Strona 25 z 54 PierwszyPierwszy ... 15 23 24 25 26 27 35 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 241 do 250 z 535
Like Tree116Lubią to

Wątek: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

  1. #241
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Nie powiem, co u mnie, bo szkoda gadać.
    Natomiast

    PIOSENKA NA DZIŚ
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  2. #242
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez ciastek Zobacz posta
    Nie powiem, co u mnie, bo szkoda gadać.
    ale jak mamy walić cię po głowie, albo konstruktywnie nakręcić jak nie wiemy co się dzieje, hę? Ale wiesz. Możesz pisać. Możesz nawet napisać każdej z osobna maila/prywatną wiadomość i możesz być pewna, że wzniesiemy się na wyżyny konstruktywnego wspierania. Daj się czasem też poznać w środku Jesteśmy ostatni, którzy by ocenili. A jak sama mówiłaś kiedyś, człowiek się napisze i tak jakoś łatwiej przetrwać to co się dzieje w środku i na zewnątrz. A jak jeszcze dostanie odzew to już w ogóle silniejszym się staje. I nie musi mieć poczucia, że działa sam.

    Dzięki za super piosenkę! Właśnie słucham w kółko I'm on fire!
    Dobrze, że mogę słuchać bez słuchawek - jestem dziś słomianą wdową

    Dziś ponownie wzięłam się za liczenie kcal. Bo jak liczę "na oko" to coś mi za mało kalorii wychodzi. No i mało wychodzi. "na oko" działa. Ale nie jestem w ogóle głodna. Może to dlatego, że nie ruszam się tyle? A może mam stres? (stres, nie strach).

    "fireball!" nananna

    A z takich fajnych rzeczy, to siostra na urodziny podesłała mi [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]. Nie pamiętam czy wam pokazywałam


    Skuteczność miarą prawdy

  3. #243
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    UWAGA TASIEMIEC DŁUŻSZY NIŻ MYŚLAŁAM
    Cytat Zamieszczone przez Wisienka
    Taaa... ja Wam tylko przypominam, że 31 grudnia jest Wielka Impra!!!
    Fakt, najwyższy czas zacząć myśleć o sylwestrze...

    Cytat Zamieszczone przez Siy
    Zwierzęta strasznie do niego lgną - koty, psy, świnki morskie, chomiki, króliki
    Szczęściarz...do mnie lgną tylko te, które chcą mnie użreć z jakiegoś powodu

    Psiurek powtarzam się przecudowny i przypomina mi mojego małego (Twoja chyba też taka sznaucerkowato/terrierowata, prawda?). Brawo

    Cytat Zamieszczone przez Conco
    U nas chyba 9 stopni było dzisiaj.
    Melduję w porywach do 4 nocą, mgły i 10 w dzień.
    Nie wiem jak Wy, ale ja chodzę w zimówce.
    I muszę chyba się zaopatrzyć w cieplejsze ciuchy do biegania, bo będzie bida.

    Cytat Zamieszczone przez Conco
    Tyle, że to znajoma. Aj nie wiem!
    Zależy od Twojego i jej podejścia. Jeżeli ona potrafi wywrzeć na Ciebie wpływ, a Ty się ustosunkujesz to nie powinno być problemu, natomiast jak podejdziesz jak ja do osób, które nie wywierają na mnie wpływu (uwielbiam mieć nauczycieli, którzy mają takie podejście, że człowiek się stara, bo nie chce ich zawieźć...moją maturę to uratowało ) to lepiej kogoś obcego. Przemyśl porządnie, stawka zachęcająca na pewno, tyle że tak jak pisała Zee, tamten system działał, czy ten będzie nie ma pewności. A jeżeli brak kasy jest przejściowy to może faktycznie warto zaczekać. No nic, do przemyślenia

    Cytat Zamieszczone przez Gruszka
    tort, jest strasznie brzydki
    Brzydkich tortów nie widziałaś chyba...natomiast i tak smak się liczy.
    Ja uwielbiam dekorować, natomiast z racji oczywistych tortów za często (i placków w ogóle) nie piekę... będę chyba piec na festyn w przyszłym tygodniu, to by było. Koniec off topu

    Schab też wygląda bombowo! Uwielbiam rozpieczone śliwki... wszędzie!

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    zaopatrzyć się w piłeczkę do golfa i masować sobie stopy
    Przypomniałaś mi ten sakramencki ból i skurcze stóp... moją piłeczkę gdzieś wcięło kilka lat temu, dzięki za przypomnienie, poszukam w decathlonie na początek

    Zee, dziękuję, że to napisałaś o swoim zdrowiu (wyłożyłam potem TŻ-owi to i owo ), natomiast mam nadzieję, że i ruch, i ogólnie wszystko wspomoże powrót do normalności.

    Cytat Zamieszczone przez Zee
    Co do angielskiego to ostatnio lecę z fiszkami z wyd. Cztery Głowy
    Do mnie fiszki nie przemawiają, chcę, próbuję, ani bata. Teraz kupiłam sobie Wielką Gramatykę Pons, frazowe i idiomy z ćwiczeniami... po zrobieniu testu poziomującego na stronie Cambridge się dobiłam. A jak się przekonać do fiszek? Faktycznie Wam pomagają?
    Także mój niemiecki musi poczekać, aż ogarnę angielski do poziomu CAE, żeby egzamin zdać, albo jak ogarnę w ogóle wszystko ze szkołą.

    Cytat Zamieszczone przez Zee
    Mam nowe spodnie do biegania!
    Takie normalne czy jakoś ocieplane? Gdzie kupiłaś? Super, że się udało znaleźć odpowiednią długość!
    Mnie kusiła wizyta w Lidlu, aczkolwiek stwierdziłam, że przy antybiotyku hipermarket to ostatnie na co mam ochotę, a jak skończę antybiotyk to raczej nie będzie już po co tam iść.

    Cytat Zamieszczone przez Conco
    Biega razem ze mną i nie odstaje w ogóle. Ja w sumie jestem też zaskoczona pozytywnie swoją kondycją. Dziwne to
    Brawo!

    Szkoda tego kompka... może faktycznie Tygiel próbuje zwrócić na siebie uwagę, coś za dużo incydentów jak na krótki czas.

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    No i po łydce poczułam ból kolana - ten sam, a później już wyraźnie podeszwę stopy.
    Napięcia w dole nóg mogą iść od miednicy i samego kręgosłupa, ale pewnie to już posprawdzane. Może i to się uda szybko zniwelować? Dobrze, że już jeden powód jest wykluczony

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    Daj się czasem też poznać w środku
    O niektórych rzeczach nie da się pisać...bo jak już Grusia nie dawno wspomniała "ściany mają uszy". Ale do tej grupy nie zalicza się tego dzisiejszego

    Dalszą część można pominąć, pieprzenie kotka za pomocą młotka
    Generalnie jest naprawdę ok. Staram się pokonać tego starego babiszona w środku, czasami się drze, że starszych się nie bije, ale ja jestem niegrzeczna młodzież . Nawet dzisiaj zrobiłam 2 serie rehabilitacyjnych po 10 minut (druga miała nawet dwie więcej), mimo antybiotyku, słabości i zagłuszonego lekami zapalenia zatok (nie zmienia to faktu, że mój kręgosłup to ruina, bo pms sobie wymyślił tym razem fazę na sprzątanie... i przez 2 dni szorowałam pokój, tak generalnie, łącznie z szafkami w środku, drzwiami, podłogami na kolanach i pastowaniem, a jutro jadę rano na masaż, także będzie cierpienie, ale jest z tego duży plus, po pierwsze mam czysto i w końcu wywaliłam rzeczy po maturze , a po drugie dotarł do mnie powód problemów z tym i owym; no i czasami jak jest czysto w otoczeniu to i w myślach jest porządek). Poza tym mam mnóstwo motywacji na przyszłą akcję, jak i na zajęcia uczelniane (nawet mam dziwne przeświadczenie, że będzie dużo łatwiej niż w liceum - śmieją się, że złudne - ale kurczę, z przedmiotów, których nie lubię i są mi na kija mam tylko historię sztuki/filozofię przyrody - tak taki przedmiot istnieje - i od biedy ekologię. Poza tym ja patrzę na to przez pryzmat klasy maturalnej, a jak moje życie wtedy wyglądało to wiecie ), oczywiście na moje plany sportowe też, ale o nich wiedzą tylko niektóre z Was, reszta się dowie w poniedziałek (tak założę nowy wątek, chcę mieć czarno na białym raporty z wypisami z kalkulatora na potreningu; i mam na niego pomysł, a motywacją jest okładka zeszytu, który dorwałam w moim kochanym Lewiatanie 3 tygodnie temu i czeka na swój czas). Poza tym zdrowotnie się jakoś zaczyna wszystko klarować, kto ma iść do szpitala ten pójdzie i nie musi czekać na to 3lat, kto ma wrócić do pracy to wróci, a kto miał zacząć mówić ten zaczął (ja -> pojechałam na 3 dniową imprezę karaoke nie mogąc wypowiedzieć ani słowa, bomba nie? Skończyłam z zapaleniem gardła i tchawicy, no i w tym stanie poszłam na Gubałówkę, stąd antybiotyk, jeszcze się nie chwaliłam ). A napisałam, że szkoda gadać, bo czasami pod wpływem pewnych impulsów (czasami są to zdjęcia, a czasami wystarczy zimny, deszczowy wieczór) włącza mi się żal straconego czasu, przepieprzyłam te wakacje jak tylko można było najlepiej, nie zrobiłam nic, nie wychodziłam nigdzie, a po roku zapieprzania na książkach, oglądając zdjęcia innych z wakacji w różnych fajnych miejscach po prostu włączała mi się zawiść, niefajne uczucie i bardzo się go wstydzę, natomiast miałam takie poczucie pokrzywdzenia, bo ja pracowałam tyle czasu i nie mam odpoczynku, a inni nie robili nic i latają sobie po świecie, wtedy właśnie ten stary babiszon się odzywa, bo 5 miesięcy minęło, a nie ma z niego ani doświadczenia w pracy, ani odpoczynku, ani nic...nawet miłych wspomnień jest bardzo mało. To że w ciągu tygodnia przybyło mi 3kg (co ciekawe nie jem źle, ale zwalam to częściowo na problemy z toaletą i wodę przed @) nie pomaga, natomiast coraz łatwiej mi narzekacza wyłączyć. To mnie bardzo cieszy, bo o dziwo mimo pms-a, ociężałości i mnóstwa powodów typu "serio serio" do narzekania jakoś wolę się jarać nadchodzącym czasem, który będzie mam nadzieję piękne zwieńczenie i przyniesie dużo dobrego. Takie gadanie o niczym, nie ? Ale pogadałam
    Pokażę Wam moje dzisiejsze muffiny, ciasto bajka, ale całość do dopracowania.
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Limit buziek...buuu. Ale widziałyście aktualny limit wiadomości na priv? 500!
    Swoją drogą forum ma plusika, da się dodawać kody na fora z innych portali! ; D
    Ostatnio edytowane przez ciastek_usuniety ; 26-09-2014 o 22:06
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  4. #244
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    W kwestii sprzątania. Dla mnie zawsze jest to oznaka zdrowienia i pójścia w dobrym kierunku
    W moim przypadku jeśli już zaczynam sprzątać i to tak NAPRAWDĘ sprzątać tzn, że stanęłam nad przepaścią i jedyny sposób na przetrwanie to poukładanie sobie wszystkiego. A że nasz mózg ma swoje pomysły na porządki, to zazwyczaj jest to sprzątanie otoczenia. Paradoksalnie układa się też wtedy w głowie.
    Czasami mam wrażenie, że generuję wokół siebie bałagan po to, aby nie zająć się rzeczami istotnymi. Bo zawsze jest wymówka. Uciekam. Bo zawsze jest bałagan - w głowie. Wiecie, na zasadzie, zajmę się tą bardzo ważną rzeczą jak posprzątam - i nie sprzątam. Taka wymówka. Aż nagle jestem postawiona pod ścianą i jedynym dla mnie ratunkiem jaki widzę jest właśnie posprzątanie. I wtedy układa się też w głowie. Chciałabym stanąć na poziomie posprzątania permanentnego

    Działasz i to jest najważniejsze. Przyznam, że choć trochę cierpkości i cynizmu wyciekło, to twój wpis poruszył we mnie rejony "działaj". Dzięki, że się tym podzieliłaś.

    Nie wiem jak u innych, ale studia były dla mnie o niebo łatwiejsze. Czasem więcej materiału, ale za to zupełnie nowego i straszliwie mnie interesującego. Czasem zarwało się noc, albo prześliznęło przez coś, ale generalnie, dla mnie, było łatwiej niż w średniej szkole.

    Generalnie to za to jeżdżenie w różne miejsca przy takim stanie chorobowym to należy ci się opiernicz. Ale czasami okazuje się, że to wszystko to iluzja i jeśli sami nie przełamiemy bariery tego czego nam nie wolno, to podświadomy umysł nigdy nie dowie się, że to jest ważne, że zdrowie jest ważne i daje mnóstwo profitów.
    Ciało ma naprawdę ogromne możliwości leczenia siebie. Ale mózg nie zawsze łapie dlaczego ważniejsze jest bycie zdrowym. I choć w pierwszym odruchu pomyślałam sobie "matko z córką, co ona robi, przecież to samozniszczenie! W takim stanie?!" to druga myśl, po dokończeniu twojego wpisu była - zrobiłabym to samo. Nie z powodu auto-derstukcji, ale z powodu chęci życia.
    Znajomy w pracy miał takie powiedzenie, że jak jesteś chory to idź do pracy. Oczywiście nie zawsze tak jest i czasem to katastrofalne skutki przynosi, ale czasami jest to jedyna forma na wyzdrowienie. Bardziej chodzi tu o ruch. Ruszając się zwiększamy poziom obronny organizmu. No chyba że jest się wyczerpanym. Ale wiecie o co mi chodzi? Kiedyś ten znajomy wygonił swoją dziewczynę do pracy, gdzie mną aż trzepnęło. Bo przeziębiona była. Kurde no. Starałam się odciążyć ją od ciężkich rzeczy, aby miała jak najmniej do dźwigania, aby nie wychodziła na zewnątrz, bo zimno. I ona pracowała wtedy tylko w budynku, dostosowała swoją pracę do możliwości jakie miała wtedy. Nie przeginała, ale też nie siedziała. I na koniec pracy stwierdziła, że czuje się naprawdę dobrze. Nie to, że wyzdrowiała, ale nie czuła się strasznie.

    Oczywiście na drugi dzień powinna ewentualnie powtórzyć procedurę, czyli nie przeginać, ale i nie siedzieć na tyłku, ale na tyle lepiej się czuła, że miała lepszy plan i wróciła do normalnej pracy, która wymagała wychodzenia z budynku ciepłego na wietrzny teren. No wiadomo jak to się skończyło. Kiepsko.

    Generalnie jest naprawdę ok. Staram się pokonać tego starego babiszona w środku, czasami się drze,
    pocieszę cię(albo i nie?). Babiszon w środku nie przestanie upominać się o swoje - nigdy

    dotarł do mnie powód problemów z tym i owym; no i czasami jak jest czysto w otoczeniu to i w myślach jest porządek). Poza tym mam mnóstwo motywacji na przyszłą akcję, jak i na zajęcia uczelniane
    to właśnie chcę czytać! To chcę widzieć! Czy ty wiesz jak bardzo motywującym jest widzenie tej werwy i chęci?
    Już nie mogę doczekać się twojego nowego wątku


    A napisałam, że szkoda gadać, bo czasami pod wpływem pewnych impulsów (czasami są to zdjęcia, a czasami wystarczy zimny, deszczowy wieczór) włącza mi się żal straconego czasu, przepieprzyłam te wakacje jak tylko można było najlepiej, nie zrobiłam nic, nie wychodziłam nigdzie, a po roku zapieprzania na książkach, oglądając zdjęcia innych z wakacji w różnych fajnych miejscach po prostu włączała mi się zawiść, niefajne uczucie i bardzo się go wstydzę, natomiast miałam takie poczucie pokrzywdzenia, bo ja pracowałam tyle czasu i nie mam odpoczynku, a inni nie robili nic i latają sobie po świecie, wtedy właśnie ten stary babiszon się odzywa, bo 5 miesięcy minęło, a nie ma z niego ani doświadczenia w pracy, ani odpoczynku, ani nic...nawet miłych wspomnień jest bardzo mało.
    Wcale nie szkoda gadać. Bo czasem gadając można się dowiedzieć jak sobie poradzili z tym inni.
    Mam milion wpisów w moich zeszytach, które prowadziłam od czwartej klasy podstawówki (to była moja autoterapia No i internet nie był tak dostępny). Podobne wpisy u mnie co u ciebie. Wszystkie miały ten sam wydźwięk. Zmarnowany czas. Tyle planów było, tyle chęci, a tu podcinanie skrzydeł z każdej strony. Z mojej również. Nie to, że było to wszystko jakoś realne. Wszytko dało się załatwić, zrobić, wykreować. Ale jakimś cudzym masochistycznym sposobem byłam "przykładem" do pokazywania, że działanie do przodu nie wypala.
    Ale się nie poddawałam!
    Efekt? Mam obecnie milion pomysłów na życie - żadnego nie jestem w stanie wprowadzić na stałe. Albo wybieram taki, który nie ma szans powodzenia, aby potwierdzić wzorzec zakodowany wtedy. Że się nie uda. Ale na szczęście mam jeszcze inny wzorzec w głowie Nigdy się nie poddawać. Taki, który jak widzi, że stoi nad przepaścią to rozpierdziela wszystko wokół i ucieka ku życiu, ku realizacji. I dzięki temu obecnie mam takie życie jakie pragnęłam mieć zawsze. Z małym wyjątkiem, ale tego wyjątku jeszcze nie potrafię ogarnąć, bo to dla mnie od paru lat jest nowość. Do tej pory było szarpanie się, aby był spokój w ciele i duszy. A teraz mam stworzyć zupełnie coś innego i jeszcze nie umiem Czasem jeszcze brakuje mi konsekwencji, ale się uczę.
    Ale, to co chciałam napisać to jest to, że musi przyjść taki moment, że odrzucisz wszystkie "nie da się" i zacznie się wtedy dziać. Najtrudniej jest samemu podjąć działanie. Często się próbuje, ale nagle czeka się, że ktoś nas pociągnie, poprowadzi i przestaje się działać. I wtedy nie dzieje się nic. To właśnie brak konsekwencji.
    Powodem czasem jest środowisko, czasem my sami.
    Można powiedzieć, że zdrowie to granica. Bo jak chorujemy to nie da się pewnych rzeczy zrealizować.
    Jestem skłonna nie zgodzić się do końca.
    Ty to pokazałaś choć nie wiem czy doceniłaś.
    Pojechałaś chora. Ale pojechałaś. Mam nadzieję, że zadbałaś o ciepło, o czapkę, o skarpetki ciepłe. Ale pojechałaś. Jetem pewna, że wyciągnęłaś z tego dużo lekcji. Wiem, że czasami lepiej odpuścić, bo później np nie można biegać przez dwa miesiące. Ale to moja lekcja i nie mam poczucia, że nie sprawdziłam sama tylko ktoś sobie coś wymyśla. Kurde, nie wiem dokładnie jak napisać o co mi chodzi, bo walczą we mnie dwie osoby. Jedna ta, która w tej chwili ma naprawdę głęboko w Du, że inni mogą ją ocenić, wyśmiać, uznać, że zachowuję się jak dzieciak, że pewne zachowania mam, bo nie mam dziecka i sobie tymi zachowaniami rekompensuję potrzebę posiadania dziecka, natomiast nikt totalnie nie rozumie, że teraz, teraz właśnie, mam w Du społeczne ramy i robię to co chciałam zrobić OD ZAWSZE jako dziecko, jako nastolatka, jako -dziesto latka, jako ja. Mam teraz możliwość, chęci i wystarczająco dużo doświadczenia, aby stwierdzić, że może zmarnowałam tuzin okazji, ale straszliwym błędem byłoby tracenie ich nadal. Nie dało się wykorzystać tego czasu w tym roku. ZAPAMIĘTAJ dokładnie to co czujesz teraz. Niech ci się to wyryje w pamięci. I niech to będzie motorem i lampką ostrzegawczą, aby następnym razem nie popełnić tego błędu.
    To jest naprawdę ważna lekcja i strasznie byłoby ją zmarnować.
    Czasami choroba jest naszą lekcją.
    Będzie się tak długo powtarzać aż ją zrozumiemy.
    Zresztą. Były rzeczy w ciągu tych miesięcy, które były fajne! Jeździłaś w różne miejsca. Może nie mogłaś czerpać z tych chwil garściami i wyciskać jak cytrynę, ale to nie znaczy, że musisz popaść w wycofanie się. Każda chwila ma w sobie coś dobrego. Może nie to co oczekiwaliśmy, ale coś ma. Doceniając to co dostajemy, chociaż krótkie spacery, zwiększamy możliwość wydarzenia się ich więcej w przyszłości. Zadowolony człowiek przyciągnie do siebie więcej zdarzeń, z których będzie czerpał satysfakcję.
    Niezadowolony wycofa się, schowa w sobie, w smutku. Będzie widział tylko czarne barwy, nie odnajdzie nic co go raduje, coraz mniej będzie go radowało i problem wcale nie będzie leżał na zewnątrz (bo zdrowie, bo pieniądze, bo otoczenie, bo partner, bo nie bieganie), ale w środku - w człowieku. Można umrzeć za życia i jest to straszna śmierć. Stanie się cynicznym smutasem to nie cnota a przywara. Choć wielu uważa, że jest oznaką dorosłości. Guzik prawda. To tylko dowód na straszliwie smutne i płaczące w środku dziecko, które jest na skraju załamania. Nerwica, depresja. Nic więcej nie przebłyskuje z takiej osoby.
    Jesteśmy stworzeni z energii. Energia musi się poruszać, musi działać, musi tworzyć, musi kształcić, musi się radować. W ten sposób może okazać ogrom naszych możliwości. Cudownym przykładem na naprawdę super działanie jest dla mnie mama Zee. Działa. Ona działa. Ma w nosie jak inni postrzegają jej taniec brzucha, czy poziom wytrenowania w aikido. Ją to cieszy. Ją to bawi. Ona się w tym realizuje. To jest osoba dorosła duchem.

    natomiast coraz łatwiej mi narzekacza wyłączyć. To mnie bardzo cieszy, bo o dziwo mimo pms-a, ociężałości i mnóstwa powodów typu "serio serio" do narzekania jakoś wolę się jarać nadchodzącym czasem, który będzie mam nadzieję piękne zwieńczenie i przyniesie dużo dobrego.
    I to jest cudowne. Narzekanie nic nie zmieni. Pod warunkiem, że jest to realne wyłączenie narzekania a nie stłumienie. Jest niestety różnica. Czasem im bardziej z czymś walczymy tym bardziej to się wzmacnia. Czasami naprawdę trzeba coś wyrzucić z siebie dopiero wtedy to da nam spokój.

    Mam jedną tajemnicę w sobie. Nie dawała mi spokoju od miesiąca. Normalnie zabierała mi czas, uwagę - wszystko. Aż wczoraj, po raz pierwszy podzieliłam się tą tajemnicą ze znajomym. Strasznie się stresowałam. Nie tym "co on sobie pomyśli o mnie" - bo sama tego źle nie oceniam, ale tym, że ktoś będzie wiedział i że z tej rozmowy wyniknie coś więcej niż tylko tajemnica, ale i coś bardziej namacalnego.
    I stało się coś naprawdę fajnego.
    Wszystko ucichło. Przestało być przeszkadzające w głowie. Może dlatego spałam tylko 5h? Ulżyło mi. Jak to się rozwinie nadal nie wiem, ale samo to wyrzucenie z siebie dało mi ulgę.

    I tak samo jest czasem z narzekaniem. Co innego jak się narzeka ciągle na to samo i nakręca za każdym razem na to samo (moja ciocia tak ma. Odkąd pamiętam, zawsze przychodziła do nas gadając o tym samym. Po tylu latach nic się nie zmieniło. Wiecie w jakim jest stanie? Wiecie jak wygląda jej życie?!). Natomiast jeśli jest to wyrzut z siebie, wyciągnięcie wniosków, podjęcie decyzji, to swoiste nakręcenie się na zmiany - takie gadanie działa mocno terapeutycznie. Kształtuje i rozwija, bo bardzo często jesteśmy dla siebie najlepszymi terapeutami. I tak jest dobrze. I tak jest ok. W ten sposób człowiek uczy się wyłączać narzekacza. Tak prawdziwie wyłączać.
    Bo czasem narzekacz to wyuczony odruch. I jego można przeprogramować/wyłączyć. Jak każdy odruch.

    W ten sposób wyłączyłam narzekacza - biegacza.
    Jest mi przykro, że jest jak jest. I czasem coś mi piknie w środku jak widzę np biegnącą Yo. Bo wiem, że biegnie po swoim lesie, bo wiem, że biegnie do swojego miejsca, które mi pokazała, bo wiem, że dookoła są drzewa, bo wiem, że to jest ważne.
    I dla mnie jest ważne.
    I narazie nie mogę nic z tym zrobić.
    Ale to co piknie to nie jest narzekacz. To jest złość, która akurat w tym przypadku też nie jest dobra, bo jestem zła na moje ciało, a ono najbardziej właśnie potrzebuje teraz ciepła i czułości. Ale nie ma narzekacza. Narzekacz to zupełnie nie konstruktywna rzecz. Nie wnosi nic nowego. Hamuje wszelki rozwój. A ja potrzebuję rozwoju ogromnie.
    Pamiętajcie, nie każde miauknięcie na forum jest narzekaniem.
    Czasem jest zwykłym powiedzeniem jak strasznie jest w środku.
    I tylko tyle.
    A my chyba znamy się za długo, aby przejść obok tego obojętnie. Prawda?

    Takie gadanie o niczym, nie ? Ale pogadałam


    Skuteczność miarą prawdy

  5. #245
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Poszłam spać o drugiej w nocy a wstałam o siódmej...
    Nie lubię.

    Cytat Zamieszczone przez ciastek Zobacz posta
    Do mnie fiszki nie przemawiają, chcę, próbuję, ani bata. Teraz kupiłam sobie Wielką Gramatykę Pons, frazowe i idiomy z ćwiczeniami... po zrobieniu testu poziomującego na stronie Cambridge się dobiłam. A jak się przekonać do fiszek? Faktycznie Wam pomagają?
    Ogromnie mi pomagają.
    Dla mnie cudowną formą jest to, że są przykładowe zdania. I ja je powtarzam. Uczę się z przykładami dzięki temu jak potrzebuję coś powiedzieć to odruchowo używam nowego słówka, bo mózg zapamiętał, że pasuje w tym a nie innym miejscu. Ale to zależy czego się uczysz. Jak mam fiszki z samymi wyrazami to inaczej mi to do głowy wchodzi niż phrasal verbs. Słówka to słówka, a "phrasale" są dla mnie żywym językiem. Nie wiem jak to nazwać. Wiem, że muszę poświęcić im więcej czasu niż na zwykłe wyrazy i to jakoś układa mi myślenie "po angielsku" i to jest fajne.
    Fiszki są dla mnie fajne, bo umiem mówić, ale brakuje czasem słownictwa.

    Czy to [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] A ta druga to jaka? Podeślesz linka?

    Napięcia w dole nóg mogą iść od miednicy i samego kręgosłupa, ale pewnie to już posprawdzane. Może i to się uda szybko zniwelować? Dobrze, że już jeden powód jest wykluczony
    przyznam szczerze, że dziś boli mnie WSZYSTKO! No mówię wam, jakbym pierwszy raz w życiu biegła. Miałam dziś iść biegać, ale nie dam rady! Muszę się rozciągać i wzmacniać i regenerować! Bolą mnie nogi! W pachwinach, w łydce - wszędzie. Co ciekawe, mam wrażenie, że same ścięgna. Nie mięśnie. Czuje się strasznie psychicznie, ale jeszcze nie zrezygnowałam Miesiąc. Tylko miesiąc nie biegania. No dobra, z drugiej strony miesiąc nie biegania ale i intensywnego rozciągania, naciągania i rozluźniania tego co było już permanentnie spięte i ściągnięte. Nawet mi się wyć nie chce. Gadać też nie. Jestem w kropce.

    Acha. Z ciekawostek, może się przyda, zwłaszcza niemięsnym. Nie śpiąc wczoraj czytałam różne rzeczy. Jak to powiedział znajomy - czytałam internet. I trafiłam o witaminie D przypadkiem. I było takie coś, że są podejrzenia (wciąż nie potwierdzone w 100% klinicznie), że niedobór witaminy D może mieć wpływ na złe funkcjonowanie tarczycy i reakcji autoimmunologicznej na nią. Nawet tytuł był taki, że to jest owszem witamina, ale działa jak hormon. Czy jakoś tak. Jakoś to wytłumaczyli. Oczywiście jest to kolejna informacja z miliona, które się pojawiają. Jak podawali źródła zewnętrzne wit D to się zdziwiłam, że większość jest w rybach. Nie w mięsie, ale w rybach. W mięsie to w wątrobie, ale tak to ryby. Oczywiście 90% zapotrzebowania czerpiemy ze słońca i to jest najlepszy sposób produkcji tej witaminy.

    Pokażę Wam moje dzisiejsze muffiny, ciasto bajka, ale całość do dopracowania.
    a czy będzie przepis na blogu? Narobiłaś mi smaka


    Skuteczność miarą prawdy

  6. #246
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Zacznę od końca, bo jak zacznę filozofować na tematy wcześniejsze to nie wiem kiedy skończę, a tak to przynajmniej będzie łatwo znaleźć, co ewentualnie pominąć

    Fiszki są dla mnie fajne, bo umiem mówić, ale brakuje czasem słownictwa.
    Może faktycznie na samych słówkach byłoby łatwiej? Hmm...
    Tak tę . Oglądałam w Matrasie i bardzo mi się spodobała, bo było całkiem przyzwoicie wytłumaczone, mnóstwo ćwiczeń i odpowiedzi do wszystkiego, no i gramatyka od poziomu A1 do C1. Jeszcze dorzuciłam: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] i[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]. Bo frazale i idiomy to to, czego nigdy nie pamiętam, a najlepiej mi to wkuć do głowy jak zrobię dużo ćwiczeń, a tam z tego co się orientuję po każdej stronie wyrażeń są ćwiczenia z odpowiedziami . Będę mieć je w poniedziałek albo wtorek, a dzisiaj przed kinem idę pooglądać inne książeczki
    Oprócz tego rodzice kupili kurs supermemo książki+płyty od A1 do C1, aczkolwiek na razie robię powtórkę z B1 i średnio się dogaduję z tym programem. Pewnie do nowych słówek całkiem fajne, natomiast jak tak powtarzam to trochę za bardzo to spływa, choć może to właśnie kwestia tego, że już to znam.

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    z drugiej strony miesiąc nie biegania ale i intensywnego rozciągania, naciągania i rozluźniania tego co było już permanentnie spięte i ściągnięt
    A po biegu się rozciągałaś tak porządnie?

    Tak słyszałam o tej witaminie D i powiązaniu z chorobami autoimmuno. i tarczycą. Jak komukolwiek zdiagnozują chorobę tego typu to najczęściej każe się oznaczyć poziom witaminy D, ponieważ jej niedobór może pogarszać sytuację, tym bardziej, że mieszkając w tym miejscu na globie jesteśmy skazani na praktycznie przewlekły niedobór. Szkoda tylko, że jej badanie jest drogie, a lekarze na nfz z reguły nie bardzo o niej myślą i niechętnie przepisują na nią skierowania - bo przecież lepiej wcisnąć od razu tabletki). Wątróbka i tłuste rybki... i w jaju jest troszkę, i w maśle, ale dużo mniej. Z resztą nie od parady choroby autoimmuno. zwiększają ryzyko zachorowania na osteoporozę.

    a czy będzie przepis na blogu? Narobiłaś mi smaka
    Na razie nie. Brakowało mi tam czegoś... a na razie nie mam śliwek, więc trza poczekać. Teraz za mną chodzi ciasto czekoladowe...i go chyba do jutra zrobię, bo to taka chcica niedoborowa na kakao, już wzięłam magnez, zjadłam buraki, ale jakoś przejść nie chce

    Wiesz... też w pewnym momencie stwierdziłam, że wyjazd nie był najlepszym pomysłem, ale nie z racji własnego stanu, a ilości małych dzieci (nie zbliżałam się do nich). Natomiast najgorsze co mogłam zrobić swojej psychice to zostać w domu. I zgodzę się z Twoim znajomym...czasami owszem lepiej zostać w domu, dać sobie siana i poczekać aż będzie lepiej, ale czasami trzeba iść funkcjonować normalnie, bo to pomoże, psychicznie, a potem psychika już zrobi swoje...tylko trzeba te dwie sytuacje umieć rozróżnić i umiejętnie korzystać z drugiego przypadku.

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    Babiszon w środku nie przestanie upominać się o swoje - nigdy
    Grunt to nauczyć się go uciszać.

    Cytat Zamieszczone przez Tardis
    Ty to pokazałaś choć nie wiem czy doceniłaś.
    Lekcję doceniłam (choć nie do końca wiem, gdzie cokolwiek pokazałam)...z resztą takie sytuacje kształtują charakter, choć jak do nich dochodzi to klnie się, że spotkały akurat Ciebie. A zdrowie to żadna granica, granice wyznacza psychika, nic więcej.

    Ostatnio edytowane przez ciastek_usuniety ; 27-09-2014 o 13:28
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  7. #247
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    WOW! Jakie muffiny!

    Cytat Zamieszczone przez ciastek Zobacz posta
    Do mnie fiszki nie przemawiają, chcę, próbuję, ani bata. Teraz kupiłam sobie Wielką Gramatykę Pons, frazowe i idiomy z ćwiczeniami... po zrobieniu testu poziomującego na stronie Cambridge się dobiłam. A jak się przekonać do fiszek? Faktycznie Wam pomagają?
    Także mój niemiecki musi poczekać, aż ogarnę angielski do poziomu CAE, żeby egzamin zdać, albo jak ogarnę w ogóle wszystko ze szkołą.
    Ja też zdecydowałam, że niemiecki na razie muszę odstawić na bok, a skupić się na eng i zrobić go do poziomu CAE, bo w przeciwnym wypadku to trochę tego, trochę tamtego... a tak przynajmniej jedno jest pewne.

    Nie przejmuj się za bardzo wynikiem testu ze strony Cambridge. Wszystko zależy od testu. Mi wychodzi zawsze inaczej - raz jestem na B1/B2, a innym razem na C1. A dla mnie to różnica kolosalna

    Btw, fajna do egzaminów jest ta strona: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Co do fiszek...
    Szczerze? Fiszki i gramatyka to dla mnie jak oksymoron
    Natomiast fiszki fajnie sprawdzają się w przypadku słownictwa i nauki idiomów, kolokacji, phrasal verbs. Krótko mówiac, to co trzeba ogarnąć pamięciówką.

    Kiedyś sporóbowałam fiszek do niemieckiego i skończyło się to porażką, ale do angielskiego mi pasują. Grunt to dopasować sobie metodę pod siebie. To, co mi się podoba w fiszkach wydawnictwa Cztery Głowy to to, że praktycznie każdy ich produkt jest przerobiony na aplikację i można uczyć się słówek przez komórkę. I ja tak robię. W papierowych wersjach nie jestem tak systematyczna, ale z komórką jest łatwiej. I to ich system wyznacza mi czas powtórek, co mi bardziej odpowiada.

    Polecam to wydawnictwo bez względu na język. Można wejść na ichniejszą stronę: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] i prawie każdy produkt sprawdzić od deski do deski zanim zdecyduje się na zakup. Wystarczy wejść na daną fiszkę i kliknąć na "program do nauki online" i wyświetli się alikacja jak na telefon.

    Dla samego przetesowania można ściagnąć sobie ich darmową aplikację z idiomami na telefon: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Cytat Zamieszczone przez Ciacho
    Takie normalne czy jakoś ocieplane? Gdzie kupiłaś?
    Ocieplane
    Od kostek po niemal pępek
    Ale nie są grube. Biegłam w nich w jeden z ostatnich dni, gdy z rana jest mroźno a w dzień robi się do 20 st. Nie zgrzałam się, było mi za to przyjemnie ciepło. Kupiłam je w Decathlonie - to te: [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników].
    Jestem z nich bardzo zadowolona i polecam! Dobrze leżą, są mięciutkie, nie spadają i nie są jakieś megaobcisłe.

    Cytat Zamieszczone przez tardis
    W kwestii sprzątania. Dla mnie zawsze jest to oznaka zdrowienia i pójścia w dobrym kierunku
    Ja sprzątam w sytuacjach, gdy nie umiem poradzić sobie już ze stresem.
    Do tej pory nie byłam tego tak calkiem świadoma, ale zauważyłam u siebie pewien schemat działania.
    Sprzątam, by nie myśleć. By zająć czymś głowę i się nie rozpłakać. By przeczkać najgorsze momenty i się uspokoić. I chyba by wyrzucić z siebie wszystko. Im bardziej się zmeczę tym lepiej. A po sprzątaniu mam idealną pustkę w głowie. Nie taką jak wyprany emocjonalnie robot, ale tą dobrą ciszę. A sporzątam byle co. To, co znajdę pod ręką... a do sprzątania zawsze się coś znajdzie.

    Cytat Zamieszczone przez tardis
    Cudownym przykładem na naprawdę super działanie jest dla mnie mama Zee. Działa. Ona działa. Ma w nosie jak inni postrzegają jej taniec brzucha, czy poziom wytrenowania w aikido. Ją to cieszy. Ją to bawi. Ona się w tym realizuje. To jest osoba dorosła duchem.
    To prawda. To, co inni o niej pomyślą w jej opini wisi i powiewa. Szczególnie w kwesti jej "popołudniowych zajęć" jak kung-fu, aikido, tańców bollywood, orient, gypsy czy kursu nurkowania, radiestezji, etc. czy choćby tego, że w wieku 50-paru lat rozpoczęła naukę angielskiego i niemieckiego i jeździ sobie po świecie. Ona to po prostu robi i nie patrzy komu się to podoba a komu nie. Trzeba jej to przyznąć, że ma do tego bardzo zdrowy stosunek.
    Ale nigdy w życiu nie powiedziałabym, że jest dorosła duchem
    Ona jest starą duszą, ale z usposobieniem dziecka. To, że zapisuje się na co tylko jej ochota przyjdzie, wynika trochę z jej roztrzepania i spontaniczności, a wydaje mi się, że to jej reakcja obronna wynikająca z wcześniejszych doświadczeń. Kiedyś mi nawet powiedziała, że gdyby nie te zajęcia to by zwariowała. To taki typ - dla niej to jest potrzebne dla równowagi.

    To tylko tak w ramach małego offtopu bo po części zgadzam się z Kasią, ale myslę też, że dużo zależy od charakteru i sposobu bycia danej osoby.

    Kasiu, co do biegania w nowym ciele to daj sobie czas. Miałaś miesięczną przerwę a to wbrew pozorą robi lekkie spustoszenie. Gdy ciało przyzwyczai się do nowej postawy i nowych ruchów to wszystko wróci do siebie. Wydaje mi się, że boli, bo dla stawów, ściegien (nie wiem, nie znam się) to jest niemały wysiłek. Przez czas rehablitacji miały szanse rozluźnić się i powyrzucać różne napięcia a teraz znowu dostają po tyłku, bo bieganie po asfalcie przyjemnym dla nich doświadczeniem nie jest. Daj sobie luz na te pierwsze 2 tygodnie. Może biegaj tylko do pojawienia się pierwszego bólu? a w domu dużo i długo się rozciągaj. Szczególnie te miejsca, o których nie miałaś wcześniej pojecia, że były spięte i wymagały poprawy (np. pasmo biodorowo-piszczelowe). Za miesiąc bieganie znowu w pełni powinno być "twoje". Nic się nie martw!

    A o tym, co się teraz dzieje z ciałem najlepiej zapisuj sobie gdzies w zeszycie, żebyć później u fizjo za tydzień mogła wszystko opowiedzieć. Niech facet dalej czyni cuda!


    Wiecie co... bardzo dużo się dzieje w sobotę 4 październia. My mamy bieg w Gliwicach i to wydarzenie mam od parunastu tygodnie zaklepane w głowie. A teraz okazało się, że z aikido na tę sobotę wyznaczono całodniowy staż z zajęć (niby specjalnie dla nas) i ze szkoły tańca organizują akcje charytatywną dla świeżo urodzonych bliźniaków z Gliwic. Oczywiście też w sobotę... I kurczę głupio tak odmawiać, ale jak tu się podwoić? Dobrze, że przynajmniej mój tato sobie gdzieś pojedzie w ten weekend, bo jakbyśmy mu musieli jeszcze przyjęcie urodzinowe zrobić to byłoby ciekawie

    A co do tej nieszczęsnej soboty... bo zdałam sobie sprawę, że niezbyt goscinnie się zachowałam
    Gdybyście chcieli przed sobotniem biegiem przyjechać dzień wcześniej, żeby w sobotę z rana nie zrywać się skoroświt z Wrocławia w podróż to zapraszam! Ode mnie do Gliwic na spokojnie jedzie się około 40 minut, więc to znacznie bliżej. Przespalibyście się u mnie, zjeślibyśmy wszyscy coś na śniadanie i na spokojnie pojechalibyśmy tam na godz. 10, by odebrać pakiety startowe. Co Wy na to?

    Tylko miałabym taką małą prośbę...
    Bo ja w piątki chodzę na bachatę. Zajęcia sią wieczorem i między 18 a 20 nie ma mnie w domu, więc jakby się dało to żebyście przyjechali albo przed 18 albo po 20, co? No chyba, że chcecie ze mną na bachatę pójść to też zapraszam!


    A w ogóle!! Będę matką chrzestną!!! Moja kuzynka urodziła niedawno Emilkę.

  8. #248
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Zobaczcie, są już medale z Biegamy z Sercem!



    Powiem szczerze, że liczyłam na coś ładniejszego, ale i tak jest fajny!

    Na marginesie, wraz z 29.09 mija pierwsza wysokość opłaty za bieg (to tak tylko w ramach przypomnienia ).

    Aha! Przygotowałam nam tabelki na nową akcję. To znaczy wyczyściłam poprzednie cyferki. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko byśmy jeszcze raz skorzystały z tej formy tableki. Ale w zw. z tym, że nie uprzedzałam ani nie zapytałam o to wcześniej, to jeśli którakolwiek z was chciałby wrócić do tych zapisków to wystarczy cofnąć się w historii zmian.

    A! Nowe wymiary wpisujemy w poniedziałek, nie?

  9. #249
    Awatar ciastek_usuniety
    ciastek_usuniety jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-02-2008
    Posty
    7,912
    Wpisy na blogu
    2

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez Zee
    Ja też zdecydowałam, że niemiecki na razie muszę odstawić na bok, a skupić się na eng i zrobić go do poziomu CAE
    To samo stwierdziłam
    Dzięki za stronę
    Haha zrobiłam test poziomujący z odnośnika z tej strony i mi wyszło A2 .

    Ja mam największy problem ze słownictwem...bo gramatyka jakoś prościutko przychodzi. Dlatego pytałam o te fiszki...nie że do gramatyki

    Aplikacja fajna rzecz .

    Dzięki za cynk o spodniach... muszę jakieś kupić, jedne takie właśnie trochę cieplejsze, a drugie jeszcze bardziej ciepłe, bo muszę chronić ciepło swoich dolnych części ciała dopóki mrozy nie przyszły . To zrobię sobie wycieczkę do Decathlonu i zapoluję

    Twoją mamę podziwiam Zee, wykorzystuje czas na fulla i się nie przejmuje. Ostatnio moja babcia przebąkiwała "a szkoda, że nie umiem angielskiego". To jej powiedziałam, że nic straconego, są teraz darmowe kursy dla seniorów w gminie...a ona na to, że jest za stara. Taka wymówka do nie robienia niczego, a człowiek potem siedzi i tylko narzeka

    Chrzestna ważna rola

    Uprzedziłaś mnie o pół godziny, bo też miałam pomysł, żeby coś z nimi zrobić, a tam wchodzę i już nic nie ma. Zonk
    Tak w poniedziałek, ja dzisiaj fotki strzelam. Mój bebzolek wersja maxi

    Byłam wczoraj w kinie...ale było cudownie
    I wróciłam po północy do domu, i zamknęli nam samochód na parkingu (ochroniarz się zdziwił, że tam ktoś jeszcze jednak stoi, a co więcej chce wyjechać)

    Lecem
    Miłej niedzieli

    Edit:
    Nie jestem fanką takiej muzyki, ale...to mi się bardzo podoba!
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Piosenka na dziś, przed dobrym startem akcji!
    Ostatnio edytowane przez ciastek_usuniety ; 28-09-2014 o 11:11
    "To, co dają za d a r m o, na ogół nic nie jest warte. "
    - Małgorzata Musierowicz

  10. #250
    Awatar siyanda
    siyanda jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    29-12-2007
    Posty
    1,911
    Wpisy na blogu
    5

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

    Cytat Zamieszczone przez ciastek Zobacz posta
    Piosenka na dziś, przed dobrym startem akcji!
    Ja dorzucam specjalnie dla Was jeszcze jedną Zmykam do rodziców, będę wieczorkiem.
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Yoginka77 lubi to.
    Never give up !!! Ćwiczę, chudnę, zmieniam się !

Strona 25 z 54 PierwszyPierwszy ... 15 23 24 25 26 27 35 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •