Strona 14 z 54 PierwszyPierwszy ... 4 12 13 14 15 16 24 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 131 do 140 z 535
Like Tree116Lubią to

Wątek: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

  1. #131
    Awatar gruszka21
    gruszka21 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-09-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    1,056

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez Tardi
    Jedyną rzeczą jaką im zazdroszczę to sikania na stojąco!
    Nooo to fakt!!

    Cytat Zamieszczone przez Tardi
    Wiecie, G powiedział, że jeśli ładnie mi pójdzie na koniec akcji, to on mi sprawi prezent od siebie i mam sobie wybrać. Wiecie co wybrałam? Wybrałam jeden dzień z nim.
    No pięknie Miło się to czyta.

    Cytat Zamieszczone przez Tardi
    A w ogóle, to nie wiem czy jesteście świadome tego, że to ostatni tydzień akcji
    Uświadomiłam sobie to przez przypadek w sumie.
    A wiem. Bo za tydzień TŻ ma urodziny (tak tak impreza rodzinna była już dawno...) i od razu jak się zaczęła akcja to sprawdzałam czy już będzie po Bo będę piekła taki zajebisty tort, że mucha nie siada!! No i w ogóle pewnie jakaś kolacja, w takie dni nie można myśleć o diecie.

    Ja na +
    śniadanie: jajecznica z pomidorkiem i łososiem (bez dodatkowego tłuszczu), 2 kromki razowe
    kawa z mlekiem
    obiad: gryczana z gulaszem (tym mocno warzywnym)
    rosół z makaronem owsianym
    kolacja: łosoś wędzony i dużo brokułów, które naprawdę zaczęły mi smakować tak sauté :-)

    Jutro kciuki, uderzam na Warszawkę ;-)
    FRESH START!! 11.08.2014
    JEŚLI POTRAFIŁAM ZRZUCIĆ 20 KG, TO CZEMU MAM NIE ZRZUCIĆ 6 ?!

  2. #132
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez tardiska Zobacz posta
    Musiałabyś chyba z całym pakietem przygarnąć. Z całym pakietem niedoskonałości.
    Bóg mi świadkiem, że probówałam. Ale nie umiem. Nie umiem żyć z kimś tak zamkniętym emocjonalnie. Wystarczająco obciążające dla mnie jest "posiadanie" Bryśki. Dwa podobne okazy w najbliższym otoczeniu to już ponad moje siły. Ja potrzebuję miłości. Potrzebuję okazywania miłości. Na codzień. Nie wystarczy mi, że wiem, że On mnie kocha. Ja muszę to czuć i widzieć, w szczegółach, w drobiazgach. Wiedzieć to dla mnie za mało. Coraz poważniej myślę, że to może jest mężczyzna mojego życia. Ale nie na życie. Nie umiem. To mnie rani. Powoduje spadek poczucia własnej wartości. Wiem, że to nie moja wina. Ale tak często czuję, że jednak moja. Ile razy przed snem płakałam bo nie czułam się wystarczająco dobra by kochał mnie tak jakbym chciała być kochana... Nie chcę pytać sama siebie dlaczego On jest taki w stosunku do mnie. Taki niedomyślny, mało troskliwy, chłodny, bez empatii. On nie rozumie, że tak nie jest dobrze dla mnie. Nie zrozumie, choćbym się zatłumaczyła na śmierć. Nie jest w stanie. Biologicznie uwarunkowany. Ja to wiem. I co z tego. To nadal mnie rani. Mimo, że wiem, że kocha. Nie chcę takiej miłości i niech mnie przeklnie kto chce. Nie umiem takiej chcieć i z taką się pogodzić. Gupie serce!



    Cytat Zamieszczone przez tardiska Zobacz posta
    A w ogóle, to nie wiem czy jesteście świadome tego, że to ostatni tydzień akcji
    A o tym czy koniec to już zdecyduje Dżin. Coś czuję, że to jednak nie koniec...
    Ostatnio edytowane przez wisienka_z_tortu ; 17-09-2014 o 08:30

  3. #133
    Awatar gruszka21
    gruszka21 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-09-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    1,056

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Hmmm, zastanawiam się, gdzie się podziewa reszta Naszej Gromadki??

    Ja wróciłam z Warszawy i udało się, wszystko poszło dobrze Chyba trzymałyście kciuki ;-)
    Miałam straszną ochotę kupić sobie coś w nagrodę: winko, albo coś słodkiego, ale oparłam się ładnie i w nagrodę zrobiłam sobie pyszną, ale zdrową obiadokolację :-) Była to pyszna cukinia faszerowana mięskiem z indyka, pieczarkami i papryką +troszkę mozzarelli na wierzchu do tego zapiekane ziemniaczki. I chyba już nie będę dziś jadła 4 posiłku bo ten był naprawdę spory i ze względu na dużą ilość mięsa, w miarę kaloryczny. No chyba, że zgłodnieję jeszcze :P

    Więc mimo michy wyjazdowej, wyszłam na +
    śniadanie: kromka razowca, serek wiejski, pomidor + banan (bo nie zdążyłam już dojeść 2 kromki na śniadanie)
    kawa z mlekiem
    sałatka z łososiem i jajkiem
    pół dużej cukinii faszerowanej mięskiem z indyka, pieczarkami, cebulą, przecierem, papryką i posypanej mozzarellą, do tego kilka małych ziemniaczków zapiekanych

    FRESH START!! 11.08.2014
    JEŚLI POTRAFIŁAM ZRZUCIĆ 20 KG, TO CZEMU MAM NIE ZRZUCIĆ 6 ?!

  4. #134
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez gruszka21 Zobacz posta
    a wróciłam z Warszawy i udało się, wszystko poszło dobrze Chyba trzymałyście kciuki ;-)
    Miałam straszną ochotę kupić sobie coś w nagrodę: winko, albo coś słodkiego, ale oparłam się ładnie
    Gratuluję, podwójnie gratuluję!
    Super!

  5. #135
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez gruszka21 Zobacz posta
    Hmmm, zastanawiam się, gdzie się podziewa reszta Naszej Gromadki??
    śpiom

    Ja wróciłam z Warszawy i udało się, wszystko poszło dobrze Chyba trzymałyście kciuki ;-)
    trzymałam tak, że aż mi zsiniały
    Brawo za oparcie się! Co tam winko czy coś słodkiego, za to CUKINIA FASZEROWANA to dopiero nagroda!!!

    Bóg mi świadkiem, że probówałam. Ale nie umiem. Nie umiem żyć z kimś tak zamkniętym emocjonalnie....
    Rozumiem. Ciężka sprawa. Serce nie sługa - własnymi drogami chodzi.

    A wiem. Bo za tydzień TŻ ma urodziny (tak tak impreza rodzinna była już dawno...) i od razu jak się zaczęła akcja to sprawdzałam czy już będzie po Bo będę piekła taki zajebisty tort, że mucha nie siada!! No i w ogóle pewnie jakaś kolacja, w takie dni nie można myśleć o diecie.
    co racja to racja. Ja tez bym o tym nie myślała
    A czekaj, czy ty nie dawałaś przepisu już na ten twój tort? Bo coś mi świta. A możesz przypomnieć? Piiiiiiiis!

    A propo przepisów. Ja chyba nie mogę mieć czysto w kuchni. Bo jak jest czysto to od razu wpadam na głupie pomysły zrobienia czegoś nowego
    No i wczoraj zrobiłam [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] z nowego przepisu (tylko trochę inaczej go piekłam i gniotłam w specjalny sposób). Brakuje mu kwasowości, którą lubię w chlebku z mojego starego przepisu. Nie zdawałam sobie sprawy z tego. Bo tam kwasowości nadaje maślanka, a tu maślanki nie ma. Ale i tak bardzo dobry. G był zachwycony jego smakiem (wreszcie chleb domowy). Była to mąka sama razowa więc myślę, że bułeczki z takiego ciasta też wyrosną pięknie (to a propo naszej ostatniej dywagacji nt bułek). Jak zaczną grzać kaloryfery to wrócę do robienia chlebów na zakwasie. Daaaaaaaawno nie robiłam.
    Jedyny minus jest taki, że wystarczy nam tylko na dwa i kawałek dnia (a z mojego starego przepisu wystarczał na tydzień). A. Jest jeszcze jeden minus. Za duże kromki. Dwie kromki tego chleba to dla mnie za dużo. Muszę następnym razem upiec w większej keksówce.

    Ale nie poprzestałam wczoraj na chlebie.
    Ciasto. CIASTO. [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]Ale ale. Proszę się nie bać. Powidła śliwkowe były mojej produkcji (czyli tak mało słodkie, że aż mi wstyd częstować kogoś innego niż siebie i G). Do tego połowa cukru niż w przepisie. I troszkę mniej masła. Szaleństwo w mojej głowie nt czekoladowości nie przeszło. To już zakrawało na masochizm. Więc zrobiłam. Ciasto jest bosko kwaskowe!!! Nigdy nie jadłam kwaskowego ciasta! Czekolada też jest wyczuwalna. To jak jedzenie śliwek w czekoladzie! I to niedojrzałych (które wielbię!) Ciasto jest puchate i wilgotne, ale suche. Hm. Dziwnie to zabrzmiało. Nie jest tak wilgotne jak brownie - nie wygląda jak zakalec. Jest puchate jak Kubuś Puchatek, ale wilgotne w smako-dotyku. Gdybym nie była na "odżywianiu" to polałabym jeszcze na wierzchu mleczną czekoladą. Bo brakuje akcentu ostro słodkiego. I byłoby idealne. Bo to chodzi o to, aby nie smakowało wszystko tak samo, ale aby każdy smak był indywidualnością, która tworzy cudowną, smaczną całość. Jak w sushi. Milion smaków, każdy oddzielny, ale razem tworzą symfonię, której świat nie smakował.


    Skuteczność miarą prawdy

  6. #136
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Kasiuuuu, ciasto cudne! A może dostanie się Wisience w sobotę malutki kawałeczek? Po biegu...

    A jak tam sprawy z fizjo? Co powiedział?

  7. #137
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    No i prywata.
    Wczoraj byłam u fizjo.
    Nogi mają się już całkiem nieźle. Bolało tylko w kilku miejscach a nie wszędzie jak wcześniej. Sprawdził czy ćwiczyłam rozciąganie biodra. Pochwalił, że ćwiczyłam Pośladki też już tak nie bolały. Tylko w jednym miejscu. Sprawdził biodra. Jest całkiem nieźle. Zostało jeszcze trochę czasu więc zabrał się za plecy. A potem stwierdził, że jestem pierwszą jego pacjentką, która uważa to co mi robi za przyjemne
    Ej! No bo jak ja mam tam napięcia niesamowite to jak on tak weźmie i zrobi armagedon to dla mnie to jest ulga! A poza tym, możliwe, że jestem tam mocno znieczulona. Jak wszedł między łopatki to myślałam, że odlecę! Matko z córką! Jaka ulga!!!!
    Potem przeszedł na ramiona, szyję.... Ból na ramionach ogromny. Ale powiedziałam, że może się tym absolutnie nie przejmować i nie musi mnie pytać. Więc nie pytał. Za to tak mi zrobił, że myślałam, że mi ten cały mięsień na ramionach wyrwie. Za to po tym czułam się niesamowicie dobrze! A spałam jakbym po raz pierwszy w żuciu poduszkę widziała!

    Pytałam go o moje bieganie. Śmiał się. Powiedział, że powinien minąć miesiąc zanim zacznę coś robić, bo teraz robi się tam coś na zasadzie bliznowca i naszym zadaniem jest po pierwsze nie zerwać tego, a po drugie nie pozwolić, aby się źle zrósł. Czyli trzeba to naciągać, rozciągać, masować (moja piłeczka) i uelastyczniać. Mogę zacznę najpierw od spacerów (co????!). Mówię mu, że byłam trzy razy na grzybach i było ok (no prawie ok. Ale to przez szyszki, kamyki itp. Bo one masowały mi stopy jak moja piłeczka golfowa. A to jest bolesne). Powiedział, że jeśli przez 30 min za tydzień będę skakała i nic mi nie będzie (myślał, że mnie przestraszy takie cardio pffff ) to pomyślimy o lekkim, powolnym biegu. A na 4 października to powiedział, że pod warunkiem, że za tydzień będzie ok i że mnie otapuje przed biegiem. I może wtedy. Ale mam biec powoli. Charytatywnie. Nie na wyścigi. Bo inaczej zepsuję wszystko to co on wypracował i opóźni to mój powrót do biegów.
    heh.
    Pogoda boska, cudowna, idealna, a ja skazana jedynie na rower.

    Anuś, nie ma szans, że ciasto przeżyje do soboty. Żadnych. Przykro mi. Bo ono jest robione w małej keksówce (tylko 1,5szkl mąki). Ale za to jest szansa, że upiekę drugie. I choć myślałam, że śliwek już na zimę robić nie będę, to jednak muszę pobiegać po targach i poszukać węgierek. Dla tego ciasta zrobię więcej słoiczków. A nie wiesz może gdzie we Wro mogę kupić węgierki?
    Ostatnio edytowane przez tardiska ; 18-09-2014 o 09:01


    Skuteczność miarą prawdy

  8. #138
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    A może podjedziesz sobie na giełdę na Obornicką? Tak można kupić również od lokalnych producentów, na skrzynki, ale też i mniejsze ilości. Moja teściówka tam jeździ po produkty na przetwory. Po pomidory, buraki, papryki i inne. Raz nawet z nią byłam i pamiętam, że kupiłam sobie tanio jednego arbuza. Nikt nie marudził, że biorę jednego a nie 10 sztuk. Tylko wejście na teren giełdy coś kosztuje,nie wiem ile teraz.

    A, szkoda, że ciasto się nie uchowa Wspólny wypad do Sobótki aktualny? Kurcze, ciągle mam dyskomfort, że ciągnę Was tam nie wiadomo po co...Bo ja naprawdę nie wiem co się tam będzie działo. Co będziecie robić jak ja pobiegnę? A może nie chcę wiedzieć ... A G. naprawdę nie ma nic przeciwko, że ma jechać z nami? Jakoś mi głupio...

    Noga nadal trochę boli. Ale jakby co to najwyżej zwolnię. Choć miałam apetyt na życiówkę Oj tam. Innym razem. Może w Biegu Niepodległości? Może z wąsem pod nosem pobiegnę szybciej, po męsku

    Ja chyba zacznę mysleć o maratonie we wrześniu. Może się wybiorę do tego Twojego fizjo? Bo do Tomka jest dla mnie za drogo
    Ostatnio edytowane przez wisienka_z_tortu ; 18-09-2014 o 09:15

  9. #139
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez wisienka_z_tortu Zobacz posta
    A może podjedziesz sobie na giełdę na Obornicką?
    Zrobię tak. Bo u tego pana z Bazaru Smakoszy śliwki się skończyły.
    Dzięki za namiar. A czy tam trzeba w jakieś konkretne dni jeździć? Ona jest otwarty codziennie?

    A, szkoda, że ciasto się nie uchowa
    No przeszło mi przez myśl, że może zapakuję kawałek i schowam, ale tak z ręką na sercu .... no nie da się no. Ja to jem malutko, ale G to zjadł wczoraj zamiast obiadu

    Wspólny wypad do Sobótki aktualny? Kurcze, ciągle mam dyskomfort, że ciągnę Was tam nie wiadomo po co...Bo ja naprawdę nie wiem co się tam będzie działo. Co będziecie robić jak ja pobiegnę? A może nie chcę wiedzieć ... A G. naprawdę nie ma nic przeciwko, że ma jechać z nami? Jakoś mi głupio...
    żaden problem, jedziemy z radością To przecież okolice naszej Góry. no Będziemy spacerowali, łazili, polowali z aparatem na ciebie G nie ma nic przeciwko. Cieszy się

    Noga nadal trochę boli. Ale jakby co to najwyżej zwolnię. Choć miałam apetyt na życiówkę Oj tam. Innym razem. Może w Biegu Niepodległości? Może z wąsem pod nosem pobiegnę szybciej, po męsku
    pobiegłabym w takim biegu! Z wąsem, brodą, z dodatkowymi brwiami! Jak boli to wiesz, lepiej wolniej, choć wiem, że nie ma szans na bieg spacerowy Teraz możesz sobie spokojniej nie nastawiając się na życiówkę właśnie po to, aby z wąsem (lub bez ) zrobić życiówkę bez bólu, bez kontuzji, bez przeciążenia i bez większych konsekwencji

    Ja chyba zacznę mysleć o maratonie we wrześniu. Może się wybiorę do tego Twojego fizjo? Bo do Tomka jest dla mnie za drogo

    NO! Może mi się wtedy wreszcie uda pobiec we Wro! Do trzech razy sztuka, hahaha

    Ale w kwestii ceny to oni mają te same. Pierwsza wizyta 120zł (1,5h) a każda kolejna 80zł (1h nie mniej, ale może być więcej, ale cena ta sama)


    Skuteczność miarą prawdy

  10. #140
    Awatar gruszka21
    gruszka21 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-09-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    1,056

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez Gruszka
    Hmmm, zastanawiam się, gdzie się podziewa reszta Naszej Gromadki??
    Cytat Zamieszczone przez Tardi
    śpiom
    No, ale tak od 4 dni...??:>

    Cytat Zamieszczone przez Wisienka
    Ja potrzebuję miłości. Potrzebuję okazywania miłości. Na codzień. Nie wystarczy mi, że wiem, że On mnie kocha. Ja muszę to czuć i widzieć, w szczegółach, w drobiazgach. Wiedzieć to dla mnie za mało.
    Kurcze, ładnie to napisałaś.
    Tak sobie myślę, że oni nawet nie przypuszczają, jaką my mamy ogromną potrzebę miłości.
    Silne kobiety, wiedzące czego chcą, zdystansowane...a pod tą skorupką drzemie takie bezbronne, łaknące miłości stworzenie.
    Myślę, że oni tego nie wiedzą, bo tego po Nas nie widać. A jak mówimy to nie wierzą ("bo przecież ona jest taka twarda")...

    Cytat Zamieszczone przez Tardi
    co racja to racja. Ja tez bym o tym nie myślała
    A czekaj, czy ty nie dawałaś przepisu już na ten twój tort? Bo coś mi świta. A możesz przypomnieć? Piiiiiiiis!
    Oooooj nie kochana!! Robiłam ostatnio kilka razy "berry white" z musem z białej czekolady, malinami i borówkami. A teraz będzie "gianduia" z biszkoptami z orzechów laskowych i musem z czekolady mlecznej :P

    A co do diety w kontekście urodzin itp wydarzeń...NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!:-)

    Za kciuksy dziękuję, oficjalne wszystko stanie się dopiero w ciągu następnych dwóch tygodni, nowa umowa od 1 października. Wtedy szampan on-line :P
    FRESH START!! 11.08.2014
    JEŚLI POTRAFIŁAM ZRZUCIĆ 20 KG, TO CZEMU MAM NIE ZRZUCIĆ 6 ?!

Strona 14 z 54 PierwszyPierwszy ... 4 12 13 14 15 16 24 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •