Strona 38 z 38 PierwszyPierwszy ... 28 36 37 38
Pokaż wyniki od 371 do 374 z 374

Wątek: Projekt życie

  1. #371
    gruuuba84 Guest

    Domyślnie Odp: Projekt życie

    grtuluje przedwszystkim!!!

    sukcesow, podejscia i wytrwalosci!


    jestes dla mnie jednym z przykladow ze sie da!dzieki!

  2. #372
    Awatar Iwinka
    Iwinka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    22-10-2010
    Mieszka w
    warszawa
    Posty
    289

    Domyślnie Odp: Projekt życie

    Przeczytałam Twój topik. Pierwsze wpisy .....rozpacz ale i dokładny plan. Projekt to był Twój świetny plan.
    Udało Ci się ten projekt zrealizować. Mogłabyś teraz podsumować, wybrać najważniejsze etapy. Sukcesy i chwile zwątpienia.
    Masz dużo do zyskania. Jesteś młodą dziewczyną. Przed Toba miłość, rodzina , dzieci . Całe życie.
    Jest o co walczyć.
    Teraz widzę że osiągnęłaś swój plan i WSZYSCY Ci zazdroszczą.
    Przeczytam to jeszcze raz i będę próbowała wcielić w życie.
    JAk do tej pory mi się nie udaje. Może dlatego że wszytko jest za mną. Miłość, życie rodzinne, dziecko urodzone i odchowane. Na niczym mi nie zależy. Nie chce mi się najczęściej.
    Piszesz coraz mniej, coraz krótsze posty i to jest naturalne. Przecież juz jesteś szczupła. Przy TWoim wzroście ...mogę sobie wyobrazić.

    Gratuluję


    To mój plan na ten rok

    jestem tu Moja droga do normalności - Grupy Wsparcia Dieta.pl

  3. #373
    Awatar Forgetmenot
    Forgetmenot jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    19-11-2007
    Mieszka w
    Dąbrowa Górnicza
    Posty
    232

    Domyślnie Odp: Projekt życie

    Witajcie dziewczynki,
    przede wszystkim nie macie pojęcia jak mi się cudownie czyta wiadomości od Was...Dziękuję, że jesteście, że mnie odwiedzacie, że nie zapominacie i dopingujecie do dalszych sukcesów.
    To niestety prawda, że te moje posty są takie mini w porównaniu do poprzednich. Powiem Wam, że to dlatego, że teraz rzeczywiście moje życie wygląda zupełnie inaczej-dużo lepiej, ale czasami nie do końca różowo. Fakt, że nie siedzę na moim wątku głównie spowodowany jest nową szkołą. Studiuję dziennie na mgr, potem zwykle jem obiad u rodziców, albo pędzę na korepetycje. W między czasie trafił się jeszcze związek, który jednak nie przetrwał, ale na chwilę obecną to dobrze, bo naprawdę już nie dawałam rady wszystkiego połączyć. Poza tym włączyła mi się opcja "żony" i gotowałam mojemu obiadki, piekłam ciasta itd, a sama ledwo utrzymywałam ślinę w buzi Nie złamałam diety, ale takie torturowanie się średnio wpływa na psychikę W każdym razie szkoła, korepetycje, jakieś życie towarzyskie itd-to wszystko zajmuje mi strasznie dużo czasu, a do tego jeszcze dodatkowe rzeczy jak tłumaczenia i ciągłe pamiętanie o tym, by nie jeść bo już późno, nie pić jednak tego red bulla, tylko wstać wcześniej i coś tam dokończyć itd.
    W każdym razie chciałabym Was jakoś zainspirować, powiedzieć, tak dosadnie, że po drugiej stronie jest lepiej, a będąc zmęczona tą całą bieganiną nie mam w sobie odpowiednich kolorów by powiedzieć jak wspaniale jest się uwolnić od "nadmiaru siebie".
    Nie chcę tu mówić Iwinko, że wiem co czujesz, bo tak naprawdę nawet jeśli kogoś bardzo dobrze znamy nie jesteśmy w stanie wczuć się w jego sytuację, więc powiem tylko tak. Ja sama będąc wiele razy na diecie, przestawałam bo mi się nie chciało walczyć o straconą bitwę. Niby ok, wszystko przede mną, ale właśnie u mnie wszystko hamował mój wzrost. Wiesz, nigdy nie byłam taką słodką filigranową dziewczynką, wobec której każdy czuje instynkt opiekuńczy, o której mówi maleńka z miłością i aż nie może przestać przytulać. Ja zawsze byłam tą wielką babą (nawet będąc szczupłą), ta żyrafą, babochłopem z dużymi stopami. Nawet mój ostatni facet, nie chcąc mi zrobić na złość, tylko stwierdzając bezmyślnie fakt powiedział 'kurde, szkoda, że taka wyrośnięta jesteś, nie da się Ciebie normalnie przytulić, nie możemy iść objęci itd'. A kiedy w sobotę skręciłam sobie kostkę i utykałam z łazienki do pokoju, powiedział 'kobieto jaki ty masz rozmiar stopy, masakra, jak facet'. Ja wiem, że teraz to wyszło jakby był kimś strasznym, więc uspokoję Was mówiąc, że nic z tego co powiedział nie było wymierzone przeciwko mnie, on tylko stwierdzał fakt. Ale właśnie to przez takie coś nigdy mi się nie chciało jakoś super o siebie starać itd, dlaczego mam poświęcać tyle czasu na moje zewnętrze skoro i tak nigdy nie będę tym kochanym maleństwem, tą prawdziwą kobietą, nawet jeśli z dodatkowymi kg to przynajmniej taką prawdziwą i kobiecą, a nie babochłopem. Jednak kiedy zaczęłam tą dietę, pomyślałam sobie, że ok, zmarnowałam już te 3 lata na tycie, zniszczyłam sobie skórę itd, wiem, że nigdy nie będę idealna, ale no przecież nawet jeśli nie mam predyspozycji do bycia kimś idealnym, no to przecież mogę chociaż spróbować polepszyć mój stan. Jeśli nie w 100%, to chociaż w 80%. To i tak lepiej niż nic nie robić. Dlatego wymyśliłam sobie taki projekt, którego założeniem nigdy nie było stanie się ideałem, bo to niemożliwe, raczej wzięcie tego co się ma, czym się dysponuje i polepszenie swojego życia na tyle na ile to możliwe.
    Nie wiem, czy te słowa Wam w czymś pomogą, ale jedyne co mogę powiedzieć po walce z tymi wszystkimi kg to naprawdę doceniajcie każdy krok, każdy zrzucony kg. Ważąc 110 kg i schodząc do 105 kg, to naprawdę 5 kg mniej-to naprawdę bardzo dużo i naprawdę zmieni to coś w Waszym życiu. Nie patrzcie na to, że musicie schudnąć 30, 40 kg. To są nierealne założenia do oczekiwania dopóki ich nie spełnicie. Patrzcie 5, 8 kg. Tylko bardzo malutkie kroczki doprowadzą Was do celu.
    Nie chcę zabrzmieć jak jakiś ekspert, bo dalekoooo mi do takiego miana, ale jeśli będziecie coś chciały wiedzieć, o coś zapytać, to zawsze odpiszę:*-bo nawet jeśli Was realnie nie znam, czuję, że jesteście mi bliższe przez wspólne doświadczenia niż niejedna od zawsze szczupła koleżanka :*:*:*
    a to sem ja :]-->Projekt życie - Grupy Wsparcia Dieta.pl

    Re-inventing myself

  4. #374
    Awatar bezkotka
    bezkotka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    24-03-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    214

    Domyślnie Odp: Projekt życie

    ładnie napisałaś teraz, dziękuję. Traci się nadzieję i ją odzyskuje, ja straciłam na długoo a teraz znów chcę zawalczyć tylko przychodzą chwile - a po co, nie uda się, tyle przede mną - 50 mniej kg przecież to szaleństwo. Zapomniałam o tym by wyznaczać sobie drobne cele i nie patrzec na ten najdalszy.

    Bardzo się cieszę że Ci się udało bardzo bardzo

Strona 38 z 38 PierwszyPierwszy ... 28 36 37 38

Podobne wątki

  1. Rudka walczy znowu
    By Ruda55 in forum Odchudzanie po 40-stce
    Odpowiedzi: 1340
    Ostatni post / autor: 17-01-2012, 22:44
  2. Moments znów walczy
    By Moments in forum Pamiętnik odchudzania
    Odpowiedzi: 20
    Ostatni post / autor: 06-11-2008, 20:49
  3. Brylancik walczy z kiloskami
    By Brylancik in forum Chcę schudnąć
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 20-10-2008, 09:20
  4. Verish walczy ;)
    By Verdish in forum Chcę schudnąć
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 22-08-2008, 08:54
  5. Happy walczy o seksowną 40
    By happysad89r in forum Chcę schudnąć
    Odpowiedzi: 58
    Ostatni post / autor: 19-08-2008, 09:15

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •