Strona 2796 z 2826 PierwszyPierwszy ... 1796 2296 2696 2746 2786 2794 2795 2796 2797 2798 2806 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 27,951 do 27,960 z 28254
Like Tree68272Lubią to

Wątek: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

  1. #27951
    Awatar Agnieszka111
    Agnieszka111 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    27-01-2015
    Mieszka w
    łódzkie
    Posty
    6,780

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    A mnie interesuje w jaki sposób o 19 jadłaś ser, dżem i jabłka ? Wszystko oddzielnie, czy jakaś sałatka z tego wyszła

    Maniusiu, będzie piękna, bo Twoja.

    Zaraz jadę na podbój sklepów. Mam nadzieję na spódnice...co najmniej 3
    i może mamie kupię coś na Dzień Matki
    maniusia72 and marti38 like this.
    1.01.2016



  2. #27952
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    6,575

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Powodzenia Aga, mnie sklepy ostatnio załamały, bo nic ładnego nie znalazłam, a nie mam butów
    marti38 lubi to.

  3. #27953
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,529

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Maniusiu
    super,że masz nowego pieska
    Mnie nieprzyjemnie zaskoczyła ilość kalorii w niedzielę
    Agnieszko
    ser żółty to u mnie zawsze i ze wszystkim.Plasterki sera smarowałam sobie własnym dżemem z czarnej porzeczki.Dla mnie rarytas,dobrze,ze sera więcej nie bylo.Lepsze to niż wszystkie ciasta świata.A jabłka zjadłam osobno,na zamknięcie żołądka. Ser i dżem to w sumie niewielka wagowo i optycznie przekąska,5 większych cienkich plasterkow to 100g,tylko te kalorie takie bezlitosne....
    Życzę udanych zakupów.
    Teraz trochę ekologii by Gruszka
    Jakiś czas temu,starszy syn był jeszcze w gimnazjum,pojawiła się seria programów o bisfenolu A i S.Badania bezlitośnie pokazały jak pięknie przechodzi z plastikowych opakowań nawet do wody.I co robi z nami,szczególnie jeśli chodzi o hormony.Z dnia na dzień przeszliśmy na kranówę,a M i M na wodę przegotowaną,ktora zawsze stoi w dzbanku.W butelkach okazjonalnie,głównie w podróży.Na rower mam jedną i uzupełniam co rano kranówką z cytryną.
    O innych zakupach już kiedyś pisałam - rynek,okoliczne małe sklepiki,wszystko na wagę.
    Siateczki mam wprawdzie plastikowe,ale takie piękne,ze żal nie używać.Pocieszam się,ze każdej uzywam co najmniej 2 lata i zawsze mam jakąś ze sobą.M używa głównie mocnych szmacianych.
    Śmieci segregujemy od pojawienia się przepisów,cała kamienica zdecydowała się na segregację,u nas 4 pojemniki,szybko się przyzwyczailiśmy.
    Z chemią i kosmetykami wiadomo jak u mnie jest.Używam głównie tego co Agnieszka do sprzątania.
    Wiecie,zę lubię wszelkiego rodzaju filmy ,książki i raporty naukowo-dokumentalne.I nie potrafię zignorować tego czego się dowiaduję.Wielbicielkom hybryd mogę polecić "Co niszczy nasze hormony" na planete+.
    Dla mnie piwo to piwo,bez dodatkow,ale zawsze proszę o jakieś z mniejszą goryczką,najlepiej ciemne,słodowe
    Marti
    zajęcia bardzo fajne.Patrząc na wyczyny instruktora i uczennic myślę że musisz się nieźle nagłowić jak oszczędzać nogę.Ale widać,ze naprawdę dobrze się bawisz,ato też ważne.
    Życzę wszystkim poogarniania się z dietą i ruchem,ogarniętym - niech nie ustają
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  4. #27954
    Awatar marti38
    marti38 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,505

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Dzień dobry Dziewczyny,
    Dzisiaj kolejny raz w nocy lało strasznie, co za dupny maj nam się trafił. Clematisy na podciętym zimą krzaczku kwitną jak oszalałe, w zyciu nie widziałam tam tylu kwiatów, ale nie ma jak docenić ich urody, skoro ciągle pada wrrr. Rododendron i azalie czekają na wsadzenie, ale mam związane ręce. Nie mówiąc już o tym, że jest zimno. Na szczęście mamy suche drewno, więc palimy w kominku wieczorami – nadal nie wiem na 100% czy to dobrze czy źle, bo są artykuły i na tak i na nie. Zwierzęta mamy wyjątkowo ciepłolubne, bo przy kominku natychmiast kładzie się Kluska, a na postawione obok pufie leżą koty i wszyscy razem wygrzewają grzbieciki.
    Dzisiaj pomimo deszczu dojazd do pracy był normalny – tzn mam dużo więcej kombinowania, kręcenia i zmian ulic, ale czas porównywalny. Na razie błogosławię samochód, bo jest przeraźliwie zimno. Czy tylko ja tak marznę? Może mój organizm przestawił się już na tryb maj – ma być ciepło a nie 8 stopni i deszcz.
    W piątek, kiedy G ma na 8 do szkoły, zaprę się i wyjadę pół godziny wcześniej z domu Zależy mi na naszej godzinie w samochodzie, kiedy tak fajnie nam się gada; trudno, wstane wcześniej a nie zrezygnuję z naszego czasu.
    Dieta rodzinna ma jeszcze jeden, odkryty wczoraj przez nas walor – wszyscy razem wczoraj siedzieliśmy i dyskutowaliśmy nad ilością, zakupami i posiłkami. Fajne jest to, że maksymalnie dużo rzeczy mamy takich samych – jako bazę, do której G i P dorzucają mięso, ja np. tofu. G jeszcze orzechy i owoc, my już nie. Koktajl białkowy np. ja i P mamy na bazie odżywki wege, G z serwatki, bo on ze względu na tarczyce musi unikać soi.
    Jedzenie wieczorem popakowane w pudełeczka jak w cateringu, to co się da oczywiście, rano jest to wielka oszczędność czasu – np. hummus na śniadanie i II śniadanie; dzisiaj rano dołożyłam do niego 3 oddzielne pudełka z warzywami, a potem każdemu jego dodatki.
    Fajne jest to, że nasze preferencje jedzeniowe zostały uwzględnione, np. G prosił o możliwość zjedzenia fast fooda raz w tygodniu, kiedy idzie się spotkać z kolegami i nie chce wyciągac przy nich pudełka z warzywami. Ma więc wrzucona do diety dużą kanapke z Subwaya lub 3 duże kawałki pizzy tego dnia i resztę posiłków dopasowaną.
    Kiedy tego jedzenia jest dużo, a na pewno więcej niż my jesteśmy przyzwyczajeni, zdajemy sobie sprawę coraz bardziej, jaką oboje z P mamy tendencję do bezwiednego obcinania kalorii. Jakis czas temu wywalczyłam jedzenie przez P obfitego śniadania rano w domu, nie jogurtu i bułki w drodze do pracy. Ale zdarzały się dni, kiedy zabierał zupę lub pudełko z drugim daniem do pracy i przywoził wieczorem nietknięte, bo nie miał czasu zjeść. I takie podejście dość szybko zaowocowało brzuszkiem, z którym sobie nie radził. Poza tym wracał do domu, jadł i padał. Teraz ma być (podobno) lepiej, bo dieta wymusza regularne, dość obfite jedzenie, a co za tym idzie energię. P bardzo ciężko pracuje, nawet jeśli z boku wydaje się, że on tylko czyta/pisze paragrafy albo wrzeszczy na pracowników. Wrzeszczy nie dlatego, że jest okropnym szefem, tylko ze względu na hałas, w jakim przeważnie pracuje. Zdarza mi się czasem zajrzeć w miejsce, gdzie aktualnie są albo do jego biura i szybko w takim tempie można byłoby zwariować, to praca na bardzo wysokich obrotach. Mam nadzieję, że holistyczne podejście do diety wyjdzie mu tylko na dobre.
    Mnie z kolei zależy na maksymalnej poprawie bardzo popsutego metabolizmu; liczę na to, że się uda i do końca życia nie będę musiała zwracać uwagi na każdy listek sałaty. Zresztą pierwsze efekty naprawy już widać. Po niezbyt grzecznej niedzieli waga nie drgnęła, skoczyła w górę po poniedziałkowym treningu, tak jak po ćwiczeniach zwykle jest. Dzisiaj już spadła, może jeszcze nie całość, ale wiele z tego skoku. A jem tyle, że można oszaleć i posiłek zajmuje mi ze 20 minut, a nawet dłużej. Uczciwie musze jednak przyznać, że fanką czystej pomidorowej z makaronem gryczanym i tofu naturalnym nie zostanę. Zjem, ale dobre to zbytnio nie jest.

    Teresko, naprawdę czapki z głów za ten Twój angielski :-), masz niesamowita silną wolę, mogłabyś trochę pożyczyć Jaka niechęć do angielskiego, skoro przesz do przodu jak taran – to komplement, gdybyś miała wątpliwości :-) Nawet jak Ci się nie chce, to karnie siadasz i się uczysz; najwyższa pora może wykorzystać te umiejętności w praktyce; może skusisz się na jakąś wycieczkę za granicę?
    Oj tam oj tam, od razu: starzeję się , po prostu smak Ci się zmienił.
    Nie dziwię się, że pan od piwa uznał za profanację sokiem lub dodatkami; piwosze uznaja tylko czyste. Ja tam piwoszem nie jestem i do piwa leję sok imbirowy

    Agnieszko, jaka smakowita babka obok tej kawy, szkoda że okienko na szaleństwa mam przewidziane dopiero na początku czerwca. Ale wpiszę sobie babke maślaną na listę rzeczy do zjedzenia tego dnia
    Tez marzę o tym, żeby zapał nie przeminął i mam nadzieję, że kliknięcie w głowie zostanie ze mną długo.
    Aga, pogoda jest okropna, więc może do WO wrócisz za jakiś czas? A to teraz będzie przypominajką tylko? Sama wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze, ale może nie ma sensu bardziej się wychładzać?
    Jakie zakupy będziesz robić? Ciuchowe czy cos większego?

    Maniusiu, bardzo mocno trzymam kciuki za pieska a raczej sunię :* wybraliście już imię? Teraz będziesz miała zajęcie w domu przez jakiś czas, żeby się oswoił. Dlaczego robisz ten detoks? Nie idziesz dietą Joli?

    Krysiu, współczuję refluksu i takiej dużej ilości pracy. No i pozostałych rzeczy, o których rozmawiamy też :* Mocno przytulam, sporo masz teraz na głowie. Absolutnie nie czuj się zobowiązana do codziennego pisania, pisz wtedy kiedy możesz

    Gruschko, dobrze że z mamą nie zadziało się nic poważnego i dobrze, że ten SOR macie taki przyjazny.
    Nie wiem, może ja nieprecyzyjnie piszę, albo coś Ci umknęło, ale dawno już pisałam, że diety od pani Ewy nie przestrzegam (nie przestrzegałam), bo dla mnie to widocznie nie był ten czas. W głowie nie klinęło, zresztą przełom roku miałam bardzo trudny, robienie posiłków pod dyktando nie było wtedy priorytetem. Rozmawiałyśmy o tym w Kołobrzegu. Wróciłam wtedy do tego, co najbardziej umiem – cięcia kalorii, kilogramy spadały. Początkowo radość i euforia, 8 kg spadło w dość szybkim tempie, ale później waga stanęła i stała chyba ze 3 miesiące, pomimo tego, że jadłam 1300-1500 kcal, czasem zdarzały się weekendowe wpadki z większą ilością i wtedy waga szybowała w górę w drastyczny sposób, zupełnie niewspółmierny do „przewinienia”. Kiedy zauważyłam, że nie mam siły na nic, również na ćwiczenia, uznałam, że jednak sama sobie nie radzę i grzecznie wróciłam do pani Ewy.
    Może jej dieta wydaje się szokująca, bo jak to: można jeść 2500-2200 kcal i chudnąć, ale ułożyła mi ją na podstawie bardzo szczegółowego wywiadu i przede wszystkim badań: od podstawowych, na insulinoopornośc (którą mam i o tym pisałam), poprzez tarczycę (jest ok), po poziom wit D, kortyzol o różnych porach dnia (wywalony w kosmos, jestem chodzącym stresem) po prolaktynę, której poziom mam od lat bardzo wysoki i nie wiadomo dlaczego, skoro gruczolak w mózgu został wykluczony.
    Duża ilośc białka w diecie wynika z faktu, że nie jem żadnego mięsa; jajka mam 3 większe albo 4 małe.
    To, co mówi, a przede wszystkim to, że jej tłumaczenie absolutnie pokrywa się z moją skomplikowaną historią odchudzania i mam rozrysowany mechanizm, w jakim działam, sprawia, że jej ufam. Oczywiście, jeśli waga nie będzie spadać, jak zwykle wrócę do tego, co „umiem” najlepiej: cięcia kalorii. Tylko każdy kolejny raz powoduje to, że mój organizm coraz bardziej się buntuje i niedługo będzie tak, jak czytam w różnych wątkach na forum: jak jesz mało, wręcz głodzisz się to jest ok, a zjedzenie kawałka ciasta powoduje skok o kilogram. Znam to, testowałam na sobie wiele razy. I nie chcę tego błędu popełnić. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć moje inne spojrzenie.
    Kilka dni temu pisałaś o rowerku treningowym – nie mam i nigdy nie miałam. Przez chwilę w domu był wypożyczony, ale taki standardowy jest strasznie niewygodny i nie zdecydowałam się na kupno. Tez może nieprecyzyjnie o tym pisałam.
    Brawo za kolejny spadek, oby tak dalej :-) K kwestii pogody nie wiem, czego Ci życzyć, czy słońca, żeby był rower, czy raczej deszczu, bo sucho. Musisz sobie wybrać sama :-) I dziękuję za podanie jadłospisu, rzeczywiście, jak jest zapisane, to od razu człowiek uważniej patrzy na to, co zjada.

    Dobrego dnia Dziewczyny :-)
    Agnieszka111 lubi to.

  5. #27955
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    6,575

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Marti będzie Lusia, zmiana kosmetyczna a jednak brzmi lepiej.
    Jutra córcia przyjeżdża, a proszę nie miała czasu do dnia matki
    Diety Joli się mam zamiar trzymać, ale to raczej żywienie na cale życie, poczytałam o detoksie i stwierdziłam że mi się przyda oczyszczenie, może osłabienie minie, a przepisy zgodne z dieta Joli, bez smażonego, bez chleba i mięsa ( choć Jola je mięso).
    Detoks jest tylko trzydniowy io podobno działa cuda, ale czy to prawda to wam napisze
    Agnieszka111 lubi to.

  6. #27956
    Awatar gruschka
    gruschka jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    14-01-2009
    Posty
    4,529

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Marti
    my tu wszystkie,w mniejszym czy większym stopniu mamy zaburzony metabolizm.Już choćby przez sam fakt,ze nam się swego czasu za dużo przytyło.Liczne diety odchudzające jeszcze go osłabily,nie wspominając o jojach.
    Historie wszystkich dziewczyn pokazują,ze stres też nam nieobcy,i pracowy i domowy,a czasem oba na raz.I najłatwiej nam sobie z nim poradzić jedzeniem.Te wszystkie mechanizmy ,ktore opisujesz to nic nowego i większość z nas przetestowało je na sobie.
    Ważne,żeby sobie próbować radzić,na początek właśnie ze stresem i go nie zajadać.
    Zrozumiałam twój post jako rodzaj wątpliwości i na nie odpowiedziałam z mojego punktu widzenia.JA na twoim miejscu przede wszystkim zaraz po operacji więcej bym się ruszała,JA w stresie sięgnęłam po kajecik,zeby uniknąć nieświadomych błędów,JA nawet jak mi się nie chce pędzę na rower,a jak nie ma sezonu zapycham po schodach i wszędzie pieszo.I napisałam,jak JA bym zrobiła.
    Może mam problemy z pamięcią,ale chyba jednak pisałaś jesienią,że dietę stosujesz,a waga spada jak krew z nosa i na początku roku udało ci się uzbierać z trudem zgubionych 5 kg.Nie będę szukać postów,najwyżej mnie poprawisz.Może i nie pamiętam czyj byl rower,ale pamiętam,że w twoim domu był i miałaś zalecenie jeździć.Nie pasował ci,ok,ale nie zrobiłaś nic w zamian,albo znowu czegoś nie pamiętam.
    Pamiętam też,że mimo złego metabolizmu i innych problemów na WO waga leciała jak szalona i schudłaś bardzo dużo.Bardzo ci tę dietę odradzalam,a jak już robilaś to wspierałam i goniłam do ćwiczeń.Nie ćwiczyłaś,źle wychodziłaś,katastrofa byla nieuchronna.To poza tym dieta nie dla ciebie.Piszę to,bo to dowód,że na diecie niskokalorycznej chudniesz bardzo szybko,więc może coś jest na rzeczy,ze nieświadomie jesz więcej niż ci się wydaje, a wysiłek fizyczny spala mniej kalorii, niż oczekujesz.Nie są to żadne złośliwe podteksty,tylko zwyczajna troska i chęć pomocy.
    Piszę tu o SWOICH sposobach na stres,na sprawność,na nieprzekraczanie pewnych granic na wadze.O tym co wypróbowałam na sobie,co działa a co nie, tym się dzielę.I każda z nas tu to robi.
    JA jestem przykładem,że można jeść 2000-2500 kcal,przyzwoicie i systematycznie się ruszać,bez żadnych ekstremów i pomalutku sobie chudnąć 1-3 kg na miesiąc.U mnie to działa,i mam nadzieję,że u ciebie to też zadziała,bo masz dobrą dietetyczkę i dietę bardzo spersonalizowaną i dobrego trenera,który tobą pokieruje.Teraz jeszcze powinno ci być łatwiej,bo wszyscy jecie to samo.
    i z całego serca życzę ci schudnięcia i uporania ze stresem i innymi kłopotami.

    Maniusiu
    taki 3 dniowy detoks bardzo mi się podoba
    Nowa wiosna- nowe zadanie
    Zaciskanie paska - na początek 6 cm.
    Docelowo 20cm do zgubienia
    http://www.jestemfit.pl/forum/tylko-...izacja-42.html

  7. #27957
    Awatar TinnGO
    TinnGO jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    17-03-2010
    Mieszka w
    Łódź
    Posty
    6,050

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Cytat Zamieszczone przez gruschka Zobacz posta
    Jakiś czas temu,starszy syn był jeszcze w gimnazjum,pojawiła się seria programów o bisfenolu A i S.Badania bezlitośnie pokazały jak pięknie przechodzi z plastikowych opakowań nawet do wody.I co robi z nami,szczególnie jeśli chodzi o hormony.
    Tego programu nie znam, ale uwierzę ci na słowo.Ja po Dukanie przyzwyczajona jestem do picia Coli 0, to już chyba piwo byłoby mniej szkodliwe.
    A że plastik wcale taki nieprzepuszczający i nierozkładający się nie jest, to wiem z czasów pracy zawodowej.
    Produkowaliśmy taśmy pasmanteryjne zwijane w krążki i pakowane w polietylenowe torebki plastikowe.Każda miała nadruk z metrażem, nazwą i parametrami taśmy (szerokość, sposób marszczenia itp)Te etykiety po pewnym czasie leżenia robiły sie obrzydliwie pozaciekane tłuszczem.Preparacja silikonowa z przędz, z których tkana była taśma przechodziła przez wydawałoby sie "lity" plastik i tłuściła papier etykiety, rozpuszczała nadrukowane informacje.

    Cytat Zamieszczone przez maniusia72 Zobacz posta
    Detoks jest tylko trzydniowy io podobno działa cuda, ale czy to prawda to wam napisze
    Maniusiu a rozpiskę na ten detoks to byś nie podała kwiatuszku drogi. Ja od poniedziałku zamierzam się ogarnąc dietetycznie, chociaż pewne ruchy już wprowadziłam i trochę wody ze mnie zeszło.

    Cytat Zamieszczone przez marti38 Zobacz posta
    Mnie z kolei zależy na maksymalnej poprawie bardzo popsutego metabolizmu; liczę na to, że się uda i do końca życia nie będę musiała zwracać uwagi na każdy listek sałaty. Zresztą pierwsze efekty naprawy już widać.
    Nie chciała bym cie straszyć, ale ja znając to co sie dzieje z moją trzustka i wyrzutami insuliny to watpię czy proces rozregulowania jest odwracalny.
    No może dość długi czas np kilka miesięcy uspokoi trzustkę. Taka była idea diety Montigniaka w pierwszej fazie restrykcje były większe(np całkowity zakaz miodu itp), a w drugiej fazie już dbałość o utrzymanie ładunku glikemicznego w który pewne ilości wykluczonych w pierwszej fazie produktów były wliczane.
    Ja świeżo sie przekonałąm jak na mnie podziałały Świeta z mazurkami, pośpiech i słodkie bułki drożdżowe, faza strasznego apetytu na banany i odkrycie lodów smietankowo-wiśniowych z sokiem (lody takie jak dawniej).
    Wchodziłam w obżarstwo jak w las za grzybami, ledwo jedno wysokoindeksowe jedzonko kończyłam już mnie ssało.
    W ostatnie dni normalnie głodowej trzęsawki zaczynłam dostawać.
    A w dodatku jedząc mąkę, tłuszcz i cukier zaczęłam nabierać wody.W poniedziałek upiekłam moje otrębusy, wczoraj sernik, zjadłam posiłki białko-warzywa i cały wczorajszy dzień siusiałam (sorry za zwierzenia fizjologiczne) jak po zapaleniu pęcherza (co chwilę),
    Od wczoraj zeszło 1,6 kg wody. Czuję się znacznie lepiej bo uspokoiło mi się ssanie głodowe i nie jestem już tak obrzmiała.
    No co ja zrobię jak jedzenie z przewagą białka powoduje, że ja mam energię, koncentrację w głowie, schodzi ze mnie obrzmienie wodne, czuję się lekka i na endorfinach.
    I nie jest to jedzenie na Dukanie, to są powtarzane jadłospisy dwóch dietetyczek z Natur House i jednej dość sławnej w Łodzi do której chodziłam jak jeszcze pracowałam.Była dość droga.
    Cały świat pyskuje na Dukana, a jak człowiek idzie do dietetyka to dostaje rozpiskę jego dni P+W(proteiny i warzywa) w fazie uderzeniowej i dni III Fazy w okresie zrzucania wagi. No i obowiązkowy wymóg 1,5-2 l wody do picia.

    Sabinka pytała mnie co ugotowałam na obiad dla koleżanki.
    Sabinko z okresu dietetyczki Magdaleny M. (jest autorką kilku książek i często wystepuje w Telewizji Śniadaniowej) mam ulubiony przepis na pałki kurczaka w pomarańczach, mleczku kokosowym z dodatkiem papryki(żółtej) i fasolki szparagowej.
    Kurczaka obtacza się w curry, pieprzu i papryce i obsmaża, zalewa 1/2 l bulionu,dodaje starty kawałek imbiru, pokrojoną żółtą paprykę, fasolkę szparagową(jak sezon na szparagi to szparagi) i na koniec wkrawa jedną pomarańczę w kawałkach i 200 ml mleczka kokosowego(na 4-6 pałeczek). Jest optycznie zachęcające, takie złote z pomarańczową pomarańczą i obsmażonymi pałeczkami kurczaka.
    Podałam z brązowym ryżem. Było pyszne.
    Kupiłam jeszcze wczoraj 1 l soku z karczocha.Zawsze mi dobrze wspierał wątrobe i metabolizm tłuszczu.
    Dziś poszłam na Zdrowy Kręgosłup(bardzo trudne ćwiczenia jak dla seniorów) i czuje sie psychicznie trochę lepiej.
    No jak człowiek zobaczy, że waga troszkę spadła(mimo, ze wiem, że to zrzucona jest głównie woda) to zawsze lżej na sercu.

    Co do angielskiego Agnieszko to, ze ja się uczę nie znaczy, że coś umiem już trwale. Idzie walka o umieszczanie czegoś w pamięci długotrwałej.
    Mnie nie chodzi o porozumienie się z Anglikiem, mnie chodzi o niedopuszczenie do zaniku w moim mózgu zdolności zapamiętywania.
    Ostatnio edytowane przez TinnGO ; 15-05-2019 o 13:30

  8. #27958
    maniusia72 jest nieaktywny Znany na forum
    Dołączył
    07-08-2010
    Mieszka w
    Częstochowa
    Posty
    6,575

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Tereniu podaj maila na priv lub na apce

  9. #27959
    Awatar marti38
    marti38 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,505

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    Napisałam dość długiego posta i mi zeżarło, więc odtwórz tylko fragment.
    Bardzo proszę Gruschki, napisz mi KONKRETNIE, jak ruszalabys się po operacji, przy założeniu, że:
    - przez pierwsze 3 miesiące tylko leżysz, nie możesz chodzić nawet o kulach, z wyjątkiem ekstremalnych sytuacji, kiedy zakładasz ortezę i musisz się przemieścić do lekarza lub na rehabilitację
    - kolejne kilka miesięcy poruszasz się o kulach
    - wychodzisz o 7 z domu, żeby na 8 dojechać na rehabilitację. Tam spędzasz czas do 13. Sałatkę jesz po drodze w samochodzie, bo trzeba zdążyć do pracy na 14.
    Pracujesz do 20 i tuż przed 21 jesteś w domu, po drodze często płacząc ze zmęczenia. I tak dzień w dzień, 5 dni w tygodniu.
    Proszę, podaj mi swój przepis na więcej ruchu w takiej sytuacji.
    Agnieszka111 lubi to.

  10. #27960
    Awatar marti38
    marti38 jest teraz aktywny Znany na forum
    Dołączył
    06-08-2011
    Posty
    6,505

    Domyślnie Odp: Zawziete po 40-tce- Wirtualna Grupa Wsparcia

    PS. Po drodze masz pobyt w szpitalu i drugą operację.

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •