Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy ... 2 3 4
Pokaż wyniki od 31 do 33 z 33
Like Tree20Lubią to

Wątek: Roślinna Eclairka

  1. #31
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: Roślinna Eclairka

    Eklerko, bardzo miło, że znowu tutaj napisałaś.
    Wiesz, tak jak czytałam twój post, jak pisałaś o tym autodestrukcyjnym charakterze, o niskiej samoocenie, o tym, że nie czujesz się atrakcyjna, o okłamywaniu innych, by uniknąć jakichś tam niechcianych kontaktów, to bardzo mi to przypomina siebie z dawnych lat. Tylko że ja byłam dużo, dużo młodsza i te moje bariery dotyczyły trochę innych, aczkolwiek podobnych rzeczy. Wielu ludzi, czy to z mojej rodziny, czy znajomych widziało, że jestem "nieogarnięta życiowo", w sensie, że nie poszłam sama umówić się do lekarza, załatwić jakiejś sprawy, zapytać o coś obcej osoby, tylko zazwyczaj prosiłam mamę, żeby albo zrobiła to za mnie, albo poszła ze mną. Za tym wszystkim skrywała się właśnie niechęć do własnego ciała. Bałam się, że wszyscy, obojętnie, znajomi, czy nie ocenią mnie przez pryzmat wyglądu. Że nic wżyciu mi się nie udaje, bo jestem gruba. Najbardziej chyba bolało, jak widziałam wszystkie moje koleżanki flirtujące, czy chodzące z chłopakami, ja też strasznie pragnęłam uczucia, ale zakochiwałam się niestety jednostronnie... To na prawdę potrafi nieźle obniżyć poczucie własnej wartości i nawet wpędzić w depresję.
    Ja też czułam się odgrodzona murem od całego świata. Też miałam myśli, że ja to muszę być jakaś dziwna, popieprzona, a do tego jeszcze gruba ...
    A propos tej twojej sytuacji z szefem, ja jak byłam w towarzystwie, gdzie były i dziewczyny i chłopaki i zazwyczaj zawsze ktoś tam z kimś flirtował, to ja mimo swojej grubej pupy, czułam się niewidzialna. Miałam nawet takie "jazdy", że nie czułam się w ogóle dziewczyną, zastanawiałam się nieraz poważnie nad swoją płcią i orientacją seksualną, bo to wszystko pikowało u mnie w jakiś jeden, beznadziejny dół. Myślałam nawet, czy nie jestem czasami aseksualna, no bo jak ktoś mógłby czerpać przyjemność z obcowania ze mną ? I to prowadziło do autoagresji. Mam na lewym przedramieniu duży tatuaż przedstawiający kolorowe pawie pióro, z okiem w środku, otoczone wstęgą, perłami i diamentem. Ten tatuaż ma kilka symbolicznych dla mnie znaczeń. Po pierwsze,przykrywa blizny po samookaleczaniu, bo dochodziło u mnie do takich zachowań i kilka razy się pocięłam. Po drugie, zrobiłam go, kiedy mój synek był maleńki, więc symbolizuje także jego, jako ten diament, a po trzecie, symbolizuje mnie, że jestem wrażliwa i delikatna, jak pióro, ale jednocześnie jestem piękna i wartościowa - klejnoty, oraz, że zawsze czuwa nade mną jakaś dobra siła - oko, która pomogła mi przejść przez to wszystko. Wiesz, mówię "Siła", nie "Bóg", bo doznałam także kryzysu wiary i odcięłam się od Kościoła zupełnie, ale jak na razie dobrze mi z tym. Bo nie zaprzątam sobie głowy pojęciami jak "grzech" i tym podobne, tylko po prostu nadal skupiam się na sobie, swoim szczęściu i szczęściu moich najbliższych.
    Też czułam, że z moim ciałem jest coś nie tak, że jest chore. Nawet, że ono nie jest moje. Ja tak nie wyglądam. Ja jestem piękną szczupłą, delikatną kobietką uwięzioną gdzieś w środku tego grubasa. I to całe moje odchudzanie, to była właśnie walka tej drobnej kobietki, żeby wydostać się na zewnątrz i móc pokazać swoją prawdziwą twarz.
    Zawsze strasznie drażniło mnie takie mówienie "To nic, że jesteś gruba, bo masz świetny charakter, świetną osobowość". Bo ja nie chciałam, żeby ludzie szukali we mnie osobowości, jakby "w zamian" za to, że jestem gruba. Chciałam żeby mój wygląd po prostu odpowiadał mojej osobowości
    I wiesz, teraz po tych kilku latach, po tej mojej walce z kilogramami, mogę śmiało zgodzić się z tym powiedzeniem, że "jesteś tym, co jesz" oraz, że stan twojego ciała odzwierciedla stan twojego ducha
    Szkoda, że zrezygnowałaś z tego roweru. Teraz pewnie ciężko ci będzie wrócić do aktywności, ale powiem Ci, że zrobiłaś jedną bardzo mądrą rzecz, która na pewno ci pomoże w tej całej walce o lepszą ciebie. Odeszłaś od tego, co było dla ciebie toksyczne i destrukcyjne. Życzę ci z całego serca, żebyś znalazła lepszą pracę, i żeby w parze z tym szła twoja udana przemiana cielesna i w jakimś sensie też duchowa.
    Trzymaj się ciepło i nie odpuszczaj ! Zaglądaj do nas, zwierzaj się ze swoich wzlotów i upadków, próbuj na razie powoli, nic na siłę, małymi krokami, nic na siłę, żebyś się za szybko nie zraziła, a sprawy na pewno w końcu zaczną iść w dobrym kierunku
    Eclairka lubi to.
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

  2. #32
    GloriaDei89 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    09-02-2016
    Posty
    270

    Domyślnie Odp: Roślinna Eclairka

    Wiesz co Ci powiem? To wszystko wina naszej psychiki. Póki psychicznie nie podejmiesz prawdziwej, ostatecznej decyzji KONIEC Z OTYŁOŚCIĄ. Nic z tego nie będzie. Jeśli sama sobie obiecujesz, że koniec, że tym razem na zawsze, ale wiesz gdzieś tam głęboko w sobie że na 100 procent tego nie jesteś pewna to to nie wypali. Podchodziłam do odchudzania kilka razy w tym dwa tak poważne. Po pierwszym razie poważnym roztyłam się maxymalnie, teraz do tego nie dopuszczę. Jestem tego pewna w stu procentach i dlatego wiem, że tym razem odchudzałam się po raz ostatni i nie przytyję. Wierzę w sukces swojego nastawienia. Bo nawet gdybym miała jeden procent niepewności, nic by z tego nie wyszło. Tak też było z moim lutowym odchudzaniem. Podjęłam taką decyzję spontanicznie i po prostu uwierzyłam w siebie. Wiara załatwiła resztę. Nie mam takich chwil słabości jak kiedyś. Nie obżeram się jak nienormalna. Nie chcę skrzywdzić sama siebie. Bo po co ciężko ćwiczyłam, żeby teraz znowu jeść i przytyć? Mam takie myśli, ale już nie przeistaczają się w chwilę słabości. To mój kolejny sukces. Wybudowałam sobie sama piramidę i wspinałam się na nią stopniowo. Nie spadnę już z niej. Nie ma takiej opcji. Nie będę zaprzepaszczała miesięcy ciężkich treningów i wyrzeczeń żeby znowu przytyć. Życie mam jedno i chcę je przeżyć jako osoba szczupła. Dziś moja słabość wygląda tak, że np. robię wieczorem placki z jabłkami dla męża i zjem gryza czy dwa tego placka. To jest moja słabość. Generalnie zawsze próbuję, tego co podaję. No i próbuję tych placków choć wiem, że nie powinnam. Potem męczę się, bo wiem jak rewelacyjnie smakują a ja ich nie mogę zjeść. Ale tłumaczę sobie, że taka słabość to i tak sukces że nie rzuciłam się i nie zjadłam całego placka czy pięciu tylko gryza czy dwa. Uczę się mówić sama sobie stop. Tłumaczę sobie, że zjem sobie takiego placka któregoś dnia w ramach obiadu, bez zbędnych dodatków. Rzuciłaś pracę, wróciłaś na forum. Czyli zaczynasz sama tworzyć sobie swoją piramidę. Uwierz w siebie, bądź pewna że tym razem w stu procentach chcesz zacząć i skończyć walkę z otyłością. Uwierz, że to już ostatni raz. Wtedy wszystko się uda .
    Ostatnio edytowane przez GloriaDei89 ; 17-11-2016 o 22:13
    Eclairka and ewelinawarchol like this.
    Cel I- osiągnięty

    Cel II

    Zapraszam do mnie Nasze podróże-->mdpodroze.blogspot.com/

  3. #33
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: Roślinna Eclairka

    Witaj Eklerko !
    Jak tam twoja motywacja i poczynania dietowe ?
    Jak idzie ci uwalnianie delikatnego motyla z opakowania grubaska ? Mam nadzieję, że nie straciłaś motywacji i nadal pięknie walczysz, tylko siedzisz po cichutku. A szkoda, bo ciekawe jesteśmy, co tam u ciebie
    Mam nadzieję, że kilogramów mniej, a mocy coraz więcej A jak jest inaczej i dopadły cię jakie∂ nieprzyjemne dołki, to też wpadaj i podziel się z nami. Może razem będzie raźniej rozwiać wątpliwości i przełączyć się na pozytywne myślenie, oraz działanie.
    A jak będziesz sobie częściej odmawiała niezdrowych rzeczy, jak frytki, to z czasem zobaczysz, że ty wcale sobie nie odmawiasz, wręcz przeciwnie, ty sobie coraz więcej dajesz Dobrego zdrowia i dobrej formy przede wszystkim
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy ... 2 3 4

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •