Strona 37 z 109 PierwszyPierwszy ... 27 35 36 37 38 39 47 87 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 361 do 370 z 1081
Like Tree254Lubią to

Wątek: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

  1. #361
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez concordia Zobacz posta
    A ile kaszy zjadasz na porcję? Może za mało po prostu?
    no właśnie nie. Jem wystarczająco. Duża porcja to 6 łyżek czyli około 100g. A kiedyś wystarczały mi 4 łyżki.

    Odżywki. U mnie kosztuje 65zł 700g (na allegro 60). Czyli 20 porcji. Matko z córką, ale to g*no drogie!!!! Kuźwa. Nie pomyślałam. 20 porcji?! W sumie i tak biorę po mniej niż 35g, ale kurde! Ja chyba przeniosę się na sojowe z powrotem. Zwłaszcza, że moje żywienie się produktami sojowymi nie wpłynęły na strukturę tarczycy. Więc niech teoretycy spadają.

    A wiecie, wiecie, wiecie co? Przyszło do mnie dziś zamówienie z orzechami do prania. Wstawiłam rzeczy biegowe i dodałam kilka kropel olejku lawendowego. Kurczę.Nie chcę jeszcze nic zapeszać, ale zdaje się, że wyprało się całkiem nieźle! I Tylko jedna pacha troszkę daje znać, że jakiś śmierdziuch tam mieszka, ale to pod JEDNĄ. I zdaje się, że ogólnie woda w to miejsce nie dotarła za bardzo Bo prawie suche. Więc może orzechy piorące nie miały szans się tam dostać. A do tej pory to wszystkie pachy były skażone
    Sprawdzę jak będzie reagowało pozostałe pranie.


    Skuteczność miarą prawdy

  2. #362
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    micha
    płatki na wodzie z mlekiem
    muffin nie cały. Już mi nie smakuje + kawa z sojowym
    potrawka z fasolkami i warzywami + makaron
    2 orzechy makadamia
    powtórka z rozrywki, ale do tego kawałeczek łososia wędzonego na ciepło
    1/2 ferrero + kawa z sojowym
    małe donats'y sztuk 9. Mojej produkcji (mąka biała, jajka całe, łyżka cukru pudru-na 28 donats'ów-, mleko, kefir) + pół banana. Maczane w śmietanie - z umiarem.
    mandarynka

    Jednak moje rzeczy biegowe pachną jak poprzednio Ech. Trzeba będzie zapierać jednak przed praniem.

    Co do biegania podbiegów, to istotnie, teraz muszę skupić się na planie. Chociaż biorąc pod uwagę jak się czuję teraz nie wiem ja mi to pójdzie Gorączka z niewiadomych przyczyn sobie wróciła. No cóż. Może ona tak lubi Jutro albo zrobię 12km lekkie, albo właśnie podbiegi. Hm. Zobaczymy jak się będzie miało ciało. Narazie potrzebuje regeneracji.
    Ale jak masz Anuś ochotę to daj znać kiedy chcesz być i możesz mieć ode mnie bazę wypadową Daj tylko znać kiedy


    Skuteczność miarą prawdy

  3. #363
    Awatar Yoginka77
    Yoginka77 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    30-10-2010
    Mieszka w
    Bydgoszcz
    Posty
    5,923
    Wpisy na blogu
    43

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    hej ho ja dzisiaj tylko na chwilę
    Melduję, że wróciliśmy do domu w dobrej formie. W związku z czym było świętowanie. Nie odmówiłam lodów więc na dziś dzień mamy pierwszy świadomy grzech ;D Ale cholernie słodkie były!!!!!
    Wpadnę jutro!

    Sierpniowe bieganie i nie tylko
    Be water, my friend! - Bruce Lee

  4. #364
    Awatar concordia
    concordia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2009
    Mieszka w
    Zielona Góra
    Posty
    2,920

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Na razie micha, zaraz się wezmę za resztę. Wczorajsza, miała być taka:
    Ś: 100g jaglanej + 2 łyżki żurawiny, 2 łyżki rodzynek, 4 śliwki, 2 łyżki słonecznika- 693kcal
    2Ś: sałatka- pomidor, pół ogórka, pół cebuli, łyżka jogurtu greckiego- 61kcal
    O: 100g ryżu basmati + 125g łopatki podsmażonej z 50g soczewicy zielonej- 848kcal
    P: przed jogą- 125g twarogu chudego + łyżeczka dżemu- 165kcal
    K: po jodze, a przed tańcami- to samo- 165kcal

    B- 123,7g; T- 44,4g; W-271,7g; kcal- 1935.

    Generlanie to wszystko oprócz twarogu się zgadza, ale przyznaję, że ani przed jogą, ani po jodze, ani przed tańcami nic nie zjadłam. Jak zjadłam o 14 obiad to dopiero o 22.30 zjadłam pól kostki twarogu z łyżeczką dżemu. Nie mogłam wcześniej. Nie wiem.

    I wyszło tak:
    B-93,2 g; T-
    45,1 g; W-
    279,1 g 1850 kcal

    Jestem z siebie BARDZO dumna
    A waga dziś 68,3kg.
    TYLE JUŻ SCHUDŁAM!

  5. #365
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez concordia Zobacz posta
    Jestem z siebie BARDZO dumna
    A waga dziś 68,3kg.
    No i bardzo dobrze

    A ja coś chyba podupadam. Waga up! Budzę się rano i sobie myślę, po wuj były moje donats'y wczoraj? Nie rozumiem. Ogarniam dookoła siebie rzeczy aż dziwię się, że tak dobrze mi idzie, a z jedzeniem to już lipa. Dziś żadnych słodkości cukrowych. Ani odrobiny! Gorączka dalej 37. Niby żadna, a doskwiera.
    (O! Przypomniałam sobie, że nie dopisałam do wczorajszej michy 2 szklanek soku świeżo wyciskanego: marchewka, jabłko, pomarańcza).

    A zaczęło się od tiramisu mojego chyba. Zapoczątkowało to upadek. Z drugiej strony, początkowo waga spadała No ale. Zasadą takiej balangi jest, aby przez pozostałe dni być grzecznym. A ja nie jestem...
    Dietetyczka mojego kolegi powiedziała, że jeśli go ciągnie do "niedobroci", to raz w tygodniu może się na jednym posiedzeniu nażreć tego o czym marzył przez cały tydzień. Ale tak po brzegi. Ale potem znowu ma się ogarnąć i cały tydzień grzecznie.

    Dobra. Idę, bo coś mi się maruda włącza Pobiegłabym, ale czekam na paczkę. Ale piękna pooooogoooodaaa!!! Czy u was też tak cudnie świeci słońce?


    Skuteczność miarą prawdy

  6. #366
    Awatar concordia
    concordia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2009
    Mieszka w
    Zielona Góra
    Posty
    2,920

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    Czy dni są jakieś dziwne ostatnio?
    TAKKK to były dziwne dni! Wiecie co, teraz jest już lepiej, ale był czas, że miałam totalne zjazdy! Najchętniej to bym tylko spała. I jadła Ale wiecie, teraz jest OK. Do tego, jak na mnie, mam naprawdę czystą michę. I czuję się OK! Tylko mam problem ze wstawaniem rano. Mam budzik na 6.30 a w rezultacie wstaję o 6.50... Taka nieogarnięta, że musze patrzeć na każdy krok żeby się nia zabić. A o 7.20 wyjezdzam. Więc hardkor Ale niedługo wiooosna. Wiosno, no chodź!

    Catti nie pocisz się na nartach? Zazdroszczę Ja jeżdżę na desce i gdy zjeżdżam na krechę, albo na tylnej krawędzi na liściu, to spoko. Ale jak zaczynam kombinowac i uczyć się nowych rzeczy to męczę się jak dzikus. Dosłownie 5min jazdy męczy mnie bardziej niż godzina takiej "zwykłej".

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Cat, zazdroszczę nart! Góry mam pod nosem a nie jeżdżę. Wstydu nie mam! Dobra, obiecuję sobie, że to ostatni taki sezon, o! W przyszłym będą stoki w wiśniowych kwiatach
    Nooo! Ja to zapamiętam! I Marta też! Nie odpuścimy Ci!
    BTW Właśnie jedziemy w marcu na dechę :P

    Moni gratuluję wyniku! 26 z hakiem- ho ho! A co to za zawody był? City Trail?

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    Potrzebuję, aby świat zwolnił. I aby nie było wtorku. I chcę, aby G zabrał mnie na 3-4 dniową randkę. Obiecał. Planuje. Chcę. Bez telefonu, bez internetu. I chcę jeszcze pracę. Nie wszystko mi jedno. Mam plan i tylko teraz muszę znaleźć pracę, która się w niego wpasuje.
    Zrób nową mapę marzeń Potrzebujesz jej!

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    Patku kochana.
    Jak cudownie się to czytało! Nie wiem co powiedzieć. Masz talent. Niezaprzeczalnie. Masz go. Jest twój. Idź za tym. Błagam cię idź za tym! Świat nie jest przypadkiem. Tam gdzie twoje serce, tam dzieją się cuda. Tam gdzie skierujesz uwagę, tam będzie szła energia i tam będzie się działo.
    Może potrzebujesz szlifu (a może wcale nie!), ale ludzie, którzy to kochają zobaczyli w tobie siebie. Mają propozycje, a ty możesz za tym iść Go for it!
    Dziękuję. Hmm, nie wiem dlaczego, ale bałam się Wam trochę powiedzieć o tym. Ale cieszę się, że udało. To dla mnie BARDZO ważne!

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Pati! Tyle mam do powiedzenia, ale... zamknę to w jednym słowie: IDŹ!
    Ah, ja też tak dużo chciałabym powiedzieć, okazać wdzięcznosć że mnie wspieracie, ale ograniczę się do-

    Cytat Zamieszczone przez Monia
    Patka no co Ci mogę powiedzieć? Jeśli nie pójdziesz, nie zobaczysz, nie sprawdzisz.... będziesz żałować do końca życia!
    Po prostu musisz iść! :-) nie ma innej opcji!


    Cytat Zamieszczone przez Moni
    Kurde Aniu może wypadałoby choć jeden dzień sprawdzić w kalorycznosci? Jeśli będzie za mało to będziesz wiedziała gdzie szukać zmian.
    Po drugie ostatnio mowiłaś że poleciało 3 kg, to teraz spokojnie musisz poczekać. Już teraz może lecieć wolniej ale na bardziej stałym poziomie.
    Sprawdź obwody.
    U mnie spodnie luźniejsze więc nie zwracam szczególnej uwagi na wagę.
    No właśnie Anula, może to faza stabilizacji? Cierpliwości Myszo! Wieeem, łatwo powiedzieć, ale to chyba jedyna opcja.
    TYLE JUŻ SCHUDŁAM!

  7. #367
    Awatar concordia
    concordia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2009
    Mieszka w
    Zielona Góra
    Posty
    2,920

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    tak, sprawdź obwody, ale jeśli tam się nic nie zmienia, to możliwe, że za mało kalorii i ciało się broni. Bo jednak godzina szybkiego biegu to nie jest byle co. I ciało może uznać, że jest czas głodu i trzyma.
    O rety, właśnie sobie zdałam sprawę, że WIEKI się nie mierzyłam. I boję się Przez to, że czas wyjazdowo-deskowy nie był dobry jedzeniowo a po powrocie było jeszcze gorzej. Zmierzę się za 2 tygodnie. Wtedy już powinno być dobrze

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Spójrzcie na to:


    Zaznacz jednostki: Metryczne Imperialne US/UK
    Wybierz swoją płeć: Żeńska
    Zaznacz swój przedział wiekowy:
    Podaj swój wiek w latach / miesiącach: 34 years
    Podaj swój wzrost: 160 cm
    Podaj swoją wagę: 59,6 kg
    Określ swoją aktywność fizyczną: Niska aktywność fizyczna
    Twoja całkowita przemiana materii (CPM) wynosi:
    2045 kcal
    Nommm mi wyszło ponas 2200. To dlatego właśnie pomyślałam, żeby zwiększyć kaloryczność. Założyłam, że skoro 1600kcal w dni nietreningowe to dla mnie redukcja, to w treningowe powinnam zwiększać o liczbę kcal spalanych treningowo. Ale widzę, że chyba źle myślę. Naprostujecie mnie? Naprostujcie, proszę.

    gaju bardzo współczuję problemów z kolanem Sama jestem po wypadniętej rzepce i po katuszach, wiem jak bardzo kolana potrafia utrudnić życie Ja bym poszła do dobrego fizjo.

    Cytat Zamieszczone przez Katty
    Ja nie liczę kalorii,. Staram się jeść w miarę możliwości zbilansowane posiłki i tylko do momentu dopóki jestem głodna i jak znowu poczuje głód, to wyciągam jedzenie, no chyba, że nie mogę. Przez to nie czuje się jakbym była na diecie, chudne i to bez wyrzutów sumienia
    miałam dzisiaj iść na zumbe, ale dopiero z pracy wróciłam, miałam dzisiaj egzamin i cala sterta prac na mnie czeka, na dodatek zaczął mnie migdal boleć... chyba będę musiała zrezygnować z ruchu w dniu dzisiejszym, albo delikatne cwiczonka w domu
    Katti, wiesz, ja też miałam czas nie liczenia kalorii. I nie mówię tu o czasie, gdy średnio dbałam o to co jem, ale wtedy gdy już dbałam. Wydawało mi się, że panuję nad michą. Ok-może wartości kcal w miare bilansowałam, ale wartości odżywczych już nie. Tłuszcz jest ukryty wszędzie :O Dopiero po wklepywaniu do kalkulatora to do mnie dotarło. Serio. Polecam jednak wklepywanie.

    Cytat Zamieszczone przez Monia
    Tak. DZisiaj miałam zachciankę. Ale jaką!
    Cały dzień poza domem, nerwówka.... mało jedzenia.
    Wracałam o 18-tej do domu. Po drodze do sklepu musiałam wejść. Idę i myśle. Mam ochotę na chipsy. I ciastko/a! I lody! o boshhhh ale jak mi się chce! To tak na zasadzie wspomnień i przyzwyczajeń zadziałało bo w takie samotne wieczore zwykle tak było - ucztowanie aż po brzegi. Myślę sobie - oj raz mi się należy! Taki czit.
    No to idę. Już widzę oczami wyobraźni jak wybieram, kupuję, jem... Mało tego, ja się już z tym oswoiłam, pogodziłam! Ale może po cichu w głowie, w jakiejś szarej ukrytej strefie zawitało wspomnienie jak się potem będę czuła? ociężała, z wyrzutami sumienia? nie wiem. Wchodzę do sklepu gotowa na szaleństwa i kupuję...... ciemny chleb (co prawda na miodzie ale innego już nie było), twarożek 3%, rzodkiewki, banany, mandarynki... no dobra małą sałatkę jarzynową z majonezem. I to wszystko.
    Haha! Uwielbiam to! Jakbym czytała o sobie :P Ja tak mam- hmmm, ale bym zjadła chipsy! Lay's strong! Tak, chcę je! Największą paczkę na świecie!
    I nagle wychodzi troll- "A pamiętasz jak się czułaś po nich ostatnio? Jak Ci było niedobrze a rano się czułaś jak an kacu?"
    I tyle z chipsów

    Moni z Juniorem już po wszystkim, cieszę się, że poszło gładko. Chyba dobrze zniósł pobyt w szpitalu? Kochany Maluszek! Ucałuj go od cioci!

    A co do pracy... Trzymam kciuki ze wszystkich sił! Wiem, że to OGROM nauki, ale opłaci się. Ta praca jest tego warta. Będzie Ci tam dobrze. Na stażu Ci się podobało. Trzymam kciuki.
    TYLE JUŻ SCHUDŁAM!

  8. #368
    Awatar concordia
    concordia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2009
    Mieszka w
    Zielona Góra
    Posty
    2,920

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    Z tym podnoszeniem kaloryczności to bym się zastanowiła. Jesteś wciąż na redukcyjnej, prawda? A jesteś głodna? Na wieczór? Jeśli nie to nie widzę potrzeby zwiększania kaloryczności (ani zmniejszania), przecież masz zrzucać wciąż. A jedzonko wg mnie masz dobrze skomponowane. W sensie, nie jest to jedzenie z wykluczaniem (np węgli). Jest tam dobra słodycz (chociaż mam nadzieję, że dżem domowej roboty? Bo sklepowe często są słodzone syropem fruktozowo coś tam. On jest strasznie nie dobry dla naszego ciała), są warzywa, jest białko, są dobre węgle.
    Wczorajsze twoje menu wg mnie, jest ok. Tylko mam nadzieję, że się naprawdę nie obijasz w tańcu! Zajęcia taneczne trwają godzinę?
    Ale jakbym gadała głupoty, to mnie poprawcie!
    Tak, Kasiu, jestem na redukcyjnej. CHodzi o to, że nie chcę doprowadzić do zwolnienia metabolizmu przez to, ze dostarczam sobie za mało kalorii. Generalnie teraz jestem na ok 1600. Ale czasami to jest 1500, a czasami 1700 albo nawet 1800. Waga wtedy leci. Więc chyba mogę przyjać, że dla mnie ta ilość kcal jest OK na redukcję. Mówię o dniach nietreningowych, bo ostatnio miałam mało ruchu, serio mało. Teraz dopiero wracam na ścieżkę. Dlatego mój tok myślenia żeby zwiększać kaloryczność w dni treningowe. Joga to phiii- chociaż, jak na złość wczoraj było cieżko. Miałam zmęczone mięśnie, ciało mi drżało po wysiłku. A przede mną jeszcze było 1,5h tańca! Ciężko mi Wam opisać co to za wysiłek na tańcach. Wczoraj byłam na hip hopie. Nie mogę powiedzieć, że cały czas jest totalne kardio. Ale całe ciało pracuje. I góra i dół, równocześnie. Wszystko jest na ugiętych, luźnych nogach, tułów musi wspólpracować. Wysiłek jest. DO tego częste zmiany poziomów. Z góry na dół. Zobaczcie na przykłądowy trening mojej szkoły:
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Tam jest m.in. moja trenerka.
    Tylko dziewczyny tu naparzają cały układ, a my je ćwiczymy w częściach.
    Pomiędzy sa brzuskzi, squaty i inne pierdy. Trening trwa 1,5h.
    Ale później Wam o nim opowiem.
    Generalnie to wezmę pulso na nast raz, ale myślę, ze spokojnie spalam ok 700-800kcal w te 1,5h.

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Yo, jeśli chodzi o zwykłe fochy to masz rację.
    Źle się wyraziłam.
    Znowu dostałam po dupie od osoby, której wierzyłam. Czy ja nigdy się nie nauczę, że ludzie są głupi, egoistyczni i nie można im ufać? Po tym co mnie w życiu spotkało powinnam już mieć to zakodowane w odruchach. Ale nie, ja nie umiem tego spamiętać.
    Kiedy patrzę na drugą osobę, to przenoszę na nią moje uczucia i intencje. Jeśli ja chcę dobrze, staram się, jestem zaangażowana i lojalna... to wierzę, że ta druga osoba ma do mnie takie samo nastawienie. W 99% to pomyłka. Inni ludzie to nie jest lustro i nie mogę ciągle widzieć w nich swojego odbicia!!! A jeśli już to powinnam nauczyć się być wredną zimną suką!!! Ile by to ułatwiło...
    Wiecie co, małpę przy odrobinie wysiłku można nauczyć, by nie pchała łapy między drzwi bo może ją sobie przytrzasnąć i to boleśnie. Ja w tym temacie jestem głupsza od najgłupszej małpiatki. Ryczeć mi się chce!
    Tulę mocno! Anuś, to tak łatwo powiedzieć, że każdą małpę można nauczyć... Ale to nie jest proste. Podświadomie chcemy wierzyć, że ludzie są dobrzy. Bo dlaczego mieliby nie być? Widzisz, niestety często nacinamy się na innych, mimo że zawsze to ma być ostatni raz. Tulę mocno!

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Oczywiście, że ruszyła. W górę.
    Poddaję się.
    Zrób badania, może TSH świruje.

    Cytat Zamieszczone przez Ania
    Jutro skoro świt wyjazd na dwa dni do jakiegoś spa pod Warszawą, w starym dworku szlacheckim. Niby w ciągu dnia mamy służbowe warsztaty, ale na jutro wieczór zaplanowana jest jakaś niespodzianka. Była mowa o kuligu i ognisku w śniegu, ale pytanie czy pod Warszawą jest jeszcze śnieg? Mam zamiar odpocząć, zjeść coś dobrego i walić wagę!!! Już zamówiłam sobie wege jedzenie. Chłopaki każą zabrać strój do pływania to może po/zamiast kuligu pójdziemy się moczyć z drinkiem z palemką w łapce.
    Ale zazdroszczę! Rety, baaardzo! Odpocznij, drinkuj, tylko z michą uważaj troszeczkę, wiesz jak łatwo stracić kontrolę ;*

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    no właśnie nie. Jem wystarczająco. Duża porcja to 6 łyżek czyli około 100g. A kiedyś wystarczały mi 4 łyżki.
    Hmmm. Ja gotuję 100g i mam to na 2 porcje, nie daję rady wcisnąć całego. A może kwestia dodatków?

    Cytat Zamieszczone przez Kasia
    A wiecie, wiecie, wiecie co? Przyszło do mnie dziś zamówienie z orzechami do prania. Wstawiłam rzeczy biegowe i dodałam kilka kropel olejku lawendowego. Kurczę.Nie chcę jeszcze nic zapeszać, ale zdaje się, że wyprało się całkiem nieźle! I Tylko jedna pacha troszkę daje znać, że jakiś śmierdziuch tam mieszka, ale to pod JEDNĄ. I zdaje się, że ogólnie woda w to miejsce nie dotarła za bardzo Bo prawie suche. Więc może orzechy piorące nie miały szans się tam dostać. A do tej pory to wszystkie pachy były skażone
    Sprawdzę jak będzie reagowało pozostałe pranie.
    Dobre orzechy nie są złe Ja używałam ale do mycia naczyń, podłóg etc. Ale jakoś mnie nie zachwyciły. Teraz mamy ekologiczne szambo i po prostu kupujemy EKO płyny, orzechów już nie używam.
    Ale mają jedną zaletę- są tanie jak barszcz

    Cytat Zamieszczone przez Kejt
    A ja coś chyba podupadam. Waga up! Budzę się rano i sobie myślę, po wuj były moje donats'y wczoraj? Nie rozumiem. Ogarniam dookoła siebie rzeczy aż dziwię się, że tak dobrze mi idzie, a z jedzeniem to już lipa. Dziś żadnych słodkości cukrowych. Ani odrobiny! Gorączka dalej 37. Niby żadna, a doskwiera.
    (O! Przypomniałam sobie, że nie dopisałam do wczorajszej michy 2 szklanek soku świeżo wyciskanego: marchewka, jabłko, pomarańcza).

    A zaczęło się od tiramisu mojego chyba. Zapoczątkowało to upadek. Z drugiej strony, początkowo waga spadała No ale. Zasadą takiej balangi jest, aby przez pozostałe dni być grzecznym. A ja nie jestem...
    Dietetyczka mojego kolegi powiedziała, że jeśli go ciągnie do "niedobroci", to raz w tygodniu może się na jednym posiedzeniu nażreć tego o czym marzył przez cały tydzień. Ale tak po brzegi. Ale potem znowu ma się ogarnąć i cały tydzień grzecznie.
    Zrób dla siebie coś dobrego. Coś, co da Ci radość. Wiecie kiedy wróciłam do michy? Po spotkaniu z Wami. A zaraz później poszłam do klubu. A teraz? Chodzę na hip hop. Chyba jeszcze zacznę na house choć Krzysiek,a raczej jego poziom, mnie przeraża. Bardzo bym chciała, ale to tak chyba za pól roku, jak już nauczę się kroków w hip hopie, bardzo mi to pomoże.
    Pan całego zamieszania-
    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    Retyyy, też tak chcę! Moje serce chce, ale ciało nie może
    TYLE JUŻ SCHUDŁAM!

  9. #369
    Awatar concordia
    concordia jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-07-2009
    Mieszka w
    Zielona Góra
    Posty
    2,920

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Dobra, to jeszcze miska dzisiejsza:

    Ś: 50g jaglanej, łyżka rodzynek, żurawiny, 2 śliwki suszone, łyżka słonecznika, kawa ze śmietanką light() i pół łyżeczki cukru
    2Ś: to samo(podzieliłam na 2 porcje), kawa jak rano
    P: kawa znów
    O: miseczka pomidorowej bez makaronu
    P: 100g piersi z kurczaka, 2 łyżki prażonego sezamu, 200g fasolki zielonej, łyżka lnianego
    K: 125g twarogu chudego + łyżeczka dżemu morelowego
    (Przyznaję, że dżem kupny z Biedry :O)

    B-82,8 g; T- 44,4 g; W-196,5 g 1447 kcal [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
    TYLE JUŻ SCHUDŁAM!

  10. #370
    Awatar tardiska
    tardiska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    10-03-2011
    Mieszka w
    wrocław
    Posty
    2,475
    Wpisy na blogu
    84

    Domyślnie Odp: Dziewczyny na endorfinach czyli Maratonki i Spółka

    Cytat Zamieszczone przez concordia Zobacz posta
    Nommm mi wyszło ponas 2200. To dlatego właśnie pomyślałam, żeby zwiększyć kaloryczność. Założyłam, że skoro 1600kcal w dni nietreningowe to dla mnie redukcja, to w treningowe powinnam zwiększać o liczbę kcal spalanych treningowo. Ale widzę, że chyba źle myślę. Naprostujecie mnie? Naprostujcie, proszę.
    Hm. jakby to wytłumaczyć...
    Nigdy na 100% nie wiesz ile spaliłaś na treningu. Nie wiesz tego. Tabelki też nie. Łatwo jest przesadzić. Naprawdę. Nawet pulsometr wg mnie nie zawsze dobrze obliczy, choć jest najbardziej miarodajny. To ma być informacja poglądowa. Najważniejszym jest, abyś nie była głodna. A gdy będziesz to byś jadła DOBRE jedzenie. Czyli żadnych śmieci. Zdecydowanie przy twoich tańcach 1600, a nawet 1800 może być mało. ZWŁASZCZA jeśli to będzie regularny ruch. Ale zwiększanie o 700-800kcal kaloryczność to wg mnie duuuża przesada.
    Patrz.
    Monia i ja mamy-miałyśmy- tak, że przy redukcyjnym było 1600 a w dni treningowe 1800. A przy dłuuuugim wybieganiu 2000. Zobacz, to wcale nie dużo więcej. a przecież przy godzinnym biegu spala się jakieś 700cal. A przy długim nawet 1100.
    Przy długim robiłam też tak, że przez dwa dni miałam 2000-1800kcal. Bo w ciągu jednego dnia zjeść 2600 to bym chyba umarła z przeżarcia. Przypominam, że to ma być ZDROWE jedzenie. Nie sztuką jest zjeść batona. To bez sensu. Trzeba dać ciału szansę i czas na spalenie nadmiaru tłuszczu. Jak się mu napcha jedzenia to będzie ciało korzystało z tego co jest w jedzeniu zamiast z tłuszczu w ciele.

    Moja rada.
    Nie idziesz na głodniaka na treningi (wiesz, jak masz ciąg ruchowy. Np joga, a po tym taniec). Najlepiej zjeść jakiś dobre węgle (kasza, ryż, makaron, płatki owsiane). ALE NIE CUKIER! Bo będziesz szybko głodna. (ale w dniu treningu możesz zjeść takie śniadania jakie masz teraz). A po treningu najpierw uzupełniasz węgle. Tym razem proste. Banan, owoc słodki, ale to zaraz po, aby ciało nie zaczęło żywić się mięśniami, ale by jednocześnie nie odłożyło tego w tłuszczyk (dlatego nie za dużo), oraz by nie wzbudziło alarmu w ciele, że trzeba spowolnić metabolizm. A potem dajesz białko i węgle złożone. I teraz tak. To jest moja wiedza z zakresu biegania. Bieganie jest chyba bardziej "wyczynowe"?

    Oczywiście twoje tańce też są wyczerpujące. Wiem o tym. Zwłaszcza, że trwają DŁUGO! Ty to poczuj. Ty musisz ocenić. Poczuj w ciele sama. Wg mnie, po takim treningu potrzebowałabym porządnego węgla + białko, lub tłuszcz.
    I teraz tak. Jak dużo?
    Tym bardziej, że wracasz do domu późno więc bez sensu jest zjeść 600kcal na noc. Więc ile? I czego?

    Powiem w tajemnicy, aby nikt nie słyszał , że miałam swojego czasu taki jeden sposób na zrzucanie tłuszczu - nie mięśni. Biegałam godzinę z hakiem (czyli 11-12km), ale nie za szybko. Dla mnie to już nie jest problematyczna trasa. Więc to było zmęczenie na poziomie średnim (I TO BYŁO WAŻNE!), ALE wciąż znaczącym. Więc biegałam wieczorami już po kolacji. Po powrocie sprawdzałam jak się ma moje ciało. Jeśli nie byłam zajechana (a nie byłam) to zjadałam mandarynkę, albo wypijałam kefir. Koniec. Do spania. Rano porządne śniadanie (400-450ckal) Przez noc ciało spalało to co miało spalić. Sprawdzałam - nie zeszło z mięśni.

    Teraz już tak nie mogę. Nie wiem czemu wtedy było ok. Teraz wracam i jestem głodna więc robię jedną kromkę chleba z czymś BEZ masła. I tyle. Bez kombinowania. Albo robię koktajl białkowy.

    Przyznam szczerze, że martwię się o ten twaróg. Wiem, to białko. Ale jest zima. Twaróg i pochodne mleka wyziębiają organizm. A ogień w ciele musi płonąć, by spalić. Ej! Ty lubisz ostre rzeczy. Jesz ostrości? Papryczki janapeno?

    Kiedyś Siy mówiła o twarogach, serkach wiejskich itp. O tym, że ciało po nich jest "nalane". Sprawdziłam nie jedząc nic pochodnego mleka. Po tygodniu widziałam w ciele różnicę! I teraz też widzę jak znowu jem choć znacznie mniej niż dawniej. Jedząc je na noc, te twarogi, wg mnie, robisz sobie krzywdę. Jeśli jesteś po treningu to weź kromkę chleba, a nawet masło tam daj i połóż chudą wędlinę, wrzuć na to jakieś zielsko i ciesz się jedną kanapką. Wystarczy.
    Prawie bezkarnie można jeść jogurty, kefiry itp jeśli, po pierwsze się je podgrzeje (czyli do ciast, chleba itp) i w lecie. Wtedy jest ciepło i ciało zupełnie inaczej radzi sobie z tym śluzem. W ajurwedzie jeszcze jest dozwolone jeśli da się do twarogu/kefiru rozgrzewające przyprawy. Nie wiem tego na pewno. Mówię co wyczytałam.

    Reasumując, nie zwiększaj o ilość spalonych kalorii. Przetestuj. W dniu wyczerpującym zjedz 1800-2000. sprawdź jak się będziesz czuła. Potem pomyślimy. Przypominam tylko, że jeśli zjesz cukier to napędzi ci się apetyt. Chociaż........ Ty jesz na śniadanie cukier. Ale wiesz co? Mam teorię, że jesteś "cukrowym" typem. Śniadanek nie zmieniaj, są wspaniałe. No chyba, że jesteś po nich szybko głodna

    Katti, wiesz, ja też miałam czas nie liczenia kalorii. I nie mówię tu o czasie, gdy średnio dbałam o to co jem, ale wtedy gdy już dbałam. Wydawało mi się, że panuję nad michą. Ok-może wartości kcal w miare bilansowałam, ale wartości odżywczych już nie. Tłuszcz jest ukryty wszędzie :O Dopiero po wklepywaniu do kalkulatora to do mnie dotarło. Serio. Polecam jednak wklepywanie.
    Dokładnie. Mnie też to otrzeźwiło. Właśnie ilość spożywanych przeze mnie tłuszczy. Dopiero wtedy ogarnęłam michę w pełni. I przestałam się dziwić skąd co się wzięło i dlaczego waga rośnie. Teraz dopiero potrafię skomponować posiłek tak, aby miał dobre tłuszcze i całą resztę.


    Skuteczność miarą prawdy

Strona 37 z 109 PierwszyPierwszy ... 27 35 36 37 38 39 47 87 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •