułoży i pójdę pobiegać.

    Tardis ty dzisiaj 26 kilometrów biegniesz? W radiu mówili, że we Wrocławiu 18 st., a w słońcu może dojść do 20 i więcej! U mnie też ciepło, ale nie aż tak.

    A! Z największych zmian u mnie: tato sprzedał audi, którym jeździłam do tej pory. Kosmos! Wracam w piątek szybciorem z Wrocławia (po rozdaniu medali z Z Biegiem Natury, by "jakiś facet mógł obejrzeć samochód" i na miejscu dowiaduję się, że: po co czekać? Załatwiamy sprawę dzisiaj! I nastąpiła zamiana samochodów.

    Tak że wróciłam do domu już całkiem innym samochodem. Pierwszy raz jechałam z automatyczną skrzynią biegów! Już się trochę do niego przyzwyczaiłam, ale jeszcze czasami odruchowo chcę wcisnąć sprzęgło, by zmienić bieg


    A dzisiaj mapa marzeń!!!

  2. #82
    Awatar Yoginka77
    Yoginka77 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-10-2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz
    Posty
    5,923
    Wpisy na blogu
    43

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Kasiu, pięknie pobiegłaś! Marzę o tym by znowu wskoczyć w taki kilometraż ale cholera ciężko idzie :/
    Dzisiaj mój bieg szlag trafił. A mogłam to zrobić rano. Obudziłam się o 6 wyspana. Mogłam wstać ale pomyślałam, że to zbrodnia nie skorzystać z okazji by się wyspać w niedzielę. Planowałam pobiegać o 18-tej. A tu J. zadzwonił, że chce z kolegą iść na piwo. Kurde no. No dobra, bo w końcu kiedy on gdzieś wychodzi poza pracą? W zamian za to jutro mamy jechać do innego lasu i pobiegać. Tam są górki. Duuużo górek a ja powinnam zacząć już podbiegi regularnie robić.
    Swoją drogą tak sobie myślę, że muszę jednak wykorzystywać te okazje wczesnego budzenia się bo ja nie wiem jak ogarnę treningi kiedy zacznę pracować. Wymysliłam sobie, że mogę ze 2-3 razy biegać z pracy do domu o ile w tych dniach nie będę odbierać Juniora z przedszkola. Pozostaje weekend. A tu będzie róznie bo przecież często J. pracuje. A teraz mu jeszcze zmieniają godziny na letnie czyli godzinę wcześniej zaczynają poranną zmianę i godzinę póxniej kończą popołudniową.
    Opcja awaryjna - od czasu do czasu poprosić w weekend teściową żeby posiedziała z małym? Bo gdzie tu po pracy wepchnąć długie wybiegania?

    Mapa marzeń... kurde, nie mam pomysłu. Może w formie pisanej tym razem? hmmm...


    Ja znam jakąś sałatkę śledziową z ziemniakami - nie pamiętam dokładnie ale chyba jajko na twardo się dodawało, cebulkę, ogórek kiszony, można zrobić sos jogurtowo-musztardowy. To jedyne co mi się kojarzy

    Znalazłam nasiona więc sobie dzisiaj wysiałam. Marzy mi się taki regalik na balkonie na zioła, częściowo osłonięty bo mi na tym ostatnim piętrze dużo ptaków w donicach grzebie. A nad rynną jaskółki się gnieżdża i sypią strasznie śmieciuchami.
    Ale własne truskawki i poziomki ach! I jeszcze na przykład pienna jagoda, winogrona. Te ostatnie mi się nie przyjęły, od teściowej brałam w zeszłym roku. Muszę jej chyba ukraśća nie prosić o zaszczepkę

    A w ogólke Gruszeczko ja też poproszę o przepis na chlebek!!!!!!
    No i brawo za zwalczenie pokus. Ja bym nie dała rady! Kurde, jak sobie przypomnę, że na początku jak tu przyszłam i się typowo odchudzałam to potrafiłam nie ruszyć nic na imprezach rodzinnych. Jak ja to robiłam???
    Chyba ta myśl, że jestem aktywna ruchowo sprawia, że człowiek sobie bardziej folguje.
    Micha - super!


    Tak sobie myślę, że chyba niedługo będzie czas na odświeżenie na forum czyli jakiś nowy wątek

    Tardis - zupa z cynamonem... hmmm.... cynamon lubię ale jabłko w zupie? wow! Napisz więcej co jest w tej zupie jeszcze.

    O której godzinie rusza połówka w przytoku?


    Micha:
    Śniadanie: 2 grzanki razowe z pomidorem, ogórkiem, szczypiorkiem, napar z pokrzywy
    Śniadanie II: princessa kokosowa to tak przy niedzieli, woda mineralna
    Obiad: ziemniaki pieczone z pieczarkami i fasolką szparagową, surówka z sałaty lodowej, pomidorów i pora (cytryna, sos sojowy), herbata zielona
    Potem: kawa z mlekiem i odrobiną cukru
    Kolacja: 2 kanapki z pomidorem, ogórkiem i papryką.


    Muszę, muszę, muszę!!!!! zamiast biegu zrobić siłówkę jeszcze!

    Sierpniowe bieganie i nie tylko
    Be water, my friend! - Bruce Lee

  3. #83
    Awatar gruszka21
    gruszka21 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-09-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    1,056

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Cytat Zamieszczone przez tardiska Zobacz posta
    a co to za razowiec? A jak się go robi? A chcę przepis!!!
    Zazwyczaj robię na zakwasie własnej roboty, z mąki pełnoziarnistej, a jak brak czasu to ewentualnie na drożdżach, ale też 100% pełnoziarnista. Wrzucę jutro przepisy, bo dziś trochę jestem w biegu a to naprawdę długa historia


    Cytat Zamieszczone przez tardiska Zobacz posta
    Brawooooo!!!
    Ja wczoraj wieczorem też walczyłam. I zamiast pożreć coś na noc w dużej ilości to zjadłam dwa orzeszki laskowe z czekolady, którą zjadłam mój G I potem bolał mnie brzuch
    A w ogóle to można zrobić wersję sernika mniej kalorycznego. Bo przecież sernik to prawie samo białko! I jak da się dużo mniej cukru i zrobi bez spodu, to jestem za tym, że można sobie jeden kawałeczek dziennie w ramach jednego z posiłków zjeść
    A w ogóle proszę o przepis!!!!! Chyba mi się gdzieś obił o oczy przepis na necie, ale ja chcę od sprawdzonego ludzia! Mój G jest OGROMNYM miłośnikiem serników wszelakich, zresztą podobnie jak nasza Wisienka
    sernik prosty, a robię zawsze bez spodu Ale niestety kostka masła w nim mieszka, więc dietetyczny raczej nie jest...

    8 jaj
    kostka masła
    szklanka cukru
    wanilia lub skórka pomarańczowa
    budyń waniliowy
    1 kg sera (3-krotnie zmielonego, lub sernikowego twarogi, ale uwaga, żeby nie miał SPULCHNIACZY bo sernik przepięknie wyrośnie, a potem opadnie na potęgę:/ wysypałam się tak robiąc sernik na komunię siostrzenicy i piekłam w nocy nowy:/ osobiście polecam PIĄTNICĘ i podobno można ograniczyć wtedy ilość masła, ale nie próbowałam)

    żółtka oddzielam od białek i ucieram z cukrem, następnie z miękkim masłem, dodaję stopniowo budyń i ser ciągle miksując. W osobnej misce ubijam białka na sztywno, następnie bardzo delikatnie łączę z masą serową (wówczas można dodać rodzynki, lub jak ja tym razem ćwiarteczki śliwek w czekoladzie). Wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piekę 60 minut w 180 st.


    Cytat Zamieszczone przez tardiska Zobacz posta
    A jaką sałatkę śledziową? Przepis! Ja znam tylko w wersji z majonezem i keczupem, ale to nie przejdzie. W jakiej jeszcze innej sałatce śledziowej? Jak jeszcze nie wiedziałam, że nie mogę za dużo ryb, to zjadałam w każdej wersji (mniaaam, mlask).
    Filety śledziowe, solone odsalam przez noc w mleku (można w wodzie), kroję w kostkę, do tego ogórek kiszony w kosteczkę, cebula, ziemniak ugotowany w mundurku, ze 2 jajka, jabłko w kosteczkę, sól, dużo pieprzu, jogurt naturalny Smak śledzi i ogórka kiszonego jest na tyle intensywny, że nie trzeba żadnego majonezu

    Yogiś no ja akurat ogólnie bardzo bardzo dużo piekę i jakoś tak mam, ze potrafię w ogóle nie zjeść jakoś mnie tak bardzo nie ciągnie, potrafię o tym nie myśleć. Samo pieczenie to dla mnie frajda!!

    MICHA: śniadanie: Sałatka z sałaty, pomidora, czerwonej cebuli, ogórka kiszonego (resztki z wczorajszych burgerów) z mięskiem z indyka zrobionym na patelni grillowej i sosem jogurtowo-czosnkowo-curry i kanapeczka razowca

    obiad w pracy: makaron pełnoziarnisty z tym moim nieszczęsnym sosem musztardowo-jogurtowym, kurczakiem i pieczarami (wymyśliliśmy teraz gotować jak dla wojska sosy do makaronu i ryżu i mrozić, by było na tydzień lub półtora nawet ;-) )

    wczesna kolacja: kawałek tarty pełnoziarnistej z krewetami i pomidorkami, do tego chyba z pół główki sałaty

    Pewnie jeszcze pyknę jakąś kromkę z awokadko.

    Orbitek dziś interwałowo, 30 min, wg zaleceń Siy
    Ostatnio edytowane przez gruszka21 ; 30-03-2014 o 19:10
    FRESH START!! 11.08.2014
    JEŚLI POTRAFIŁAM ZRZUCIĆ 20 KG, TO CZEMU MAM NIE ZRZUCIĆ 6 ?!

  4. #84
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Cytat Zamieszczone przez Yoginka77 Zobacz posta
    Kasiu, pięknie pobiegłaś!
    dziękuję
    Przyznam, że ciężko było i trochę mnie to zdołowało, bo 26km to nie pierwszy raz przecież. Ale to wszystko przez brawurę. Serio. Nie byłam przygotowana jedzeniowo. Dzień wcześniej owszem, zjadłam pizzę w Złym, ale suma kaloryczności z całego dnia była NISKA! Znaczy się ZA niska, jak na przygotowanie do takiego biegu na drugi dzień!
    Tak nie można!
    Do dwudziestego kilometra było ok. Ale ostatnie 6 to męka! Zaczęły boleć mnie nogi! Nie to, że konkretne partie mięśniowe Bolało mnie tak, jak na połówce w Bydgoszczy! CAŁE nogi i pośladki. Powoli zaczynało całe ciało. I do tego mam gdzieś w zatokach ukryty ropny katar (czuję go w wydychanym powietrzu, bo spływa mi po przełyku) i jak przybiegłam to on był taki lejący i strasznie bolały mnie zatoki! Położyłam się na ziemi, bo nie mogłam stać, nie mogłam siedzieć. Musiałam dać odpocząć nogom i pozwolić, aby katar spłynął na jedną stronę głowy i poluzował drugą.
    Przykro mi się to wszystko pisze i wstyd mi.
    Bo nie jestem nowicjuszem a popełniłam mnóstwo brawurowych zagrań!
    Bo skoro bolało mnie jak w Bydgoszczy, tzn, że ciało nie było gotowe na taką wyprawę! Tydzień temu połówka na Ślęży, i to wcale nie łatwa, a ja tydzień później hasam sobie 26km No ale jak mam rozpoznać czy już mogę biegać po swojemu czy jeszcze nie, skoro nic mi nie jest!? Nic nie boli, wszystko ładnie rozciągnięte, wymasowane... Może nie byłoby za szybko, ale ostatni bieg z Zeedee zmęczył mnie bardziej niż odczułam. Owszem, odczekałam dwa dni, ale... Ale przecież też bym robiła interwały dwa dni przed biegiem i też podobny dystans.
    Chodzi mi o to, że ...
    No sama nie wiem.

    Przecież można by założyć, że Ślęża to był jeden z treningów. I przecież nie dołożyłam sobie jogi ani zumby. Tylko rozciąganie, naciąganie i dobre odżywianie. Nawet jajko zjadłam jako białko i odkupiłam to dwoma dorodnymi krostkami na twarzy Jedzeniowo ogromnie się starałam i dążyłam do regeneracji. I nie przeciążałam ciała. I zrobiłam tylko dwa biegi. Jeden lekki i jeden taki, że mi nogi prawie odpadły (bo się ścigałyśmy z Zee na kładce Wtedy poczułam, że nogi na podbiegi takie ostre nie są jeszcze gotowe)
    I mam podejrzenie, że tu jest problem też.
    Bo... Może za małe rozbieganie?
    No ale jak za małe. To jak to powinnam zrobić?
    Kurde, ja już nic nie wiem
    Bardzo czuję, że mogłam zainwestować w ćwiczenia obwodowe ze zmniejszonym obciążeniem. Tak?
    Wydaje mi się, że zrobiłam wszystko dobrze, oprócz jedzenia! Jedzenie było zbyt mało odpowiednie. Za mało kalorii w węglach przed takim biegiem.
    Bo w trakcie biegu wszystko miałam pod kontrolą. Miałam wodę (G mi doniósł. W sumie wypiłam jakieś 660ml), miałam batona. No wszystko miałam. A mimo to, na tych ostatnich 6km, przez 40sec musiałam iść. A każde zatrzymanie się na światłach błogosławiłam w podzięce.

    Było gorąco. 32stC przy ulicy, 19stC w powietrzu. Tętno trochę wysokie bo powyżej 163 (średnio). Ale uznaję to za drugi zakres. Może tu był problem? Za szybko wystartowałam. Starałam się nie biec szybciej niż 0:06:0. Nawet starałam się zwolnić jeszcze bardziej. Tętno nie chciało spaść do bardziej komfortowego. Przecież może się okazać, że w Przytoku będzie ciepło i jak ja będę biegła, hę? Powoli a zależy mi na złamaniu 2h. ...
    Pod koniec cierpły mi całe nogi i pośladki. Wiecie co robiłam? Zginałam je wysoko do góry, wyglądałam jak w ministerstwie śmiesznych kroków, ale właśnie po czymś takim, nagle okazywało się, że nic moim nogom nie jest i mogę biec nawet szybciej. Po czym znowu wracał temat drętwienia i zmniejszenia kroku.

    Aaaaa, pierdzielę - nie robię. Opisałam wszystko. Może wy macie pomysły co nie tak?
    A, wiecie co? Myślę, że ten ból całych nóg to było takie uczucie, jakby kwas mlekowy zalewał mi mięśnie. Dlaczego? Dlaczego się pytam!

    Marzę o tym by znowu wskoczyć w taki kilometraż ale cholera ciężko idzie
    wskoczysz prędziutko. Masz naprawdę silne ciało. Pracujesz z ciężarkami, a one wzmacniają twoje ciało. Będzie tylko kwestia wydolności, czyli wolne (POWOLNE) biegi i wydolność też szybko wróci do siebie Naprawdę, nic się nie martw

    Dzisiaj mój bieg szlag trafił. A mogłam to zrobić rano. Obudziłam się o 6 wyspana. Mogłam wstać ale pomyślałam, że to zbrodnia nie skorzystać z okazji by się wyspać w niedzielę.
    no.... zmieniony czas....... dla mnie to oznacza smutek na całego, bo moje ciało woli zimową wersję czasu. Nie wiem czemu. Bo tak. I tak jest zawsze. Nigdy się w pełni nie przestrajam na czas letni.

    A wracając do tego co piszesz istotnie, trzeba będzie coś wymyślić w kwestii biegania i połączenia wszystkiego z pracą. Nie martw się, to się wszystko da połączyć! Zazdraszczam górek! Muszę sobie zacząć wytyczać trasę wzdłuż Odry (ciekawe czy już zrobili remont na fajnej ścieżce), tam jest parę podbiegów. Bieganie na prostym jest okropne!!!!!!!!!!!!!!
    Może też wrócę do biegania rano? Najbardziej lubię wieczorem, bo ciało ma w sobie dużo mocy. Ale "rano" ma swoje plusy

    Chyba ta myśl, że jestem aktywna ruchowo sprawia, że człowiek sobie bardziej folguje.
    hihi, ale wiesz co? Dla mnie to oczywiście plusik Bo tylko dzięki ruchowi mogę sobie zjeść ciasto, które zrobię bez poczucia, że mi się odłoży. Bo nie ma szans się odłożyć Bo ja wielce lubię pieczone, mało słodkie ciasta i desery!!! I jutro znowu zrobię sobie budyń dla biegaczy z Runner's World

    Acha. Mam problem z kalorycznością posiłków.
    Mam wrażenie, że jest za mała w ciągu dnia.
    To ja będę dawała znowu michę. Jakby było mało to krzyczcie. Chociaż teraz, wiedząc, że będziecie patrzyły, to pewnie przegnę w drugą stronę Mam kaloryczne tylko śniadanie i kolację (która jest obiadem), a reszta... tak różnie ostatnio. Bo nie wiem co jeść. To ja się będę gapiła na wasze menu i zgapię

    Tardis - zupa z cynamonem... hmmm.... cynamon lubię ale jabłko w zupie? wow! Napisz więcej co jest w tej zupie jeszcze.
    nie wiem
    Oprócz kiełków brokuła jako ozdoba, to możliwe, że ...., nie. Nie wiem. naprawdę nie wiem Nie było czuć kwaskowatości jabłka. W ogóle bardzo słabo go było czuć. Może nadawało odrobiny słodyczy?

    O której godzinie rusza połówka w przytoku?
    12.04, godz 11:00


    Skuteczność miarą prawdy

  5. #85
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Gruszeczko dziękuję za przepis na sernik. Skopiowałam i będzie czekał na mnie jak będę gotowa go wszamać
    Na chlebek czekam z niecierpliwością!
    Przepis na śledziki też skopiowałam. Przyda mi się na kiedyś. Rozmawiałam z G i pytałam go o te śledzie. Wykrzywił się, stwierdził, że jeść ich nie będzie i już. Nie lubi czort jeden. Muszę wymyślić taki przepis, aby je pokochał! (tak jak serek capresse, czy inne dziwności, których kiedyś nie lubił )

    Yogiś no ja akurat ogólnie bardzo bardzo dużo piekę i jakoś tak mam, ze potrafię w ogóle nie zjeść jakoś mnie tak bardzo nie ciągnie, potrafię o tym nie myśleć. Samo pieczenie to dla mnie frajda!!
    W życiu!
    Podziwiam!
    Nie wyobrażam sobie upiec i nie zjeść....., no dooobra. Wyobrażam sobie. Jak zrobiłam wypasione kotlety jajeczne dla G ostatnio, których nie mogę jeść (uczulenie) to nie zjadłam.... Ale już goją się krostki i już jadą do mnie specyfiki dla mojej twarzy i może dawkę jajkową przemycę w jakimś serniku?

    Jakieś białko bym zjadła........
    Jutro. A dzisiejsza micha to:
    śn - 3/4 bagietki z czubkiem + ser + masło + dżem od Zee :*
    2śn - kawa z mlekiem + 2 pomarańcze
    26km a w trakcie 1 baton z Lidla i 3/4 bardzo pysznego dla mnie batona z pakietu startowego ze Ślęży, który był mało słodki (niestety), ale dzięki niemu przestałam być głodna
    ob - makaron biały + dużo twarogu + dżem
    kol - kawa z mlekiem (mała) + cukierek Lindor


    Acha, obiad skończyliśmy jeść w okolicy 18:30!!! Więc wiecie, to dlatego kolacja taka niemrawa

    ja tylko wspomnę dla babeczek, które dopiero co tu wpadły, że w mojej diecie słodkość w OGRANICZONYCH ilościach i w odpowiednich warunkach jest brana jak najbardziej pod uwagę

    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa, G sobie zrobił jajka na miękko!!!!!!!!!!!!!
    ... zatem do mojej michy, o tej strasznej godzinie, trzeba doliczyć kawałek bagietki ze śniadania + plasterek capresse + awokado + cebula
    Ostatnio edytowane przez tardiska ; 30-03-2014 o 21:13


    Skuteczność miarą prawdy

  6. #86
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Wpadam o tyle ile wpadam, ale chciałam się zapytać, co z akcją micha?
    Kontynuujemy, bo coś ostatnio widzę podupadła! Hej hej!
    Bo ja nie wiem czy wrzucać, czy nie wrzucać... czy może siedzieć cicho

    Brawo Tardis! Grunt to wyciągnąć wnioski na przyszłość.
    Brawo Aniu za biegowe czeczkole
    Brawo Zee!
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  7. #87
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    taaaaaaak! Wrzucać, wrzucać, bo ja się inspiruję tymi waszymi michami! I jak się napatrzę to tak jakbym zjadła i później mi się jeść nie chce Nie no, żartuję. Jak się napatrzę to potem się inspiruję i sama coś fajnego robię. No

    A w kwestii nowych wątków, to może istotnie zrobimy nowy wątek z michami i ćwiczeniami a tu zostawimy .... a tu co zostawimy? Nie możemy opuścić tego miejsca! Zostawimy? może tu zostawimy prywatę?
    Ostatnio edytowane przez tardiska ; 30-03-2014 o 21:15


    Skuteczność miarą prawdy

  8. #88
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    To ja się moją dzisiejszą nie pochwalę, co byś za dużo złego nie jadła

    Ciacha, ciacha...moje dzisiejsze jedzonko jutro na blogu, bo...przy pomocy rodzinki...drobnej pomocy...żadnego ciastka już nie ma

    Dobranoc!
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  9. #89
    Awatar Yoginka77
    Yoginka77 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-10-2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz
    Posty
    5,923
    Wpisy na blogu
    43

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Ale jak to podupadła? ja przeca wrzucam michę a nawet Gruszeczka nam się przyłączyła

    Tardis - ja powiem tak Ból to nieodłączna istota biegania. Dzisiaj mnie naszło i przekartkowałam sobie Ultramaratończyka bo choć czytałam niedawno to słabo mi zapadł w pamięci w porównaniu z innymi książkami. I od razu trafiłam na tekst Deana który brzmi mniej więcej tak: jeśli wydaje Ci się, że odczuwasz ból biegnąc 20 km to przebiegnij 30. To o wiele większy ból. 40km to kolejny etap bólu. I wydaje się, że 50km będzie 5 razy gorsze od 10km. Nie. 50km jest 10 razy bardziej bolesne. Ale to nic w porówaniu z bólem jaki towarzyszy kiedy biegniesz 160km (już nie wspomnę, że Dean przebiegł 320km za jednym zamachem!). Ale to jest dobry rodzaj bólu.
    A najpiękniejsze zdanie to: 160km przebiegłem nogami, kolejne 100 - głową, ale ostatnią część można pokonać tylko biegnąc sercem.

    Więc to nie jest tak, że im więcej biegamy tym jest łatwiej Bo ciągle gdzieś sobie podnosimy poprzeczkę - biegniemy dłużej, biegniemy szybciej....

    Uczucie zalewania kwasem mlekowym? Sama napisałaś, że zaczęłaś zbyt szybko Myślę, że to jest odpowiedź. Może to nawet nie byłby zły początek gdyby nie to, że skok temperatury na dworze podnosi poziom trudności.

    Ja uważam, że mimo wszystko to był świetny trening. Ból to potwierdzenie. Wszystko zrobiłaś dobrze (noo może poza jedzeniem hihihi). Teraz odpoczywaj. Nie rób kolejnego długiego - niech to będzie dopiero połowka. Skup się na krótszych dystansach teraz.
    Poza tym, jakby nie było, masz na koncie kolejne doświadczenie

    Tak sobie wymysliłam , że nawet będąc tutaj w Bydgoszczy - o ile będę, bo nie wiem kiedy J. chce do Ciechocinka jechać - o tej waszej 11 godzinie pobiegnę swoją prywatną połowkę i będę z Wami duchowo na trasie

    Sierpniowe bieganie i nie tylko
    Be water, my friend! - Bruce Lee

  10. #90
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 11

    Ciachu! Dawaj michę! Obiecuję, że już będę codziennie dawała swoją i zobaczycie jakie rzeczy jadam! No mówię, nie panuję nad tym jak jem. Nie jem może bardzo źle, ale ja nie wiem co robię! Pilnuję tylko, aby się nie obeżreć jak wieprzek. A reszta to carpe diem! Mogę nawet podać wczorajszą michę, abyś się może nie poczuła niefajnie
    wczorajsza:
    śn - kasza jaglana z potrawką warzywną robioną dzień wcześniej + hummus
    2śn - kawa z mlekiem
    ob - zupa ogórkowa (u teściów, więc chuda nie była. Ze śmietaną)
    podw+kol - w Złym zupa soczewicowo jabłkowa z cynamonem i kokosowym mleczkiem + pizza cippola (pół)
    kawa z mlekiem + cukierek Lindor
    2 orzeszki ziemne z czekolady od G (on czekoladę ja orzeszki)

    No
    Już nie mogę doczekać się przepisu na twoje ciasteczka!

    Cytat Zamieszczone przez Yoginka77 Zobacz posta
    Tardis - ja powiem tak Ból to nieodłączna istota biegania... jeśli wydaje Ci się, że odczuwasz ból biegnąc 20 km to przebiegnij 30. To o wiele większy ból. 40km to kolejny etap bólu. I wydaje się, że 50km będzie 5 razy gorsze od 10km. Nie. 50km jest 10 razy bardziej bolesne. Ale to nic w porówaniu z bólem jaki towarzyszy kiedy biegniesz 160km (już nie wspomnę, że Dean przebiegł 320km za jednym zamachem!). Ale to jest dobry rodzaj bólu.
    A najpiękniejsze zdanie to: 160km przebiegłem nogami, kolejne 100 - głową, ale ostatnią część można pokonać tylko biegnąc sercem.
    Dziękuję, że to napisałaś

    Ja uważam, że mimo wszystko to był świetny trening. Ból to potwierdzenie. Wszystko zrobiłaś dobrze (noo może poza jedzeniem hihihi). Teraz odpoczywaj. Nie rób kolejnego długiego - niech to będzie dopiero połowka. Skup się na krótszych dystansach teraz.
    dobra. Dziękuję. Bo już zaczęłam się martwić, że 26 i taka lipa, a już niecałe 2 miesiące do 42! Będzie coraz lepiej. Jutro siądę do mojego planu na maraton i zobaczę gdzie jestem w nim.

    Tak sobie wymysliłam , że nawet będąc tutaj w Bydgoszczy - o ile będę, bo nie wiem kiedy J. chce do Ciechocinka jechać - o tej waszej 11 godzinie pobiegnę swoją prywatną połowkę i będę z Wami duchowo na trasie
    To by było cudowne!!!!!!!!!!!!! Biegnij, biegnij z nami duchem! Tak!!!!!! A my z tobą!


    Skuteczność miarą prawdy

Strona 9 z 51 PierwszyPierwszy ... 7 8 9 10 11 19 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •