Strona 1 z 9 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 83
Like Tree29Lubią to

Wątek: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

  1. #1
    Awatar derika2
    derika2 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    27-08-2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    10,654
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Witam,

    Hm.. mam 35 lat (za tydzień dokładnie) i 115kg na wadze.

    Sięgnęłam dna…chyba… zastanawiam się, bo mam wrażenie, że gorzej być nie może, ale rozsądek mi podpowiada że może. Powiem więc tak - tak źle jeszcze nie było. po czym to wiem? Nie chodzi o ciuchy (kolejną partię schowana do piwnicy bo przestałam sie w nie mieścić)...nie chodzi też o odbicie w lustrze...nauczyłam sie juz prześlizgiwać wzrokiem po odbiciu na tyle szybko by nie skupiać się na tych najbardziej odrażających szczegółach, nauczyłam się nie dołować (za bardzo I za często) tym co widzę. To co mnie przeraża to fakt, że ostatnio jeden professor zakwalifikował mnie do operacyjnego pomniejszenia żołądka, to, że w weekend nie udało mi sie zrobić pedicure (brzuch przeszkadza) i to, że jak się zginam w pół (np przy wspomnianej próbie zrobienia pedicure, czy przy depilacji nóg czy innych podobnych pozach) łapie mnie mocny ból w prawej stronie brzucha...jakby jakaś przepuklina....

    Przestraszyłam się na tyle, żeby zrozumieć nieuchronność konieczności zrobienia czegoś ze sobą. Zmiany sposobu myślenia, zmiany nawyków.... mam 35 lat, biurowa pracę (z częstymi nadgodzinami) do której dojeżdzam autem, męża i dwójkę dzieci.

    Stan obecny:
    - nie jadam śniadań (rano nie umiem znaleźć czasu – szykuję dzieci do szkoły siebie do pracy) wypijam tylko kawę
    - nie zabieram swojego jedzenia do pracy (powód jak wyżej) więc kończę w najlepszym razie jedząc kanapki z barku, w najgorszym zamawiamy jedzenia do biura (pizza, burgery, indyjskie, sushi) lub lecę na stacje benzynowa gdzie kupuję hot doga i czekoladowe ciastko
    - wracam do domu ok 18tej… do 20tej biegam wokół dzieci i domu…prace domowe, pranie, sprzątanie, kąpiele
    - o 20tej siadam z mężem przed telewizorem – i siedzimy tak do 23/24…a w międzyczasie jemy… nic zdrowego.
    - odzwyczaiłam się od picia wody – piję tylko słodkie napoje…

    Tak to w sumie wygląda. Nieregularnie, niezdrowo i za późno do tego zero ruchu.


    Od czegos trzeba zacząć. Trzeba powiziąć jakieś kroki…. Przede mna maraton… serio… 42 km…42 kg … to troche przytłacza… małe kroczki. Na pewno śniadanie. Na pewno chociaż 20 min na rozruch wieczorem. Ale co dalej? Wiem jak powinno wyglądać idealne życie. Rano wstaję i jem śniadanie. Do pracy zabieram lunchbox (najlepiej przygotowany poprzedniego dnia)… w pracy wypijam 1,5l wody a w domu popołudniu dodatkowe 0,5l. Nie uzywam cukru ani słodziku… po powrocie do domu (ok 18.30-19:00) zjadam ostatni posiłek (zdrowy, zbilansowany). Po położeniu dzieciaków jakis trening (na siłowni, aerobiku w domu, jogging cokolwiek). Potem szykuje lunchbox na następny dzień… idę się umyć…wypeelingować, wydepilować, wybalsamować… jest 22:00 może obejrzeć coś w TV a może poczytać książkę…

    Jak mówię to troche przytłaczające. Może w pierwszym kroku zrobić minimum idealnego zycia… zadbać o częstotliwość jedzenia (z mniejszym naciskiem na jego idealna jakość?)

    Będę wdzięczna za dobre rady i każde słowo otuchy… sa bezcenne.
    fruktelka and ewelinawarchol like this.

  2. #2
    Awatar waszka
    waszka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Ursynów / Kołbiel
    Posty
    29,128
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Cytat Zamieszczone przez derika2 Zobacz posta
    Trzeba powiziąć jakieś kroki
    Można nawet 12 kroków
    Cieszę się,że jesteś
    derika2 lubi to.
    Jestem tutaj: Surrender
    72.1-->-- 63,9-->57
    obecnie spadło 8,2kg. do końca zostało 6,9kg
    BMI: 24,35 - Prawidłowe odchudzanie kosmetyczne

  3. #3
    Awatar derika2
    derika2 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    27-08-2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    10,654
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    hej Waszuś... wolę nie liczyć ani kroków ani niczego innego... najbardziej marzy mi się po prostu iść... jestem na tak dziwnym etapie, że nie umiem zwizualizować sobie siebie na końcu drogi... więc marzy mi się by być w drodze... nie na początku (bo to najcięższe kroki...te pierwsze)... ale tak by byc juz wdrożoną... mieć entuzjazm... radochę z tego wszystkiego....

  4. #4
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Witaj Deriko !
    Bardzo mnie poruszyło to, co napisałaś w swoim pierwszym poście w tym temacie. Widzę, że jesteś w takim momencie życia, że decydujesz się postawić wszystko na jedną kartę, i jak napisałaś, rozpocząć maraton w stronę lepszego, zdrowszego, szczuplejszego życia.
    Z jednej strony zabrzmiało to trochę dołująco, to z czym się teraz zmagasz, ale z drugiej strony widzę, że wiesz, czego chcesz. A to jest najważniejsze. Będę tu do ciebie wpadać, postaram się zmotywować Ciebie do dbania o siebie, do ćwiczeń, może uda mi się coś doradzić w sprawach diety.
    Sama kiedyś przez to przechodziłam, startowałam z podobną wagą, bo z 110 kilo. Teraz, po 5 latach od startu, ważę 65 kilogramów, regularnie trenuję na siłowni i szkolę się na instruktora sportów siłowych. Mnie się udało zmienić swoje życie, mój plan dnia wygląda podobnie do tego "idealnego", o którym ty wspomniałaś. Ale wymagało to nie lada pracy. Musiałam i ciągle musze być dla siebie bardzo wymagająca i krytyczna, ale zarazem kochać samą siebie, by zrozumieć, że te wszystkie rzeczy, które robię, robię dla siebie, dla swojego ciała i dla swojego zdrowia. Nastąpiła u mnie ogromna zmiana świadomości. Potrzebowałam czasu, aby zrozumieć, że jedzenie jest po to, by nas odżywiać i nam służyć, a nie, by się nim pocieszać, lub zabijać nim czas.
    Zgodzę się z Tobą w stu procentach, że początek jest zawsze najtrudniejszy, ponieważ musimy odrzucić to, co znamy, wyjść ze swojej strefy komfortu i bezpieczeństwa. Nam wydaje się, że jest to strefa komfortu, ale tak na prawdę jest to strefa strachu, bo często tak bardzo boimy się przekroczyć granice. Boimy się wyjść poza to, co jest nam znane.
    A dieta, utrata wagi, trwała zmiana swojego stylu życia, to jest ogromny sprawdzian naszej silnej woli i naszych możliwości. Jest to bardzo trudna sroga, pełna upadków po drodze, ale gdy już uda nam się osiągnąć sukces, nic nie wydaje się być dla nas bardziej budujące, niż poczucie, że nam się udało przebić się przez własną skorupę
    Jeśli zaczniesz dziś, już, natychmiast, nie będziesz czekać na "odpowiedni moment", którego tak na prawdę nigdy nie będzie, to już jutro będziesz "w drodze", czyli tam, gdzie pisałaś, że pragniesz się znaleźć
    Wizualizacja końca drogi przyjdzie z czasem. Teraz to wszystko jest dla ciebie nowe, ruch, dieta, regularność posiłków. Wydawałoby się, tak prozaiczne rzeczy. Ale jeśli jesteś konsekwentna i dążysz do celu, to jest to tylko kwestia czasu, aż stanie się to twoją "nową normalnością". Życzę ci tego z całego serca, tego, żebyś poczuła, że jesteś na właściwej drodze do celu i podążasz nią z podniesioną głową.
    Pozdrawiam cię serdecznie i do ponownego zklikania !
    derika2, chimere and fruktelka like this.

  5. #5
    Awatar derika2
    derika2 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    27-08-2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    10,654
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Dzięki Ewelina nie miało to zabrzmiec dołująco … troche też jest tak, że stwardniałam I nie poddaję się dołom na codzień… a może poddaję tylko nie jestem tego świadoma … Miał to byc szczery przegląd stanu aktualnego. Nic więcej. Pisząc to nie użalałam się nad sobą. Nie karałam siebie w myślach. Zależało mi na tym by objąć całość sytuacji i podzielić czynności na grupy. Pierwsza to tzw QUICK WINS coś co mogę szybko wdrożyć jakieś drobiazgi, które przyniosą szybkie efekty (i nie mam tu na myśli efektów na wadze raczej efekty natury psychologicznej, jakiś mały sukcesik by się zapalić bardziej).

    Wiem, że do przemodelowania jest wiele… zazwyczaj łapałam się za wszystko na raz pod wpływem jakiejś emocji. Teraz chcę czegoś innego – nie chcę schudnąć… chcę chudnąć…chcę by mi się chciało zrobić cokolwiek …

    Nie wiem czy to ma sens co piszę. Siedzę i sobie rozmyślam od czego powinnam zacząć… czy jak zawsze na początku diety pobiec do sklepu i zapełnic lodówke dobrymi artykułami (co w przeszłości kończyło się masowym wyrzucaniem zgniłego żarcia) czy też od sportu (ale czegoś naprawdę lightowego bo boję się o te dziwne bóle – jakieś krótkie dywanowce). Kołacze mi się po głowie powrót do moich leków na PCO (bo nawet je zarzuciłam na kilka miesięcy), opracować krótki 20 – 25 min zestaw ćwiczeń do wykonania w domu, jeść jakiekolwiek śniadanie w domu (nie łudzić się, że co rano będę smazyc świerze omlety lub robić owsiankę…wiem, że się da ale to musi przyjść…kiedyś tam…może już niedługo). Nie chcę wpaść w tą samą pułapke co kiedyś…. Długa lista rzeczy do zmiany na JUŻ a eket był taki, że nie zmieniało się NIC.
    fruktelka lubi to.

  6. #6
    Awatar derika2
    derika2 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    27-08-2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    10,654
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    hm.... spisałam sobie moje ulubione dywanowce... wyszło mi 17 ćwiczeń.... chciałam zacząć 3 serie po 10 powtórzeń...ale już mi z samych dywanowców wyszło 25 minut...a gdzie rozgrzewka? A gdzie rozciąganie? I tak umieraja plany o małych kroczkach... .
    .
    .
    Nie wierzę że to liczyłam
    .
    .
    .
    Niestety z planów sportowych nici… cały zeszły tydzień byłam na zwolnieniu…zapalenie krtani….dzisiaj już poszłam do pracy ale kaszle dalej jak silnik…i co gorsza zaczął boleć mnie węzeł chłonny…. Ale za to moja przyjaciółka jakby wyczuła moje intencje i zaproponowała żebyśmy od listopada zapisały się razem na jakiś fitness

    Kolację zjadłam o 19tej… pierogi ze szpinakiem i łososiem… ale nie zjadłam całej porcji… w sumie to był w miarę normalny dzień… i o to chodzi na początku … jestem zadowolona.
    Ostatnio edytowane przez derika2 ; 24-10-2016 o 19:47

  7. #7
    Awatar ewelinawarchol
    ewelinawarchol jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    01-02-2016
    Mieszka w
    Bielsko-Biała
    Posty
    2,029

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Pomysł twojej koleżanki to świetny pomysł !
    Jak będziecie chodzić razem, to będziecie się wzajemnie motywować i będzie się wam bardziej chciało. Na początek możecie zacząć od zwykłego aerobiku na przykład, albo ćwiczeń z piłkami. Jak macie w swojej okolicy jakieś fitness kluby, to zapytajcie o ofertę zajęć. Myślę, że instruktorzy na pewno pomogą wam dobrać jakieś fajne zajęcia na początek, dostosowane do waszej kondycji i formy.
    Bardzo fajny pomysł z tym Quick Wins. Takie małe kroczki, które udaje nam się wdrażać w życie, takie małe sukcesiki, pchają nas po więcej i składają się na późniejszy, duży sukces
    Właśnie miałam ci zaproponować takie wyrzucenie z lodówki wszystkiego, co niezdrowe i nakupowanie zdrowego jedzenia, ale, skoro piszesz, że to u ciebie się kończy wyrzucaniem zgniłego jedzenia, którego nie wykorzystasz, to może jednak faktycznie, te małe kroczki będą lepsze.
    Jeśli chodzi o owsiankę na śniadanie, to możesz przygotować sobie pyszną owsiankę, bez gotowania, już wieczór wcześniej. Kup sobie płatki owsiane, zwykłe, bez niczego, najlepiej nie błyskawiczne, tylko pełnoziarniste. Wieczorem, zalej je mlekiem roślinnym, zwykłym, lub jogurtem naturalnym, tak, aby mleko przykryło płatki. Do rana zdążą sobie ładnie zmięknąć i nasiąknąć, a ty rano dodasz tylko łyżeczkę miodu, jakieś orzechy, nasiona, lub owoce i śniadanie masz gotowe
    A tych ćwiczeń dywanowych nie musisz robić od razu wszystkich na raz ! Rób sobie je partiami. na przykład jednego razu ćwiczenia na brzuch, czyli jakieś brzuszki, nożyce, opady nóg, innego dnia na nogi, czy pośladki, na przykład przysiady, jeszcze innego, na górne partie ciała - chociażby damskie pompki Albo podziel sobie jakkolwiek inaczej chcesz, tak żeby co dzień wypadało jakieś inne ćwiczenie, wtedy nie będzie nudy
    Cieszę się, że przynajmniej jedzeniowo na razie wychodzi i jesteś zadowolona z dzisiejszego dnia. Trzymam mocno kciuki za dalsze twoje postępy !
    derika2 and fruktelka like this.
    "(..) Because really the zone of comfort is a zone of fear. You're afraid to break out of this familiarity. There's nothing good about feeling comfortable."

  8. #8
    Awatar fruktelka
    fruktelka jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    21-05-2011
    Posty
    11,985

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    Derika, super, że wróciłaś.
    Trzymam kciuki!
    derika2 lubi to.


    początek odchudzania kwiecień 2012

  9. #9
    Awatar derika2
    derika2 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    27-08-2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    10,654
    Wpisy na blogu
    9

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    ewelina, fruktelka dzięki... za rady i kciuki...

    dzisiaj niestety nie udało mi sie ogarnąć śniadania... ale w sumie przez brak zorganizowania... po prostu nic nie nadawało się... musli się skończyło, płatków nie namoczyłam... tost pełnoziarnisty był ale mąż zjadł mój serek do tostów (tzn alemtte bo lubię tosty z Almette)... dzieciaki juz w butach przy drzwiach... ale... pół drogi do pracy przemysliwałam poranek I zastanawiałam się co mogę zrobic inaczej by jednak sie wyrobić... albo wstanę 15 min wcześniej (teraz 6:15 więc o 6:00 chociaz to nie jest rozwiązania bo mamy szczeniaka który za 2 tygodnie będzie wychodził juz na spacery więc te 15 min przyda sie na spacer) albo malowac sie będe w korku stojąc...

    no I podstawa... lista dań nie wystarczy...trza miec składniki.

    Dzisiaj lecę znowu do lekarza... juz dawno nie miałam tak, że zwolnienie I zalecenia lekarza nie wyleczyły mnie...chociaż faktem jest że tym razem nie dostałam antybiotyku... teraz juz pewnie dostanę ale trudno...migdałki mi wywaliło tak, że przy ruszaniu głowa boli... praca sie ucieszy... znowu zwolnienie... napracowałam sie cały wczorajszy dzień I popracuje połowę dzisiejszego (smam spotkanie na którym musze być...nawet w takim stanie).

    To tyle z porannego raportu...zabieram sie za śniadanie (kanapeczke z szynką - kupiona w restauracji w biurowcu). Pozdrawiam wtorkowo.

  10. #10
    Awatar chimere
    chimere jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-02-2010
    Posty
    1,707
    Wpisy na blogu
    40

    Domyślnie Odp: Believe & rise mighty - odrodzić sie z popiołów... spalić 45 kg

    hej, właśnie trafiłam na Twój wątek. muszę przyznać, że jak czytam, to mam wrażenie jakby ktoś zapisał myśli z mojej głowy... dokładnie taki stan, przelotne zerknięcie w lustro, bardziej żeby ocenić, czy włosy ok niż spojrzeć na twarz, powtarzalność dni, ale taka, która nie cieszy, życiowa stagnacja i przyrastające nie wiadomo kiedy kilogramy. jestem inna niż osoby odchudzające się, nie widzę się zawsze gruba. w mojej głowie jestem normalna, tylko lustro robi sobie jaja...

    jeśli mogę Ci coś poradzić na początek... ureguluj sen. 6 godzin to za mało. chodź wcześniej spać, nawet kosztem książki, a na pewno kosztem telewizji. sen jest kluczowy nie tylko w życiu, ale i w odchudzaniu. po prostu musisz dać organizmowi odpocząć.
    na śniadanie proponuję jajka - gotują się kiedy Ty się przygotowujesz, nie trzeba pilnować. zdejmujesz z kuchenki, na talerz dajesz garść sałaty, pomidor w ćwiartkach albo paprykę w paskach, jajko, trochę oleju lnianego, jakieś pestki, np. dyni - i masz śniadanie. to samo co z owsianką możesz zrobić z ziarnami chia - zalewasz mlekiem czy jogurtem, po pół godziny masz pudding, dodajesz owoce, możesz dodać kakao - deser na śniadanie. czytaj wątki dziewczyn, korzystaj z inspiracji, okaże się, że są setki pomysłów na szybki posiłek rano. do pracy możesz nawet pokroić marchewki, seler, pietruszkę w słupki, zrobić sos jogurtowy - i masz przekąskę.
    nie rób zakupów na siłę, ale kup to, co będzie Ci potrzebne np. na najbliższe dwa dni. jak uznasz, że nie zjesz wszystkiego - możesz przemycać także mężowi i dzieciom może zakupy będą częstsze, ale w końcu dojdziesz do tego, że będą przemyślane.

    no i to, co zawsze mówię - uśmiechaj się. radość powoduje uśmiech, ale - o czym wielu nie wie - uśmiech powoduje radość odpowiednie ułożenie mięśni twarzy daje sygnał do mózgu, zmienia się nastawienie, trudne rzeczy przychodzą łatwiej, zwiększa się produktywność mózgu. ostatnio czytałam nawet o eksperymencie, w trakcie którego uczestnicy dostali ołówek. musieli go trzymać w ustach ci, którzy trzymali zębami, angażowali te same mięśnie co podczas uśmiechania, pozytywniej ocenili zabawne obrazki pokazane im później. ci, którzy trzymali ustami, angażowali te same mięśnie co podczas zaciskania warg, ocenili zabawne obrazki negatywnie, a wręcz drażniąco. więc uśmiechajmy się, zbudujmy nawyk, tak samo jak ten, aby napinać mięśnie brzucha podczas siedzenia czy stania. wiadomo, że z pozytywnym nastawieniem zajdziemy dalej.

    nie wiem jakiego masz psiaka, ale jak już podrośnie i będzie miał stabilne stawy, możesz zacząć z nim trenować jakiś psi sport - dogtrekking czy frisbee, tropienie czy bikejoring. aby móc to zrobić, warto już teraz zacząć uczyć psa podstawowych komend: reakcji na imię, na przywołanie, siad, waruj, chodź, stój i wszelkich sztuczek, budować relację z psem, aby później treningi były łatwiejsze. wspólna praca z psem zbliża do siebie psa i właściciela, buduje mocną więź, a Ty i Twoja rodzina możecie dzięki temu ruszać się więcej i przyjemniej

    trzymam kciuki za Twoje postępy.
    derika2 and ewelinawarchol like this.
    Before all else, be armed. Niccolo Machiavelli
    moje zmagania: czas i tak upłynie...
    cel: milestone I:

Strona 1 z 9 1 2 3 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •