Strona 2 z 69 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 12 52 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 681

Wątek: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

  1. #11
    newkoczkodan jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    11-03-2008
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    752

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Ja z kompulsywnym jedzeniem walcze od 9 lat. Nie umiem normalnie jesc, albo jem wszystko, do bolu brzucha, zreszta same wiecie.. ALbo jestem na diecie. Jutro mina 3 tyg bez kompulsu, odchudzam sie z efektami ponad pol roku, w tym czasie myslalam, ze sie wyleczylam z tego, ale w ostatnim miesiacu znwou byl nawrot kompulsow ogromnych..

    Caly czas mysle o zarciu

    U mnie tez wyzwala to nuda, samotnosc.. Ale chyba przede wszystkim- dieta. Po prostu zjem cos niedozwolonego, to "dzisiaj juz trudno" i pozeram tone innych rzeczy.. I nastpenego dnia znowu az do opamietania..

    Jak sie nauczyc jesc normalnie? Jak sie nauczyc nie miec non stop ochoty na jedzenie, tylko jak normalni ludzie gdy jest sie glodnym ,to zjesc cos malego?

  2. #12
    nunnnusia Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Normalnie jakbym ja to napisała ;D. Tylko, że ja miałam jeszcze w życiu okres ze zwracaniem.

    Teraz jest lepiej. Przyznałam przed sobą, że sobie nie radzę, że nie mam nad tym kontroli, że jedzenie ma nade mną kontrolę. Chodzę do psychologa, pracuję nad sobą. Zmieniam się. Myślę pozytywnie. Będzie ok!

  3. #13
    MMRose Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Byebye odnosząc się do tej nudy, która jest rodzajem głodu pewnych emocji....zgadzam się w 100% !! Tak jak pisałam, źle zorganizowany czas - a raczej kompletny brak tej organizacji powoduje, że najlepszą rozrywką staje się jedzenie...nawet pomimo, że już brzuch boli, już nie mogę do jem dalej aż talerz albo opakowanie po czymś "niemoralnym" będzie puste.

    Zazdroszczę mojemu bratu...on jak już się naje to zostawia, obojętnie co by to było, załóżmy pizze - potrafi odłożyć kawałek, bez żadnego żalu i emocji...a ja? ja to bym jadła, aż by się skończyło, bo przecież nie może się zmarnować...bo szkoda :-((((((( muszę z tym skończyć.

  4. #14
    Awatar Meeeg85
    Meeeg85 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    22-08-2004
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    12,668

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez newkoczkodan Zobacz posta
    Ale chyba przede wszystkim- dieta. Po prostu zjem cos niedozwolonego, to "dzisiaj juz trudno" i pozeram tone innych rzeczy.. I nastpenego dnia znowu az do opamietania..
    Ja mam dokładnie tak samo. Może to nie są takie kompulsy jak kiedyś, ale mam cos takiego --> byłam na eurodiecie, bardzo restrykcyjnej, waga leciała pięknie, schudłam 10 kg, jadłam tylko to, co w planie, bez żadnych wpadek, wiedziałam, że jedna wpadka równa sie koniec diety, inni tego nie rozumieli

    I stało się - przyjechała siostra na 3 dni, 3 dni normalnego jedzenia i koniec z dietą juz nie potrafiłam wrócic, do miesiąca bezskutecznie próbuję wrocić, ostatnio tak samo było z rezygnacją z diety. Tylko ze wtedy przytyłam w 3 tygodnie to, co schudłam w 3 miesiące, a teraz póki co nadrobiłam z powrotem 2 kg, dlatego to nie są stuprocentowe kompulsy...jednak ciągle się boję, że wrócą...

  5. #15
    xixatushka69 Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    ja boje się przyznac nawet przed samą sobą,dlaczego sie objadam.
    boje sie byc słaba, nawet przed samą sobą...nie mowiac juz o innych...
    jestem beznadziejna,.
    moze nie jestem, ale tak sie czuje.
    kompulsy wracaja.
    zawsze wracaja.
    wiem, dlaczego.
    bo nie umiem "nie byc na diecie"
    jakbym sie nie starala,m zawsze licze kalorie, boje sie przekroczyc 1500, a jak juz zawalam, to bywa 8000, wtedy niewazne, co i ile jem.
    boze, jak chaotycznie pisze.
    ale nie umiem inaczej.

    czuje sie nieszczesliwa.
    czemu?

    bo nie umiem jesc normalnie.
    bo staram sie jesc zdrowo i dietetycznie, na co moj organizm reaguje buntem. nie chce tego paskudztwa. lepiej zjesc cos porzadnego, ale nie - ja musze zrec warzywa i owoce, ktore nie syca, a potem rzucac sie na normalne jedzenie.

    nie, ja musze prawie nie jesc w pracy <700kcal w ciagu calego dnia pracy to prawie nic>, a po powrocie do domu pozeram wszystko, co mam. oczywiscie, w miedzyczasie podjadam.
    nawet herbate wtedy pije z cukrem, taki bunt przeciwko dietom.
    ale ja musze miec szybkie efekty - jak w chudnieciu, tak i w tyciu.

    juz czuje oponke, znowu, juz czuje,ze cycki mi opuchły.
    nic.
    jem.

    po napadach boli mnie kregoslup i plecy, bo wywala mi brzuch <ogolnie to jestem typem jablka, mam duzy paskudny brzuch i nogi-patyki,nawet teraz>

    najabrziej boje sie,ze ciuchy stana sie za male.
    staniki po 100zł
    stringi
    ladne spodnie

    ze inni zauwaza,ze zaczynam tyc.
    a tak sie mna zachwycali i podziwiali...

    nie, ja nie dam rady
    nie daje
    ja musze byc gruba,musze,musze...
    wtedy nikt nie zwraca na mnie uwagi.

    nie wiem, nie wiem, co jeszcze napisac.
    rycze

  6. #16
    nunnnusia Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    xixa - też się tak miotałam. teraz jest dobrze- jestem dobrej myśli, nie szaleje. Dojście do normalności zajęło mi ok 3 lat terapi u psychologa i chyba momentem zwrotnym było- odpuszczenie sobie diet. Bo ja nie umiałam być nie na diecie. Cały czas, codziennie, od jutra, do śniadania. Różnie wychodziło- raz dłużej się trzymałam raz krócej. Więc zaprzestałam tej miotaniny- żarłam, nie zwracałam na to uwagi, nie byłam na diecie, w ogóle, dobiłam do 109kg. Z mojego ciała zrobiła się masakra- słoniątko ;D. Ale w tym czasie poukładałam sobie w głowie. Pogodziłam się z sobą. Pogodziłam się ze sprawami, o których nie chce tu pisać, bo to forum dietowe, ale które niby nic z jedzeniem nie miały, ale na jedzenie rzutowały. Były przyczyną. I jest lepiej. Lepiej radzę sobie z rzeczami dotyczącymi mojej osoby, o których nawet nie zdawałam sobie sprawy, że istnieją. Które tak bardzo odbijały się na moim żarciu i dietowaniu.
    Najgorsze jest to, że tyle osób ma ten sam problem. W różnym stopniu. U mnie to była normalnie depresja- łącznie z myślami samobójczymi. I tyle osób sobie nie radzi i wstydzi się i odchudza i wchodzi spowrotem w to błędne koło, napięcie, rozładowanie napięcia, napięcie, wyrzuty sumienia, ciągłe poczucie winy i beznadziejności własnej osoby. Bezsens. Dlatego fajnie, BYeBYe, że założyłaś ten wątek.

  7. #17
    xixatushka69 Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    nun, bardzo ładnie napisane.
    ale wiesz, ja juz taka jestem...jestem idealistką, musze zawsze dążyć do ideału, choć wiem,że nie istnieje, ale przynajmniej nie pozwalam sobie osiąść na laurach.
    naprawde nie chce przytyc, nie chce juz wiecej tyc.teraz nie umiem jesc normalnie,bo mam za duzo informacji w glowie,wiem, ze po diecie 1200 kcal nie mozna od razy jesc 2000, bo sie przytyje. ale ja i tak juz od 2 tygodni mam napady i przytyl;am, wiec w sumie czego sie boje? nie mam nioc do stracenia. ale nie umiem, jednak probuje ciagle i ciagle, od nowa...

    nienawidze siebie, naprawde.
    nienawidze.
    mysli samobojcze mam zawsze.
    ale mam wiele marzen, zbyt wiele, dlatego nigdy siebie nie krzywdze.

    dzisiaj probowalam zrozumiec, czemu sie objadlam, jak wrocilam do domu. bo nie umiem nie byc na diecie. nie jem w dzien, nie jem sniadania, bo po przezarciu naprawde nie chce mi sie jesc w pierwszej polowie dnia.

    te emocje, to co robie, co czuje, jaka jestem...wstydze sie tego, cholernie,czuje sie jak ostatnia szmata, i wcale sie nie uzalam.

    normalni ludzie nie rozumieja, jak to mozliwe. przeciez wystarczy jesc, kiedy jest sie glodnym...

  8. #18
    nunnnusia Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Tak sobie pomyślałam dzisiaj, że z tymi napadamin to normalnie jak bulimia-tylko zamiast wymiotów co chwila się przechodzi na diete. Ja się zawsze śmiałam, że mam pierwszą fazę bulimii- zażeram.

  9. #19
    xixatushka69 Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    ja czasem przeżeram się do takiego stopnia,że ide wymiotować, ale jak można zwymiotowac orzechy?
    kruszyne pije prawie zawsze, przeczyszcza mnie, bo senes...od samego smrodu mam odruch wymiotny.
    i płaczę,
    zawsze rycze
    że jestem bezsilna
    że dobry okres nigdy nie trwa wiecznie.
    znowu przytyje
    juz tyje
    strasznie.
    to straszne.
    jak długo tak pociągnę?

    marnuję życie, młodość, myśli, zamykam sie w sobie,nie chce mi sie nawet obcowac z ludźmi...
    a jak juz sie otwieram...dzisiaj powiedzialam w pracy koleżance, że to ,że schudłam, to g----wno i że prawie miałam bulimię, a teraz...po prostu żrę i sie przeczyszczam herbatkami, ale przeice i wymioty i herbatki...po tym normalnie sie tyje, to nieprawda,ze nie...

  10. #20
    Awatar Meeeg85
    Meeeg85 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    22-08-2004
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    12,668

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Xixa, tak dobrze nam szło...czemu to zawsze powraca?

Strona 2 z 69 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 12 52 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •