Strona 3 z 69 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 13 53 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 681

Wątek: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

  1. #21
    xixatushka69 Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    [link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]

    Kryterium diagnozy kompulsywnego objadania się stanowią następujące objawy:
    1. Jedzenie nadmiernych ilości wysokokalorycznego pożywienia
    2. Korzystanie z rozmaitych diet odchudzających – bez efektu spadku na wadze
    3. Ograniczanie jedzenia w towarzystwie innych ludzi - bez efektu spadku na wadze
    4. Wycofanie się z życia towarzyskiego
    5. Unikanie ćwiczeń fizycznych
    6. Wstyd z powodu własnego wyglądu
    7. Narastające zmęczenie
    8. Brak energii

    to wszystko o mnie...
    teraz najchetniej bym sie obżarła aż do porzygania się...sama tego chce...chora jestem, ale to juz wiem dawno...

    co ja na to?
    KROK 1-WSZY - w cholere wszystkie diety.
    jak zwykle,zaczynam od poniedziałku...

    zgadnijcie, jak mi idzie...

  2. #22
    Awatar ByebyeMaszkaro
    ByebyeMaszkaro jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-01-2009
    Mieszka w
    Tu i ówdzie
    Posty
    1,422

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Kochane! Nie założyłam tego wątku tylko po to żeby podzielić się z wami swoim kłopotem. Myślę, że zasługujecie także na to żeby wiedzieć jak sobie radzę. Oto plan jaki ułożyłam żeby poradzić sobie z kompulsywnym jedzeniem i powiem szczerze. Ten plan, jak na razie sprawdza się doskonale!

    Działania:
    • Uaktywnić życie prywatne, socialise more
    o Korzystaj z zaproszeń do wyjścia conajmniej 2 razy w miesiącu LUB
    o Inicjuj wieczorne wyjścia z domu co najmniej 2 razy w miesiącu
    o Raz w tygodniu rozmawiaj na żywo z jedną mniej znajomą osobą
    • Przestrzegać planu jedzeniowego
    o Licz kalorie
    o Raz jeszcze rozważyć przejście na protal
    • Reagować stanowczo na wszelkie próby dyskredytowania mojej osoby
    o Zachowaj spokój i pamiętaj, ten kto Cię drażni robi to bo Ci zazdrości
     Nie pozwalać na eskalację konfliktów i od początku doprowadzać do konfrontacji
    o Stawiaj się ostro, nawet jeśli czasami zdarzy Ci się przesadzić
    • Znaleźć chłopaka na okres wakacyjny
    o A (?)
     Napisz maila, zasugeruj, że chcesz go zobaczyć
    o Kolega z siłowni
     Nawet o nim nie śnij... No chyba, że
    o Jasny z Odessy
     Nawiąż kontakt przez net
    • Wyślij zaproszenie
    • Napisz kilka sympatycznych słów
    o Wychodź wieczorem sama - zwiększysz szanse żeby kogoś poznać
     Idź na piwo sama

    • Zaktywizuj swoje zasoby tolerancji dla siebie
    • Pracowac zgodnie zplanem
    o Przygotuj plan pisania pracy
    o Codziennie napisz conajmniej 7 stron pracy
    o Codziennie oceniaj wysiłek włożony w prace
    Ostatnio edytowane przez ByebyeMaszkaro ; 19-05-2009 o 12:53

  3. #23
    Awatar Magda2121
    Magda2121 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    12-11-2008
    Mieszka w
    Olsztyn
    Posty
    91

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    o Licz kalorie

     Idź na piwo sama

    Ja ich nie licze... a co do piwa... to piwo tuczy.

  4. #24
    Awatar ByebyeMaszkaro
    ByebyeMaszkaro jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-01-2009
    Mieszka w
    Tu i ówdzie
    Posty
    1,422

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Cytat Zamieszczone przez Magda2121 Zobacz posta
    o Licz kalorie

     Idź na piwo sama

    Ja ich nie licze... a co do piwa... to piwo tuczy.
    To jest mój plan. Dlatego jest dostosowany do mnie, a ja kalorie liczę. Pójście na piwo to, w moim przypadku, przenośnia, ale nie widzę powodu, żeby sobie odmawiać od czasu do czasu małych przyjemności

  5. #25
    nunnnusia Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Mój plan:
    1. Dojśc prawdziwych przyczyn obżerania się - zrobione
    2. Wyeliminować te przyczyny - w trakcie
    3. Pogodzić się samej ze sobą- w trakcie, bliżej niż dalej
    4. Zmienić nawyki żywieniowe for ever- przy okazji schudnąć- w trakcie
    5. Przestać traktować żarło jako: wyraz miłości, akceptacji i takie tam- zrobione!!!
    6. Znaleźć pracę- w trakcie, niestety na razie duuuuupaaaaa
    7. Wyjść do ludzi, w końcu jestem gruba, ale nie stanowię zagrożenia dla życia społecznego, pomimo małych trzęsień ziemi powodowanych moim stąpaniem - zrobione
    8. Być asertywną- prawie że
    9. Być konsekwentną- na razie udaję się z jedzeniem i ćwiczeniem- dla mnie bomba, a nad resztą pracuję.
    10. Wierzyć w siebie i swoje możliwości- prawie że
    11. Myśleć pozytywnie- prawie że

    Chcę myśleć, że kompulsy to przeszłość. JUż się nigdy nie pojawią, nigdy! Jedzenie to forma dostarczania paliwa dla organizmu. Nie przeczę, że przyjemna, ale przyjemne może też być mycie zębów- a jednak nie myję zębów za każdym razem jak mam problem, nie?
    Rada dla początkujących: macie duży problem- idźcie do psychologa. Przyczyna kompulsów w większości leży nie w samym żarciu, a w jakichś problemach osobistych, z których często nie zdajemy sobie sprawy. A jak nie znamy przyczyny- to jak mamy znaleźć lekarstwo?

  6. #26
    Mag1988 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    09-03-2007
    Mieszka w
    Kielce
    Posty
    181

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Dziewczynki objadanie się a potem powrót do ostrej diety aby zrekompensować napad to też rodzaj bulimii...u mnie dochodzi wymiotowanie...
    Zwłaszcza teraz, w najgorszym okresie w moim życiu nie mam siły walczyć...zachorowałam prawie 5 lat temu i od początku wspierała mnie mama. to ona znalazła adresy psychologów...pierwszy raz poszłam na początku choroby ale nie podobała mi się terapia, wtedy jeszcze nie widziałam sensu w gadaniu o relacjach z rodzicami i wracaniu do dzieciństwa...
    Wtedy w wieku 16 lat wydawało mi się że schemat był prosty-odchudzałam się, brakowało mi smakołyków więc zaczynałam je pochłaniać...teraz wiem, że moje napady nie mają nic wspólnego z głodem fizycznym bo nigdy nie chodze godna nawet gdy "dietuję", ani tęsknotą za smakołykami bo pozwalam sobie czasem na slodkości...
    Wtedy przerwałam terapię i dopiero w lipcu 08 znalazłam świetną terapeutkę (tzn mama znalazła i za moją prośbą umówiła mnie na wizytę)
    Potrzebowałam 5 lat aby odkryć co jest powodem napadów...odreagowuję przez jedzenie wszystko-wszelkie smutki, stresy, problemy...czasem z powodu załamki, że poddaję się bulimii sięgam wtedy po jedzenie aby na chwilę "odreagować"
    Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak dzieciństwo, relacje z rodzicami mogły wpłynąć na to że zachorowałam...szokiem dla mnie było gdy terapeutka powiedziała, że większość bulimiczek choruje przez relacje z matkami...
    ja się wtedy oburzyłam, jak to? przecież mam z mamą tak wspaniały kontakt, wszystko robimy razem, to moja najlepsza przyjaciółka, wspiera mnie w walce z chorobą...a jednak sporo w tym prawdy...byłam tak z nią związana że nie potrafiłam żyć swoim zyciem i to wprowadzało u mnie napięcie, które zajadałam...
    zaczęłam delikatnie uświadamiać mamę, że musimy troszkę rozluźnić nasze tak mocne więzi-tzn przestałam się np mieszać gdy kłóciła się z ojcem-to był już duży krok naprzód...
    Tylko dlaczego, DLACZEGO Bóg mi ją zabrał na zawsze???!!! Tak drastycznie, nagle...mimo, że była okazem zdrowia...
    Boże jak ja mam sobie teraz dać radę...jak mam zyć bez niej i wyzdrowieć, choć tak bardzo chcę dla niej ale ta potworna pustka i tęsknota jest przeze mnie zapełniana jedzeniem...tak się wstydzę gdy wymiotuję, objadam się bo czuję, że ona mnie widzi a mimo to z rozpaczy nie potrafię przestać...

    Przepraszam za tak długi wywód...ale właśnie objadłam się bo dziś mija 5 miesięcy od momentu wypisania aktu zgonu...5 długich potwornych miesięcy gdy lekarz odebrał nam ostatnią iskierkę nadziei a 3 dni później wyłączyli respirator...mamuś[*]:*
    Ostatnio edytowane przez Mag1988 ; 06-06-2009 o 18:20
    Jak mam żyć, gdy Ty masz być,
    Hen, w Niebiosach...
    2 lata...najdługo mamuś:*

  7. #27
    Penelopee jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    27-10-2005
    Mieszka w
    Poznań
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    hej jestem z TOBA!
    WALCZ WALCZ .... TAK MI PRZYKRO!


    Zwycieza ten,kto wytrwaly!

  8. #28
    Penelopee jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    27-10-2005
    Mieszka w
    Poznań
    Posty
    9

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Mam to samo jestem mega kompulsywna...stres w pracy , jazdy w glowie i koniec jem i w tej samej chwili mam wyrzusty sumienia.potem jade na rower,ide na szybki spacer po 2 h .... Potem sie nienawidze za to co zrobilam!
    Zdarza sie to 1 raz na 2-3 miesiace moze rzadziej...ale zdarza!
    Ale pracuje nad soba


    Zwycieza ten,kto wytrwaly!

  9. #29
    Butterflypink Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Witam dziewczyny!
    Ja po raz n-ty zaczełam walke z kompulsami. Zaczełam od uspokajania sie...bo ja zazeram ster (albo wyobrażenie ze mam stersa bo czasem stresem nazywam tak błache rzeczy ze az wstyd). Jak można sie spodziewadź - nie idzie mi... ale nadal się staram

    Mam tylko cos takiego destrukcyjnego w sobie: podczas kompulsu mam takie wyrzuty sumienia, że chcę siebie ukarac... jak? jdząc wiecej aż do bólu żoładka! To tak jakbym była obok siebie i wrzeszczała: a masz! ma masz! chcesz żrec! to prosze bardzo żryj! niech ci żołądek wybuchnie!!

    macie cos takiego? czy tylko ja jestem tak psychicznie zwichrowana?
    nawet nie wiem jak mam z tym walczyc, skoro sama staje przciwko sobie...

  10. #30
    pliszka100 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2009
    Posty
    3

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    ByebyeMaszkaro -gratuluję tak dokładnego opisania swoich odczuć ,bardzo trafnie opisałaś to co czuję niestety i ja
    Jak pisałam w innym wątku o kompulsach ,jestem w trakcie wychodzenia z mojego dołka ,wiadomo że ten okres ok.2 miesiecy,to nie Bog wie ile czasu ,jednak dla mnie to już jest jakieś zwycięstwo.
    Duzo piszecie o terapi psychologicznej ,ciekawi mnie czy rzeczywiscie jest tak ,ze to moze pomoc calkowicie uwolnic sie od tego objadania?
    Ja nie jestem na to jeszcze gotowa i nie wiem czy wogole będe. To kopanie w dzieciństwie :relacje z matka ,ojcem, wójkiem, szwagrem ,kuzynem są dla mnie jakies takie niejasne . Rozumiem rodziny patologiczne ,jakies odrzucenie ,krzywda fizyczna czy moralna ale do jasnej ciasnej np.w mojej rodzienie bylo wszystko ok. teraz jakas panie terapeutka ma mi uswiadomic ze nie ,nie bylo tak ok, mamusia z tatusiem za bardzo /za malo cie kochali.?! lub nie okazywali tego nalezycie ,wymagali /niewymagali za duzo !
    Mnie sie wydaje, ze to taka latwizna psychologiczna ,rodzina cie jakos tam skrzywdzila a ja cie ulecze bo jestem specem od tych spraw. Jestem tak sceptycznie nastawiona bo moj kumpel omało sie nie powiesil po kilku spotkaniach z psychologiem :>
    Czy ci ktorzy nie maja podobnych problemow do nas, byli wychowywani przez jakichś speców od wychowywania dzieci? ,ze ich "pociechy " sa zdrowe? nie ,kazdy z nas ma swoj maly koszmar i tylko problem w tym ,ze nie umiemy czy tez nie chcemy sobie z nim radzic.
    Ktos tam byl niedoceniany ,niechwalony inny znow za bardzo od niego wymagano ,zachwycano sie nim i rozpieszczano go, każdy powod jest dobry aby zwalic na niego chorobe .A moze to wylacznie nasza wina ,ze nie mamy tyle zaparcia tyle sily by podolac ,nie poddac sie ? czekamy na jakis cud, ktory nie nastepuje i jeszcze bardziej pograza nas w tym bagnie !

    Piszecie ze zabijacie nude ,lub samotnosc, brak ciekawych zajec ,brak akceptacji i milosci
    itd . Co ja moge w takim razie powiedziec ,czuje sie akceptowana i kochana ,mam chlopaka ,mam znajomych i co ? teoria upada ? dlaczego jestem takim prosiakiem ze robie to co robie ?nie umiem tego wytlumaczyc !!
    Poki co trwam , nie dopuszczam do odczuwania glodu i widze ze to pomaga ,biegam i zdecydowalam sie na zakup rowerka (juz mam upatrzony) Ruch ale taki codzienny rzeczywiscie odsuwa mnie od zastoju ,cięzkosci .Czuję się lżejsza ,wytrzymalsza na wysiłek ,bo do tej pory bylam jak zaspany zwierz budzacy sie tylko do żarcia .
    W pierwszych dniach potrafilam przebiec 2-3min i marsz znow 2-3 min i marsz ,taka bylam zardzewiala a teraz jest juz znacznie lepiej .


    Tylko nie myslcie, ze mi przeszlo ,czesto mam taka zaje****a ochote napchac sie jak worek treningowy ....ale nie robie tego chociaz cierpie ((

Strona 3 z 69 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 13 53 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •