Necik idziesz jak burza
![]()
Necik idziesz jak burza
![]()
Wow, no jest 100 strona, więc i efekty są. Trzymam kciuki za kolejna setkę. Oby efekty u was były takie same.
Cel 1: 94kg (7/09), Cel 2: 89kg (5/10), Cel 3: 84kg (9/11), Cel 4: 80kg (7/12), Cel 5: 77 kg (4/01/13)
Walczę po raz kolejny...
Dzięki Necik ... z moim charakterkiem to naprawde sukces :-) ale widze że wszystkie zaczynałysmy odchudzanie albo jakis etap na przełomie lutego i marca 17 luty, 27 luty, i poczatek marca ... ( ja 3 marca) i macie dziewczyny świetne wyniki jak na taki okres ... no nie mówie o elkaja ... przez która od wczoraj chodze z opadnieta szczeką ... witaj niedoscigniony wulkanie energii
Cześć kochane, nie było mnie ledwie kilka dni, a tu tyle nowości: te piękne (jak Wasze spadki wagi) i te straszne (jak opowieści Karolinki - nie do uwierzenia po prostu!)
Jeśli zechcecie mnie wysłuchać, powiem swoje zdanie w tym temacie:
Karolinko01! Imienniczko moja kochana!! Życzę sukcesów w walce z kilogramami!! Po przeczytaniu Twoich opowieści byłam w szoku, kazałam przeczytać to wszystko mojemu Pawłowi i czekałam na to, co on powie...Gorzkie były jego słowa, ostre i niemiłe... Powiedział o Twoim mężu słowa, których tu nie zacytuję...Mam wielką nadzieję, że nie obrazisz się jeśli powiem Ci tylko jedno zdanie z całego wywodu mojego kochanego. Otóż pierwsze jego zdanie brzmiało..."On jej nie kocha, po prostu jej nie kocha..." Karolinko, ja bylam kiedyś zwiazana z facetem, który mnie niszczył psychicznie. Nie dotknął mnie, ale zabijał po kolei moją radość życia, moje pozytywne nastawienie, moją duszę...Był narkomanem...Oszukiwał, kłamał, wyprzedawał wszystko, wyzywał mnie, a potem płakał, że bez mojej pomocy zginie, że już nigdy nie weźmie...I zawsze wracał do nałogu...zostawiłam go, płakałam za nim codziennie, wegetowałam, a nie żyłam...i wtedy spotkałam Pawła:-) I zrozumiałam, że najważniejsza oprócz miłości jest przyjaźń, zaufanie i spokój. To, że masz bezpieczną przystan i człowieka, który może czasem się wkurzy, może krzyknie, może strzeli focha na kilka chwil...ale który kocha Cię tak mocno, że nawet gdy Ty sama siebie czasem nie kochasz - on jest przy Tobie i trwa:-)
Dlatego myślę, że Twój cas nadejdzie, że z każdym dniem będziesz się stawała silniejsza i że kiedyś tupniesz noga. A wtedy Twój mąż albo się wystraszy i zmieni, albo będzie próbował Cię ściagnąć w dół i udeptać...a wtedy nie pozwól na to!! Będziemy Cię wspierały!!!!
Wracając do przyjemniejszych rzeczy: ja w tym roku, zachęcona informacjami od Karolinki, na pewno się też gdzieś wybiorę, a co!!!:-) Tynk ze ścian będę jeść (co by mi może wyszlo na zdrowie hehe) , ale na wycieczkę pojadę:-)
A ja kochane z wagą stoję od....6 tygodni!!!!!!!!!! Zaczynam się lamać leciutko....
Linka, tez tak miałam...nie łam sie a poza tym bym Ci radziła kupic sobie jeliton, albo ispagul mi po tym sie waga ruszyła.![]()
No patrz...a na mnie podziałał...![]()
Mi też waga stała kilka tygodni dlatego tak sie ciesze z ostatniego spadku. A było tak:
123,2 03.03.2010
120,5
117,3
117,3
116,5
116,5
116,5
115,2 21.03.2010
w biuście minus 5cm
w pasie minus 11cm
w biodrach minus 5,5cm
A apropo mojego M ... w nerwach nazywa mnie K.., szm..., dzi.., choc sobie na to niczym nie zasłuzyłam - w nerwach powiedził mojej mamie, ze mnie nie szanuje już bo wezwałam na niego we wrześniu policje i mi tego do konca zycia nie zapomni (nie rozumie ze robił mi krzywdę, bił mnie i musiałam sie bronic) ... pewnie jak bym miała kogoś kochanego, jakies oparcie zostawiłabym jego ... i to zycie z nim.
Jak ma dobre dni to mówi, ze mnie kocha, że ma na mnie ochotę, ze mam ładne to i to, od kilku dni chodzi koło mnie i ma wyraźnie ochote na cos ochotę (od września śpimy w innych pokojach aby sie wzajemnie nie denerwować i odpocząć wieczorem) jak są lepsze dni tygodnie przychodzi do mnie się przytulić
ech nie chce juz o tym mówić ... zaczelam zyć swoim zyciem obok, mam teraz sój cel - odchudzanie, swoja miłosć - córeczke i przestaje sie nim przejmować,..... od paru dni pomaga mi w ten sposób, ze odbiera mała z przedszkola i moge załatwić swoje sprawy...choć wczoraj stwierdził, ze już za duzo wolnego mam
Ech, pozazdrościć Ci tylko mogę:-)
Ale, jak to mówią...taka karma...nic nie poradzę teraz, że wcześniej stosowałam setki diet "na chwilę" i że organizm kompletnie oszalał:-) Przeczekać trzeba, choć naprawdę zaczyna mnie chwilami zwątpienie ogarniać...może nie wszystkim pisane jest być szczupłą??
---------- Wiadomość dodana o 14:22 ---------- Poprzednia wiadomość dodana o 14:11 ----------
Karolinko, ja normalnie niemogę tego czytać, to jest ponad moje siły po prostu...Odpowiedz sobie na jedno pytanie: czy Ty go jeszcze kochasz? Bo to chyba najważniejsze pytanie w tej chwili...Jeśli tak...to juz nie powiem ani słowa...Jeśli nie...to przecież ZAWSZE, podkreślam ZAWSZE możesz go w cholerę rzucić!! Córka będzie Ci wdzięczna, bo jeszcze chwilka, a i na nią zacznie tak krzyczeć, ją wyzywać i bić!! Nie wolno Ci do tego dopuścić kochana!!
Masz pracę, swoje życie, córeczkę ukochaną...Do czego Ci ktoś, kto zamiast Cię wywyższać, podcina Ci skrzydła i łamie Ci serce i duszę????
Znów wpadam w swój mentorski ton, więc przepraszam, jeśli mówię zbyt ostro...
no własnie lineczko musze sobie to i wiele innych pytan na które nie jestem pewna odpowiedzi jeszcze dziś odpowiedzieć i podjąc decyzje ... u mnie ten proces troche trwa... nie lubię zmian ... i przychodza mi one z oporem ...