Strona 19 z 69 PierwszyPierwszy ... 9 17 18 19 20 21 29 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 181 do 190 z 681

Wątek: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

  1. #181
    odrodzony Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Jako osoba, która miała swego czasu ogromne problemy z kompulsami i w sumie to nadal ma chociaż już rzadziej i mniej niż miała pozwolę się dołączyć do tego wątku...na razie jako czytelnik ale z biegiem czasu na pewno napiszę o swoich doświaczeniach

  2. #182
    guska110 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-10-2009
    Posty
    158

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    dziekuje wam bardzo
    jestem ostatnio jakas taka poirytowana ale w sumie niema sie co dziwic
    moje dziecko ryczy w przedszkolu,facet mnie denerwuje jak bym mogla to bym mu krzywde zrobila,jutro szczepienie dziecka koszmar i jeszcze od dwuch dni niepale a do tego waze sie z 5 razy na dzien zeby sie dobic bo gozej byc niemoze
    musze cos z soba zrobic jestem mega przeciwnikiem silowni ale w sumie co mi zalezy jestem przeciwnikiem bo jestem bardzo leniwa i nienawidze sie pocic acha i jak sie zmecze to robie sie strasznie czerwona czego nieznosze ale podjechalam dzis na najblizsza silke i dowiedzialam sie co i jak pomysle nad tym
    cwiczen jeszcze nieprubowlam i jakos niewieze ze mozna schudnac przez cwiczenia jak bedzie sie duzo jadlo ale zobaczymy
    jeszcze raz dzieki,pozdrawiam

  3. #183
    coffinka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    30-08-2010
    Posty
    76

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Witajcie.. ależ sie stęskniłam za Wami!!
    Mam straszny kocioł w pracy, więc poczytuje tylko nasz wątek. A w weekendy to w domu nie mogę się na ogół dopchać do kompa więc kiszka...
    Ale i pochwalić się nie mam czym za bardzo..
    Mój dukan poszedł w niepamięć podczas weekendu. Przyjaciółka mnie naiwedziła to wino było i kiełbaski pieczone i ciasto.. Eh..
    I oczywiście nie umiałąm się powstrzymać, poprzestać gdy już się nasyciłam.. Musiałam pchać w siebie aż do bólu, bo i tak odpuściłam sobie dietkę.
    Przy stole, z gośćmi jadłam i jadłam niby normalnie, potem sama w kuchni podczas szykowania, robienia kawy itd..
    Katasrtofa.. Nawet nie chce mi ise myśleć jakie miałam potem samopoczucie.. Beczałam pół niedzieli, spuchłam jak balon, nawet powieki miałąm nabrzmiałe, wstałam rano oczywiście zmęczona i z niesmakiem w ustach.. A waga.. eh.. 63,5 kg!!!
    Zdołowałam sie okrutnie.. I wszelkie moje dobre sposoby na życie poszły w niepamięć.
    Wam radziłam, opisywałam, że udaje mi się.. NO i cóż poległam na całego..
    NIe umiałąm być dla siebie łagodna, wybaczyć sobie.. Czułam się podle i z nienawiścią spoglądałąm w lusto a określenie "tłusta krowa" to chyba byłoa najłagodniejsza myśl jaką do siebie kierowałam...
    No ale znów wzięlam się za siebie po raz kolejny i kolejny.. Cóż mogę innego.
    Dziś humor mi powrócił, więc ten weekendowy występ traktuję już jako mininą przeszłość i jeden z napadów jaki mnie psotkał na drodze wychodzenia z kompulsów...
    Tak pzrecież opisywałam Wam moją metodę.. Niby wiem, że te potworne napady nie odejną ot tak, że powrócą nieraz jeszcze, że nie mogę sie poddać i pogrążyć...
    A jednak, kiedy TO się zaczyna dziać.. wyłazi ze mnie taki Mrs. Hyde i najpierw gna do lodówki by potem niszczyć psychikę...
    Cóż.. od poniedziałku znów jestem na diecie białkowej, znów mam normalny brzuch, nie budze sie opuchnięta.
    Zaczęłam chodzic na Vacuspace i jestem zachwycona!!! Wczoraj tak się umęczyłam, że siódme poty z siebie wycisnełam a dziś czuje delikatnie mięśnie.
    Tak lubię siebie własnie taką... z lekkim żołądkiem, z lekkim umysłem, bez wyrzutów sumienia.. Waga no cóż nie zachwyca /dziś było 62 kg/ ale cóż, sama na nią zapracowałam..
    To co pożarłam w kilka godzin, odpracowałam przez 3 dni, by tylko wrócic do poprzedniej wagi bo o spadku nie ma mowy...
    Ale nie to jest najwazniejsze.. Tylko droga do wyjścia z tej matni.
    Znów na nia powracam i mam nadzieję, że moje pomysły, idee, spsoby radzenia sobie, wybaczania grzeszków, tłumaczenia, łagodności mają sens.
    A wam gratuluję siły woli i wytrwałości..
    Co ja bym bez Was zrobiła..

  4. #184
    Awatar Adamant
    Adamant jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    26-04-2010
    Posty
    115

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez saccharine Zobacz posta
    Nie licz kalorii, bo to znowu jakbyś się odchudzała, więc możesz skończyć w tym samym punkcie.
    Mnie na przyklad strasznie meczyla ta nieswiadomosc, to znaczy nie mialam zielonego pojecia czy jem 1000 czy 2 czy 3000. Nie bylam tez pewna ile kcal NAPRAWDE potrzebuje moj organizm. Wiec policzylam sobie to zapotrzebowanie i kalorie jakiegos przykladowego jednego, drugiego, trzeciego dnia i wyszlo na to, ze jedzac ile chce nie przekraczalam 2500 kcal. Od razu sie uspokoilam, bo wiedzialam, ze moge sobie "zaufac", ze nie przesadzam w zadna strone.

    saccharine, to juz dzis! Trzymam kciuki za wazenie.

    odrodzony, witaj! Sadzac po Twoich wpisach, bedziesz mial mnostwo ciekawych spostrzezen, o ktorych chetnie poczytam (jestem pewna, ze nie tylko ja ).

    guska110, super ze myslisz o silowni! A nuz Ci sie spodoba? Ale jak nie lubisz sie meczyc i pocic, to mozesz pomyslec tez o takiej formie ruchu, ktora Ci bardziej podpasuje, np basen albo rower albo spacery(marsze)? Duzo osob poleca hula-hop, swietnie modeluje talie, ja sobie krece, ogladam TV, czytam ksiazke albo nawet sie ucze, prawie sie nie spoce, a miesnie pracuja.

    coffinka!!
    Po pierwsze to strasznie sie ciesze, ze juz jestes!
    Po drugie, jasne, ze maja sens! Szkoda, ze weekend taki a nie inny, ale przeciez wlasnie jedna z tych idei zaklada, ze nie da sie z tego wyjsc od razu. Nie przestawimy myslenia ot, tak, ani nie zmienimy zlych nawykow przez jedna noc. Przypomnialo mi sie, jak moja mama rzucala palenie. Probowala kilka (nascie?) razy, ale w koncu sie jej udalo, nie pali od 5 lat. Czy te wszystkie nieudane podejscia cokolwiek zmienily? Nie! Wazne, zeby caly czas miec przed soba ten cel, a w koncu sie uda. Wyjdziemy z tego!
    Ostatnio edytowane przez Adamant ; 22-09-2010 o 12:08

  5. #185
    Awatar bibilola
    bibilola jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    11-08-2005
    Posty
    2,982
    Wpisy na blogu
    366

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez coffinka Zobacz posta
    To co pożarłam w kilka godzin, odpracowałam przez 3 dni, by tylko wrócic do poprzedniej wagi bo o spadku nie ma mowy...
    jak to jest,ze powrot do wagi suwaczkowej idzie nam szybciej niz ruszenia sie spoza wagi??komiczne to jest,bez sensuu,dajemy czadu gdy nagrzeszymy,a potem co?znowu zastoj..wrrrrr..
    jak sie objem,jak mi przybedzie ten kilogram czy 2...to sie poce zeby go wypocic.a potem??narzekam ze znowu stoi..bez sensu..zamiast dalej sie pocic zeby nastepne kg szly.wrrrr..glupia jestem jak but w tej kwestii.
    z zarciem sie jakos trzymam,chociaz zauwazam,ze tego probowania z garow jest coraz wiecej/czesciej.musze przychamowac...bo cos dlugo trwa te"zaniedlugo beda 6-stki"trwa.i trwa..i nie przychodzi...a kto na winie?ja!!
    troche tez na winie jest,ze mnie tak wszyscy chwala i mi sie jakos nie chce.to znaczy sie chce,ale jakos tak leniwie..
    i te jedzenie...korci,korci..
    teraz te swinskie golonki i kluski...wrrrr..dzisiaj pierwszy dzien co zadnej kluski nie wsunelam.eh...
    co sie dziwic ze waga nie idzie??
    mialam piekne plany na kupienie crosstrainera.ale na ten co mnie stac to niewatro pieniedzy wydawac,bo badziewie.biegac nie lubie,na spacery checi brak..len jestem i co side czepiam sama siebie ze nie chudne?powinnam sobie pogratulowac...lenia..moge sie podzielic z kims..starczy dla wiecej osob.

    nie przejmuj sie coffinko..czasami tak po prostu jest..i tak jak wszystkie wiemy--nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem...trza go wytrzec.!

  6. #186
    coffinka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    30-08-2010
    Posty
    76

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez Adamant Zobacz posta
    coffinka!!
    Po pierwsze to strasznie sie ciesze, ze juz jestes!
    Po drugie, jasne, ze maja sens! Szkoda, ze weekend taki a nie inny, ale przeciez wlasnie jedna z tych idei zaklada, ze nie da sie z tego wyjsc od razu.
    Cytat Zamieszczone przez bibilola Zobacz posta
    nie przejmuj sie coffinko..czasami tak po prostu jest..i tak jak wszystkie wiemy--nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem...trza go wytrzec.!
    Jezu dziewczyny!!! Jesteście balsamem na duszę, okładem na rozpalony wyrzutami sumienia mózg!!!
    Dziękuję, ze jesteście!
    Bibilola.. jakbym patrzyła na siebie.. Opcham się, wariuję potem i katuję się by zrzucić to co przybyło mi podczas napadu a gdy wrócę do stanu poprzedniego, to zamiast dalej się wypacać /zdrowo oczywiście/ to odpuszczam... A potem zniechęcenie, że waga nie spada i takie tam.. Jak ma spadać, skoro jem normalnie lub ciut za wiele, mało się ruszam..
    Ale będąc tu z Wami, mam poczucie, że góry mogłabym przenosić!
    Dziś nawet poćwiczyłam trochę w domu.
    Całuję i miłego woeczorka!!
    Pa Skarby moje!

  7. #187
    Awatar Adamant
    Adamant jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    26-04-2010
    Posty
    115

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Hej Dziewczęta (i chlopaki)! Jak tam (prawie) po weekendzie? Bo u mnie tak sobie.. Z tego wkurzenia, ze waga mi stoi juz chyba z miesiac, zjadlam za duzo slodyczy. Dawniej tak latwo mi bylo zejsc z wagi, spadala od razu, jak tylko zaczynalam mniej jesc, a teraz - stoi jak zaklęta. Na szczescie nie przerodzilo sie to w napad... czasem czuje sie jakbym igrala z ogniem.

  8. #188
    guska110 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-10-2009
    Posty
    158

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    witam wszystkich
    przez caly tydzien jadlam bez opamietania szczegolnie popoludniami pochlanialam niesamowite ilosci tlustego zarcia, w piatek popilam winko i 4 piwka wciagajac mega ilosci czipsow idt
    cala sobote jadlam spalam z lodami i bita smietana a dzisiaj rano pojechalam do sklepu kupic kurtke o numer wieksza bo w zadna swoja sie niezapinam i odrazu zapisalam sie na silownie przeplynelam 100 basenow i jakos dobrze mi sie zrobilo na duszy
    kolejny zapal i nadzieja ze tym razem sie uda,gdyby to przeczytal ktos np moj facet to niechce wiedziec co by o mnie pomyslal ale wieze ze wy mnie rozumiecie pozdrawiam
    acha niepale 7 dni jestem z siebie dumna

  9. #189
    Awatar Adamant
    Adamant jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    26-04-2010
    Posty
    115

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez guska110 Zobacz posta
    acha niepale 7 dni jestem z siebie dumna
    Wow, rzucasz sie na gleboka wode

    Cytat Zamieszczone przez guska110 Zobacz posta
    gdyby to przeczytal ktos np moj facet to niechce wiedziec co by o mnie pomyslal
    Rany! Nawet nie chce o tym myslec! Gdyby ktos znajomy mnie skojarzyl, to bym sie chyba ze wstydu spalila, problem z jedzeniem, ha, ha... Kto by to zrozumial... Ale akurat na nasz temat chyba nikt, kogo ta kwestia osobiscie nie dotyczy nie bedzie wchodzil, bo i po co.

    guska, niezle w tym tygodniu przyszalalas. Jednak widze, ze zamiast sie dolowac zaczelas dzialac i bardzo dobrze!

    A ja dzisiaj nie zjadlam ani jednego ciastka... hehe. I tez jestem z siebie dumna.
    Ostatnio edytowane przez Adamant ; 28-09-2010 o 19:59

  10. #190
    Awatar bibilola
    bibilola jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    11-08-2005
    Posty
    2,982
    Wpisy na blogu
    366

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    caly weekend mialam tyle zapiep-rzania w kuchni,ze czasu bylo zero na diete.jadlam to co bylo...sosy zawiesiste,kluski,miecha wszelakie..eh...poniedzialek staralam sie jakos trzymac,wolne milaam.ale po jakims czasie stwierdzilam,ze po co?robie kolejny dzien rozpusty..matko!!!rozpusta byla.grzeszna prawie.szczegoly pomine.tragedia.dzisiaj jakos sie trzymalam,ale zauwazam u siebie obsesyjne myslenie o jedzeniu.to tylko przedsionek do nastepnego kompulsa u mnie.jesli wszystko mi sie kojarzy z zarciem,jesli mam ochote na rzeczy,ktorych normalnie nie jadam,czy nie lubie nawet.w tym momencie byloby mi obojetne.ratuje mnie to na razie,ze caly czas nie jestem sama,duzo do roboty itd...
    ale cienki lod pode mna.
    w czwartek ide znowu na silownie,poniedzialek tez.wyprobowac nowe.bo otworzyli w koncu cos w okolicy i od razu 2.
    mam nadzieje,ze wtedy skonczy sie to debilne myslenie.ostatnio tak mialam.bo szkoda bylo mi tych wypoconych gramow-kilogramow.i tego wysilku.
    mysle ze znowu tak bedzie.mam taka dzika nadzieje,bo mnie ten zawies dietowy zaczyna meczyc,bo jakos sie nie moge pozbierac.1-2 dni jest ok,potem znowu schodki.ehhhhh...i tak w kolko.

Strona 19 z 69 PierwszyPierwszy ... 9 17 18 19 20 21 29 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •