Strona 3 z 54 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 13 53 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 535
Like Tree116Lubią to

Wątek: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 16

  1. #21
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    No to chillout!!!! Od teraz, zaraz!

    Ja żeby nie popaść w paranoje zawsze używam tych samych miarek do różnych rzeczy - np w słoiku z płatkami owsianymi mam miarkę po odżywce - [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników] - i używam jej zawsze jak sobie sobię owsiankę, placki, muffiny, etc.

    Czasem tak czy siak położe wszystko na wadze (też mam fukcję tarowania, na szczęscie! ufff... ) i używam tej miarki, żeby sprawdzić przy większych ilościach że wszystkiego jest tyle ile chcę. Mleka do kawy też już nie ważę, bo wiem, że jedno solidne przechylenie z kartonu to 50 g czasem to 55 czasem 45, ale te różnice za wiele nie zmieniają w kcal i wartościach, więc nie zamierzam się tym przejmować. Wiem, że mięsa nie jesz, ale przykładowo dla ułatwienia posegregowałam sobie filety na porcję po 150-200 g i tak je później wyciągam z zamrażarki. Jak jem twaróg i widzę, że kostka ma 250 g, a ja jem połowę to wpisuje w kalkulator 125 g i nawet nie sprawdzam, że w mleczarni te 250 g liczą z całym opakowaniem czy ktoś tam oszukuje na czymś. Bo... nie chce mi się

    To są takie drobne sprawy, które jednak ułatwiają urzędowanie po kuchni.
    Wagi tak czy siak używam codziennie, bo dzielę kuchnie z innymi a gotuję nie tylko dla siebie i muszę uwzględnić niektóre rzeczy.
    I np. do oleju lnianego zawsze będę używać wagi, bo mam do niego słabość i lubi mi się ręka nieco mocniej przechylić, gdy nie mam talerza na wadzę ważenie migdałów też wygląda nieco paranoicznie, ale znowu... to moja słabość i mogłabym je jeść w ilościach hurtowych, więc tu kontorla jak najbardziej się przydaje.

    Ale co do reszty... nie dajmy się zwariować!


    Ostatnio edytowane przez zeedee_usuniete ; 05-09-2014 o 20:26

  2. #22
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    Cytat Zamieszczone przez wisienka_z_tortu Zobacz posta
    Rydze jadłam tylko raz, ale kurki z milion! Zbieram je tylko w lesie u mojej cioci bo gdzie indziej ich nie spotykam. Kurcze, a może byśmy wybrali się gdzieś razem na grzyby? Trzeba pogadać z Kasią i G. to może po maratonie byśmy nawiedzili KK?
    Bardzo chętnie!!!
    Ja na grzyby zawsze i wszędzie!

    Tylko obawiam się, że mój lasek może być pod tym względem kiepski. Jest dość suchy a gdzyby pojawiają się w nim znacznie później niz w innych rejonach Polski. Ale za to mam szkółke za płotem i jeśli znajdzie się zdeterminowaną osobę (), która w nią wejdzie to wyjdzie z koszykiem pełnym po brzegi prawdziwków, różych podgrzybków, koźlarzy i maślaków. I tych innych, których nie znam ALE! Wiadomo, że takie chodzenie za grzybami to nie dla wszystkch, bo tu więcej się chodzi w pozycji schylonej niż wyprostowanej i trzeba wziać pod uwagę przedzieranie się przez chaszcze.

    Mogę za to wypytać znajomych, gdzie oni chodzają na grzyby, hm?
    Albo zaczekało by się na nieco bardzij wilgotny okres, żeby w moim lesie zdążyło coś wyrosnąć dam wam wtedy cynk i byśmy sie razem wybrali! I do mnie na herbatkę też moglibyście wtedy wpaść

    Się dogadamy!

  3. #23
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    A, jeszcze miałam napisać coś o szerszeniach.
    Kurcze, żartów nie ma. To, że ukąszenie jest bardzo bolesne to już się tato przekonał, ale problem jest w składzie jadu szerszenia. Nawet pojedyncze ukąszenie może wywołać baaardzo silny i nagły wstrząs. Nawet u kogoś kto wcześniej nie był uczulony. I nawet jeśli już kiedyś został przez szerszenia ukąszony i nic się nie działo. A jakby to powiedzieć... macie daleko do szpitala...
    Zee, w mojej rodzinnej wsi niedaleko naszego osiedla dawno temu szerszenie założyły gniazdo. Jak tylko to zauważyliśmy to natychmiastowo przyjechali strażacy ze sprzętem i zniszczyli gniazdo. Nie pamiętam już jak, bo dzieckiem byłam, ale pamiętam gdzie było. W takim starym pustym drzewie. Potem to drzewo ścięli. Naprawdę, jeśli wiesz albo przyuważysz skąd one przychodzą, to koniecznie to zgłoś. Zanim coś się stanie. Te owady są bardzo groźne, bo niestety są bardzo agresywne. Potrafią atakować bez powodu, bo tak.

    A tak ku przestrodze... w poniedziałek w nocy Arek wylądował na ostrym dyżurze przez głupią małą pszczółkę. Ciachnęła go w sobotę na treningu, na pierwszym kilometrze. Pobiegł dalej, w niedzielę biegł znowu, zawody. W poniedziałek noga mega spuchła i skończyło się w szpitalu. Teraz mówi, że strasznie ciężko mu się biega. A to tylko pszczółka!
    Ostatnio edytowane przez wisienka_z_tortu ; 05-09-2014 o 20:39

  4. #24
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    To prawda, że z szerszeniami nie ma żartów...
    Tato dostał od razu do wypicia wapno, a na szyję okład z octu. I trochę maści z żywkokostu, żeby go tak nie paliło. I był pod moją czują obserwacją Na szczęście miał tylko opuchnięcie na 2 cm i dobrze się czuł, tylko go piekło. Teraz jest okay.

    W sprawie ukąszeń szerszenia czy osy/pszczoły jesteśmy nieco przewrażliwieni, bo siostra mojej mamy jest uczulona i wystarczy jedno ukąszenie osy/pszczoły, żeby skończyło się to najgorszym scenariuszem z możliwych... żeby się udało ją uratować musi od razu pojechać do szpitala. A to tylko osa/pszczoła (nie rozrózniam ich), a co dopiero szerszeń? Wolę sobie tego nie wyobrażać.

    Na szczescie, szerszenie dały sobie póki co spokój. Od dwóch dni jest cisza. Mam wrażenie, że one wracają do nas po deszczu... ale gdzie mają gniazdo? Nie wiadomo.

    Straż Pożarna już się szerszeniami nie zajmuję - o czym poinformowali moją mamę jak zadzwolniła do nich chyba rok temu z informacją, że mamy gniazdo z prośbą o zajęcie się sprawą. Powiedzieli, żeby kupiła specjalny spay w sklepie i tyle.

    A w ogóle to jej powiedzieli, żeby zadzwoniła do nich jeszcze raz, ale zanim to zrobi, żeby przeszła do innego pokoju w domu, bo dodzwoniła się do SP w Strzelcach Op. a nie do kędzierzyńskiej. Czujecie? Dobrze, że się nie paliło

    O nie... widzę, że pochwaliłam dzień przed zachodem słońca...
    Zowu musimy okna pozamykać, bo jeden szerszeń chciał się dostać do środka.

    A tak ku przestrodze... w poniedziałek w nocy Arek wylądował na ostrym dyżurze przez głupią małą pszczółkę. Ciachnęła go w sobotę na treningu, na pierwszym kilometrze. Pobiegł dalej, w niedzielę biegł znowu, zawody. W poniedziałek noga mega spuchła i skończyło się w szpitalu. Teraz mówi, że strasznie ciężko mu się biega. A to tylko pszczółka!
    No właśnie...
    Mam nadzieje, że już się lepiej czuje? Pewnie musi teraz dojść do siebie i trochę to zajmię.
    A że do biegania od razu wrócił to jasne jak słońce
    Ostatnio edytowane przez zeedee_usuniete ; 05-09-2014 o 20:50

  5. #25
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    Jak to się nie zajmują? A kto się zajmuje? Jaki spray? Na szerszenie? Przecież to trzeba mieć specjalny strój żeby się do nich zbliżyć. Czy żeby sobie psiknąć jak do nas podleci taka sztuka?
    A co z dziećmi? Przecież waga małego dziecka vs ukąszenie owada może oznaczać tragedię. Ktoś do cholery powinien się jednak tym zająć. Kto? Ja bym zadzwoniła na policję i znów do straży, z informacją, że dzwonisz też do Polsatu do Interwencji albo gdzieś do Faktu, że ignorują zagrożenie... Ale jaja!

  6. #26
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15



    Cóż... stwierdzili, że za dużo zgłoszeń mieli i takie wyjady były nieekonomiczne.

    Tak, jest spray na szerszenie! Działa. Przetestowaliśmy
    Wiesz, my nie mamy wyjścia, jak lata nam po domu 5 szerszeni na górze, 3 na dole to trzeba je czymś spacyfikować, żeby nie wylądować w potrzasku. I normalnie strzelamy w powietrzu do nich. Jak trafisz, jest twój! Gorzej, że one szybkie są, więc najczęściej kończy się tym, że mamy później pół błazeri do mycia ale to dopiero na drugi dzień, bo sam zapach ich ogłupia i są jak pijane, więc łatwiej się do nich dostać.

    Ale z drugiej strony... gdy leci na ciebie taki szerszeń to zawsze z mamą uciekamy z piskiem

    Aha, a likwidacją gniazd zajmują się już specjalne prywatne firmy.
    Tak nam przynajmniej wtedy SP powiedziała.
    Ostatnio edytowane przez zeedee_usuniete ; 05-09-2014 o 21:01

  7. #27
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    Ja wierzę, że spray działa jak dobrze wycelujesz. Ale mówię, o takiej hipotetycznej sytuacji, gdy w ogrodzie bawi się dziecko... no wiesz...
    I prywatną firmą to bym sobie wezwała gdyby to były niechciane robalki na mojej prywatnej posesji (chociaż też niechętnie). Ale jeśli gniazdo jest w już nie Twoim prywatnym lesie? To bym dzwoniła do skutku do nadleśnictwa, albo do urzędu gminy... to nie są Wasze prywatne szerszenie choć zdrowie i życie prywatne jak najbardziej

  8. #28
    Awatar gruszka21
    gruszka21 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-09-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    1,056

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    Cytat Zamieszczone przez Zee
    Nie daj się w weekend! Może zaproponuj jednego dnia, że sama będziesz gotować - niby żeby odciążyć gospodynię, ale będziesz wiedziała co do gara wpada

    Czyje to urodziny? Twoje?
    Będzie imprezka?
    Haaahaaa dobre sobie! U mojej teściowej w kuchni NIKT nie ma prawa sobie nawet herbaty zrobić. NIKT, nawet mieszkańcy domu.
    Nawet jeśli przywiozę coś swojego to podgrzać sama nie mogę, a ona zwykle musi po swojemu to śmietankę dodać, to vegetę, to majonez..."bo takie jest LEPSZE". Jak jest sens to walczę z czym mogę, ale na samodzielne gotowanie nie ma szans. Musiałabym ją uśpić Swoją drogą, kuszące...

    Urodziny nie mooojeeee, ja miałam w czerwcu :-) To wspólna impreza mojego TŻ i jego brata bo mają urodziny "koło siebie"


    Wisienko co do liczenia kalorii, to ja zawsze do tego podchodziłam intuicyjnie i uważam, że bez przesady, nie jesteśmy chore czy otyłe, ani też nie jesteśmy sportowcami żeby tak bardzo śrubować. Wyrzucić Cię z akcji hmmm...w sumie jesteś poważną konkurencją żarcik żarcik :* Nie przypominam sobie żeby w regulaminie był obowiązek ważenia i podawania proporcji składników odżywczych, jeśli był to ja jestem od początku zdyskwalifikowana


    Dziś na +, no dobra liznęłam z łyżki kremu na spróbowanie jak robiłam tort, ale była tam go jedna kropelka!! a ja w ogóle nie spożywam cukrów prostych, więc się rozgrzeszam JEDNORAZOWO.

    śniadanie: 2 kromki razowe z pastą dyniową i warzywami, jajko na miękko, kawa z mlekiem
    1 śliwka
    obiad: kasza gryczana z gulaszem hokkaidowo-wieprzowym
    zupa pomidorowa z owsianym razowym
    kolacja: serek wiejski light, jajko na miękko, kromka razowca

    I DO SPANIAAAA!!!!!
    Ostatnio edytowane przez gruszka21 ; 05-09-2014 o 23:12
    FRESH START!! 11.08.2014
    JEŚLI POTRAFIŁAM ZRZUCIĆ 20 KG, TO CZEMU MAM NIE ZRZUCIĆ 6 ?!

  9. #29
    zeedee_usuniete jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    25-03-2010
    Posty
    2,577

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    To miłej zabawy na urodzinach, Gruszko!


    Wisienkoooo!!!
    Brawo!!! Super czas!!!!


    Jak się biegło?
    Było tak upalnie, jak się obawiałaś?



    Cytat Zamieszczone przez gruszka21 Zobacz posta
    Wisienko co do liczenia kalorii, to ja zawsze do tego podchodziłam intuicyjnie i uważam, że bez przesady, nie jesteśmy chore czy otyłe, ani też nie jesteśmy sportowcami żeby tak bardzo śrubować.
    Ja tylko trzy słowa do tego, bo zdaje mi się, że z zasady to właśnie odwrotnie działa. Im więcej mamy do zrzucenia tym łatwiej leci, więc nie ma potrzeby tak sztywnego pilnowania się w liczeniu, bo już zwykła zmiana nawyków i zmiana jedzenia wpływa na ciało. A my mamy mniej niż więcej do zrzucenia więc tu jednak skrupulatność jest w cenie. Łatwiej zrzucić pierwsze 10 kg, niż ostatnie 3.

  10. #30
    Awatar wisienka_z_tortu
    wisienka_z_tortu jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-11-2012
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,154
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Bieg po marzenia czyli pierwsze przygotowania do maratonu. - Część 15

    Oj tak, było strasznie gorąco. Około 28 stopni.
    Wyłączyłam międzyczasy bo nie chciałam wiedzieć jak szybko biegnę. Wiedziałam tylko, że w połowie trasy będzie zawrotka i jak już dobiegnę tam, to do mety jakoś doczłapię. Bałam się, że jak usłyszę, że biegnę szybko to się spalę. A jak usłyszę, że wolno to się poddam. Dlatego postanowiłam biec tak, jak pozwoli mi ciało. A jak już wbiegłam przed metę i zobaczyłam zegar to szczena mi opadła! Ja tak szybko nie biegam! A jednak
    Ale było strasznie ciężko. Przez całą drugą połowę walczyłam z chęcią przejścia w marsz. Widziałam że wielcy silni faceci puchną i zaczynają iść. Ja też chciałam iść. Ale było mi wstyd. I wtedy pojawiała się złość. I przyspieszałam. Byle mieć to już za sobą. Szczerze, to myślałam, że biegnę w tempie ok. 6:00-6:30 w tej drugiej połowie. Tak to odczuwałam. Tak duże było zmęczenie. Nogi nie, nogi spokojnie sobie hopsały. Ale płuc o mało nie zostawiłam na trasie. No, jak zobaczyłam czas końcowy i międzyczasy to się wcale nie dziwię, że bolało
    Aaa, jak jechałam na bieg to wróciłam się z auta zmienić buty. Pobiegłam w moich starych ekidenach. Bo one są leciutkie i szybkie. Dużo lżejsze niż pumy i asicsy. Tym razem też mnie nie zawiodły. Na wiosnę kupię sobie jakieś małe cudne startówki na takie biegi. A co!

    Radość jaką poczułam jak pan zawiesił mi medal na szyi była nie do opisania! Naprawdę poczułam dumę. Wiedziałam, że to nie przypadek, że te wszystkie wybiegane kilometry i godziny biegania... no wiecie o czym mówię. Zasłużyłam na ten medal. Bardziej niż na ten ze Ślęży. Tamten dostałam za upór i ogromną lekkomyślność, ten za ciężką pracę. Tak, należy mi się! Za to też, że walczyłam do końca. O każdy metr. Było ciężko a jednak biegłam. Biegłam, nie zatrzymałam się ani na moment!

    Dzień na +

    1327,00
    kcal
    92,06
    B
    165,84
    W
    36,74
    T


    Mogło być więcej, ale byłam większość dnia poza domem. Tak wyszło. Tylko trzy posiłki i soczek po biegu. Jutro będzie więcej.
    Ostatnio edytowane przez wisienka_z_tortu ; 06-09-2014 o 19:13

Strona 3 z 54 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 13 53 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •