Strona 1 z 152 1 2 3 11 51 101 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 1517

Wątek: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

  1. #1
    Awatar elkaja
    elkaja jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Muscat (Oman)
    Posty
    1,987

    Domyślnie Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Od tygodnia się kontroluję. Nie wiem jak mi się to udało. Podejrzewam, że trafiły do mnie programy o ludziach otyłych, ich obwisła skóra, ich ciała, które nie pozwalają na dokładne umycie się, ich ograniczenie w poruszaniu się i wykonywaniu podstawowych czynności. Może wystraszyłam się, że mnie to czeka.
    Po prostu pewnego dnia nie zjadłam kolacji, a to one były najgorsze. Zjadałam górę jedzenia: pół paczki makaronu z sosem albo tackę ciastek francuskich, do tego jogurciki (kilka naturalnie), serki wiejskie z miodem, ananasem itp, czasem chipsy, czasem buła z masłem czosnkowym i to wszystko po godzinie 18, czy 19. Po prostu nie potrafiłam powiedzieć sobie dość, nawet gdy brzuch przypominał już napiętą piłkę niczym brzuch kobiety w ciąży.
    Jestem więc od tygodnia na diecie. Nie jem kolacji, pieczywa, makaronu, ciastek, czekoladek, batoników, chipsów. Mój portfel po prostu nie zmienia prawie swojej zawartości. Mieszkam sama, ale średnio wydawałam dziennie 40zł na samo jedzenie. Bywało i tak, że zamawiałam 2 średnie pizze i je zjadałam (oczywiście one jeszcze bardziej pogrążały mój budżet, bo kosztowały więcej), byłam po tym tak objedzona, że ledwo toczyłam się do łóżka i szłam spać. Teraz cały czas czuję ssanie w żołądku. Gdy wstaję, przed obiadem, nie jem po godzinie 18, ale jest to przyjemne uczucie, bo nie jestem głodna, ale mój żołądek jest uzależniony od jedzenia i musi trochę pocierpieć. Pracuję do 18 i postanowiłam sobie po pracy nigdy nie robić zakupów. Odreagowywałam w ten sposób stresy.
    Mam PCO, okresu nie mam od 2 lat, nie przeszkadza mi to (lubię nie mieć okresu i nie planuję potomstwa), ale efekty uboczne bardzo mi przeszkadzają. Nie chcę faszerować się tabletkami, a lekarz powiedział, że ubytek masy ciała nawet o 10% zdecydowanie poprawi moją sytuację. Powiedział to kilka miesięcy temu, nie przemówiło do mnie to natychmiast.
    Nie mogę pojąć dlaczego wcześniej nie potrafiłam przestać, z pełną świadomością dogadzałam sobie, a rady innych, że lepiej wyglądałabym, gdybym trochę zrzuciła nie trafiały do mnie. Nawet to, że mogłam nie dostać obecnej pracy przez to, że jestem grubasem nie przemówiło do mnie wcześniej.
    Czytam od kilku dni to forum, rejestruję co zjadłam, co robiłam. Wstydzę się siebie, szoruję się pod prysznicem ostrą szczotką i trochę wyżywam się wtedy na sobie. Tak się wstydzę, że nie pójdę na siłownie i tak się wstydzę, że nie pójdę biegać, bo po 3 minutach stanę i będę dyszeć. Próbuję robić brzuszki, na razie tylko tyle. Boję się też obciążenia stawów. Liczę na to, że jak trochę zrzucę to będzie mi łatwiej. Nie wiem ile ważyłam ten decydujący tydzień temu, jakieś pół godziny temu odważyłam się i wskazówka zatrzymała się na 110 kg.
    Nie boję się o swoją wytrwałość. Na koncie (to było jakieś 8 lat temu co prawda) mam zrzucenie 10kg, ale wtedy miałam na wyjściu jakieś 86 kg i przy 76 kg wyglądałam już bardzo dobrze. Potem 2 razy przechodziłam głodówkę dla oczyszczenia. Pierwszy raz przez 7 dni nic nie jadłam, a kolejny raz (w lutym 2008) przez 10 dni. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem uzależniona od jedzenia i nie panuję nad tym, i po zakończeniu głodówki dalej nie panowałam. Teraz często oglądam programy o gotowaniu zamiast jedzenia.

    Zidentyfikowałam 2 problemy: 1) brak sportu, ale liczę, że przy 100kg jakoś uda mi się zmotywować do pokazania się publicznie, 2) problem z obiadami. Nie gotuję i lepiej, żebym tego nie robiła, bo nie potrafiłabym się opanować od zjedzenia większej porcji. Zamawiam w takim firmowym cateringu, planuję wybrać się w tym tygodniu albo następnym z propozycjami dostępnych dań do dietetyka, żeby mi poradził co najlepiej kupować. Na razie nie kupuję nic z ziemniakami, wybieram ryż. Na śniadanie wybieram marchewki, kiwi, jabłka, kapustę kiszoną, podobnie wygląda kolacja, czasem na kolację mam tylko jabłko.
    Efekty tej tygodniowej diety są zauważalne w postaci mniej opinającego mnie ubrania, łatwiej się wysypiam, jestem mniej zmęczona, no i łatwiej mi się schylić, a i trawienie jest lepsze. No i ten portfel - postanowiłam sobie, że będę wydawać nie więcej niż 15zł dziennie. Ostatnie zakupy zrobiłam za 20 zł we wtorek (kupiłam kilo marchewki, kilo jabłek, kilo kiwi, pieczywo ryżowe, kapustę kiszoną, pomidory i zostało mi jeszcze kilka jabłek i kiwi, no i jeden wafelek pieczywa). Do tego w czwartek i piątek catering, ale około 15 zł mnie kosztował, więc mieszczę się w swoich planach. Normalnie ubyłoby mi 3 razy więcej kasy.

    Postaram się dla samej siebie relacjonować swoje wysiłki. Może pewnego dnia, ciemnym rankiem wyjdę pobiegać, potruchtać albo szybko pospacerować. Chciałabym zbliżyć się do setki do końca grudnia. Będę tutaj regularnie zaglądać. W końcu mam więcej czasu w końcu dnia

    Cel 1: 94kg (7/09), Cel 2: 89kg (5/10), Cel 3: 84kg (9/11), Cel 4: 80kg (7/12), Cel 5: 77 kg (4/01/13)

    Walczę po raz kolejny...

  2. #2
    FatFat17 Guest

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Bardzo sie ciesze ze wkoncu zdecydowalas rozpocząc diete!
    To wielki krok do zwyciestwa
    Ja proponuje jesc ok 1300-1500kcal i tak bedziesz super chudla bez chodzenia glodna(bo nie na tym rzecz polega), bo z tego co pisalas to jadlas dosc sporo.
    A te twoje glodowki byly strasznie nie mądre!
    Glodowki nie są sposobem na schudniecie tylko na przytycie i to do tego podwojnie!
    Kazdy ruch jest dobry wiec dobrze ze zaczynasz dzialac
    a ja trzymam kciuki i bede wpadac
    podrawiam

  3. #3
    Awatar Karolka72
    Karolka72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-11-2009
    Posty
    2,168

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Elka,super że się zdecydowałaś.To bardzo ważny krok a może nawet najważniejszy
    Odnoszę wrażenie,że jesteś tak pozytywnie naładowana.Moje gratulacje.
    Będę kibicować z całych sił
    Pozdrówki Magda

  4. #4
    Awatar elkaja
    elkaja jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Muscat (Oman)
    Posty
    1,987

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Dzięki dziewczyny. Też liczę, że nam wszystkim się uda dotrwać do celu.

    Ja mam kolejny dzień diety praktycznie zaliczony, wielkimi krokami zbliża się 18, po której nie wsadzam nic do ust. Chciałabym się jutro albo we wtorek wybrać się na badania krwi. Chciałabym ponowić badania za miesiąc, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Mam być na czczo, bo jeszcze jakieś hormony mam zbadać. Opanuję się z niejedzeniem po 18, bo to już od jakichś 10 dni norma, ale co z piciem? Nie pić przez 12 godzin? Głównie piję teraz zieloną herbatę, bo na wodę trochę za zimno. W pracy mamy taki baniak, z którego można nalewać i zimną i ciepłą wodę, więc mieszam je sobie, żeby była letnia woda i dodaję trochę cytryny. Może zaczną podgrzewać wodę, żeby nie faszerować się tylko zieloną herbatą....
    Rano wskoczyłam na wagę i był kilogram mniej. Trochę się zmartwiłam, bo nie chcę szybko chudnąć. Panicznie boję się zwisającej skóry. Czy to w ogóle możliwe, żeby tego uniknąć? Oglądam teraz masę takich programów, tym grubasom (niektórzy warzyli nawet 250kg), którym się udało fundują operacje plastyczne. Mam 26 lat, liczę, że jakieś resztki kolagenu i innych substancji odpowiadających za elastyczność mojej skóry, gdzieś tam we mnie siedzą.
    Może to przez wczorajsze szorowanie podłogi tak ten kilogram zniknął? Do gimnastyki trudniej mi się zmobilizować, ale jak usiądę sobie czasem na podłodze to robię brzuszki. Moje domowe jedzenie jest pełne witamin, ale nie ma w nim chleba, ryżu, mleka, jogurtów. Mam problemy z łaknieniem. Nie jestem w stanie powstrzymać się przed zjedzeniem tego, co stoi w lodówce. Wczoraj i dzisiaj były tylko warzywa. Faktycznie bardzo sycą, no i jak zjem o 5 marchewek za dużo, to nie martwi mnie to. W normalne dni pracujące w cateringu są ryby/pierś z kurczaka/nawet baranina z ryżem czy kaszą i jakąś sałatą/groszkiem/marchewką itp. Czy te 2 dni takich warzyw źle na moją dietę wpływają? Na razie nie potrafiłabym zjeść mniej chleba, więc go po prostu nie kupuję. Wiadomo, nie żal tego, czego oczy nie widzą

    Cel 1: 94kg (7/09), Cel 2: 89kg (5/10), Cel 3: 84kg (9/11), Cel 4: 80kg (7/12), Cel 5: 77 kg (4/01/13)

    Walczę po raz kolejny...

  5. #5
    mazik7 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    15-11-2009
    Posty
    7

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Ja też postanowiłam spróbować jeszcze raz 2 lat temu zgubiłam 18 kg ale niestety wszystko wróciło. Znowu zaczełam źle się czuć w swojej skórze i muszę coś z tym zrobić ponieważ wszystkie moje spodnie zrobiły się za ciasne. Ja jednak zachęcam cię do ćwiczeń ponieważ w połączeniu z dietką dają szybkie efekty wiem bo sama sprawdziłam

  6. #6
    Archea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-11-2009
    Posty
    44

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Po tygodniu diety sama zauważyłaś już spore efekty i oby tak dalej

    Grrr...te programy o odchudzaniu dają popalić a za to jak motywują! Skoro oni mogą schudnąć, ja też mogę!

  7. #7
    aklunaa jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2009
    Posty
    10

    Lightbulb Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Witaj,
    Ja tez zaczelam od niedawna dbanie o siebie. Moja waga wyjsciowa to 100kg. Moje dietkowanie poprzedzilam tonami lektury, co nalezy robic, a czego unikac.
    Obecnie siedze na diecie kopenhadzkiej, po ponad tygoniu mam -5kg co strasznie cieszy i mobilizuje. Czuje ze nie kusza mnie slodycze ani nocne podjadanie.
    Jeszcze pare dni i dieta mi sie konczy...
    Potem chce zastosowac diete nie laczenia produktow: tzn. jesc produkty bialkowe osobno z weglowodanowymi (np. nie wolno jesc miesa z ziemniakami, czy chleb z serem), calosc polaczyc na przyklad do 1500kcal dziennie. Przy tej diecie nauczysz sie, ze weglowodany zostaja w Twoim ciele krocej niz bialka, dlatego na kolacje warto miec weglowodanowy posilek... Moze poczytaj na ten temat? Ludzie pisza o zadziwiajacych efektach!
    Jedno jest pewne: nie ma sensu sie glodzic, waga moze zleci szybko w dol ALE spowolnisz metabolizm i pozniej nabawisz sie efektu JO JO (bo kiedys skonczysz to glodowanie).
    Moje mocne postanowienie to jesc co 3-4 godziny male posilki - dzieki czemu nie spowolnie metabolizmu i nie bede czuc glodu.
    Jeszcze jedno: NIE SPRWADZAJ SWOJEJ WAGI CODZIENNIE! Dzis moze sie wyproznisz, wypijesz wiecej wody, jutro moze nie - takie wazenie nie daje Ci prawdziwego obrazu. Z tego co wyczytalam: najlepiej jest robic to raz w tygodniu, rano, najlepiej po wyproznieniu sie.
    Powodzenia i wytrwalosci kochana! Wszystkie siedzimy na tym samym wozku!
    Ostatnio edytowane przez aklunaa ; 15-11-2009 o 17:56

  8. #8
    Awatar Sue_doQ
    Sue_doQ jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    09-08-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    58

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Witaj.
    Ja też właśnie zaczynam już teraz na serio. Wagę wyjściową mamy taką samą, więc jest szansa, że będziemy się nawzajem mobilizować. Już jakiś czas temu odrzuciłam wszelkie węglowodany i czuję się lepiej. Zamiast tego na śniadanie pożeram serek wiejski lekki i na cały dzień w pracy mam mieszankę studencką. Stoi zawsze taka miseczka u mnie na biurku i współpracownicy czasami wpadają i pomagają mi ją zniszczyć. Polecam Ci te orzechy, bo mimo, że bardzo kaloryczne, to jednak sycące i tak jak mówią w tych fajnych programach odchudzających, pomagają stabilizować nastrój. W ciągu dnia staram się też mieć jakiś owoc, najlepiej jabłko lub szarona. Jedyne z czym nie potrafię sobie poradzić, to kawa. Staram się jak mogę, żeby ograniczyć jej spożycie, ale jestem rasową sową i żeby normalnie funkcjonować muszę pić kawę. Nie pomaga nawet yerba mate, na którą też się przerzuciłam.
    Trzymam kciuki i pozdrawiam.

  9. #9
    Awatar elkaja
    elkaja jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Muscat (Oman)
    Posty
    1,987

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Dzięki za rady. Na pewno z niektórych skorzystam - chociażby nie będę codziennie się ważyć. 5 posiłków dziennie to nie dla mnie. Rano zjem śniadanie, ale do pracy wezmę może 2 jabłka, w pracy kupuję obiad i to wszystko. Po pracy pozwalam sobie skubnąć marchewę albo kiwi, ale na jakikolwiek inny posiłek nie mogę się skusić, bo to obfite kolacje były największym moim problemem. Właściwie to takie pełnowartościowe mam 2 posiłki (śniadanie i obiad), wiem że niektóre z was powiedzą, że to źle, ale nie mam innej możliwości. Musiałabym do pracy chodzić z siatami, żeby zjeść te dodatkowe posiłki. A w pracy z reguły nie mam czasu. 30 minut na obiad i biegam od działu do działu, albo coś muszę pisać itp. Nie chcę też robić z siebie ofiary odchudzania w pracy. Kryję się z tym, bo nie lubię takich pogawędek o wyglądzie, wadze, itp.

    Zastanawiam się nad zakupem orbitreka. Na razie nie wyjdę biegać ani na siłownię. Ćwiczenia w domu pozwoliłyby mi wyrobić kondycję. Problem tylko z dostawą. Kurierzy często pracują w godzinach mało przystępnych, np. od 9 do 17, czyli wtedy kiedy jestem w pracy, ale może uda mi się coś zorganizować. Marzy mi się takie spocone ciało A może wiecie coś o siłowni dla grubasów na terenie Warszawy? Tzn. gdzie są tylko grubasy, a nie tylko jakieś zajęcia dla otyłych.

    Nie mogę doczekać się śniadania. Zaplanowałam sobie sałatę z pomidorem i mozarellą, oliwą i octem balsamicznym. Ostatnio oglądałam program kulinarny (skoro nie jem ustami, to chociaż oczami ) i polecali kurację oczyszczającą octem jabłkowym - ma to polegać na piciu rano szklanki wody z octem jabłkowym (2 łyżki). Podobno pomaga usunąć złogi, toksyny. Od jutra będę sobie takie coś spożywać na czczo.

    Cel 1: 94kg (7/09), Cel 2: 89kg (5/10), Cel 3: 84kg (9/11), Cel 4: 80kg (7/12), Cel 5: 77 kg (4/01/13)

    Walczę po raz kolejny...

  10. #10
    Awatar Karolka72
    Karolka72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    03-11-2009
    Posty
    2,168

    Domyślnie Odp: Ja też zaczynam. 110 kg na starcie.

    Elu,ja też próbowałam tego octu z wodą,tylko ja w przepisie miałam jeszcze miód,ale nie dałam rady
    Było mi po tej miksturze tak niedobrze, że po kilku dniach odstawiłam...
    I stoi sobie teraz ten ocet i mód...
    Zakup orbiego to świetny pomysł
    Możesz zastrzec by przesyłka dotarła w sobotę
    Pozdrówki
    Ostatnio edytowane przez Karolka72 ; 16-11-2009 o 22:13

Strona 1 z 152 1 2 3 11 51 101 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •