Strona 1 z 69 1 2 3 11 51 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 681

Wątek: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

  1. #1
    Awatar ByebyeMaszkaro
    ByebyeMaszkaro jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-01-2009
    Mieszka w
    Tu i ówdzie
    Posty
    1,422

    Domyślnie Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Witam wszystkich,

    Postanowiłam założyć ten wątek żeby opisać czym jest dla mnie jedzenie kompulsywne, podzielić się swoimi spostrzeżeniami i być może dowiedzieć się jak WY - inne kompulsywne babeczki (i chłopaczki?) sobie z nim radzicie?


    Oto czym jest dla mnie jedzenie kompulsywne

    Cykl kompulsji od 1 do 5

    [IMG][link widoczny dla zalogowanych Użytkowników][/IMG]

    Powody, dla których wpadam w kompulsje

    1. Napięcie
    Zawsze przed napadem kompulsywnym odczuwam napięcie, które ignoruję tak długo jak to możliwe. Napięcie to wynika z Głodu i w chwili kiedy zaczyna stawać się nie do zniesienia zaczynam odczuwać potrzebę zredukowania napięcia. Jednym z najskuteczniejszych, znanych mi metdo redukowania napięcia jest jedzenie. Jedzenie mnie odpręża i relaksuje ponieważ jednocześnie pobudza żołądek i kubki smakowe, oraz daje zajęcie dla rąk. Intensywne żucie pozwala się „wyżyć” na przeżuwanym pokarmie, zupełnie tak jak mogłabym wyładować się podczas cwiczeń na siłowni lub podczas spaceru.

    Kiedy mówię o pobudzaniu kubków smakowych nie mam na myśli „smakowania” pokarmów, naprawdę mówię o pobudzaniu kubków smakowych, bo podczas kompulsji nie czuję smaku jedzenia. Żeby poczuć jakiś smak moje jedzenie musi być albo bardzo pikantne (sambal, sos sate) albo bardzo słodkie (mleko bananowe, słodycze). Bardzo często zdarza mi się, że jem coś bardzo pikantnego, kilka chwil później zagryzając to czymś słodkim. Dlatego podczas napadu kompulsywnego tłumaczenie się przed sobą samą, że „byłam głodna” (bo najadam się już na początku kompulsji). lub „miałam ochotę na coś dobrego” (przecież i tak nie czułam smaku) to tylko sprytne kłamstwo, którym oszukuję samą siebie. CAŁY CZAS CHODZI MI O ROZŁADOWANIE NAPIĘCIA! Dodatkowo poprzez swoje działanie senno-uspokajające jedzenie daje mi chwilowe uczucie ukojenia trosk i komofortu psychicznego.

    2. Walka ze sobą
    Walka ze sobą to chwila, w której zaczynam mieć siwadomość, że chce się najeść. Idę wtedy do kuchni i zaczynam od przeglądu szafek i półek z jedzeniem. Staram się myśleć racjonalnie, (czy tez raczej wmówić sobie, że myślę racjonalnie). Najpierw postanawiam sobie, że się nie poddam i nie zjem niczego bo przecież nie mam fizycznej potrzeby jedzenia. Potem, kiedy napięcie wzrasta, powtarzam sobie, że zjem tylko troszeczkę, że nie będzie tego dużo, że zrobię to tylko po to żeby nie czuć głodu.

    3. Napad
    Kiedy juz postanawiam coś zjeść, zaczynam coraz bardziej desperacko przeglądać szafki z jedzeniem. Kiedy już znajdę coś satysfakcjonującego (najczęściej nie znajduję, lub jest tego za mało) natychmiast to zjadam. Zjadam to na stojąco, bez uprzedniego podgrzewania, nie kładę jedzenia na talerzu, nie patrzę na nie, nie smakuje go. Wpycham pożywienie do ust, gryzę przez krótką (zbyt krótką) chwilę i połykam. Jeśli okazuję się, że nie mam wystarczającej ilosci jedzenia, idę do sklepu (nawet jeśli byłam już w sklepie tego dnia). W skelpie kupuję produkty, które można zjeść szybko i łatwo oraz produkty do „normalnego”posiłku. Podczas przygotowywania „normalnego” posiłku zaczynam zjadać produkty, które kupiłam do szybkiej konsumpcji. Kiedy posiłek jest już gotowy, siadam do stołu i ponownie zjadam to co przygotowałam. Jednak podczas teog posiłku, mój żołądek zaczyna odmawiać przyjęcie większej ilości pokarmu. Robi mi się niedobrze, ale jem dalej żeby „nie zmarnować” tego co ugotwałam.

    4. Wyrzuty sumienia
    Po napadzie przychodzi chwila opamiętania. Kiedy po jedzeniu zaczynam robić się senna i ociężała uspokajam się i powoli dociera do mne, że po raz kolejny zawiodłam samą siebie, po raz kolejny „zażarłam” swój stres, swój lęk i swój ból wewnętrzny.
    Wyrzuty sumienia sprawiają, że poraz kolejny pojawia sią napięcie...

    5. Głód
    Głód nie jest pojęciem fizycznym, to dla mnie pewnien stan. To coś czego mi brakuje, niezaspokojona potrzeba, której nie umiem lub nie mogę zaspokoić. Jestem głodna:

    • Emocjonalnej bliskości
    Jestem głodna przyjaźni, sympatii, akceptacji i świadomości, że jestem dla kogos ważna i potrzebna. Największa rolę odgrywa tutaj potrzeba akceptacji. Z jakiegoś powodu nie czuję się wystarczająco dobra dla innych. Z jakiegoś powodu uważam się za osobę bezwartościową, nieciekawą i wiecznie nie na miejscu, niezależnie od tego gdzie się znajdę. Kiedy pojawiają się u mnie jakieś pozytywne myśli dotyczące samej siebie, natychmiast do głosu dochodzi wewnętrzny krytyk, który "sprowadza mnie na ziemi. Kompensuję ta potrzebę opychaniem się. W pewien sposób kompulsywne jedzenie pozwala mi się skupić na czymś innym niż to jak beznadziejną osobą jestem.

    • Miłości
    Mimo iż bardzo często temu zaprzeczam, odrzucam takie myśli i uciekam od nich prawdą jest, że brakuje mi poczucia, że jestem kochana, że komus na mnie zależy, że ktoś myśli o mnie czule. W głebu duszy chciałabym czuć, że jestem dla kogoś bardzo ważna, interesująca, piękna, mądra, kochana.

    Nie potrafię zaspokoić tej potrzeby ze względu na wysoki poziom lęku przed odrzuceniem, lęku przed otworzeniem się na drugiego człowieka, lęku przed śmiesznością i byciem bezradną. Mężczyzni, którzy mi się podobają, z całą pewnością nie będą mną zainteresowani, tak jak wszyscy mężczyźni jakich znam. Mężczyźni, którzy się mną interesują w większości pochodzą z grupy wiekowej 50+. Doświadczam zainteresowania moją osobą prawie wyłącznie od meneli lub ludzi o niskim ilorazie inteligencji. Faceci nie podpadający pod tą kategorię, którzy od czasu do czasu okażą mi cień zainteresowania tracą w moich oczach i nie mogą stanowić dla mnie atrakcyjnych partnerów ponieważ uważam, że żaden normalny mężczyzna nie może interesować się kimś takim jak ja. W ten sposób koło się zamyka. Kompensuję tą potrzebę jedzeniem

    • Spokoju
    Kiedy znajduje się w sytuacji stresowej, jedną z najszybszych i najskuteczniejszych znanych mi metodą rozładowania stresu jest jedzenie. Nie próbuję szukać innych metod rozładowania napięcia, idę na łątwiznę i jem...


    Tym właśnie jest dla mnie jedzenie kompulsywne. Jak sobie z nim radzę? Otóż nie radzę sobie wcale, stąd ten wątek i prośba do tych, które poczyniły najmniejsze chocby postępy (lub jeszcze nie poczyniły ale wiedzą jak sobie poradzić z tym problemem), prośba o podzileenie się swoimi doświadczeniami i tym jak sobie radzą z napadem kompulsywnym.

    Być może to co napisałam nie ma sensu ale musiałam to z siebie wyrzucić. Tak czy inaczej, kompulsywne żarłoki - zapraszam do mnie
    Pozdrawiam!
    Ostatnio edytowane przez ByebyeMaszkaro ; 05-05-2009 o 19:46

  2. #2
    MMRose Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Byebye odnalazłam wiele prawdy w tym co napisałaś....baaa może i nawet cała prawdę o moich kompulsach!
    Z mężczyznami mam w 100% tak samo jak Ty...i czasami mam wrażenie, że już do końca życia pozostanę samotna...najedzenie się do bólu brzucha to rozładowanie napięcia emocjonalnego, jakiś rodzaj ukojenia...nie potrafię sobie z tym poradzić

  3. #3
    Awatar ByebyeMaszkaro
    ByebyeMaszkaro jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-01-2009
    Mieszka w
    Tu i ówdzie
    Posty
    1,422

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Hej Różyczko,

    Spodziewałam się, zę się tutaj spotkamy. Może z pomocą innych kompulsowiczów jakoś się nam uda wymyślić coś nasza przypadłośc.

    Mnie samotność nie dobija. U mnie występuję raczej jako świadomość, że mam taką potrzebę przy jednoczesnym zrozumieniu, że absolutnie nic się z tym nie da zrobić. Coś jakby chęć wygrania w lotto i czerpania korzyści z wygranej przy świadomości, że nie ma na to szans, więc nie ma sensu wydawać kasy na kupon.

  4. #4
    Awatar Kikkertje
    Kikkertje jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    02-04-2009
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    2,100

    Smile Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Byebye... skad ja to znam...
    wszystko dbywa sie na tej samej zasadzie, co opisalas! napiecie, walka ze soba, napad i wyrzuty sumienia, ktore potrafia pojawic sie jeszcze podczas konsumpcji!!! u mnie najczesciej pojawia sie to z... nudow!!! sama w domu, nic sie nie dzieje i zaczyna mnie nosic, aby cos w siebie wepchac, bo inaczej tego nie mozna nazwac.
    w tygodniu mam dobrze jedzeniowo rozplanowane dni, jem co 2 max 3 godziny i poprostu nie robie sie glodna a do tego mam rece pelne roboty. natomiast weekendy to inna sprawa... ostatnio sie jakos sie trzymam, ale najtrudniej jest mi przetrwac soboty... zazwyczaj cale popoludnia i wieczory jestem sama, wiec same rozumiecie... albo tak jak dzis, jak tez jestem sama (facet pracujacy wieczorowa pora i niestety zawsze w soboty!) wieczorny napad jakos udalo mi sie poskromic (wiadro czerwonej herbaty ) ale i tak wiem, ze ciut przesadzilam z zarelkiem..
    fajnie, ze zalozylas ten watek. mysle, ze bedzie bardzo cennym nabytkiem tego forum!
    ciekawa jestem jak inne z nas sobie z tym niemilym zjawiskiem radza, zatem chetnie bede tu zagladac!
    Majteczki w kropeczki... barchany w szesciany...

    2009 -> 1668km 2010 -> 1359km 2011 -> 1432km wyscig trwa! rowerkowanie w 2012:

  5. #5
    Awatar Meeeg85
    Meeeg85 jest nieaktywny Sławny na forum
    Dołączył
    22-08-2004
    Mieszka w
    Wrocław
    Posty
    12,668

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Taaaa, widzę problem dobrze mi znany...

    Niby chwilowo nie jest u mnie źle, owszem, jem emocjonalnie, ale to nie są kompulsy, choć nie wiadomo kiedy się to przeradza

    Mnie na kompulsy pomogła terapia u psychiatry i leczenie farmakologiczne, plus poznałam wtedy chłopaka, z którym dziś się rozstałam więc boję się, że kompulsy mogą wrócić zwłaszcza, że pierwsze co zrobiłam po tym rozstaniu, to zjadłam paczkę drażów ale potem nie mogłam nie jeść, bo było mi niedobrze

    Życzę nam wszystkim powodzenia, w wychodzeniu z kompulsów badź w niepowracaniu do nich

  6. #6
    MMRose Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    Kiki ja też w większości napady mam z nudów....

    Ostatnio, pomimo, że byłam najedzona, bo zjadłam obiad to z nudów poszłam przeszukiwać szafki w celu znalezienia czegoś "ciekawego". Źle zorganizowany czas, zawsze odbija się na moim dietetycznym życiu...

    Wieczorne kompulsy były mi nie groźne, tylko wtedy gdy o 19 zaczynałam ćwiczyć i gdy po 3 godzinach kończyłam to nie w głowie była mi zawartość lodówki....ale nie był to dobry plan, bo o 23 zazwyczaj byłam tak padnięta, że nie miałam siły np na pracę umysłową a za dużo siły na sen ...

  7. #7
    Awatar ByebyeMaszkaro
    ByebyeMaszkaro jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    15-01-2009
    Mieszka w
    Tu i ówdzie
    Posty
    1,422

    Domyślnie Odp: ojjej..

    Witam koleżanki-kompulski Cieszę się, że trochę nas przybyło od wczoraj. Cieszę się wyłącznie dlatego, że w grupie będzie nam łatwiej zrozumieć nasz problem, no i być może wspólnie uda się nam go przemóc.

    Meeg85 Cieszę się, że jest tu ktoś kto wyszedł z kompulsów. Osobiście wolałabym uniknąć leczenia farmakologicznego, i dlatego próbuję najpierw "forumowej terapii grupowej" Będę trzymać za Ciebie kciuki i wierzę, że już nie wrócisz do kompulsów. A z Twoim jedzeniem emocjonalnym też sobie wspólnie spróbujemy dać radę.

    Kikkertje, Rose Celna uwaga, nuda to też jeden z powodów, dla których sięgamy po jedzenie. Sądzę jednak, że nuda to też rodzaj "Głodu".
    Spójrzcie na to z tej strony. Jesteśmy znudzone, prawda? Uważamy, że nasze życie jest nudne i w danej chwili zdecydowanie nie wygląda tak jakbyśmy sobie tego życzyły. Oznacza to, że w danym momencie brakuje nam w życiu szeroko pojętej "rozrywki". Rozrywki, czyli zajęcia, które mogłoby nas zafascynować, i dostarczyć nam emocji, których tak naprawdę jesteśmy głodne. Emocji takich jak radość zabawy z przyjaciółmi, ekscytacja wynikająca z podróżowania do nieznanych krajów czy poznawania nieznanego, lub adrenaliny, która wydziela się podczas sportowej rywalizacji.
    Jednym słowem, brakuje nam tych emocji, których dostarczają nam czynności, które chciałabyś robić zamiast jedzenia w danej chwili, ale z jakiejś przyczyny tego nie robimy. ("Nie idę na siłownie bo nie mam pieniędzy na karnet", "Nie gram na gitarze, bo jej dźwięk przeszkadza domownikom", "Nie idę na basen bo się wstydzę tego jak wyglądam", "Nie pójdę do dyskoteki, bo nikt z moich znajomych tam dzisiaj nie idzie", "Nie zapiszę się na kurs włoskiego, bo kończę pracę za późno żeby tam zdążyć) etc.). Przynajmniej tak to widzę.

    Jak myślicie? Mam rację, czy znów przefilozofowałam?


    Marani, pisałyśmy wczoraj w tym samym czasie, i nie zauważyłam Twojego posta.

    Cytat Zamieszczone przez Marani Zobacz posta
    i jestem do bolu az przerazona, ale i tez zafascynowana Twoja otwartoscia...
    Ja też. Serio. Wstydziłam się i bałam wstawić to co napisałam na forum i... Mój Boże! Mam nadzieję, że nie zostanę uznana za forumową ekshibicjonistkę, i że to co napisałam nie zostanie nigdy wykorzystane przeciw mnie. Chodzi o to, że jeśli mogę sobie jakoś pomóc, to wykorzystam każdą szansę, która wydaje się być tego warta.

    Wiem, że pisząc na forum codziennie, chcąc nie chcąc, człowiek staje się mniej anonimowy i w pewnym stopniu otwiera swój świat dla ludzi kompletnie nieznajomych, ale wierzę, że jedyne co mnie w związku z tym spotka to dobre rzeczy.

    Dziękuję Ci za troskę i wsparcie. Uściski!

  8. #8
    Awatar bajeczna_grubaska
    bajeczna_grubaska jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    16-10-2008
    Mieszka w
    Pruszcz Gdański
    Posty
    6,586
    Wpisy na blogu
    1

    Domyślnie Odp: ojjej..

    ByeBye bardzo mądrze piszesz... chyba zgadzam się ze wszystkim co zostało tutaj już napisane... Cała moja otyłość wzięła się z kompulsów... coś się działo, a ja wparowywałam do sklepu, kupowałam tony jedzenia i jadłam, wyrzuty?? już czasem pojawiały się w sklepie, kiedy jeszcze mogłam wszystko odnieść na półki i zrezygnować, ale chory umysł podopowiadał,ze przecież to ostatni raz, a to jedzenie przyniesie ukojenie i sprawi, że będę szczęśliwsza... niestety tak się nie działo...przychodziły wyrzuty sumienia, łzy, a ja znowu potrzebowałam pocieszenia... masakra

    Ostatnio co prawda od kiedy dietkuję trochę się zmieniło... w ciągu 4 miesięcy takie ataki zdarzyły się "tylko" z 3-4 razy... no ale zdarzały się, a ja nadal czasami myślę, żeby olać wszystko w diabły i pójść jeść... jak się powstrzymuje?? nie ma metody.... czasem wystarczy rozmowa z bliską osobą, czasem wysiłek fizyczny, czasem wyobrażam sobie Siebie szczupłą i szczęśliwą...ale problem gdzieś tam jeszcze siedzi we mnie

  9. #9
    aggaton Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    ByeBye, w tym co napisałaś znajduję wiele ze swoich odczuć. Skłonność do kompulsywnego jedzenia odnalazłam w sobie dosyć niedawno. Tzn. borykam się z nim już długo, ale niedawno nazwałam tę przypadłość po imieniu. Jednak mój schemat wyglądałby troszkę inaczej. Praktycznie pominęłabym napięcie, u mnie od razu zaczyna się walka ze sobą - zjeść czy nie zjeść? Idę jeść bo jestem głodna, nie odczuwam żadnego napięcia, stresu, który chcę "zajeść". Mój napad wygląda już jednak bardzo podobnie. Potrafię zjeść dużą ilość jedzenia, choć głód już dawno został zaspokojony. Ja również potrafię po słodkim zjeść coś ostrego, potem kwaśnego, słonego itd... Potem przychodzą wyrzuty sumienia. I te są najsilniejsze ze wszystkich innych punktów schematu. Kiedy już zdam sobie sprawę co zrobiłam, zaczynam to rozpamiętywać, roztrząsać, żałować, że tyle zjadłam. I obiecuję sobie, że to się już więcej nie powtórzy, że to był ostatni raz... Na szczęście kompulsy zdarzają mi się stosunkowo rzadko, a odkąd jestem na diecie (ok. 3 miesięcy), to jakieś 2-3 razy.

    Jak sobie próbuję radzić z kompulsami? Kiedy już czuję, że coś jest na rzeczy, że zaraz pójdę jeść, to próbuję pogadać z Mamą, albo czymś się zająć i nie myśleć o jedzeniu. Bardzo pomocne jest też to forum, bo kiedy czuję, że niedługo się złamię, piszę posta i jakoś mi przechodzi. Próbuję też sobie wyobrazić co już do tej pory zjadłam i wywołać w sobie odczucie, że przecież wcale nie jestem głodna, a następny posiłek czeka mnie np. dopiero za godzinę.

    Cieszę się, że założyłaś ten temat. Wiesz co? A może właśnie kiedy będziemy przed kompulsem będziemy pisały na tym wątku? Mogłybyśmy się wzajemnie wspierać i walczyć z tym problemem. Co Ty na to?

  10. #10
    xixatushka69 Guest

    Domyślnie Odp: Jedzenie kompulsywne - grupa wsparcia dla kompulsywnych żarłoków.

    BYEBYE --> kazde slowo,.KAZDE,ktore napisalas w pierwszym poscie,jest o mnie, KAZDE

Strona 1 z 69 1 2 3 11 51 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •