Trawko dodałam Twój wątek do sub., więc będę częstym gościem, czasami jedynie podczytującym, ale będę
Podejrzewam, że chciałaś puchatą lalkę opisać coś na wzór grubej krowy?Mi jako przedstawicielce ludzi z problemem otyłości nie potrafi przejść przez gardło nic obraźliwego odnośnie wagi drugiej osoby. Mogę powiedzieć, że jest bardzo chuda, albo DUŻA (słowo gruba bardzo mnie razi, ale to zapewne dlatego, że jest związane z niemiłymi przeżyciami). Istotną kwestię stanowi również tutaj fakt, że ja osobiście byłam wiele razy oceniana na podstawie wyglądu. Dlatego też, nie oceniam innych w ten sposób. Jest to bardzo niesprawiedliwe i samej zrobiło by mi się przykro (nie jestem gruboskórna) jeśli jakaś obca baba (wspomniana anegdota o której pisałam u siebie) wyśmiewałaby się ze mnie na publicznym profilu, bo nie jestem szczupła :/ Poglądy na pewne sprawy wyrabiamy sobie po przemyśleniach lub doświadczeniach, które dotknęły nas osobiście.
A co do seriali to lubię je oglądać, ale to jest taki pożeracz czasu, że wolę "odstawić" i dawkować w mniejszych ilościach. Za szybko mnie to wciąga! :P A programy o zdrowym odżywianiu / odchudzaniu oglądałabym cały dzień :P


23Lubią to
LinkBack URL
O LinkBack


Odpowiedz z cytatem
?
) spojrzalam, a tam ... 114.8. HUUUUUURRAAAAAAAAAAAA!!!
Gruszencja ma racje, ze spadek na wadze to lepsze niz piwko, szampan i nawet niz - uwaga uwaga to maks z mojej strony - czekolada Lindta! No ale jutro juz bez wazenia, bo taka tendencja spadkowa to sie raczej przez kilka dni z rzedu w moim przypadku nie utrzyma, postanowilam sie wazyc co poniedzialek i wytrzymam! akurat...
Ja w ogole mam dosyc delikatny zoladek i moge jesc tylko sredniej wielkosci porcje, co w sumie na diecie jak znalazl! Pocieszylam sie pozniej czterema mandarynkami (miedzy 14 a 18:30, nie mialam czasu, zeby cokolwiek innego do jedzenia skombinowac), a na kolacje byla mala zapiekanka z ziemniakow i miesa mielonego, duszonego z pieczarkami i pomidorem (rezerwa z zamrazalnika) plus ogorek zielony jako warzywko. I po szalenstwach jedzeniowych.
powtarza, ze musze sie nauczyc jesc slodkie w normalnych ilosciach, jak lody to dwie galki a nie kilogram (oj zdarzalo sie...), czekolady jedna linia a nie cala tabliczka, ciastek dwie sztuki a nie cale pudelko... Dzisiaj to w ogole wywiozlam czekolade przepyszna do pracy (sposob podpatrzony u JestMoc
(najpierw slicznie wytlumaczyla jacy to oni sa wspaniali, nawet nowach kilentow czekolada obdarowuja, po czym podala mi takie warunki kredytowe ze chyba bym szybko schudla - przez nastepne 10 lat to tylko bym tynk ze scian jadla...).
Cos mi z ta wizualizacja nie wyszlo, chyba za malo zer sobie wyobrazalam 


). Mój umysł podpowiada, że to takie nietrwałe i zaraz będzie plus :[ 