Witajcie...
Jestem już po prostu wkurzona, tym do jakiego stanu się doprowadziłam oraz tym, że nie mam silnej woli na tyle, żeby coś z tym zrobić! Tzn. mam nadzieję, że z Waszą pomocą wreszcie się uda... Może trochę o mnie..
Mam na imię Asia, 24 lata, 109kg, 176 cm.
Od Nowego Roku schudłam 2 kg ale praktycznie już 3 przytyłam....Zgubne dla mnie jest to, że praktycznie codziennie pracuję na II zmianę, więc wracam około 23 i wtedy.....ehh..zaczyna się....;] Nadrabiam cały dzień;/
W 2009 schudłam 13 kg, więc wiem, że potrafię.. Potrzebuję tylko jakiegoś 'sensei', który pomoże mi popracować nad systematycznością i dotrzymywaniem danego słowa przede wszystkim samej sobie. Liczę na to, że właśnie takie zadanie spełni to forum(które przeglądam już od kilku lat...).
Główne założenia:
MŻ + regularne ćwiczenia. Nie ma bata, musi się udać
Serdecznie pozdrawiam,
Asia.


1Lubią to
LinkBack URL
O LinkBack

ehh..zaczyna się....;] Nadrabiam cały dzień;/
(które przeglądam już od kilku lat...).
Odpowiedz z cytatem
Jak teraz nie zaczniesz dostrzegać w sobie czegoś pozytywnego, to po schudnięciu też nie zobaczysz 



Fajnie.
Wiem doskonale jak to brzmi, ale kurde....kiedyś nie miałam z tym problemu... Kiedy schudłam te 23 kg ( w 2009), to codziennie tańczyłam, brzuszkowałam, często (kilka razy w tygodniu) biegałam.. Może próbuję się trochę usprawiedliwiać, ale jak patrzę na mojego D., jak leży sobie w cieplutkim łóżku, to ostatnie na co mam ochotę, to wstawać z niego (łóżka





