Strona 1 z 11 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 105
Like Tree13Lubią to

Wątek: 66kg oddam

  1. #1
    Pekari jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    UK
    Posty
    53
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie 66kg oddam

    66kg do zruczenia to tak jakby pozbyc sie drugiego czlowieka. Na szczescie, tego zlego, tlustego. Mam nadzieje ze roztopi sie jak balwan.
    Czesc, mam na imie Magda i od dlugiego czasu jest nas 2. Ta Magda ktora powinna zostac i ta druga tlusta... Od wielu lat borykam sie z nadwaga a od kilku ostatnich z otyloscia. Okazalo sie ze bylam tu zalogowana od 2004 rooku ale nigdy nie udzielalam sie na forum. Szczerze, to nawet zapomnialam ze tu mam konto. Mam 36 lat i od 20 lat moja waga szaleje. Albo chudnie zeby potem przybrac jeszcze wiecej albo poprostu sobie rosnie... Wierzcie mi ze probowalam roznych diet, lekarzy, tabletek (tych na recepte pod kontrola lekarza tez), zumbe, innych cwiczen ale zawsze efekt byl marny. Na poczatku roku okazalo sie ze mam za wysoki cukier. No i tu sie wystraszylam, bo cukrzyca, zawalem i udarem jestem obciazona genetycznie... No wiec stwierdzilam ze musze cos ze soba zrobic. Zrobilam sobie sesje zdjeciowa, taka profesjonalna z makijazem i fotografem w studio. Zobaczylam fotki i zdalam sobie sprawe ze te walki, podbrodki i oponki musza odejsc. Nakupowalam jakis tabletek na odchudzanie, na odwadnianie, na przeczyszczanie i czekalam na odpowiedni dzien kiedy wreszcie bede mogla zaczac odchudzanie. Na szczescie trafilam w rece trenera personalnego. Tabletki leza, nie uzywane. Niech leza. Dostalam diete, zakaz slodyczy, zero coli, zero ziemniakow, chleba, bulek... O matko, pomyslalam, czy ja dam rade? Przed rozpoczeciem diety nazarlam sie slodyczy i coli chyba na zapas. To nie bylo madre, no ale wtedy chyba nie myslalam. No i zaczelam 11 lipca zdrowe odzywianie - 5 posilkow dziennie w tym 2 koktajle z herbalife. Powiem Wam ze pierwszy tydzien byl najgorszy. Bole glowy, rozdraznienie, wahania nastrojow. Wkurzalam sie sama na siebie, ryczalam w samochodzie w drodze do pracy, nawet kolezankom w pracy sie oberwalo. Na szczescie trenerka mnie uprzedzila i dziewczyny wiedzialy o diecie wiec byly wyrozumiale. Ten pierwszy tydzien detoxu byl okropny. Wspolczuje tym co przechodza detox od innych uzywek.... No ale stanelam po tygodniu na wage i bylo 4.5kg mniej. Nie wierzylam! Wchodzilam, schodzilam i znow wchodzilam na wage zeby sprawdzic czy snie. Ale dalej pokazywala 4.5kg w dol. Zeszla opuchlizna z kostek na nogach, przestalam chrapac, wysypiam sie lepiej i nosze rozmiar mniejsze ubrania! to juz 8my tydzien zdrowego chudniecia, waga wciaz spada, nie jest to 4.5kg ale pomiedzu 0.5kg-2kg na tydzien i na koniec 7mego tygodnia waga pokazala 12kg mniej! Szok. Nie cwicze na razie, mam pozwolenie na ok 15min rowerku, ale nie codziennie. Jem 5 razy dziennie zdrowych posilko. Czasem jestem glodna, ale juz sie chyba przyzwyczailam. Ostatnio bylam na kolacji firmowej i zjadlam duzo mniej niz 2 miesiace temu, czyli zoladek sie kurczy.
    Jesli i Ty walczysz ze swoim tlustym ja, ktorego chcesz roztopic, dolacz do mnie. Razem damy rade!

  2. #2
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Witaj Magdo !
    Wiesz co, pięknie się zaczyna ta twoja historia Przede wszystkim ujęły mnie w twoim poście, te emocje, jakie poczułaś, gdy straciłaś te pierwsze 4 i pół kilo. Euforyczne przeżycie, prawda ? To tak, jakby czuć, że się uwalniasz od jakiegoś wielkiego głazu, który do tej pory ciążył Ci u nogi Bardzo fajnie, że masz trenerkę personalną. Ja wierzę, że z jej pomocą na pewno uda ci się osiągnąć wymarzony cel. Jak tylko trafi się na odpowiednią osobę, taką, która podchodzi do swojego klienta z sercem i zaangażowaniem i potrafi umiejętnie zainspirować i pchnąć do przodu, to zmiany są na prawdę w zasięgu ręki.
    Wiesz, ja sama mam za sobą przygodę ze zrzuceniem ponad 40 kilowego balastu. Mało tego, zmieniłam swój tryb życia na zdrowy, zafascynowałam się tym, teraz jeszcze regularnie ćwiczę na siłowni, a od października zaczynam się uczyć na instruktora fitness i właśnie trenera personalnego
    Będę odwiedzać twój wątek i mam nadzieję, że będę mogła od czasu do czasu wspomóc radą i wsparciem. Życzę ci powodzenia w tej niełatwej, ale jakże owocnej drodze Wszystkiego dobrego i łaskawej wagi

  3. #3
    Pekari jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    UK
    Posty
    53
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Dziekuje Ewelino za komentarz. Milo wiedziec ze ktos tez borykal sie z podobnym problemem do mojego. 40kg mniej - serdecznie gratuluje! Ja jestem dopiero na poczatku swojej drogi, ale wierze ze mi sie wreszczcie uda, ze wreszcie pokonam to drugie tluste ja i pozbede sie jej na wieki.
    Wlasnie moja trenerka namowila mnie do dolaczenia do grupy wsparcia, gdyz mam problem z mowieniem o swoich emocjach i wyrazeniem sie kiedy jest mi zle. Tak wiec postanowilam zobaczyc jak jest podzielic sie problemami z kims kto tez takie ma. O moim odchudzaniu wie tylko maz i kolezanki w pracy. Ani rodzice, ani przyjaciolka nie maja zielonego pojecia przez co przechodze. Zdecydowalam sie nic nie mowic bo wiele razy mowilam, nic nie wyszlo i tylko denerwowaly mnie ich pytania ile schudlam i dlaczego tak malo. Dlatego teraz jestem prawie sam na sam z
    Powodzenia w zdobywaniu nowych umiejetnosci, jesli lubisz to co robisz, nauka i rezultaty przychodza duzo latwiej i przyjemniej.

  4. #4
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Magdo ! A wiesz, że u mnie na początku było tak samo ? Właśnie nawet dzisiaj rozmawiałam o tym chwilę z moim facetem, jakoś tak wyszło, że zaczęłam wspominać moje odchudzanie. I wyglądało to tak, że przez dłuuugi czas, o odchudzaniu wiedziała tylko moja mama. Miałam podobnie, nie chciałam zapeszać, mówić koleżankom, że się odchudzam, bo bałam się, że jeśli nie dam rady, to one mnie wyśmieją. Zaczęło mi być ciężej dochować tajemnicy, gdy kilogramy zaczęły lecieć i było to widać. Wiesz, wtedy strasznie denerwowały mnie pytania ludzi typu "co robisz, że chudniesz ?" I tak dalej. Nie chciałam o tym rozmawiać z innymi, bo bałam się, że tego zwyczajnie nie zrozumieją. Byłam bardzo młoda, miałam 17 lat, gdy zaczęłam. Ciężko mi było podczas spotkania z przyjaciółmi wyjaśnić dlaczego nie jem z nimi pizzy, albo chipsów do piwa. Wiesz, takie trywialne sprawy, ale nastolatkę potrafią wpędzić w tak zwaną "ciemną dupę". Bo przecież jak jesteś młody, masz paczkę przyjaciół, to musisz dopasowywać się do reszty, bo inaczej jesteś brany za dziwaka i odtrącany. Ja już czułam swoją innośc, bo byłam "tą grubą", w dodatku lubiłam inne rzeczy, słuchałam innej muzyki, miałam trochę inne zainteresowania niż większość koleżanek, w dodatku jak zaczęłam na serio się odchudzać i trzymać się swojego rygoru, to wydawało mi się, że już w ogóle nie pasuję do tego świata ... Eh, ciężkie to było. Nie tylko ze względu na to, że nie mogłam sobie zjeść tej pizzy, czy tej czekolady, tylko właśnie ze względu na to, że mało kto mnie rozumiał.
    Ale miałam i dalej mam w sobie jedną cechę, która pomogła mi w tym wszystkim. Mój ośli upór. Schudnięcie postawiłam sobie za cel bardzo, bardzo jasno i wyraźnie i pilnowałam mojej diety, jak oka w głowie. Fakt, teraz z perspektywy czasu widzę, że momentami to było porywanie się "z motyką na słońce", głównie dlatego, że trzymałam restrykcyjną dietę za długo, mogłam jeść trochę więcej, ale od razu ćwiczyć regularnie, wtedy nie miałabym problemu z jędrnością skóry. Ale kto wie, czy wtedy bym to wytrzymała .. ? Dobrze jest jak jest. Schudłam, osiągnęłam swój cel, teraz ćwiczę regularnie i pracuję nad ciałem, zdrowe odżywianie stało się moją pasją, treningi też. Mam nadzieję, że stanie się to też moim sposobem na życie.
    Teraz, po około 4 latach od osiągnięcia celu, zupełnie inaczej myślę nie tylko o odżywianiu i ćwiczeniach, ale także chętniej dzielę się tym, co przeszłam z innymi. Kiedyś chciałam swoje stare zdjęcia z "grubych" czasów podrzeć, spalić, zapomnieć. Dzisiaj, wracam często pamięcią do tego, co było, wyciągam wnioski, podpowiadam innym. Wiem, że to, czego dokonałam to nie byle co i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak cały czas przekuwać tę historię w coś dobrego i pożytecznego
    Mówisz, że masz problemy z mówieniem o emocjach, myślę więc, że pisanie tutaj jest dla ciebie jak najbardziej wskazane. Powiesz tyle, ile chcesz i na ile czujesz odwagę. Nikt nie będzie ciągnął cię za język, ale myślę, że jak będziesz tu regularnie pisać, to trochę uda ci się przełamać swoje bariery, bo takie fora bardzo pomagają zbudować więzi, nawet te wirtualne, a wspólna energia pomaga w motywacji
    W moim przypadku było tak, że schudnięcie bardzo pomogło mi rozwinąć skrzydła, lepiej poznałam siebie, nauczyłam się wyrażać swoje zdanie, nie boję się opinii innych ludzi o mnie. Wyszłam z cienia Chociaż jeszcze czasami te demony przeszłości, gdzieś tam się odzywają z tyłu głowy, to wiem, że jestem na dobrej drodze i z każdym dniem bardziej kocham samą siebie Tego i Tobie serdecznie życzę

  5. #5
    Pekari jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    UK
    Posty
    53
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Dziekuje Ewelino za slowa otuchy. Na pewno sie przydadza Gratuluje uporu w dazeniu do celu, wierze ze nie bylo latwo zrzucic taki balast w tak mlodym wieku, gdy wszyscy dookola wychodza na pizze itp. Podziwiam.
    U mnie nie jest tak zle, mieszkam w Anglii i nie mam kontaktu osobistego z rodzina i przyjaciolmi, wiec nie musze sie tlumaczyc... Chociaz w pazdzierniku bede w Polsce i nie wiem czy zauwaza zmiane. Jesli nie to dobrze, jesli tak, to moze uda mi sie im wmowic ze sie nie odchudzam.
    Dzis bylam u lekarza i cisnienie mi spadlo bardzo sie ciesze bo powinnam brac tabletki, ale mialy tyle skutkow ubocznych ze sobie darowalam. No i kolejny tydzien, kolejny kilogram w dol! Balwan z tluszczu wazy juz tylko 53kg - tyle do wagi idealnej.

  6. #6
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Witaj
    Bardzo się cieszę, że waga spada To na pewno motywuje i nakręca na więcej.
    A w Anglii, to jak jest z dostępem do zdrowego jedzenia ? Bo ja byłam tam kilkukrotnie i byłam zaskoczona ilością chipsów, fast foodów i przetworzonego żarcia w sklepach To było kilka lat temu, może teraz jest inaczej, może panuje tam trend na zdrowe jedzenie ? Dobrze by było, bo Anglicy do super szczupłych nie należą, a jak patrzyłam ile i co oni jedzą, to masakra :P
    Wiesz, z tą rodziną i znajomymi, to było tak, że zdarzyło się parę takich osób, które na prawdę szczerze mnie dopingowały. Ale rozumiem cię trochę, że na razie chcesz to ukrywać, bo to jest tak osobista kwestia i zazwyczaj ludzi z nadwagą baaaardzo dotykają wszelakie uwagi, a nawet schodzenie na temat diet i odchudzania w towarzystwie. Ja tak miałam. Jak w telewizji mówili o jakichś dietach, ćwiczeniach, to ja od razu przełączałam kanał i modliłam się, by rozmowa nie zeszła na ten tor, bo bałam się, że zaraz ktoś wystrzeli z jakąś aluzją do mnie ...
    Ale, jeśli będziesz dalej postępować, tak jak teraz, i takie tempo spadku wagi się utrzyma, to już za niedługo nie będzie to twoim problemem. Życzę Ci, żeby ten "bałwan" topniał jak najszybciej. Jesteś na dobrej drodze, oby tak dalej
    I spadek ciśnienia, to też bardzo pozytywna informacja. Znaczy, że dieta działa i przynosi korzyści całemu organizmowi. ja, jako otyła nastolatka niestety też miałam zbyt wysokie ciśnienie. Teraz, gdy wagę mam prawidłową - jest super i już nie muszę się o nie obawiać

  7. #7
    Pekari jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    UK
    Posty
    53
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    W Anglii jest bardzo duzo takich gotowych produktow. Pelno sklepikow z jedzeniem na wynos, knajpek chinskich, hinduskich, fastfoodow... Ale sa tez i zdrowsze rzeczy. Wydaje mi sie ze spoleczenstwo tez dojrzewa Tutaj wszystko dzieje sie bardzo szybko, ludzie jadac do pracy badz z pracy pociagiem, czesto pracuja na laptopach w podrozy, jedza kanapki w metrze, ale tez uprawiaja jogging w przerwie na lunch, cwicza grupowo joge w parkach, zasuwaja z kijkami wieczorem, wybieraja rower do pracy zamiast samochodu badz pociagu. Nikogo takie widoki nie dziwia... Na poczatku nie moglam zrozumiec jak mozna jesc cos na dworze, w miejscu publicznym... Szybko mi obawa przeszla. Chociaz w Polsce bym tak nie zrobila W sklepach obok kanapek pojawily sie smoothie z owocow i warzyw do wyboru, kanapki z mnostwem warzyw i odrobina kurczaka badz indyka i to w chlebie z nasionami badz ciemnym. Jest duzo wiekszy wybor. Nawet gotowe obiady maja zdrowsza wersje. Jest ten ich slynny weigh watcher - to nie ma zupelnie smaku, ale jest odtluszczone, nie solone, wiec i malo kaloryczne. W sklepach pojawiaja sie skladniki do przygotowywania dan samemu, w jendym to nawet rozdaja ludziom przepisy za darmo z lista zakupow. Kolekcjonuje je i jak juz bede miala wieksza swobode przy wyborze posilkow, na pewno cos ugotuje. Na chwile obecna nie moge ryzu, makaronow, warzyw gotowanych lub pieczonych to bardzo malo moge, ze wzgledu na wyzszy indeks glikemiczny. Ale powiem ze surowe warzywa duzo bardziej mi smakuja niz gotowane. Poza tym ze nie przyjmuje cukrow, poza tymi w owocach, to wszystko jest dla mnie bardzo slodkie W weekend robie zazwyczaj shake z owocow, szpinaku, avokado i on jest slodziutki dla mnie a moj maz dodaje spora ilosc cukru... wiec najpierw odlewam dla siebie porcje a jemu dosladzam i dopiero moze wypic. I on nie ma problemow z nadwaga! I gdzie tu sprawiedliwosc?!

  8. #8
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Nietstey, predyzpozycje genetyczne są często baaaaardzo niesprawiedliwie podzielone i niestety nie możemy nic na to poradzić. Są nawet memy internetowe typu "każdy ma takiego znajomego, który bardzo dużo je, a jest chudy jak patyk..." :P
    A w Anglii byłam dość dawno temu i wtedy już tam ten kult aktywności fizycznej na zewnątrz było widać. Na przykład w Manchesterze, w parku, w centrum miasta ludzie uprawiali sobie jogę, albo tai-chi. A u nas ? Jak chodziłam na zajęcia jogi na świeżym powietrzu, w Bielsku-Białej pod teatrem, to obok nas stało pełno gapiów, a i nawet nierzadko zdarzało się, że jakiż żul, czy dres szedł głośno się śmiał i rzucał wyzwiska, co my wyprawiamy .... Jezu, jaki ten kraj jest nadal zacofany, to masakra....
    Ale pamiętam właśnie, te produkty Weight Watchers, kupowałam sobie czasami ich ciastka, albo chrupki, które miały bardzo mało kalorii. Niestety w Anglii najbardziej przeszkadzało mi mleko, które było po pierwsze tłuste, po drugie niedobre i dziwnie śmierdzące.
    Ale są na przykład takie fajne "batony", które są zrobione z muesli i otrębów, kruszy się je do mleka na śniadanie, nazywają się Weetabix, spróbuj sobie kiedyś, mnie bardzo przypadły do gustu
    Dobrze, że tam cały ten lifestyle poszedł w zdrowym kierunku Kuurczę, strasznie marzy mi się, żeby znów Anglię odwiedzić, szczególnie mój ukochany Manchester A ty w jakim jesteś mieście ?
    A takie zielone smoothie to ekstra rozwiązanie na przykład na drugie śniadanie. Właśnie połączenie owoców i czegoś zielonego, jak szpinak, czy jarmuż lubię najbardziej. I właśnie idę sobie takie smoothie ukręcić
    Miłego i dietkowego weekendu ci życzę !

  9. #9
    Pekari jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    UK
    Posty
    53
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Kolejny tydzien odchudzania za mna... kolejne kilogramy w dol. Az mi serce rosnie gdy staje na wadze. To juz czwarta para spodni, z ktora bede musiala sie pozegnac. Nie, nie narzekam, ciesze sie ze udaje mi sie pokonac codziennosc i zrzucac balast. Wiem, to dopiero poczatek drogi, ale ciesze sie z kazdego grama tluszczu ktorego udalo mi sie pokonac, z kazdego centymetra, ktory przybliza mnie do mniejszego rozmiaru. Ciesze sie ze moj upor wreszcie sie na cos przydal, na cos dobrego

  10. #10
    Awatar Marta_K
    Marta_K jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-02-2016
    Posty
    2,718

    Domyślnie Odp: 66kg oddam

    Hej

    Widzę, że super Ci idzie i przede wszystkim gratuluję juz zgubionych kilogramów. Najważniejsze, że podjęłaś decyzję i wiesz jaką zmianę chcesz osiągnąć w swoim życiu. Wiem przez co przechodzisz, bo też mam małą drogę do celu już za sobą. Nie miałam może bardzo dużo kilogramów go zrzucenia jednak emocje jakie towarzyszą zgubionym kilogramom tłuszczu są mi bardzo dobrze znane
    Widać, że bardzo Ci zależy i bardzo dobrze. Determinacja jest jednym z najważniejszych elementów podczas odchudzania i oczywiście siła woli i wiara we własne możliwości
    Niedługo mamy zimę, ale mam nadzieję, że mimo wszystko niechciany bałwanek roztopi się jak śnieg na wiosnę, a Ty odrodzisz się na nowo jak piękny motyl po zimie
    Super, że przypomniałaś sobie o naszym forum, bo tutaj na prawdę obecność innych wspierających się dziewczyn daję bardzo dużo, bo można porozawiać z kimś kto zna problem tak samo dobrze jak Ty i wie co czujesz
    Zdawaj nam relacje i raporty, a na pewno razem uda nam się pokonać tego nieszczęsnego bałwanka

    Ja również będę wchodziła na Twój wątek i postaram się wspierać jak tylko będę mogła

    Trzymam kciuki, powodzenia !
    Specjalista ds. żywienia i dietetyki, Trener personalny, fanatyczka zdrowego stylu życia
    Mój domek
    Blog -> pamietnikzdrowegozycia.blogspot.com
    Facebook -> facebook.com/pamietnikzdrowegozyciablogspot

Strona 1 z 11 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •